Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

brak miesiączki a NPR?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lesio
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 25 Lis 2010
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wiedeń
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 10:47, 04 Sie 2011    Temat postu:

ańdźka napisał:
Powinnam dodać, że po przeczytaniu wielu wątków na forum, kilku fragmentów książek o właściwym i zgodnym z religią pożyciu małżeńskim, a także po wielu rozmowach i kazaniach: na kursie przedmałżeńskim, w poradni rodzinnej, w INERze, a także z moimi 2 siostrami, 3 ciociami i "koleżanka taty", no i oczywiście z moim Narzeczonym doszłam do wniosku, że skoro się przysięga na ślubie tak wiele, to właśnie dobro małżeństwa jest najważniejsze. Będę go bronić jak tylko będę umiała. To mój priorytet, religia będzie co najwyżej na 2 miejscu.


Jak bardzo sie ciesze, ze moj, moze nie do konca 'ekspercki', post odswiezyl Twoj watek Wesoly

Co do mojej religijnosci, to nie jestem religijny wcale. Od dziecka nie umialem uwierzyc w legendy sprzedawane mi przez innych. A dorastanie w Polsce tylko mi w tym pomoglo. Jak powiada moj przyjaciel, najbardziej religijna i oczytana w Biblii osoba jaka znam: "Nie ma lepszej drogi do ateizmu niz kosciol katolicki" Wesoly

Kamien z serca spada, ze Wasze dobro jest dla Ciebie na miejscu pierwszym! Slub to zobowiazanie przede wszystkim wobec siebie, drugiego czlowieka (a nieraz i trzeciego Wesoly ). Bo milosc dwojga ludzi jest, byla i bedzie zawsze obecna w ludzkim zyciu. A kosciol i jego nauki to tylko przelotny epizod w dziejach ludzkosci. Za tysiac lat bedzie sie postrzegac nasze koscioly tak samo jak piramidy majow w meksyku i kult boga Slonca. Podobnie bedzie z naszymi samochodami, komputerami itd. Mruga

Brawo za decyzje o slubie! Mozesz byc pewna, ze to czy okres przyjdzie po czy przed slubem, czy w ten dzien... nie ma znaczenia najmniejszego dla tej calosci, zbudowanej nie na wymyslanych prikazach, tylko na wazym wzajemnym oddaniu. A poki nie oszalajecie na punkcie niezdrowych zakazow, poczucia winy itd. to we dwoje bedziecie cieszyc sie zyciem.



Zycze wszystkiego najlepszego Mlodej Parze!!!


A wszystkich, ktorzy uaktywnili sie w watku serdecznie pozdrawiam! Specjalne pozdrowienia dla Smuzki!

lesio
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lesio
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 25 Lis 2010
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wiedeń
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 10:58, 04 Sie 2011    Temat postu:

ika napisał:
Tak, tylko jeśli na prawdę zależy Ci na Bogu, to pamiętaj, ze to Bóg zawsze powinien być na pierwszym miejscu, a nie mąż, rodzice ani dzieci. "Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu" - ja tego się trzymam.


To jest tekst jak ze Starego Testamentu. Pamietajmy, ze Chrystusa znajdujemy w kazdym czlowieku wiec zrzucanie innych na dalsze miejsca, ze juz o rodzinie, nie wspomne jest przejawem patologii.

Juz widze jak z usmiechem na ustach ostrzysz noz jak Abraham. Albo oddajesz wlasne dziecko/zone/meza na rzez/gwalt/ponizenie (niepotrzebne skreslic). Zaden normalny ojciec/maz ani matka/zona nie ma takiej sieczki we lbie.

Bog sam w sobie nie moze byc wartoscia. (Kiedys madry zakonnik przyznal mi racje na lekcji religii gdy wysmialem osobnika, ktory stawial boga jako takiego na 1 miejscu).

Boga poznajemy przez ziemskie produkty jego wszechmocy (o ile ktos w to w ogole wierzy). I przez wlasnie takie mozna go wielbic. Szanujac przykazania. I milujac blizniego. Bo chocby nie wiem co, to sobie z bogiem nie pogadasz, ani mu w niczym nie pomozesz, ani sie nim nie zaopiekujesz, ani przyslugi nie wyswiadczysz.

Powyzsze oczywiscie mialoby sens gdyby bog istnial.

Jesli wyrazam sie dosc dosadnie, to przepraszam, ale mowiac brzydko, krew mnie zalewa gdy widze jak ludzie poswiecaja dobro swoich bliskich dla jakiejs wyimaginowanej idei, ktora sama w sobie nie pozwolilaby na krzywdzenie innych.

lesio
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ika
junior admin



Dołączył: 01 Lip 2010
Posty: 15329
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:41, 04 Sie 2011    Temat postu:

Heh, lesio po pierwsze nie musisz od razu mnie obrażać pisząc :

Cytat:
Zaden normalny ojciec/maz ani matka/zona nie ma takiej sieczki we lbie.



A kto powiedział, że dla mnie inni są na gorszych miejscach - mąż, czy rodzice. To co napisałam zinterpretowałeś co najmniej tak jakbym była fanatyczką, która całe dnie przesiaduje w kościele i się modli a mąż jest zaniedbywany i nic dla mnie nie znaczy.
Właśnie mąż jest dla mnie najważniejszy i to jemu jak na razie poświęcam całe swoje życie, nawet nieraz rezygnując z siebie. I też widzę to jako objaw mojej miłości do Boga, poprzez miłość do męża. Ale jeśli w życiu przyszłoby mi wybierać, między tym czego mój mąż w danej chwili ode mnie oczekuje, a tym co nakazuje mi sumienie, wybrałabym jednak to drugie i tyle. Nie musisz się z tym zgadzać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lesio
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 25 Lis 2010
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wiedeń
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:29, 04 Sie 2011    Temat postu:

ika napisał:
Heh, lesio po pierwsze nie musisz od razu mnie obrażać pisząc :

Cytat:
Zaden normalny ojciec/maz ani matka/zona nie ma takiej sieczki we lbie.



A kto powiedział, że dla mnie inni są na gorszych miejscach - mąż, czy rodzice. To co napisałam zinterpretowałeś co najmniej tak jakbym była fanatyczką, która całe dnie przesiaduje w kościele i się modli a mąż jest zaniedbywany i nic dla mnie nie znaczy.
Właśnie mąż jest dla mnie najważniejszy i to jemu jak na razie poświęcam całe swoje życie, nawet nieraz rezygnując z siebie. I też widzę to jako objaw mojej miłości do Boga, poprzez miłość do męża. Ale jeśli w życiu przyszłoby mi wybierać, między tym czego mój mąż w danej chwili ode mnie oczekuje, a tym co nakazuje mi sumienie, wybrałabym jednak to drugie i tyle. Nie musisz się z tym zgadzać.


Spokojnie, spokojnie! Nigdzie nie odnioslem sie do Ciebie jako osoby. Ocenilem tekst, ktory brzmial jak brzmial. Napisalem, ze wlasnie raczej nie podejrzewam Cie o doslowne jego stosowanie.

W ostatnim poscie z kolei tlumaczysz jak Ty go rozumiesz. I w pelni sie z Toba tutaj zgadzam. Bo wlasnie osoba wierzaca poprzez milosc blizniego i dobre postepowanie wielbi boga.

Z kolei dylemat - maz a sumienie jest tez jasny. Ale sumienie nie rowna sie bog.


Pozdrawiam i prosze o wybaczenie, jesli odnioslas wrazenie, ze pilem konkretnie do Ciebie.

Milego dnia!

lesio
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ika
junior admin



Dołączył: 01 Lip 2010
Posty: 15329
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:34, 04 Sie 2011    Temat postu:

Bo to już zależy kto jak ma ukształtowane sumienie. Sumienie nie musi równać się Bóg, ale jeśli w sumieniu uznam coś za grzech to nie zrobię tego z miłości do Boga, nawet jeśli mąż byłby z tego niezadowolony. To jest też kwestia tego co mąż myśli o tym wszystkim. Mój na szczęście ma podobne podejście, więc nie ma problemu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ańdźka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 101
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 16:02, 04 Sie 2011    Temat postu:

Spróbuję skomentować powyższą wymianę zdań. Dopóki można kochać męża i być w zgodzie z własnym sumieniem wszystko wszystkim pasuje.
Gorzej, gdy trzeba wybierać. Niestety często nie są to proste wybory: np. mąż zabraniający żonie pójść na niedzielną mszę, lub nie szanujący postu w piątek. Częściej nie jest to jednoznaczne. Gdy sumienie działa jak tasiemka na wietrze wcale łatwo nie jest.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ika
junior admin



Dołączył: 01 Lip 2010
Posty: 15329
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 16:17, 04 Sie 2011    Temat postu:

Oczywiście, że nie są to proste wybory, chociaż wybór, czy idę na mszę, czy nie bo mąż zabrania, lub ten post w piątek, to dla mnie jest oczywisty. To, że maż ma takie a takie widzimisię, nie może niszczyć mojej relacji z Bogiem. Gorzej, jeśli od tego wyboru zależy dobro małżeństwa, a np. mąż w przypadku długiej wstrzemięźliwości seksualnego grozi rozwodem. Tylko to tak jak pisałam, zależy też od poglądów męża. Syty nigdy głodnego nie zrozumie, jak mąż ma daleko gdzieś religię a zgadza się na to czy tamto, tylko ze względu na żonę i granicach jakie jemu odpowiadają to jest ok, natomiast, gdy granice zostaną przekroczone, a wytrzymałość męża się kończy, wtedy może być problem. Dlatego bardzo ważne, żeby druga połowa miała podobne zdanie jak Ty, jeśli chodzi o wiarę i religię, wtedy problem jest o połowę mniejszy, bo obojgu zależy na tym samym.
No i moim zdaniem dobrze ukształtowane sumienie nie powinno latać jak tasiemka na wierze. Możesz mieć ochotę coś zrobić i postąpić przeciw sumieniu, ale sumienie samo w sobie powinno być, aż tak zmienne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ańdźka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 101
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 16:32, 04 Sie 2011    Temat postu:

Mój narzeczony... no cóż. Nie mogę powiedzieć, że nie zgadza się ze mną. Jeśli ja zdecyduję, ze chcę stosować metody naturalne, to nie będzie mnie przekonywać, ani utrudniać., ale wiem, że nie będzie mnie usilnie przekonywał do wstrzemięźliwości w dni płodne.

To porównanie do tasiemki na wietrze bierze się stąd, że sama nie wiem co jest grzechem a co nie. Co chwila dostaję sprzeczne informacje, a nie tyle sprzeczne co wykluczające się.


Ostatnio zmieniony przez ańdźka dnia Czw 16:36, 04 Sie 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lesio
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 25 Lis 2010
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wiedeń
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:46, 04 Sie 2011    Temat postu:

ika napisał:
Dlatego bardzo ważne, żeby druga połowa miała podobne zdanie jak Ty, jeśli chodzi o wiarę i religię, wtedy problem jest o połowę mniejszy, bo obojgu zależy na tym samym.

Swiete slowa. To wlasnie winno byc postawa w kazdym zwiazku. Kompromisy w tej materii sa nieosiagalne, i zawsze ktoras ze stron bedzie pokrzywdzona.

ika napisał:

No i moim zdaniem dobrze ukształtowane sumienie nie powinno latać jak tasiemka na wierze. Możesz mieć ochotę coś zrobić i postąpić przeciw sumieniu, ale sumienie samo w sobie powinno być, aż tak zmienne.

Tez trudno sie nie zgodzic. Stalosc w zasadach, choc nie zawsze wygodna (ech, wspominam z czasow studiow te szydercze teksty znajomych mojej bylej, wielkiej orto-kaoliczki, gdy odmawialem chlania trunkow na imprezie, zamierzajac pozniej prowadzic auto Mruga ),
to jednak jest podstawa tego jak sie z soba czujemy i jak moga na nas polegac inni.

Pragne jednak zaznaczyc, ze sumienie chyba nie jest tak znowu latwe w uksztaltowaniu. I na pewno niewielki ma zwiazek z religia. Dlatego tylu ludzi w zakazach dotyczacych pozycia w zwiazku nie widzi sensu. Bo niby jest zakaz koscielny, ale sumienie wcale sie z tym nie zgadza. Dlatego tez kosciolowi wladza nad sumieniami wiernych tak slabo wychodzi.

Wszystkiego dobrego!

lesio
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lesio
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 25 Lis 2010
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wiedeń
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:01, 04 Sie 2011    Temat postu:

ańdźka napisał:
Mój narzeczony... no cóż. Nie mogę powiedzieć, że nie zgadza się ze mną. Jeśli ja zdecyduję, ze chcę stosować metody naturalne, to nie będzie mnie przekonywać, ani utrudniać., ale wiem, że nie będzie mnie usilnie przekonywał do wstrzemięźliwości w dni płodne.

Nie wiem, czy dobrze rozumiem Twoja wypowiedz. Jakie jest stanowisko Twojego Narzeczonego? Jakos uprzednio przeleciawszy watek nie moglem tego znalezc - albo po prostu mi to umknelo.

ańdźka napisał:

To porównanie do tasiemki na wietrze bierze się stąd, że sama nie wiem co jest grzechem a co nie. Co chwila dostaję sprzeczne informacje, a nie tyle sprzeczne co wykluczające się.


Bo widzisz, grzech a sumienie to dwie inne rzeczy. Sumienie to suma tego jak zostalas wychowana, z czym sie w zyciu zetknelas. Gdybys nie zetknela sie z religia pewnie mialabys moralnego kaca, gdybys niepostrzezenie ukradla produkt ze sklepu, albo zatlukla psa lopata. Oczywiscie zakladam, ze nie wychowujesz sie w patologicznym srodowisku zlodziei czy mordercow Wesoly Sumienie ludzkie ewoluuje w spoleczenstwie. Dlatego o ile 400 lat temu widok przestepcy, ktorego nadziewa sie na pal przez odbyt az wie udusi lub wykrwawi w kilka godzin, dostarczylby Ci rozrywki i poczucia, ze kara jest sluszna, o tyle dzis raczej ludzie nie lubia na to patrzec.

Grzech zas, to arbitralnie ustalone zasady, ktore nie zmeiniaja sie same, tylko czekaja na zmiane ze strony tych, ktorzy je ustalili. Stad w sumieniach wiekszosci jakos nie miesci sie zakaz fizycznych zblizen dwojga kochajacych sie ludzi w celach innych niz prokreacyjne.

Twojemu zagubieniu w tym wszystkim trudno sie dziwic. Wlasnie dlatego, ze sumienie mowi jedno, a KKK drugie.

I nie mam zamiaru sie tutaj wymadrzac, czy 'radzic'. Z pewnoscia rozmawiajac z Narzeczonym/Mezem i dzialajac w zgodzie z WLASNYM sumieniem wypracujecie taki model, ze oboje bedziecie czerpac radosc z bycia razem. Czego Wam serdecznie zycze!

lesio
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ańdźka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 101
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:34, 04 Sie 2011    Temat postu:

Stanowisko mojego przyszłego męża, który wychowywał się w rodzinie katolickiej, do tej pory jest ministrantem i ma poczucie bycia katolikiem i chrześcijaninem jest takie, że pewnych rzeczy wiedzieć nie trzeba, a nawet nie należy. Dla zdrowia psychicznego.
Nie jest szczęśliwy z powodu moich poszukiwać tego co jest grzechem w małżeństwie, a co nie. Nie dziwię mu się, bo jakbym ja widziała że ktoś na kim mi zależy płacze, i gdybym wiedziała, że z własnego wyboru to też do szczęścia było by mi daleko.
Mój narzeczony woli nie wiedzieć, bo wtedy nie musi się przejmować. Pozostaje mu tylko własne sumienie. A moje sumienie... To nie jest tak, że moje sumienie go nie interesuje.
Wie, że chciałabym stosować metody naturalne. Wie też dlaczego. Nie wnosi żadnych zastrzeżeń, nie negocjuje warunków. Ale ja wiem, że gdyby moje podejście było inne, bardziej liberalne, to chętnie, chętnie....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ańdźka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 101
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:35, 04 Sie 2011    Temat postu:

A za parę godzin opiszę skąd ta tasiemka na wietrze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ańdźka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 101
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:27, 04 Sie 2011    Temat postu:

Tasiemka na wietrze bierze się stąd, że na zmianę docierają do mnie informacje o bardziej liberalnym i bardzo konserwatywnym podejściu do sprawy pożycia małżeńskiego.

Podejście konserwatywne zakładające stosunki zawsze kończące się złożeniem nasienia w pochwie kobiety jest dla mnie nie do końca satysfakcjonujące. Założenie jest moim zdaniem słuszne, ale...

Jeśli z różnych przyczyn nie powinnam zachodzić w ciążę, to ilość stosunków małżeńskich staje się zbyt mała. Nawet przy normalnym cyklu odpadają minimum 14 dni, w tym około 9 pod rząd.

Rozumiem, że jak się długo czeka to lepiej smakuje, ale...
Usłyszałam, że jak się nie może to potem stosunek jest taki jak powinien, czyli że oddaje się siebie małżonkowi. A z mojego doświadczenia, jak długo nie mamy możliwości to pierwszy stosunek po przerwie nie jest oddaniem siebie tylko wielką rządzą i pragnieniem "odbicia sobie" tych dni wstrzemięźliwości. To jest tak, że jak nie można zjeść ciastka od razu, to się bardziej chce, ale też, jeśli już się wejdzie do cukierni to trudno się powstrzymać, żeby zjeść go zbyt łapczywie. A wtedy można przegapić to co najważniejsze.

W takim razie spróbujmy jakoś się zabezpieczyć. Prezerwatywa? Według zasad kościoła NIE. Ale ja nie rozumiem dlaczego. No fakt - niewygodnie, ale czy Bogu zależy tylko na naszej wygodzie? W zamian przecież możemy mieć tyle przyjemności. Poza tym jako uzupełnienie metod naturalnych byłby to tylko dodatek, a nie podstawa i nie wierzę, że ktoś kto wie, że dni są niepłodne woli z prezerwatywą niż bez.

No ale nie wolno, bo to jest środek antykoncepcyjny. Stosując wyłącznie metody naturalne otwieramy się na potomstwo. Ale jeśli rystrykcyjnie przestrzegać dni niepłodnych ograniczając ich ilość do minimum (lub do zera) i obawiać się stosunków w obawie przed ciążą to chyba bardziej szkodzi niż pomaga rodzinie. A co jeśli stosuje się prezerwatywy z myślą, że jakby pękła lub się zsunęła, to znaczy, że Bóg tak chciał (bo przecież każdy stosunek może zakończyć się poczęciem)? Niestety to jest grzechem.

A czy nie jest grzechem trzymać męża na dystans tylko po to, żeby nie kusić? Usłyszałam, że jak nie można, bo wypadają dni płodne, to należy spędzić czas razem inaczej. Hobby, wspólne zajęcia... Ale ile można? O pewnej godzinie człowiek idzie spać i jeśli obok kładzie się ta druga połówka to nie wiem jak trzeba być zmęczonym, żeby nie kusiło (nie twierdzę, że codziennie, ale w ciągu tygodnia wstrzemięźliwości to się trochę uzbiera). Czy powinniśmy w te dni spać w oddzielnych łóżkach lub jeszcze lepiej w różnych pokojach? Czy to na pewno dobrze wpłynie na małżeństwo?

Proszę o komentarze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
walecznaS
Moderator



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 11998
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 21:50, 04 Sie 2011    Temat postu:

z tą prezerwatywą i że Bogu ma zależeć na naszej wygodzie i dlatego zabrania to raczej nie bo mi tam nie było niewygodnie a wręcz przeciwnie...wygodnie bo nie płynie później przez dwa dni ze mnie Mruga
teraz trochę mi się zmieniło - nie przeszkadza mi w żaden sposób, że płynie, nawet lubię

jak się długo czeka to u nas nie jest później "odbicie sobie" ale ten pierwszy raz bywa bolesny Kwasny

no i nie żadne osobne łóżka, ja bym na Twoim miejscu szukała pomocy, porady
dla mnie te osobne łóżka to jest chore, rozumiem że jakoś nie nakręcać się zbytnio ale jak jeszcze spać oddzielnie to w ogóle być oddzielnie, po co się pobierać?

na razie tyle moich komentarzy Mruga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dona
za stara na te numery



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 11803
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 22:16, 04 Sie 2011    Temat postu:

no bo to wszystko z tym nprem w KK sie kupy nie trzyma i tyle...

a jak komus źle z za długą wstrzemięźliwoscią, to nakazuja zastanowic sie czy aby odkładanie poczecia jest tak konieczne...

Przeciez Kosciól nie zakazuje seksu i nie nakazuje osobnych sypialni...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 3 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin