Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Npr a obraz Boga
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 23, 24, 25  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kropka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 02 Paź 2008
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:34, 08 Gru 2008    Temat postu:

No właśnie. Ciekawe ilu z nich stosuje NPR.
Wiem, że już przesadzam, ale strasznego nerwa mam dzisiaj. Niepotrzebnie zaczęłam rozpamiętywać.
A przymus NPR wpływa fatalnie na naszą wiarę, z tego co zauważyłam jak forumowiczki piszą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
milunia
za stara na te numery



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 1341
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 0:25, 09 Gru 2008    Temat postu:

Dziekuje dziewczyny za Wasze świadectwa Wesoly
napisałam:
Cytat:
A potem jak grom z nieba pojawiła sie prawda o rzeczywistości npr w życiu ludzi - w Waszym życiu i doznałam największego kryzysu mojego zaufania Bogu. A wszystko zaczęło sie od tego forum...

Przede wszystkim absolutnie nie bierzcie tego jako zarzut wobec Was czy nie czujcie sie winne moim rozterkom w wierze.
Cytat:
przykro mi ze Cie pozbawiamy wiary
Nawet nie pomyślałam że możecie tak to odebrać Embarassed Embarassed Nie pozbawiacie mnie wiary. Poza tym, tak jak napisała Dona - mówicie tu prawdę, tak wygląda wasza rzeczywistośc z npr'em. I jestem raczej wdzięczna że poznałam tą trudną rzeczywistość teraz, bo moge sie lepiej przygotować przed ślubem na ewentualne problemy, czarne scenariusze a nie obudzić się z reką w nocniku... Ja niestety dałam się złapać na haczyk npr'owej propagandy i gdyby nie Wy żyłam bym nadal święcie przekonana i jego cudowności pod każdym względem. Nie zmienia to faktu że prawda baaaardzo zabolała i wywołała rewolucje w moim życiu. To było jak zdjęcie łusek z oczu. Moze to trzęsienie ziemi było mi potrzebne Confused
Czasem jednak łypie zimnym socjologicznym okiem i zastanawiam się czy nie stanowicie jakiejś nadreprezentacji niezadowolonych Szkoda że w polskim kościele nie były prowadzone żadne badania na ten temat. Może uderzyc gdzieś go kurii i zaproponować??? Color napisał:
Cytat:
Jakaż to ładna teoria! Mało tego - u niektórych się sprawdza! Szkoda, że tylko u nielicznych...
Skąd takie wnioski? Może Ci zadowolenie po prostu milczą? Pytam szczerze, bez złośliwości. Wiem jak łatwo popełnic błąd potocznego myslenia w takim wypadku, bo człowiek albo najczęściej myśli że wszscy naokoło myślą podobnie jak on, albo tak sie juz dzieje że otacza sie ludźmi myślącymi podobnie.
Ale nie chce sama zepchnąc rozmowy na inne tory, więc ponawiam pytanie: jak to jest u Was z obrazem Boga jako miłosiernego, kochającego ponad wszystko tatusia, biorącego na ręce i całującego kolano jak dziecko się potknie, czekającego od świtu do nocy na powrót marnotrawnego syna??? Czy znacie "Dzienniczek"?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
juka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 7:52, 09 Gru 2008    Temat postu:

milunia napisał:
Może Ci zadowolenie po prostu milczą? Pytam szczerze, bez złośliwości. Wiem jak łatwo popełnic błąd potocznego myslenia w takim wypadku, bo człowiek albo najczęściej myśli że wszscy naokoło myślą podobnie jak on, albo tak sie juz dzieje że otacza sie ludźmi myślącymi podobnie.

no, ja milczę - głupio tak nie pasować do obrazka Laughing
teraz też dużo nie będę gadać, ale troszkę moze tak:
nie lubię specjalnie npru, zapisywanie tempki mnie nuży, wstrzemięźliwość czasem przeszkadza, nigdy nie byłam fanatyczną zwolenczką. ale - po okresie gniewu na tę sytuację i poważnym (wielomiesięcznym) przemyśleniu wszystkiego, widzę , że to co napewno zyskuję, to się dzieje w relacji z Bogiem. On mnie zmusza (celowo takie słowo) do zaufania sobie. stosowanie npru w wersji wiążącej się z trochę większą możliwością poczęcia jest znośne, nawet odświeżąjące po 14 latach małżeństwa , ale...muszę wtedy zaufać Bogu. nie, że zrobi tak jak ja chcę, czyli nie zafunduje mi dziecka, ale że to co On mi da będzie dobre, nie lekkie łatwe i przyjemne ale dobre. natomiast używanie npru w wersji antykoncepcyjnej to była dla mnie masakra, nie dość ze obsesyjnie sprawdzałam i po pięć razy liczyłam wszystkie dni, to denerwowałam się przed każdą miesiączką niemozliwie. może po to mi właśnie ten npr, zawsze miałam problem z tym ze się nadmiernie upierałam przy absolutnym kontrolowaniu własnego życia - pomału mi przechodzi Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vanillka
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 28 Sie 2008
Posty: 327
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:32, 09 Gru 2008    Temat postu:

juka napisał:
może po to mi właśnie ten npr, zawsze miałam problem z tym ze się nadmiernie upierałam przy absolutnym kontrolowaniu własnego życia - pomału mi przechodzi Laughing

Mądre słowa juka. Zresztą cały post mądry.
Ja też mam (zawsze miałam) problem z silną potrzebą kontroli (najlepiej stuprocentowej), ale z całych sił staram się ufać Bogu, ufać że to on wie co dla mnie najlepsze, a nie ja. Tyle, że jeszcze jestem za młoda (stażem i doświadczeniem, jakoś drastycznie mnie jeszcze dobry Bóg nie testował), więc za wcześnie mi się wypowiadać o efektach, mówię o nastawieniu.

A co do obrazu Boga - Bóg jest miłością i NPR w żaden sposób mi tego przekonania nie zaburza. Teraz. Bo też przechodziłam czas buntu. Oj, ile ja się naczytałam tych wszystkich dokumentów, żeby udowodnić (tylko komu?), że kościół się myli. A najbardziej w tym okresie, w którym Ty teraz jesteś, milunia. Tuż przed ślubem, kiedy poznałam dogłębnie wymagania katolickiej etyki seksualnej. Najbardziej się buntowałam zanim zaczęłam stosować w praktyce. Teraz, z perspektywy (raptem pół roku), mogę powiedzieć, że warto spróbować i naprawdę może być dobrze. Pewnie, że nie pieję z zachwytu w fazie płodnej... ale jak dla mnie zalety naprawdę przewyższają wady.
Ja akurat jestem z tych, którzy nie uważają, że NPR jest niezbędny i konieczny do zbawienia (bluźnię?), wierzę, że liczy się serce, nasza relacja z Bogiem, szczerość intencji (npr też można przecież stosować antykoncepcyjnie). Dzięki temu podejściu mam poczucie, że stosuję NPR z wyboru, a nie z przymusu. Czyli może jednak nie jest on taki zły, skoro wciąż go wybieram... Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ganna
pierwszy wykres



Dołączył: 27 Sie 2006
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 10:07, 09 Gru 2008    Temat postu: npr a obraz Boga

Wczoraj, kiedy przeczytałam wątek, ścięło mnie. Przypomniałam sobie mój pierwszy kontakt z tym forum. Może powiem na wstępie, że jestem tu dinozaurem, uśmiałam się do łez, gdy w zeszłym roku zauważyłam pod moim nickiem dopisek "pierwszy wykres". Mój pierwszy wykres ma datę luty 1978, a w praktyce stosuję npr od 1980, cały czas orto-... Kiedy tu pierwszy raz wpadłam, poczytałam, poczułam się jak biblijna Ewa, która "zauważyła, że owoce są piękne"... itd, no i że Ktoś im czegoś zabrania. Trochę czasu minęło, kiedy dotarło do mnie, ze npr to jednak nasz wybór i ja nie potrzebuję grupy, gdzie sobie ponarzekam i podniosę poziom niezadowolenia, ale grupy, która mnie wesprze. Zaglądam jednak na to forum, bo panuje tu inna, niz gdzie indziej atmosfera, nikt nie wykorzystuje anonimowości jako okazji do "pojechania "po innych.
Jak z tym npr-em u mnie? Jest jakimś tam wyborem, choć pierwsza i podstawowa sprawa "bo tak uczy Koścół". Antyki i spirala odpadają z wiadomych wzgledów a gumki osobiście u mnie ze względów estetycznych, mąż nie miałby tu problemu. Cykle zawsze miałam regularne, 27 - 29 dni, okresy poporodowe - szło wytrzymać.Schody zaczęły się, gdy zaczęły się cykle bezowulacyjne i ostatecznie trzeba było przyjąć do wiadomości, że zaczęła się premenopauza. A ja jak pies Pawłowa reagująca na wzrost temperatury. Reguły szczytu bałam się jak diabeł święconej wody. Odliczanie do czterech to był koszmar, głownie z tego powodu, ze często gęsto po trzech zaczynałam od nowa. Zaczęłam się modlić o pomoc. I co wymodliłam? - spokój i zaufanie. Sama jestem zaskoczona,ze potrafię w tej chwili nie dzielić włosa na czworo i nie cudować z analizowaniem śluzu. Co jeszcze, nigdy Panu Bogu nie robiłam wyrzutów,ze stworzył nas płodnymi, nasze dzieci są wymiernym efektem tej płodności. Powiem więcej, ta płodność to właśnie dla mnie prezent od miłosiernego Boga.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
juka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 10:19, 09 Gru 2008    Temat postu: Re: npr a obraz Boga

Ganna napisał:
I co wymodliłam? - spokój i zaufanie.


o, ja też - a przecież modliłam się o coś zupełnie innego Rotfl
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dona
za stara na te numery



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 10719
Przeczytał: 21 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 10:40, 09 Gru 2008    Temat postu:

juka, vanillka Ganna - no i dobrze ze wypowiedziałyście się "dla równowagi"


co sie jednak rzuca od razu po tym co napisałyscie.. zadowolenie ze stosowania npr nierozerwanie wiąże się z zaufaniem do Boga...

czyli nie da się wyjść z tą metodą "poza wiarę"


Cytat:
ale jak dla mnie zalety naprawdę przewyższają wady.


nie twierdze ze NPR zalet nie ma.. jednak wady sa dla mnie zdecydowanie większe... Wsciekly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mrówka
posiadacz wiedzy tajemnej NPR



Dołączył: 05 Mar 2008
Posty: 973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 12:29, 09 Gru 2008    Temat postu:

czytam i przyznam, że mam podobne obawy jak milunia... do zastosowania w praktyce jeszcze kilka miesięcy - nie chcemy się z prawie-Małżem od początku nastawiać negatywnie, ale jednak - obaw jest sporo. Na dodatek niestety moje cykle książkowe nie są i raczej z tych dłuższych (29-39dni), poza tym nie mogę sie pozbyć medyczno-analitycznego podejścia do npr - a to nie ułatwia zaufania metodzie (IIIfaza jak najbardziej, ale przy odkładaniu chyba nie zaufam pierwszej... przynajmniej na początku).
A poza tym póki co jesteśmy na etapie buntu i wymagania KK z zakresu etyki seksualnej a obraz Boga rozjeżdżają się... ech... Neutral
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darus
nauczyciel NPR



Dołączył: 27 Wrz 2007
Posty: 552
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: slask

PostWysłany: Wto 14:00, 09 Gru 2008    Temat postu:

Cytat:
juka, vanillka Ganna - no i dobrze ze wypowiedziałyście się "dla równowagi"


co sie jednak rzuca od razu po tym co napisałyscie.. zadowolenie ze stosowania npr nierozerwanie wiąże się z zaufaniem do Boga...

czyli nie da się wyjść z tą metodą "poza wiarę"



hmmm... a może to zadowolenie (jak również spokój o którym pisałyście) wiąże się również z pogodzeniem się z tym, że nawet jeśli pocznie się dziecko, to świat się nie zawali, to nie uznacie tego za "karę boską"? Czy nie tak jest?

Z npr korzystają również osoby niewierzące. Zatem trudno mówić o tym, że npr jest jakoś szczególnie "Bożym dziełem" Mruga Albo, że korzystanie z metody jakoś bardziej przybliży nas do Boga.
Wg mnie to sprawa indywidualna.
Kościół z wielkim przekonaniem o tym, że to "uświęca", zachęca wszystkich do stosowania orto-npr. Ale niestety, nie ma takiej możliwości, aby do uświęcenia wystarczyło samo wypełnienie tego "nakazu kościoła".
Chyba przyznacie, że prezentowane czasem na forum bunt, rozgoryczenie, frustracja, osadzanie kościoła to nie są owoce świętości.
Jeśli trudno komuś zobaczyć Boga w metodzie npr, to może trzeba zacząć szukać Go gdzie indziej? A jak sie już znajdzie, to i z metodą będzie mniej "kłopotu"

P.S. Strasznie męczyło mnie to, że tak najeżdżałyście na księży. Cóż oni są winni? Czy ktoś jest winny, że ja się źle czuję? Nie, to ja jestem sama sobie winna Wesoly Wesoly Mnie bardzo pomógł w szukaniu prawdy pewien cytat z Pisma :
Mat.23:1-4:
Cytat:
(1) Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: (2) Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. (3) Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. (4) Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vanillka
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 28 Sie 2008
Posty: 327
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:16, 09 Gru 2008    Temat postu:

darus napisał:
hmmm... a może to zadowolenie (jak również spokój o którym pisałyście) wiąże się również z pogodzeniem się z tym, że nawet jeśli pocznie się dziecko, to świat się nie zawali, to nie uznacie tego za "karę boską"? Czy nie tak jest?

Może. Ale myślę, że bardziej chodzi o to, że ja osobiście, w moim malutkim rozumku mogę to uważać w tej chwili za koniec świata, ale muszę (chcę!) zaufać, zawierzyć, że Bóg wie lepiej i nie tyle pogodzić się z tym, co uwierzyć, że to jest dla mnie prawdziwie dobre.

Jeśli chodzi o wydawanie sądów o księżach to gorąco polecam książkę "Księża na księżyc. I co dalej?" Pawlukiewicza. Pisana z perspektywy księdza, a jednak opinie w niej zawarte są naprawdę wyważone. Warto przeczytać zanim skrzywdzimy wielu dobrych ludzi poprzez niesprawiedliwe i nieuzasadnione uogólnienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniąt
za stara na te numery



Dołączył: 29 Wrz 2006
Posty: 5125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mazowsze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:32, 09 Gru 2008    Temat postu:

Ja ogólnie jestem zadowolona, gorzej, jeżeli wykres jakiś niejednoznaczny i potenm się okazuje, że można było, ale się nie odważyło.

Zresztą naprawdę nie wiem, co zamiast, nic lepszego dla siebie nie widzę...

A jednak czasem się buntuję.

Jestem za NPR, ale najlepiej, żeby ktoś wymyślił urządzenie ograniczające abstynencję do tych mitycznych 8 - 9 dni
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kropka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 02 Paź 2008
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 8:31, 10 Gru 2008    Temat postu:

[quote="darus"][quote] juka, vanillka Ganna -[quote]
Cytat:
no i dobrze ze wypowiedziałyście się "dla równowagi"


co sie jednak rzuca od razu po tym co napisałyscie.. zadowolenie ze stosowania npr nierozerwanie wiąże się z zaufaniem do Boga...

czyli nie da się wyjść z tą metodą "poza wiarę"



hmmm... a może to zadowolenie (jak również spokój o którym pisałyście) wiąże się również z pogodzeniem się z tym, że nawet jeśli pocznie się dziecko, to świat się nie zawali, to nie uznacie tego za "karę boską"? Czy nie tak jest?

Z npr korzystają również osoby niewierzące. Zatem trudno mówić o tym, że npr jest jakoś szczególnie "Bożym dziełem" Mruga Albo, że korzystanie z metody jakoś bardziej przybliży nas do Boga.
Wg mnie to sprawa indywidualna.
Kościół z wielkim przekonaniem o tym, że to "uświęca", zachęca wszystkich do stosowania orto-npr. Ale niestety, nie ma takiej możliwości, aby do uświęcenia wystarczyło samo wypełnienie tego "nakazu kościoła".
Chyba przyznacie, że prezentowane czasem na forum bunt, rozgoryczenie, frustracja, osadzanie kościoła to nie są owoce świętości.
Jeśli trudno komuś zobaczyć Boga w metodzie npr, to może trzeba zacząć szukać Go gdzie indziej? A jak sie już znajdzie, to i z metodą będzie mniej "kłopotu"
Cytat:
Tu się z tobą zgadzam , myślę bardzo podobnie [/b](coś mi te cytaty jednak nie wychodzą)

Ostatnio zmieniony przez Kropka dnia Śro 8:51, 10 Gru 2008, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kropka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 02 Paź 2008
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 8:43, 10 Gru 2008    Temat postu:

[quote="darus"]
Cytat:


P.S. Strasznie męczyło mnie to, że tak najeżdżałyście na księży. Cóż oni są winni? Czy ktoś jest winny, że ja się źle czuję? Nie, to ja jestem sama sobie winna Wesoly Wesoly

No cóz, masz prawo mnie nie rozumiec, może mnie miałas aż tak negatywnych doswiadczeń. NIE,NIE JESTEM SAMA SOBIE WINNA,ŻE KTOŚ MNIE SKRZYWDZIŁ!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darus
nauczyciel NPR



Dołączył: 27 Wrz 2007
Posty: 552
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: slask

PostWysłany: Śro 9:28, 10 Gru 2008    Temat postu:

Kropka napisał:

No cóz, masz prawo mnie nie rozumiec, może mnie miałas aż tak negatywnych doswiadczeń. NIE,NIE JESTEM SAMA SOBIE WINNA,ŻE KTOŚ MNIE SKRZYWDZIŁ!


Kropko, każdy z nas ma za sobą jakieś negatywne przeżycia... i jesli dobrze wczytasz się w mój post, to nie napisałam, że ktoś jest sam sobie winien tego, że doznał krzywdy od innego człowieka. napisałam:
Cytat:
Czy ktoś jest winny, że ja się źle czuję? Nie, to ja jestem sama sobie winna

Możesz myśleć co innego, ale ja przyjmuję zasadę, aby nie obwiniać innych za to, jakie mam samopoczucie, bo na to mam wpływ sama! Czasem są sytuacje bardzo bolesne - psychicznie i fizycznie- ale to ja mogę decydować co z tym zrobię. I jeśli "postanawiam", że chcę być zła, wściekła lub radosna - to robię to ja. Nikt nie "siedzi w mojej głowie" i nie kieruje moimi uczuciami (emocjami).Staram się być sama "odpowiedzialna" za swoje emocje, aby nie zatruwały mi życia i aby "przez przypadek" nie oddalały mnie od Najważniejszego...
Proszę,nie czuj się urażona. Nie umniejszam roli innych w krzywdzeniu nas, bo tak się dzieje i to jest fakt. Na to niestety nie mamy wpływu...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniąt
za stara na te numery



Dołączył: 29 Wrz 2006
Posty: 5125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mazowsze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:34, 10 Gru 2008    Temat postu:

darus, podziwiam Cię, bo jak mnie ktoś wkurzy, to nie potrafię tego olać, tylko przeżywam i przeżywam... Smutny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 23, 24, 25  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 23, 24, 25  Następny
Strona 3 z 25

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin