Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

brak miesiączki a NPR?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lesio
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 25 Lis 2010
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wiedeń
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:36, 05 Sie 2011    Temat postu:

buba napisał:
Ja się staram pokojowo, a wiadomo, że my na forum mamy inne zdanie nt. KK niż Ty Lesio, czasem się odbiera coś trochę inaczej, niż autor ma na myśli, wydaje mi się, że nie ma się o co tu spierać. Wesoly

Co racja, to racja. Ale chyba wcale nie jest tak, jakobym tu jedynym belzebubem byl.



buba napisał:

Wiadomo, lepiej żeby nie pojawił się w dniu ślubu, mimo wszystko to chyba nie będzie tego dnia najważniejsze. Wesoly

Ok! Ok! Ok!

buba napisał:

A co do decyzji orto, czy nie orto, to przede wszystkim musicie ją podjąć sami - Ty i narzeczony.
Nikt Cię zresztą nie potępi, niezależnie od tego co zdecydyujecie, Wasza sytuacja jest dość nietypowa i trudna, ale na pewno do rozwiązania.


Ok! Ok! Ok!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
buba
za stara na te numery



Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 14229
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie i dolnośląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 14:46, 05 Sie 2011    Temat postu:

Chciałam tylko dodać, że o sytuacji Ańdźki dyskutowałyśmy ostatnio na forum też w innych wątkach, mimo że w tym konkretnym wątku nikt się przed Tobą nie odezwał. Mruga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lesio
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 25 Lis 2010
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wiedeń
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:52, 05 Sie 2011    Temat postu:

buba napisał:
Chciałam tylko dodać, że o sytuacji Ańdźki dyskutowałyśmy ostatnio na forum też w innych wątkach, mimo że w tym konkretnym wątku nikt się przed Tobą nie odezwał. Mruga

Zrozumiano. Nauczka na przyszlosc, zeby korzystac z wyszukiwarki.

A przy okazji: Juz prawia 16ta! Won od komputerow! Nawet szanowna zalozycielka wyskoczyla za miasto Mruga

A ja pedze na lotnisko by jeszcze dzis wieczorem rozpoczac weekend w rodzinnym Krakowie Mruga <- no musialem sie pochwalic, bo bardzo sie ciesze Wesoly

Wszystkiego dobrego wszystkim!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ika
junior admin



Dołączył: 01 Lip 2010
Posty: 15329
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:06, 05 Sie 2011    Temat postu:

ańdźka to co mówiła Twoja mama to jedno, nie trudno się z nią nie zgodzić, bo sama np. czytałam ostatnio, jak kobieta była z siebie zadowolona i miała całkowity brak wyrzutów sumienia, za to że dokonała aborcji, bo ksiądz w konfesjonale bo usłyszeniu jej argumentów przyznał jej słuszność tej decyzji. No tak jej się udało trafić na takiego księdza, może nie mnie to osądzać, ale to że ksiądz w jakiś sposób ją usprawiedliwił, zagłuszył jej sumienie i oboje byli zadowoleni, nie umniejsza amoralności czynu. Zwłaszcza, że z tego co pisała wcale taka tragedia by się nie stała jakby to dziecko przyszło na świat, jej życie czy zdrowie nie było zagrożone, ot tak wpadła z mężem, ale uznali, że nie mają dość pieniędzy, mieszkają z rodzicami i tylko mąż pracuje, to po prostu usuną ciążę. I kobieta deklarowała się jeszcze, że jest wierzącą i praktykującą katoliczką.
Z drugiej strony jest też rola Kościoła jako instytucji, jaka pełni. Moim zdaniem po to są pewne zakazy, nakazy, żeby ich przestrzegać. Jakby nie było KK to powstałoby tysiące, jeśli nie miliony odłamów wiary, bo każdy interpretowałby sobie wszystko jak jemu wygodnie i to już nie byłby katolicyzm, tylko każdy tworzyłby sobie swojego Boga na taki obraz jak jemu odpowiada. Mi też nie wszystko w KK pasuje, też nie ze wszystkim się w 100% zgadzam, też wolałabym żeby można było to czy tamto i komu to w ogóle przeszkadza, ale mam zasadę, ze albo coś przyjmujesz ze wszystkimi przywilejami i niedogodnościami, albo nie. Po coś są te prawa w końcu. A tak w ogóle to pewien ksiądz kiedyś powiedział mi, że sam też się z nie wszystkim zgadza, ale przyjął tą wiarę i będzie jej wierny, czy mu się to podoba, czy nie, po prostu we wszystkim, chociaż nie ukrywa, że np. zawsze marzył o tym, żeby mieć dzieci żonę i jakby Kościół nagle na to zezwolił to nie wahałby się ani chwili, że nawet wie kogo by poślubił. I tak samo, że rozumie to, że teraz tak nie może, a jak za dwa lata papież podpisze coś takiego to wtedy tak będzie i on to przyjmuje, bo Bóg dał Kościołowi taką władzę. Sam powiedział: "Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie". Ten sam ksiądz powiedział nam też (to był mój katecheta), że nikt nie może nikomu powiedzieć, że coś jest grzechem a co nie, że człowiek sam powinien to czuć (człowiek z niewypaczonym sumieniem oczywiście), poza tym Bóg dał ludziom Dekalog po to aby jego się trzymali, a cała reszta ma służyć wewnętrznemu zastanowieniu się nad sobą i rozpatrzeniu w swoim sumieniu, a nie ma być wyznacznikiem od a do zet, że to wolno a to już nie.

Dobrze, że prolaktyna spadła i to jak bardzo !! to bardzo dobrze rokuje dla Was, może nie będziesz się już musiała zamartwiać, czy antykoncepcja, czy brak seksu...może Bóg da Wam lepsze rozwiązanie, może będziesz w końcu miała normalne cykle, będziesz mogła prowadzić regularne obserwacje.
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia Wesoly
Ile jeszcze do ślubu Wam zostało?


Ostatnio zmieniony przez ika dnia Pią 22:15, 05 Sie 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
walecznaS
Moderator



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 11998
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 22:10, 05 Sie 2011    Temat postu:

lesio napisał:
Won od komputerow!

ktoś tutaj o kulturze mówił...

lesio napisał:

Ale fakt ze mnie tutaj paluchem wytykalas w tym watku, jakobym to ja zamiast pomagac jechal tylko po KK. A przeciez wnioslem troche 'innego spojrzenia', ktore zreszta podziela wielu uczestnikow dyskusji w mniejszym lub wiekszym stopniu.

nie wytknęłam Cię paluchem i nic nie zarzuciłam
zapytałam o jakim Kościele - instytucji skupionej na pozyskiwaniu kapitału mówisz

a później zapytałam kto wg Ciebie "tworzy katechizm"
bo napisałeś
lesio napisał:
Zgadzam sie, ze w KK jest wielu wspanialych ludzi. Podziwiam ksiezy, ktorzy robia wiele dla parafian, dla ubogich itd. Ale to sa dobrzy ludzie. Tak po prostu. Dobrzy zarzadcy, swietni organizatorzy, osoby niosace radosc i nadzieje. Sa takimi nie dlatego, ze sa kziezmi.

Niestety, to nie oni tworza katechizm. A tym bardziej nie Kosciol jako wierni. I w tym caly problem Smutny


Ja się zapytałam, nie wytykałam paluchem.


Ostatnio zmieniony przez walecznaS dnia Pią 22:32, 05 Sie 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ańdźka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 101
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:30, 07 Sie 2011    Temat postu:

ika napisał:

Z drugiej strony jest też rola Kościoła jako instytucji, jaka pełni. Moim zdaniem po to są pewne zakazy, nakazy, żeby ich przestrzegać. Jakby nie było KK to powstałoby tysiące, jeśli nie miliony odłamów wiary, bo każdy interpretowałby sobie wszystko jak jemu wygodnie i to już nie byłby katolicyzm, tylko każdy tworzyłby sobie swojego Boga na taki obraz jak jemu odpowiada.

Zgadzam się, że nie powinno być tak, że każdy interpretuje wszystko po swojemu, ale mojej mamie chodziło o to, że w KK zdarzają się nadinterpretacje. Rzeczywiście zdarza się, że idąc od księdza do księdza dostaniemy odmienne rady. Gdzieś usłyszałam, że to na jakiego spowiednika trafimy (liberalnego czy z konserwatywnego) jest wolą Bożą. Ja spotykałam częściej tych delikatnie liberalnych. Być może po to Bóg nie dał nam dekalogu z milionem przepisów i tysiącami paragrafów, żeby pozostawić nam wybór.
Cytat:

Mi też nie wszystko w KK pasuje, też nie ze wszystkim się w 100% zgadzam, też wolałabym żeby można było to czy tamto i komu to w ogóle przeszkadza, ale mam zasadę, ze albo coś przyjmujesz ze wszystkimi przywilejami i niedogodnościami, albo nie. Po coś są te prawa w końcu.

Dekalog jest dla mnie bezdyskusyjny, został ustanowiony przez Boga. Nie ma żadnych "ale". Prawa ustanowione przez ludzi uściślają wszystkie kwestie, ale właśnie pełno w nich, "ale". Tylko człowiek mógł wymyślić przepis, który mówi, iż zakazuje się zgonu w gmachu parlamentu Mruga.
Cytat:

A tak w ogóle to pewien ksiądz kiedyś powiedział mi, że sam też się z nie wszystkim zgadza, ale przyjął tą wiarę i będzie jej wierny, czy mu się to podoba, czy nie, po prostu we wszystkim, chociaż nie ukrywa, że np. zawsze marzył o tym, żeby mieć dzieci żonę i jakby Kościół nagle na to zezwolił to nie wahałby się ani chwili, że nawet wie kogo by poślubił. I tak samo, że rozumie to, że teraz tak nie może, a jak za dwa lata papież podpisze coś takiego to wtedy tak będzie i on to przyjmuje, bo Bóg dał Kościołowi taką władzę.

Moim zdaniem jest to bardzo mądry ksiądz. Takich księży powinno być więcej. Jest doskonałym przykładem, że można mieć inne zdanie, ale z szacunkiem przyjmować to co się wybrało. Ja przyznaję, że wciąż szukam.

Cytat:

Ten sam ksiądz powiedział nam też (to był mój katecheta), że nikt nie może nikomu powiedzieć, że coś jest grzechem a co nie, że człowiek sam powinien to czuć (człowiek z niewypaczonym sumieniem oczywiście), poza tym Bóg dał ludziom Dekalog po to aby jego się trzymali, a cała reszta ma służyć wewnętrznemu zastanowieniu się nad sobą i rozpatrzeniu w swoim sumieniu, a nie ma być wyznacznikiem od a do zet, że to wolno a to już nie.

W zasadność dekalogu nie wątpię. No ale dlaczego gumki są grzechem? O tym nie ma w dekalogu. W Piśmie Świętym też nie znalazłam. Wiem, że są wątki poświęcone temu tematowi, do tej pory nie znalazłam niestety tyle siły by przez nie przebrnąć.


Zastanawiam się, czy znajdzie się ktoś kto napisze, że skoro wciąż zastanawiam się nad orto-NPR to powinnam zastanowić się nad ślubem.

Cytat:

Dobrze, że prolaktyna spadła i to jak bardzo !! to bardzo dobrze rokuje dla Was, może nie będziesz się już musiała zamartwiać, czy antykoncepcja, czy brak seksu...może Bóg da Wam lepsze rozwiązanie, może będziesz w końcu miała normalne cykle, będziesz mogła prowadzić regularne obserwacje.

Obawiam się, że to nie koniecznie będzie tak szybko jak bym chciała. Fajnie było by mieć przynajmniej jeden prawidłowy wykres, żeby mieć się do czego odnosić. Ja na razie mam wiąż dziwne skoki temperatury, dziwny śluz, ciągle otwartą szyjkę. I nijak nie potrafię mierzyć temperatury bez zakłóceń. Od miesiąca tylko 6 prawidłowych (chyba).
Cytat:

Ile jeszcze do ślubu Wam zostało?

Już tylko 2 miesiące:)
---8 października---
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mamma
za stara na te numery



Dołączył: 24 Sty 2010
Posty: 7586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:22, 07 Sie 2011    Temat postu:

2 miesiące to już niedługo Wesoly
moim zdaniem jednak powinnaś wszystkie możliwości przedyskutować dokładnie z narzeczonym, w końcu jego to tak samo dotyczy, a przecież to bardzo ważna kwestia w małżeństwie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ańdźka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 101
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 5:21, 09 Sie 2011    Temat postu:

Po dyskusji z narzeczonym wcale nie wiem więcej. Wiem tyle, że dobrze było by naturalnie i będziemy próbować wstrzemięźliwości w czasie płodnym. Nie będziemy w tym czasie spać osobno i jak będzie za trudno to coś do tej metody dołożymy;). Ale to są plany na czas, gdy moje wykresy będą wskazywały, że mam jakiś cykl.

Jak dotąd mój wykres nie nastraja pozytywnie. A ja nie chcę czekać jeszcze parę miesięcy. Już jest nam trudno, bo chcemy zrobić sobie przerwę aż do ślubu. To jeszcze 2 miesiące.

A czy wy współżyłybyście mając taki wykres?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karafka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 18152
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 7:29, 09 Sie 2011    Temat postu:

oczywiscie, ale z antykoncepcja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ańdźka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 101
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 7:43, 09 Sie 2011    Temat postu:

Ja mam podobne plany na "po ślubie". Teraz bardzo staramy się żyć w czystości, bo jeszcze nie jesteśmy małżeństwem. A potem będę się modlić o ładny wykres, bo nie mamy aż tak silnej woli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fiamma75
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 16199
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:57, 13 Sie 2011    Temat postu:

Ańdźka, pięknie Ci spada prolaktyna. Jak miałam > 100 miałam normalne cykle, myślę, że naprawdę już blizej niż dalej u Ciebie.

Co do pytania - współżyłabym z gumkami do czasu powrotu cykli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ańdźka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 101
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:09, 17 Sie 2011    Temat postu:

Niby przy około 100, można mieć normalne cykle, ale nie mogę mieć pewności, że u mnie też tak będzie. Niby prolaktyna spadła, ale nadal mam mlekotok, temperatura skacze, śluz dopiero dziś jakiś bardziej normalny (biały, ale rozciągliwy).
Zastanawiam się po rozmowie z Panią z INERu, czy to może być już śluz płodny. Bo jak jajniki raczą wystartować, to powinny unormować temperaturę, a ona nadal skacze. Czyli niby nie wystartowały, ale ten śluz... Nie wiem co o tym myśleć. Może magnez pomoże,
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lanolina
nauczyciel NPR



Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 683
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 15:13, 18 Sie 2011    Temat postu:

Andżka, ja na twoim miejscu też bym się wspomogła jakąś antykoncepcją, ale na swoim miejscu, jak już urodzę i będę miała takie cykle, to chyba będę jechać "na żywioł", bo mam ciągle traumę staraniową. Ale ja mam taką sytuację teraz, że nawet jak bym miała 3 dzieci rok po roku, to by tragedii nie było. I chyba się wtedy dopiero zacznę naprawdę martwić Wesoly

A jeszcze co do religii, to ja byłam przez całą szkołę uczona, że grzech się rozpatruje przez pryzmat intencji i jak się ktoś leczy ubezpłodniającymi lekami, to nie jest jego wina. Podobnie, jak ktoś pobiera nasienie do badań. Ale widzę, że doktryna nie jest spójna w tych przypadkach...

Chyba z inseminacją jest podobnie niejasno... Ale nawet, jeśli to grzech, to jak mam tego żałować, skoro dzięki temu mam dziecko pod sercem. To jest strasznie trudne...


Ostatnio zmieniony przez lanolina dnia Czw 15:21, 18 Sie 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ańdźka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 101
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 6:19, 26 Sie 2011    Temat postu:

Mam kryzys. 10 dzień wstrzemięźliwości przedślubnej. Razem tak zdecydowaliśmy. 6 tygodni to wydawało się realny cel.
Niestety ja nie potrafię myśleć o niczym innym. Nie mogę się nawet przytulić, bo to jest zbyt pobudzające. Cały wieczór przepłakałam. Dopiero po paru godzinach mogłam przytulić się przez kołdrę do pleców mojego usypiającego M. Bardzo zależało mi, żeby do ślubu dobrze się przygotować, ale jak dłużej to potrwa to do ślubu może nie dojść. Nie mogę okazywać czułości, bo każdy dotyk powoduje że chcę więcej, a w tym samym czasie myśl o mocnym postanowieniu każe mi uciekać.
W tym momencie najchętniej pozbyłabym się kobiecości. Przestałam dbać o siebie, żeby nie kusić mojego M. Wieczorem zakładam starą piżamę i szczelnie owijam się kołdrą.
Ja (ale mój M też) potrzebuję nie tyle seksu co czułości. Potrzebuję się przytulić, pocałować, pogłaskać. Reszta jest mniej ważna, ale niestety jest za blisko. Czuję się jak dziecko chore na cukrzycę, które codziennie przechodzi obok cukierni. Gdybym pozwoliła sobie na przytulanie, to tak jakbym kazała temu dziecku wejść do środka i polizać szybę za którą są te najlepsze ciastka.
To jest dla mnie za trudne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
buba
za stara na te numery



Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 14229
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie i dolnośląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:47, 26 Sie 2011    Temat postu:

Ańdźka, współczuję sytuacji. Smutny
Mimo wszystko, skoro zdecydowaliście się zamieszkać razem przed ślubem, to niejako skazaliście się na coś tego typu.
Może na ten czas przed ślubem moglibyście spać w oddzielnych pokojach, czy nawet jedno z Was mogoby się przenieść do rodziców?
Wiadomo, że to Wasza decyzja, ale to, że teraz jest tak trudno to nie jest nic dziwnego, skoro więć jest tak trudno, może warto zmienić okoliczności?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 7 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin