Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

czy którąś z was namówił mąż? zainicjował rozmowę o dziecku?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Starania o dziecko
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krówka
za stara na te numery



Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 5594
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:06, 31 Lip 2015    Temat postu:

trudne decyzje trzeba podjąc w zyciu.
Ja po latach tez mysle ze lepiej miec dziecko na studiach, a po isc do pracy. Potem nigdy nie ma dobrego momentu.
Ja walczyłam o prace na umowe o prace niekoniecznie za grube pieniadze ale najwazniejsze stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa.
Teraz nie pracuje jestem na wychowawczym ale i tak staram sie gdzieś dorobić w zasadzie gdzie sie da. Praca stała odpada bo 12h poza domem z dojazdem do duzego miasta, opiekunka bierze w naszym miescie sporo.
Dorabiam poniżej moich kwalifikacji tylko dla kasy, bez zmbicji chce tylko przelew i tyle.
Mam tylko jedno dziecko i brakuje mi kolejnego a czas ucieka i to mnie bardziej przeraza niz słaba kasa. Kariery czyli postepu nie zrobiłam znów mam szukanie pracy przed sobą. I o co o tu walczyć dzis praca jutro trzeba szukac innej.
Teraz zyjemy na zuepłne innym poziomie niz wczesniej bo kasy duzo mniej ale jestesmy z dzieckiem bardziej spełnieni niż wtedy. Kiedys ciagle nam czegoś brakowało, ciagle skupialiśmy sie na tym czego nie mamy. Nie mamy kasy na śłub, nie mamy domu, nie mamy pracy, nie mamy... tego i owego. Teraz mamy innne patrzenie na to co sie dzieje mamy siebie i dziecko wiec musimy poszukac rozwiazania dobrego lub lepszego na teraz a potem znów itp. Staliśy sie bardziej zaradni niż kiedyś. Duzo pomagaja nam inni. Chocmoze to żłe o nas swiadczy ale jesli kts chce nam cos dać to bierzemy. Moja mama zrobiła zaprawy i nam dała - super. Tesciowie zaprosili na obiad idziemy. Kiedys pewnie byśmy pojechali na zakupy zamiast obiad z tesciami.

Nie wiem czy jestem dobrze rozumiana ale chciałam tylko napisac ze dziecko daje wiecej satyfakcji w zyciu niz praca. Wiem ze pieniadze sa wazne, nie wyobrazam sobie nie miec złotówki i wyciagac rece do opieki społecznej ale miec mało i dziecko to wystarcza poki co.

Dla mnie wazne jest to co pisała kiedys tu w tym watku i innym kukułka, ze jak sie chce miec dziecko a Pan pozwoli to znajdzie sie sposób na kase tez. Moze naiwana jestem ale tak własnie mysle. Jak kiedys chciałam planować wszystko co do szczegółu to nie miałam nic, zadnych efektów tylko sie narobiłam przy tym i nastresowałam. teraz mam wiecej lat na karku i staram sie mniej planwoać a bardziej korzystac z okazji dnia.

In vitro tez sporo kosztuje, zamrazanie jajeczek zeby potem za wielkie pieniadze robić sobie dziecko w klinice. Szarpac zdrowie bo teraz jest czas i kasa. Obłed jakiś. Z czasem okaze sie ze posiadane dobra nie daja nam szczscia a jedyne co chcemy to maluszka a na to jest za pózno.

Nie licze na wielkie zrozumie tego co napisałam ale moze komus sie przyda...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ptysiak
posiadacz wiedzy tajemnej NPR



Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 1100
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:08, 31 Lip 2015    Temat postu:

Nie wiem czy mogę tu zabrać głos, bo gromadka dzieci ustalona w planach i jedynym problemem było tylko "kiedy?" Mruga Chyba nigdy byśmy się nie zdecydowali gdybyśmy czekali na te wymarzone, najdogodniejsze warunki, więc raczej wykluczaliśmy wszystkie najważniejsze "przeciw ". Nie mam stałej pracy ani skończonych studiów, wyzwaniem będzie utrzymanie się z pensji Męża, więc jest to też kwestia przewartościowania pewnych rzeczy...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lisc
za stara na te numery



Dołączył: 23 Maj 2013
Posty: 2364
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:19, 31 Lip 2015    Temat postu:

Nie mam może za wiele do powiedzenia w tym wątku... ale u mnie to właśnie mąż pierwszy powiedział, że chciałby już mieć ze mną dziecko (a jesteśmy rówieśnikami).
Jakby patrzeć na rozsądek, to nie powinniśmy byli ślubu brać. Zgadzam się z Ptysiakiem, często jest to kwestia przewartościowania.
A czy wybory były dobre czy złe, dowiadujemy się dopiero po tych wyborach, nawet jeszcze później, gdy zobaczymy ich skutki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:30, 31 Lip 2015    Temat postu:

Ptysiak napisał:
wyzwaniem będzie utrzymanie się z pensji Męża, więc jest to też kwestia przewartościowania pewnych rzeczy...

My latami zylismy z jednej pensji .Miałam prace bardzo stabilna, taką, ze mogłabym tam siedzieć do końca zycia, ale poszłam na wychowawczy. ledwo wiązaliśmy koniec z końcem (chleb z dżemem to był luksus), ale nie chciałam zostawiać dzieci nim nie pójda do przedszkola. Było ciężko, kombinowałam, ile mogłam, by dorobić, nie wychodząc z domu, na jakąś umowę o dzieło czy zlecenie.
Decydujac się na 3 dziecko byliśmy przekonani, ze będę musiała wrocic do pracy jak skończy rok.
jak byłam w ciązy, załozylismy działanośc, pewni, ze trzeba ją będzie zawiesic lub zamknąc po 2 miesiacach, bo pewnie bedzie generowac koszta.
a tymczasem okaząło się, ze lepiej porzucić zawodowa strabilnośc, bo wyjdzie sie na tym lepiej, i rodiznnie, i finansowo nawet.
nie mówię, ze każdy am tak robić, ale że tak tez w zyciu bywa.
dziś już ani nei chcę, ani nie opłaca mi sie wracac do starej pracy.

odchodząc z pracy na pierwsyz macierzyński wyszlismy z załozenia, że często najlepiej dzieci urodzic i wychowac hurtem, taki miałam zamiar, jesli nei uda mi sie przekwalifikować.

Łatwiej sie przekwalifikować na inną prace po macierzyńskim niż przekwalifikować na dziecko po menopauzie. Tak uważam.

Krówka, za każdym razem jak Cię czytam w tym wątku, to się czuję, jakbys była moim alter ego ;)

A, moje przekwalifikowanie zaczęło sie bardzo prozaicznie. Nie było praktycznie co do gara włożyć i dostałam telefon, czy nei moge kogos na gwałt zastapić w pewnym zleceniu. wziełam to, zielona jak trawa na wiosnę, wzięłam, bo musiałam, bo mogłam zarobić 200 zł, a liczy się kazdy grosz.
Ktos mnie znalazl z ogłoszenia w necie.
i tak dorabiałam przez kila lat po 150-200 zł na miesiac, a i to nie zawsze. Ale do cv się zbierało to i owo. 7 lat od tamtej sytuacji mija właśnie, a ja czasem muszę odmawiac zlecen, bo nie wyrabiam, a zgłaszają sie tez do mnie ludzie z polecenia. Dwa razy w roku robimy sobie sesje autopromocji. w tym roku mialam zrobic w styczniu. nie zrobilam do dzis, bo nie mam kiedy. Rok temu nie bylam na urlopie, maz pojechal sam ze starsza dwojka, bo ja nie mialam kiedy. W tym roku sobie urlop wykroiłam, dopadli mnie nowi i na urlopie ;)

Życie czasme zaskakauje, bo porzucenie znanej stabilizacji czxasem sie bardziej opłaca, pod każdym względem.
Swoją drogą, jak nie było kasy, napisałam dramatyczny mail do znanych z mocy wstawienniczej zakonnic klauzurowych w Ełku (celują w modlitwach o poczęcia i pracę, czytałam w gazecie i postanowiłam je poprosic o modlitwę), 2 tyg po tym mailu zadzwonił telefon. I lawina ruszyla od tamtej pory...
Aż sama do dziś jestem w szoku.


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Pią 9:39, 31 Lip 2015, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ptysiak
posiadacz wiedzy tajemnej NPR



Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 1100
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:39, 31 Lip 2015    Temat postu:

Dzieci urodzić i wychować hurtem
Kukułko, Twoja historia jest dla mnie potwierdzeniem, że czasem nie da się przewidzieć co będzie za rok, czy dwa i że jak Pan Bóg dzieci daje, to też daje i warunki do ich odchowania Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:40, 31 Lip 2015    Temat postu:

Najdosłowniej, i niech ludzie gadają co chcą, ale to jest prawda, ze dziecko sie rodzi z chlebem pod głową. No, moze nei z chlebem, ale na polu z ziarnem, bo trochę temu chlebowi sami musimy pomóc powstać.

A, ten ktoś, kto zadzwonił pierwszy raz z prośba o zastepstwo, wkrótce musiał mieć zastepstwo na stałe, bo zmianieał praće (takie różne okoliczności zyciowe), a swoich klientów nie chciał zostawiac na lodzie, no i namówił nas , byśmy załozyli działalnośc (do tej pory ten ktos nam podzlecał).
to ta pani wprowadzałą mnei wświat typu jak sie reklamowac, jakie stawki dla klienta itd. W tym zawodzie jest dobrze mieć mentora, dowiedziałam sie o tym juz po latach, bo kogoś z branzy nei mozan wprost za[pytac, konkurencja, wiadomo, skąd wiem, czy mi ktos nie poda stawki zawyżonej jako obowiązującej np Mruga


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Pią 9:48, 31 Lip 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Addis
za stara na te numery



Dołączył: 05 Mar 2015
Posty: 3692
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska

PostWysłany: Pią 9:45, 31 Lip 2015    Temat postu:

Krowko, ja ni widze problemu w tym, z tesciowa da przetwory, dzieki ktorm mniej wydasz na jedzenie, albo ze postawia ci obiad. Naprawde jedzeni to ni jest najwiejsza pozycja w moim budzecie.
Zalznosc od rodzicow widz w regulanej kasi na utrzmanie, to jes okropne uczucie, niestety zylam tak kilka lat w imie pracy i studiow zdala od nich.
Ja jestem w razi utraty prac n prostej drodze: debet, opoznienia rat za mieszkanie, utrata mieszkania z jdnoczesnym komornikiem siedzacym na reszcie tego co kiedykolwiek zarobimy ( to jest dramat, w USA po prost bysmy zaczynali od zera, w PL jestes niewolnkiem do smierci, Twoj dzieci to dziedzicza itd.). Komornik oznacza, ze ni stac nas na wynajem w Wwie- ladujem katem u ktorychs rodzicow na prowincji i wowczas nastepuje rozlaka, bo maz albo sam zostsj w miescie wynajmujac jakas klitke b moc dalej pracowac, albo jedzie za granice. Ja tkwie z malym dzickiem u starych na prowincji (starszm to wychodzi na zfrowie- mniej zatloczona szkola i zdrowe wychowani na swiezym powietrzu). Nasza zaleznosc finansowa od rodzicow powoduje, ze oni traca oszczednosci zbierane na swa starosc, wiec jak zniedoleznieja, ja musz si nim opiekowac osobiscie- dalej nie pracuje zawodowo. W najlepszym wypadku poki babcia daje rade,to opiekuje sie dziecmi a ja wyjezdzam do pracy, jak sie uda to tam gdzie maz.
Ja po prostu nie wierze, ze Pan nas nagrodzi, za zdecydowanie si na dziecko. Radosny seks bez NPR, zdrowe dziecko i brak katastrofy finansowej? Czym zasluzylam na taka kumulacje. Przeciez Bogu nie zalezy bysm na ziemi bli szczesliwi, tylko by nas to zycie zblizalo do Niego celem zbawienia po smierci
Tego sie boje. A ni tego ze ojej, nie zostane profesorem i ekspertem brylujacym w mediach .
Edit.
Nie kazdem tak sie ulozy, naprawde. Wystarczy porownac ile Ty potrzebujesz snu, a il ktos inny. Pracujesz przy dzicku, ja nie potrafie. Ja bez snu dostaje migreny i pracuje jeszcze mniej i gorzej niz przed zarwaniem nocy. Jestem wrakiem i leniem w porownaniu do tgo jak umialam pracowac przed ciaza a nawet w jej trakcie.


Ostatnio zmieniony przez Addis dnia Pią 9:51, 31 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:47, 31 Lip 2015    Temat postu:

Addis, a ja zasłuzyłam? Nikt z nas nie zasługuje przecież.
Pan Bóg za darmo daje.
krówka, ja mam 35 lat i dalej jestem "naiwna" i na tym sie jeszcze nei przejechałam.
Mnie sie nigdy w życiu nie sniło, ze beę mieć 3 (planowanych) dzieci. Laughing
A nie dośc , ze mam 3, to jeszcze mi mało Mruga


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Pią 9:50, 31 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Addis
za stara na te numery



Dołączył: 05 Mar 2015
Posty: 3692
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska

PostWysłany: Pią 10:01, 31 Lip 2015    Temat postu:

Ale żąda milosci i posluszenstwa.
Ty je mu dajesz, to zaslugujesz, ja nie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
krówka
za stara na te numery



Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 5594
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:02, 31 Lip 2015    Temat postu:

kukułko ja do pewnych rzeczy doszłam po latach płaczu i zalu.
Chciałam zeby mój swiat był taki wymarzony jak z moich kalkulacji. Teraz tez mam zal ze straciłam swoje upragnione i ukochane dziecko, powli lecze sie z tego... boli ta rana.
Tylko do tej pory w moim zyciu ze złego czy z bólu urodziły sie piekne owoce nie bede pisac wszystkiego bo po co... Z tej tragedii i dramtu tez wyjdziemy z wielkim darem choć nie wiem jakim.
Nie wróciłam do pracy, rodzina była załamana tym ze bedziemy zyc z jednej pensji. Doradcy zaraz sie znaleźłi, ale to był nasz wybór. Nie pochopny !!!, przeliczylismy wszystko do znudzenia, przemodliłam to, prosiłam o rady osoby z dalekiego boku co nam dobrze zyczą i to było jedyne rozsadne wyjscie... Brakuje mi pracy, brakuje kasy, bralkuje niezaleznosci i kontaktów jakie kiedys miałam. Zycie toczy sie dalej i teraz mam cos innego. Mam dziecko którego pragnełam, meza który sie stara miec dobre wyniki w pracy zebysmy mieli z czego zyc. Rodzinna nam pomga i wspiera juz teraz. Co chwile dostaje jakies dary od ludzi i losu... Nie zamykam sie. Jak znajde dorywcze zajcie lece i jest kasa i jest cos innego o czym bym nie pomysłała ze umiem takie rzeczy robić. Nie wiem czy zyje tak jak kiedys sobie wyliczyłam i zaplaniwałam. Chciałam dzieci rok po roku a potem wócić do pracy... Wszyszło zupełnie inczaej ale cieszę sie z tego co mam...
Na emeryture nie liczę szczerze, mam robić do 67 albo dłuzej z moim zdrowie pozyje tyle ile Bog da. Moje dziecko teraz mnie potrzebuje a nie jak bede na emeryturze ...

Kukułko nie chce robić tu watku kółka adoracji ale z wieloma sprawami z toba sie zgadzam.

Młode dziewczyny co studiują mają wieksze szanse na zdrowsze dzieci, na pomoc najblizszych, a potem na prace. To prosty rachunek zysków i strat.
Jednak nie namwiam na bezmyslność i robienie dzieci a potem dajcie mi bo nie mam. Sa dobre i lepsze momenty na dziecko w zyciu i kazdy musi wybrac odpowiedni dla siebie. Wazne zeby nie przespac takiego czasu ...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fiamma75
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 16189
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:35, 31 Lip 2015    Temat postu:

Jakoś mój mąż nie urodził się z chlebem pod głową.
Kukułko, patrzysz na tę sytuację wyłącznie z Twojej perspektywy. Są różne sytuacje, różni ludzie, rożne też potrzeby. Zresztą nie każdy powołany jest do wielodzietności. I nie każdy utrzyma rodzinę z jednej pensji (ja choćbym stawała na głowie, nie utrzymam, starczy, że masz dziecko na diecie).
Mam w rodzinie osobę, która urodziła trzecie dziecko. Super pięknie, tylko za duże mieszkanie płacą rodzice, samochód dali rodzice itd. Na tym polega dojrzałość?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Addis
za stara na te numery



Dołączył: 05 Mar 2015
Posty: 3692
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska

PostWysłany: Pią 10:44, 31 Lip 2015    Temat postu:

Dla mnie np.bariera do wejscia w ten zawod jest zakup oprogramowania. Wielu zlecenoodawcow go wymaga, nie przysla ci zlecenia w wordzie... najlepsze, ze jak sciagnelam werske testowa, to naprawde ni wiem jak to ma ulatwic prace, mi spowalnialo, po paru stronach sie poddalam i swierdzilam, ze ja musze skupic sie na tlumaczeniu a nie na uczeniu komputera jezyka od zera.
Co do mentora - tak samo, skad wziac, skoro bedzies robic tej osobie konkurencje. Jak ktos mnie pytal ile bym wziela za godzin pracy podalam jakas smieszna stawke rzedu placy kasjerki z marketu, bo nie mialam wyobrazenia nie ile czasu innym zajmuje przetlumaczenie stony. Koniec koncow wykonywalam te prace rok w urzedzie za wynagrodznie na reke 10 pln/h...Smutny doradca finansowy (znajomy, nie za kase, po prostu lebski facet i madry w tych sprawach) ktory mial nam pomoc uporzadkowac finanse, myslalam, z kaze jesc chleb z dzemem i zaciskac pasa, powiedzial, ze ni ma sily, bez wiekszyc zarobkow ni bedzie lepiej, chocbysmy zywili sie powietrzem.
No to aktualnie jest wreszci lepiej. Ale jak urodze i bede musiala placic za pryw opieke do malucha to znow netto zostani mi tyle co z tego pol etatu w urzedzie...Smutny((


Ostatnio zmieniony przez Addis dnia Pią 11:07, 31 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:48, 31 Lip 2015    Temat postu:

Fiamma, wyraźnie napisałam, że też tak może być, jak u mnie. A nie ze każdy musi. Przeczytaj jeszxze raz, proszę.
Addis, ja zaczynałam od Worda, potem od programów darmowych CAT.
Program kupiłam dopiero rok temu.


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Pią 11:08, 31 Lip 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gitka
mistrz NPR-u



Dołączył: 31 Paź 2013
Posty: 743
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:52, 31 Lip 2015    Temat postu:

Ja jestem jedną z 6 dzieci jakie mają moi rodzice. Kiedy patrzę na to jak oni musieli się natrudzić żeby nas wychować, żeby mieć co do gara włożyć (a i tego często brakowało). Czy moi rodzice byli szczęśliwi? Nie. Wręcz przeciwnie, do dziś się męczą i trudzą by wyjść na prostą, a mają już 60 lat. Pamiętam też ten okropny ból jako dziecko kiedy rodzice z bólem odmawiali nam jakiejś prostej rzeczy, bo nie było kasy, chociaż robili co mogli żeby była. Oboje się trudzili żeby było dobrze, przez co nie mieli czasu dla nas. Z dzieciństwa w większości pamiętam smutek i cierpienie.
Chciałabym tego oszczędzić moim dzieciom.
W sytuacji jakiej my z mężem teraz jesteśmy, to w sumie powinniśmy powstrzymać się jeszcze trochę. Z drugiej strony problemy z poczęciem i tak przesuwają wszystko. Cięgle ta niewiadoma. Już ponad rok. Zmienić pracę, czy dalej się męczyć w obecnej?
Oboje pragniemy dziecka. Z tym, że ja jestem głównym żywicielem rodziny. Co jeśli teraz dam wypowiedzenie (4tyg), a zajdę w ciążę i ciąża będzie zagrożona i będę musiała leżeć (jestem chyba w grupie ryzyka)? Wiem jednak, że po chorobowym nie chcę wracać do obecnego miejsca pracy, za dużo zdrowia mnie kosztuje..
Ufam Panu, ale mniej już swoim decyzjom...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
krówka
za stara na te numery



Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 5594
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:59, 31 Lip 2015    Temat postu:

zgadzam sie z tym ze nie kazdy ma powołanie do bycia rodzicem, jak nie ma to niech dzieci nie ma.
Jak ktoś ledwie wiąze koniec z koncem jak ma jedno dziecko i brak szanas na poprawe tego to lepiej niech sie 3x zastanowi nad decyzją o dziecku.
Kazdy jest inny i ma inna sytuacje rodzinna, finasowa, zawodowa. Jak kobieta jest w takcie waznej specjalizacji to tez musi czekac z decyzją o dziecku to jasne dla mnie. Kazdy powinien przekalkulowac swoej sznase i potrzeby a do tego jeszcze poradzić sie komus z bliska i daleka.

Przeciez nie nakazuje komus z chorym dzieckiem z drogim jego leczeniem na jednej pensji i pokoju u rodziców decydowac sie na nastepne... to ja odpadam w takim układzie i nie decyduje sie swiadomie na dziecko. Dla mnie to oczywiste...

Ja namawiam tylko te osoby co mają mozliwości i moga sie zdecydowac na ryzyko, bo to zawsze ryzyko miec kolejne dziecko albo pierwsze. Dla mnie to jest zasadnica róznica móc miec a sie wahac a nie miec mozłiwości i gdybac...

Dojrzałość wg mnie polega na tym ze rozwazamy co mozemy a czego nie uda nam sie przeskoczyć. Poszukac rozwiazania i sprawdzić wszystkie mozliwośći i na tej podstawie podjąc decyzję. Do tego tez wazne sa nasze prawdze intencje czy chcemy czy tylko czujemy presje na dziecko...

Znam pary co nie maja dzieci i cierpią bardzo choc kasa jest lepsza czy gorsza. Znam takie co mają dzieci i mają tyle co mają bez luksusów a zycja, ciesza sie moze bardziej niz ci pierwsi. Dziecko jest błogosłwaieństwem i radościa ale to musi być nasze otwarcie na nie i zaplecze skromne bo skromne ale powinno byc.

Czasem ludzie zamiast dziecka decydują sie na kolejna droga zabawkę i tez sa szczesliwi, ale ja wolałabym dziecko jakbym miała wybór miedzy motorem za grube tysiace... czy ekstra samochodem... No cóz nie kazdy musi myslec tak jak ja...

My jestesmy samodzielni i mamy swoj kąt, rodzina nam pomaga ale nas nie finasuje...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Starania o dziecko
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następny
Strona 7 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin