Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Npr a obraz Boga
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19 ... 23, 24, 25  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcinu
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 09 Mar 2008
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 22:36, 01 Paź 2009    Temat postu:

kukułka napisał:
Mówisz że Bogu byś zaufała ale Kościołowi nie. To skąd będziesz wiedzieć że to co ci się wydaje Bogiem niem jest?


To moze troche przekornie. Skąd mamy wiedzieć że we wszystkich decyzjach i działaniach Kościoła jest Bóg? Wystarczy popatrzeć na historię - ileż tam walki o władzę wyzysku krwi i nienawiści. Wiem że KK tego żałuje, ale tak było i zapewne ludziom ginącym w trakcie np. krucjat różnicy nie robi stwierdzenie za ileś tam lat że KK się pomylił.

A co do jasnego określania dobra i zła przez KK, że co jest grzechem a co nie bardziej przypomina kodeks karny. Czyż Jezus właśnie Prawu nie zarzucał hipokryzji? Że Żydzi 10 przykazań obudowali setkami pomniejszych zakazów i zgubili sens?

Czasem się zastanawiam czy sami nie wpadamy w ten sam schemat chcąc łatwych i prostych odpowiedzi - zwalając na innych decyzję jak mam postąpić...

(ależ mi post wyszedł - ciężka artyleria Mruga )
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Emil
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 78
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 7:56, 02 Paź 2009    Temat postu:

Marcinu napisał:
Że Żydzi 10 przykazań obudowali setkami pomniejszych zakazów i zgubili sens?

Widzisz? Żydzi mieli setki, jeśli nie tysiące drobiazgowych przepisów a jednak się pogubili. KK jest lepszy, ma tylko jeden zakaz, a raczej nakaz - sperma w pochwie. Gdyby katolicy się do tego posłusznie i bez zastrzeżeń stosowali, pusto by się zrobiło na religijnych forach, księża nie musieli by w kółko odpisywać na listy swoich zagubionych owieczek, kolejki do konfesjonałów znacznie by się skróciły
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 8:18, 02 Paź 2009    Temat postu:

A propos spermy w pochwie.
Czy gdzieś jest napisane, że ona musi się bezpośrednio z cewki mężczyzny tam dostać?
Już mnie raz za to pytanie (na innym forum) gorszycielką nazwali - ale ja nadal nie wiem, a to by rozwiązywało wszystkie moje problemy.
Nie no... trochę się nabijam, a trochę całkiem poważnie pytam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Olenkita
za stara na te numery



Dołączył: 21 Kwi 2008
Posty: 4904
Przeczytał: 17 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:24, 02 Paź 2009    Temat postu:

Maria napisał:
Na dniach ide na dluzsza pogawedke z ksiedzem irlandzkim, ktoremu bardzo ufam (czlowiek z powolaniem na pierwszy rzut oka Mruga) i glownym tematem bedzie wlasnie seks wiec zdam relacje.


Mario, koniecznie nam zrelacjonuj! Bardzo jestem ciekawa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25276
Przeczytał: 34 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:02, 02 Paź 2009    Temat postu:

Smużka napisał:
A propos spermy w pochwie.
Czy gdzieś jest napisane, że ona musi się bezpośrednio z cewki mężczyzny tam dostać?

tak, musi własnie w ten sposób, dlatego np zapłodnienie homologiczne jest zabronione przez Kościółn (zobacz instrukcja Dignitas personae)
Cytat:
Natomiast na temat sztucznej inseminacji homologicznej mówi: „nie można dopuścić sztucznego zapłodnienia homologicznego wewnątrz małżeństwa za wyjątkiem przypadku, w którym środek techniczny nie zastępuje aktu małżeńskiego, lecz służy jako ułatwienie i pomoc do osiągnięcia jego naturalnego celu” (25).

[link widoczny dla zalogowanych]


Cytat:
Po stwierdzeniu niedopuszczalności sztucznego zapłodnienia heterologicznego, powstaje pytanie, jak ocenić z moralnego punktu widzenia sztuczne zapłodnienie homologiczne: FIVET i sztuczną inseminację w małżeństwie. Na wstępie należy wyjaśnić problem podstawowy.
4. JAKI POWINIEN BYĆ Z PUNKTU WIDZENIA MORALNEGO ZWIĄZEK POMIĘDZY SZTUCZNYM ZAPŁODNIENIEM I AKTEM MAŁŻEŃSKIM?
a) Nauczanie Kościoła na temat małżeństwa i przekazywania ludzkiego życia stwierdza, że istnieje "ustanowiony przez Boga nierozerwalny związek - którego człowiekowi nie wolno samowolnie zrywać - między dwojakim znaczeniem tkwiącym w stosunku małżeńskim: między oznaczeniem jedności i oznaczeniem rodzicielstwa. Albowiem stosunek małżeński z najgłębszej swojej istoty, łącząc najściślejszą więzią męża i żonę, jednocześnie czyni ich zdolnymi do zrodzenia nowego życia, zgodnie z prawami zawartymi w samej naturze mężczyzny i kobiety"44 . Zasada ta, oparta na naturze małżeństwa i na wewnętrznym związku jego dóbr, pociąga za sobą dobrze znane konsekwencje w zakresie odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa. "Jeśli zatem zostaną zachowane te dwa istotne elementy stosunku małżeńskiego, a więc oznaczenie jedności i rodzicielstwa, to wtedy zatrzymuje on w pełni swoje znaczenie wzajemnej i prawdziwej miłości oraz swoje odniesienie do bardzo wzniosłego zadania, do którego człowiek zostaje powołany - a mianowicie do rodzicielstwa"45 .

Ta sama nauka, która odnosi się do związku istniejącego między znaczeniami aktu małżeńskiego i między dobrami małżeństwa, stawia we właściwym świetle moralny problem sztucznego zapłodnienia homologicznego, bowiem "jest rzeczą absolutnie niedozwoloną rozdzielanie tych dwóch różnych aspektów poprzez wykluczenie w sposób pozytywny zamiaru prokreacji lub aktu małżeńskiego"46 .

Antykoncepcja w sposób zamierzony pozbawia akt małżeński jego otwartości na przekazywanie życia, sprawiając przez to dobrowolne oddzielenie celów małżeństwa. Sztuczne zapłodnienie homologiczne, dążąc do przekazywania życia nie będącego owocem specyficznego zjednoczenia małżonków w sposób obiektywny prowadzi do analogicznego rozdzielenia dóbr i znaczeń małżeństwa.

Zapłodnienie zatem jest chciane w sposób godziwy, jeśli jest rezultatem "aktu małżeńskiego przez się zdolnego do zrodzenia potomstwa, do którego to aktu małżeństwo jest ze swej natury ukierunkowane i przez który małżonkowie stają się jednym ciałem"47 . Przekazywanie życia jest jednak pozbawione, z punktu widzenia moralnego, właściwej sobie doskonałości, jeśli nie jest chciane jako owoc aktu małżeńskiego, to jest specyficznego aktu zjednoczenia małżonków.

b) Wartość moralna wewnętrznego związku, istniejącego między dobrami małżeństwa i znaczeniami aktu małżeńskiego, opiera się na jedności istoty ludzkiej, wynikającej z jedności ciała i duszy48 . Małżonkowie wyrażają sobie wzajemną miłość osobową "w języku ciała", który niesie ze sobą wyraźne "znaczenie oblubieńcze" i rodzicielskie zarazem49 . Akt małżeński, w którym małżonkowie objawiają sobie wzajemnie dar z siebie, wyraża równocześnie otwartość na dar życia; jest aktem nierozerwalnie cielesnym i duchowym. To właśnie w swym ciele i poprzez swe ciało małżonkowie dopełniają małżeństwo i mogą stać się ojcem i matką. Aby uszanować język ciał i jego naturalną hojność, jedność małżeńska powinna urzeczywistniać się w szacunku wobec otwartości na rodzicielstwo. Zrodzenie osoby ludzkiej winno być zatem owocem i celem oblubieńczej miłości. Tak więc pochodzenie istoty ludzkiej jest wynikiem prokreacji "związanej nie tylko z jednością biologiczną, lecz również duchową rodziców złączonych węzłem małżeńskim"50 . Zapłodnienie dokonane poza ciałem małżonków zostaje pozbawione przez to samo znaczeń i wartości, które wyrażają się w języku ciała i w zjednoczeniu osób ludzkich.

c) Tylko poszanowanie związku, który istnieje między znaczeniami aktu małżeńskiego, i szacunek dla jedności istoty ludzkiej umożliwia rodzicielstwo zgodne z godnością osoby ludzkiej. Ze względu na swe jedyne i niepowtarzalne pochodzenie, dziecko powinno być otaczane szacunkiem, a jego godność jako osoby winna być uznana za równą godności tych, którzy przekazują mu życie. Osoba ludzka powinna być przyjęta w akcie zjednoczenia i miłości swoich rodziców; dlatego prokreacja winna być owocem ich wzajemnego oddania się51 , realizowanego w akcie małżeńskim, poprzez który małżonkowie współpracują z dziełem miłości Stwórcy jako słudzy, a nie władcy52 .

Pochodzenie osoby ludzkiej jest w rzeczywistości rezultatem daru z siebie. Dziecko winno być owocem miłości swoich rodziców. Nie może być ani chciane, ani poczęte jako rezultat interwencji technik medycznych i biologicznych; oznaczałoby to sprowadzenie go do poziomu przedmiotu technologii naukowej. Nikt nie może uzależniać przyjścia na świat dziecka od skuteczności technicznej, ocenianej według parametrów kontroli i panowania.

Doniosłość moralna związku istniejącego między znaczeniami aktu małżeńskiego i między dobrami małżeństwa, jedność istoty ludzkiej oraz godność jej pochodzenia wymagają, by przekazanie życia osobie ludzkiej było owocem właściwego aktu małżeńskiego, właściwego miłości małżonków. Zatem związek istniejący między rodzicielstwem a aktem małżeńskim okazuje się ważny tak na poziomie antropologicznym, jak i moralnym, i wyjaśnia naukę Magisterium Kościoła na temat sztucznego zapłodnienia homologicznego.
5. CZY ZAPŁODNIENIE HOMOLOGICZNE W PROBÓWCE JEST DOPUSZCZALNE Z MORALNEGO PUNKTU WIDZENIA?
Odpowiedź na to pytanie jest ściśle uzależniona od wyżej przypomnianych zasad. Z pewnością nie można ignorować słusznych pragnień małżonków bezpłodnych. Dla niektórych FIVET homologiczny jawi się jako jedyny środek umożliwiający posiadanie szczerze upragnionego dziecka. Rodzi się pytanie, czy w takiej sytuacji życie małżeńskie w ogóle nie stanowi gwarancji godności, która jest właściwa prokreacji. Uznaje się, że FIVET z pewnością nie może zastąpić stosunków małżeńskich53 , a biorąc pod uwagę niebezpieczeństwa, jakie mogą grozić dziecku oraz niedogodności samej metody, technika ta nie może być przedkładana nad specyficzne akty małżeńskiego zjednoczenia. Powstaje pytanie, czy w przypadku niemożności zaradzenia w inny sposób bezpłodności, która jest przyczyną cierpień, zapłodnienie homologiczne w probówce nie stanowiłoby pomocy, a nawet terapii, a więc mogłoby być zaakceptowane jako moralnie godziwe?

Pragnienie posiadania dziecka - lub przynajmniej możliwość prokreacji - jest z punktu widzenia moralnego koniecznym warunkiem odpowiedzialnego rodzicielstwa. Jednakże dobra intencja nie wystarcza, aby pozytywnie ocenić pod względem moralnym zapłodnienie w probówce między gametami małżonków. Technika FIVET powinna być oceniana sama w sobie, a jej ostateczna kwalifikacja moralna nie może ulec zmianie w zależności od całokształtu życia małżeńskiego, w które owa technika się wpisuje, ani od aktów małżeńskich, które mogą ją poprzedzać lub po niej następować54 .

Jak już wspomniano, metoda FIVET w okolicznościach, w których zwykle jest stosowana, pociąga za sobą niszczenie istot ludzkich, co sprzeciwia się wspomnianej nauce o niegodziwości przerywania ciąży55 . Lecz również w przypadku, w którym zostałyby podjęte wszelkie środki ostrożności, aby uniknąć śmierci embrionów ludzkich, FIVET homologiczny powoduje rozdział pomiędzy działaniami prowadzącymi do zapłodnienia a aktem małżeńskim. Zatem natura FIVET homologicznego winna być również rozważona niezależnie od związku, jaki może mieć z przerywaniem ciąży.

FIVET homologiczny dokonuje się poza ciałem małżonków, za pośrednictwem osób trzecich, od których kompetencji i działań technicznych zależy powodzenie zabiegu. FIVET oddaje więc życie i tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej. Tego rodzaju panowanie samo w sobie sprzeciwia się godności i równości, które winny być uznawane zarówno w rodzicach, jak i dzieciach.

Poczęcie w probówce jest wynikiem działań technicznych, które prowadzą do zapłodnienia; nie jest ono w rzeczywistości ani osiągnięte, ani pozytywnie chciane jako wyraz i owoc specyficznego aktu zjednoczenia małżeńskiego. Dlatego w FIVET homologicznym, chociaż dokonuje się on w kontekście istniejących faktycznie stosunków małżeńskich, poczęcie osoby ludzkiej jest w sposób obiektywny pozbawione właściwej sobie doskonałości, a więc nie jest uwieńczeniem i owocem aktu małżeńskiego, poprzez który małżonkowie mogą stać się "współpracownikami Boga w udzielaniu daru życia nowej osobie ludzkiej"56 .

Racje te pozwalają zrozumieć, dlaczego tylko akt małżeńskiej miłości jest uważany w nauczaniu Kościoła za jedyne "miejsce" godne ludzkiej prokreacji. Dla tych samych powodów tak zwany przypadek prosty, to jest technika FIVET homologicznego, nawet gdy nie wiąże się z niszczeniem embrionów, czyli przerywaniem ciąży i masturbacją, pozostaje jednak techniką pod względem moralnym niegodziwą, ponieważ pozbawia ludzkie rodzicielstwo właściwej mu, naturalnej godności.

Z pewnością FIVET homologiczny nie jest obciążony wszystkimi przeciwwskazaniami etycznymi, które dotyczą przekazywania życia poza małżeństwem; rodzina i małżeństwo pozostają miejscem narodzin i wychowania dzieci. Kościół jednak, zgodnie z tradycyjną nauką na temat dóbr małżeństwa i godności osoby, jest przeciwny, z moralnego punktu widzenia, sztucznemu zapłodnieniu homologicznemu w probówce. Jest ono bowiem samo w sobie niegodziwe i sprzeczne z godnością rodzicielstwa oraz zjednoczenia małżonków, nawet jeśli uczyniłoby się wszystko, by zapobiec śmierci embrionu ludzkiego.

Chociaż nie można zaaprobować sposobu, w jaki dokonuje się poczęcie ludzkie w technice FIVET, każde dziecko przychodzące na świat wino być przyjęte jako żywy dar Bożej dobroci i wychowane z miłością.
6. JAK OCENIĆ SZTUCZNE ZAPŁODNIENIE HOMOLOGICZNE Z MORALNEGO PUNKTU WIDZENIA?
Sztuczne zapłodnienie homologiczne w obrębie małżeństwa jest niedopuszczalne, za wyjątkiem przypadku, w którym środek techniczny nie zastępuje aktu małżeńskiego, lecz ułatwia i pomaga w osiągnięciu jego naturalnego celu.

Nauczanie Magisterium Kościoła na ten temat zostało już wyjaśnione57 . Nie jest ono tylko wyrazem szczególnych okoliczności historycznych, lecz nawiązuje do nauki Kościoła na temat ścisłego związku aktu małżeńskiego i rodzicielstwa, a także do przeświadczenia o osobowej naturze aktu małżeńskiego i rodzicielstwa. "Akt małżeński, w swej naturalnej strukturze, posiada charakter osobowy, jest równoczesnym i bezpośrednim współdziałaniem małżonków, które z powodu samej natury sprawców i właściwości aktu wyraża wzajemny dar, ten zaś - jak mówi Pismo Święte - sprawia, że stają się jednym ciałem"58 . Dlatego sumienie moralne "nie odrzuca w sposób konieczny stosowania pewnych sztucznych metod służących jedynie bądź ułatwieniu aktu naturalnego, bądź osiągnięciu celu właściwego aktowi naturalnemu, dokonanemu w sposób naturalny"59 . Jeśli metoda techniczna ułatwia akt małżeński lub pomaga osiągnąć naturalny jego cel, może być uznana za moralnie godziwą. Przeciwnie zaś, jeśli zabieg zastępuje akt małżeński, musi być on uznany za moralnie niedopuszczalny.

Zastępująca akt małżeński sztuczna inseminacja jest zabroniona, ponieważ prowadzi do dobrowolnego rozdzielenia dwóch znaczeń aktu małżeńskiego. Masturbacja służąca pobraniu spermy jest również świadectwem owego rozdziału. Również wtedy, gdy jest podejmowany w celu przekazania życia, akt ten jest pozbawiony swego jednoczącego znaczenia: "brakuje mu... relacji seksualnej, wymaganej przez porządek moralny, tej relacji, która urzeczywistnia, w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddawania się sobie i człowieczego przekazywania życia"60 .

to z instrukcji Donum vitae
[link widoczny dla zalogowanych]

a tu ciekawy fragment z Persona humana

Cytat:
Zachowanie prawa moralnego w dziedzinie seksualnej, jak i praktykowanie czystości, znalazło się w niemałym niebezpieczeństwie - zwłaszcza wśród chrześcijan mniej gorliwych - z powodu współczesnej tendencji do zminimalizowania grzechu ciężkiego, a nawet niekiedy zaprzeczania go zupełnie, przynajmniej w konkretnym życiu ludzi.

Niektórzy posunęli się aż do twierdzenia, iż za grzech śmiertelny, odłączający człowieka od Boga, należy uważać tylko bezpośrednie i formalne odrzucenie wezwania Bożego, lub gdy ktoś, nastawiony egoistycznie, całkowicie świadomie i dobrowolnie wyklucza miłość bliźniego. Mówią oni mianowicie, że tylko w tym wypadku zachodzi "wybór podstawowy", ("optio fundamentalis"), to znaczy decyzja woli, która angażuje całą osobę ludzką i której się wymaga do zaistnienia grzechu śmiertelnego; przez ten bowiem wybór człowiek z głębi swej osobowości zajmuje lub uznaje jakąś zasadniczą postawę wobec Boga lub ludzi. Sądzą, że przeciwnie ma się sprawa z czynami, zwanymi "peryferyjnymi", zaprzeczając na ogół istnieniu w nich wyboru rozstrzygającego. Czyny peryferyjne nie zmieniają, według nich, wyboru podstawowego i to tym mniej, że najczęściej pochodzą z przyzwyczajenia.

Mogą one osłabić wybór podstawowy, jednak nie w tym stopniu, iżby zupełnie go przekreśliły. A właśnie, według tych autorów, zmiana podstawowego wyboru w stosunku do Boga trudniej zachodzi w sferze życia seksualnego, gdzie człowiek na ogół nie narusza porządku moralnego jakimś aktem w pełni świadomym i wolnym oraz odpowiedzialnym, lecz raczej pod wpływem swej namiętności, ze słabości lub niedojrzałości, a niekiedy także z powodu fałszywego mniemania, że w ten sposób zaświadczy o swej miłości wobec bliźnich. Do tych przyczyn często dochodzi nacisk uwarunkowań społecznych.

Rzeczywiście - wybór podstawowy ostatecznie określa odpowiednio moralną dyspozycję człowieka. Jednak można go gruntownie zmienić poszczególnymi aktami, zwłaszcza gdy te - jak się często zdarza - już zostały przygotowane uprzednimi czynnościami, spełnionymi w sposób bardziej powierzchowny. Jakkolwiek by było, niesłusznie twierdzi się, że poszczególne akty nie wystarczają do popełnienia grzechu śmiertelnego.

Według nauki Kościoła grzech śmiertelny, który polega na przeciwstawieniu się Bogu, nie zawiera się tylko w samym formalnym i bezpośrednim odrzuceniu przykazania miłości. Znajduje się on bowiem także w tym sprzeciwie wobec prawdziwej miłości, jaki niesie z sobą wszelkie dobrowolne przekroczenie każdego prawa moralnego w rzeczy ważnej.

Sam Chrystus wskazał podwójne przykazanie miłości jako podstawę życia moralnego. A na tym przykazaniu "opiera się całe Prawo i Prorocy"23 ; dlatego obejmuje inne szczegółowe przykazania. I rzeczywiście młodzieńcowi pytającemu: "... co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?" - Jezus odpowiedział: "jeśli chcesz osiągnąć życie wieczne, zachowaj przykazania... Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego"24 .

Zatem człowiek grzeszy śmiertelnie nie tylko wtedy, gdy jego czyn pochodzi z bezpośredniej pogardy Boga i bliźniego, lecz także wówczas, gdy świadomie i dobrowolnie - z jakiejkolwiek przyczyny - wybiera to, co jest poważnym nieporządkiem moralnym. W tym bowiem wyborze - jak zostało powiedziane wyżej - już jest zawarta wzgarda przykazania Boga; człowiek odwraca się od Boga i traci miłość. A przecież według tradycji chrześcijańskiej i nauki Kościoła, oraz wskazań prawego rozumu, porządek moralny w dziedzinie seksualnej obejmuje dobra życia ludzkiego tak wielkiej wartości, iż wszelkie bezpośrednie naruszenie tego porządku jest obiektywnie przekroczeniem ciężkim25 .

Zapewne należy przyznać, że ze względu na rodzaj i przyczyny grzechów natury seksualnej, łatwiej się zdarza, iż nie występuje w nich w pełni wolne przyzwolenie. Wskutek tego wymaga się tu roztropności i ostrożności w wydawaniu jakiegokolwiek sądu o odpowiedzialności człowieka. W tej sprawie zwłaszcza przypominają się słowa Pisma świętego: "... człowiek bierze pod uwagę to, co widoczne dla oczu, Bóg natomiast patrzy na serce"26 . Jeśli jednak zaleca się roztropność w osądzaniu stopnia subiektywnej winy poszczególnych wykroczeń, to bynajmniej stąd nie wynika, iż wolno mniemać, że w dziedzinie seksualnej nie popełnia się grzechów śmiertelnych.

Duszpasterze winni więc działać z cierpliwością i dobrocią; nie wolno im jednak ani unieważniać przykazań Bożych, ani pomniejszać obowiązków ludzi. "A dalej, jeśli znakomitą formą miłości dusz jest nie pomniejszać w niczym zbawczej nauki Chrystusa, niechże się ta postawa łączy zawsze z wyrozumiałością i miłością, których przykład dawał sam Chrystus, rozmawiając i przestając z ludźmi. Przyszedłszy bowiem nie po to, aby świat sądzić, lecz aby go zbawić, był On wprawdzie nieprzejednany wobec grzechu, ale cierpliwy i miłosierny dla grzeszników"



[link widoczny dla zalogowanych]


i jeszcze tez persona humana
Cytat:
Ludzie naszej epoki coraz bardziej są przekonani, że godność i powołanie osoby ludzkiej domaga się tego, by prowadzeni światłem rozumu odkrywali oni wartości i uzdolnienia wszczepione w swoją naturę, by ustawicznie je rozwijali i urzeczywistniali w swoim życiu w tym właśnie celu, by ich postęp mógł być coraz większy.

Jednak w ocenie spraw moralnych człowiek żadną miarą nie może postępować samowolnie: "W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny... Człowiek bowiem ma w swym sercu wypisane (przez Boga) prawo, wobec którego posłuszeństwo stanowi o jego godności i według którego będzie sądzony"4 .

Ponadto nam chrześcijanom Bóg przez swoje objawienie dał poznać swój plan zbawienia i jako najwyższą oraz niezmienną normę życia przedstawił Chrystusa, Zbawiciela i Uświęciciela - przez naukę i przykład Tego, Który powiedział: "Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia"5 .

Zatem godność człowieka nie może prawdziwie rozwijać się jak tylko przy zachowaniu istotnego porządku jego natury. Trzeba przyznać, że z rozwojem cywilizacji wiele okoliczności i potrzeb życia ludzkiego zmieniło się i w przyszłości także będzie się zmieniać. Jednak każdy postęp obyczajów i wszelki tryb życia musi mieścić się w granicach wyznaczonych przez niezmienne zasady, które opierają się na konstytutywnych elementach i istotnych relacjach każdej osoby ludzkiej, stojących ponad okolicznościami historycznymi.

Te podstawowe zasady, uchwytne dla rozumu ludzkiego, zawiera "prawo Boże, wieczne, obiektywne i powszechne, którym Bóg, według planu mądrości i miłości swojej, porządkuje, kieruje i rządzi całym światem i losami wspólnoty ludzkiej. Tego to prawa uczestnikiem czyni Bóg człowieka, aby zgodnie z łaskawym planem Opatrzności Bożej mógł on coraz lepiej poznawać niezmienną prawdę"6 . To właśnie prawo Boże jest dostępne naszemu poznaniu.

4. Niesłusznie więc wielu dzisiaj twierdzi, że ani w naturze ludzkiej, ani w prawie objawionym nie można znaleźć innej absolutnej i niezmiennej normy postępowania oprócz tej, która wyraża ogólne prawo miłości i poszanowania godności ludzkiej. Na potwierdzenie tego przytaczają oni następującą rację: to, co zwykło się nazywać normami prawa naturalnego lub przykazaniami Pisma Świętego, należy raczej uważać za wyraz pewnej, konkretnej formacji kulturowej, w określonym momencie historii.

W rzeczywistości jednak, gdy Objawienie Boże, a także - we właściwym sobie porządku rzeczy - mądrość rozumu naturalnego docierają do autentycznych potrzeb rodzaju ludzkiego, równocześnie z konieczności wydobywają na światło niezmienne prawa zaszczepione w konstytutywnych elementach natury ludzkiej, które to prawa okazują się identyczne u wszystkich istot obdarzonych rozumem.

Do tego trzeba dodać, że Chrystus ustanowił Kościół "filarem i podporą prawdy"7 . On to z pomocą Ducha Świętego nieustannie strzeże i bez błędu przekazuje prawdy porządku moralnego, oraz autentycznie wyjaśnia nie tylko objawione prawa pozytywne, lecz także "zasady porządku moralnego, wynikające z samej natury ludzkiej"8 , które dotyczą pełnego rozwoju człowieka i jego uświęcenia. Faktycznie Kościół w ciągu całej swej historii utrzymywał, że pewne nakazy prawa naturalnego mają wartość absolutną i niezmienną, uważając, że ich naruszenie sprzeciwia się nauce i duchowi Ewangelii.


[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Pią 10:06, 02 Paź 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:25, 02 Paź 2009    Temat postu:

Zaraz doczytam uważniej, ale już na pierwszy rzut oka pełno w tym nieścisłości.

Ale tak ogólnie rzecz biorąc, to jestem już niemal pewna, że do KK nie chcę wracać.
Niestety.


edit.

Nie, niestety nie doczytam uważniej. Nie umiem. Nie umiem czytać tego języka - po dwóch zdaniach nie wiem, o czym jest mowa.
Wycofuję się z pytania.
Przepraszam, że zawracałam głowę.


Ostatnio zmieniony przez Smużka dnia Pią 10:33, 02 Paź 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abeba
Gość






PostWysłany: Pią 11:45, 02 Paź 2009    Temat postu:

moim zdaniem o.Knotz też jest w sprzeczności z tym cytatem z Personae Humana
Powrót do góry
Emil
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 78
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 11:57, 02 Paź 2009    Temat postu:

kukułka napisał:

tak, musi własnie w ten sposób, dlatego ....

Co mówi KK to wiemy, bardziej ciekawi mnie jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25276
Przeczytał: 34 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:12, 02 Paź 2009    Temat postu:

a po co Ci to wiedzieć? Przecież nie jestem Twoja żona więc nie nam obowiązku Ci się Emilu tłumaczyć ze swoich poglądów
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25276
Przeczytał: 34 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:14, 02 Paź 2009    Temat postu:

smuzka pytała o zdanie Kościoła więc jej je napisałam a swoje poglądy omawiam tam gdzie mają praktyczne zastosowanie nie widzę potrzeby dzielić się nimi akurat z Tobą
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25276
Przeczytał: 34 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:17, 02 Paź 2009    Temat postu:

abeba gdzie Knotz jest sprzeczny bo nie czytałam-nie mogę dotrzeć do ksiazki- więc nie mam na podstawie czego wnioskować
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Emil
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 78
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 13:24, 02 Paź 2009    Temat postu:

kukułka napisał:
nie widzę potrzeby dzielić się nimi akurat z Tobą

w sumie masz rację, lepiej się na forum nie otwierać, bo zaraz znajdą się chętni do linczu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abeba
Gość






PostWysłany: Pią 14:53, 02 Paź 2009    Temat postu:

chodzi mi o to:
Cytat:
Niektórzy posunęli się aż do twierdzenia, iż za grzech śmiertelny, odłączający człowieka od Boga, należy uważać tylko (...) w tym wypadku zachodzi "wybór podstawowy", ("optio fundamentalis"), to znaczy decyzja woli, która angażuje całą osobę ludzką i której się wymaga do zaistnienia grzechu śmiertelnego; przez ten bowiem wybór człowiek z głębi swej osobowości zajmuje lub uznaje jakąś zasadniczą postawę wobec Boga lub ludzi. Sądzą, że przeciwnie ma się sprawa z czynami, zwanymi "peryferyjnymi", zaprzeczając na ogół istnieniu w nich wyboru rozstrzygającego. Czyny peryferyjne nie zmieniają, według nich, wyboru podstawowego i to tym mniej, że najczęściej pochodzą z przyzwyczajenia.

Mogą one osłabić wybór podstawowy, jednak nie w tym stopniu, iżby zupełnie go przekreśliły. A właśnie, według tych autorów, zmiana podstawowego wyboru w stosunku do Boga trudniej zachodzi w sferze życia seksualnego, gdzie człowiek na ogół nie narusza porządku moralnego jakimś aktem w pełni świadomym i wolnym oraz odpowiedzialnym, lecz raczej pod wpływem swej namiętności, ze słabości lub niedojrzałości,


A Knotz posługuje się kategorią grzechu cieżkiego ale nie smiertelnego na okreslenie postępowania małżonków, ktorych opcją podstawową owszem jest Bóg i Kościół (zgadzają się z etyką seksualną KK, znają i ni negują NPR), ale pozwalają sobie na petting lub seks oralny (lub inne atrakcje;) ) bo w fazie płodnej (lub trudnym do rozpoznania okresie np. poporodowym) ponosżą ich emocje. Chcą tylko sobie okazać uczucie przytuleniem lub pocałunkiem, ale potem jakoś tak wychodzi, że nie potrafią się zatrzymać i wbrew ich początkowym zamiarom dochodzi do orgazmu. to tak w skrócie. Jakjuz wiele razy pisałam, wiele rzeczy u Knotza mi się podoba, ale to jedno kluczowe rozumowanie dla mnie jest cieniutkie i mi spokoju sumienai nie przynosi. A dzięki Twemu cytatuwi, kukułko, widzę też wyraźnie, że nie broni się ono w starciu z oficjalnym nauczaniem.
Powrót do góry
Misiczka
mistrz NPR-u



Dołączył: 02 Gru 2008
Posty: 710
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:58, 02 Paź 2009    Temat postu:

Smużka napisał:
Nie, niestety nie doczytam uważniej. Nie umiem. Nie umiem czytać tego języka - po dwóch zdaniach nie wiem, o czym jest mowa.


No niestety zgadzam się z Tobą.. a dodam, że z racji wykonywanego zawodu przez niejeden trudny tekst już przebrnęłam.. ale język oficjalnych dokumentów kościelnych jest jak dla nie nie do przejścia. Pewie trochę wynika to z tego, że "co się da powidzieć, da się powiedizeć jasno itd."

A co do Twojego problemu Smużko.. nie przekreślaj Kościoła.., stawianie sprawy w ten sposób, że albo się podporządkuję, albo muszę odejść i nie ma żadnego kompromisu dla słabości, dla grzechu wcale nie jest ewangeliczne.. owszem pełno w ewangelii radykalnych stwierdzeń, ale równe dużo bardzo otwartych na człowieka, na to, że ma prawo nie wszystko do razu rozumieć i przyjąć.. choćby w ostatniej niedzielnej Jezus mówi że kto nie występuje otwarcie przeciw Niemu, ten jest z Nim.. i nie ma wcale moim zdaniem w tym, żadnej sprzeczności, że sa i takie i takie fragmenty (i radykalne, wyrażajace ostre, wyraźne sadu i miękkkie, pokazujące Boga pochylającego się ku człowiekowi ze wszystkimi jego słabościami i rozumiejącego) - na różnych etapach zycia potrzebujemy raz tych raz tych fragmentów - czasem potrzebujemy napomnienia wyraźego oddzielenia dobra od zła, ale czasem po prostu przytulenia i akceptacji... w Kościele chyba za głośno słychać ten pierwszy ton, a za słabo ten drugi.. posłuchaj Smużko tego drugiego, odwrotnie się nie da, najpierw trzeba uwierzyć, ze Bóg nas akceptuje bezwarunkowo, a dopiero potem mamy siłę by podjąć różne wyzwania n adrodze do Niego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:20, 02 Paź 2009    Temat postu:

Dzięki, Misiczka!

A teraz żegnam Was - Jadę do Pragi!
Wrócę jak wrócę...

papa!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19 ... 23, 24, 25  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19 ... 23, 24, 25  Następny
Strona 18 z 25

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin