Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wspólne zamieszkanie a współżycie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Strefa gadania o wszystkim i niczym
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
okoani
za stara na te numery



Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 1873
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Roztocze ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:03, 03 Maj 2011    Temat postu:

susa napisał:
Małgorzatka napisał:

Nie zawsze mimo miłości do współmałżonka leżąc obok niego musisz go pragnąc, pożądać. I jest to zdrowe psychicznie.

A słuchałaś audycji podanej przez kukulke?

suso - Małgorzatka nie musi słuchać audycji, bo już od jakiegoś czasu jest żoną i wie lepiej od Ciebie jak to jest z tym pożądaniem na codzień. Nie rozumiem dlaczego chcesz być mądrzejsza od osób, które mają już doświadczenie w tej dziedzinie.
Co do wspólnego mieszkania przed ślubem - nie jest ono gwarancją szczęśliwego i trwałego małżeństwa, tak samo jak nie oznacza, że takie małżeństwo z wcześniejszym "okresem próbnym" automatycznie kiedyś się rozpadnie. Także i kukułka i Kasik mają swoje racje, przy tym trzeba brać jeszcze pod uwagę to jak ważne jest dla Ciebie nauczanie KK w tej kwestii. Ja zanim poznałam swojego męża też uważałam, że trzeba się "wypróbować", ale jak przyszło co do czego, to bez takich prób potrafiłam podjąć decyzję o zamążpójściu i nie miałam uczucia, że rzucam się lwom na pożarcie. Nie da się wszystkiego w życiu przewidzieć, nie da się też ustalić czasu trwania takiej "próby". Jedno jest pewne - musicie oboje tego chcieć.
Jeśli nie spędzacie ze sobą więcej czasu niż 3h, to rzeczywiście jest to problematyczne. Dlatego pisałyśmy już Ci o jakimś wspólnym wyjeździe, spędzeniu razem całego dnia itp. I bardzo ważne są też rozmowy o tym jak sobie wyobrażacie przyszłe życie, choć trzeba brać pod uwagę, że nie mogą to być ustalenia na zasadzie "tak ma być i koniec", bo życie weryfikuje wiele rzeczy i poglądy mogą ulec zmianie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:16, 03 Maj 2011    Temat postu:

okoani napisał:

Jeśli nie spędzacie ze sobą więcej czasu niż 3h, to rzeczywiście jest to problematyczne. Dlatego pisałyśmy już Ci o jakimś wspólnym wyjeździe, spędzeniu razem całego dnia itp. I bardzo ważne są też rozmowy o tym jak sobie wyobrażacie przyszłe życie, choć trzeba brać pod uwagę, że nie mogą to być ustalenia na zasadzie "tak ma być i koniec", bo życie weryfikuje wiele rzeczy i poglądy mogą ulec zmianie.

dokładnie
PS Mnie stanowczo łatwiej czekać po ślubie na seks. Przed ślubem to był nie lada wysiłek każdego dnia, w porównaniu z tamtym czekaniem na noc poślubną - teraz to pryszcz.
A jak po takim czekaniu przed ślubem na mieszkanie wspólne i na seks - jak potem po takim czekaniu to smakuje - bezcenne. Porównywalnie bezcenne chwile (choć w innej kwestii) spotkały mnie później dopiero przy narodzeniu dziecka.
Dlatego także z osobistej perspektywy uważam, że czekać warto - i z mieszkaniem, i z seksem.
A dziwi mnie pewność kasika, ze oni już się wykłócili i się kłócić nie będą - bo tego pewnym to do końca życia być nie można - sytuacje życiowe się zmieniają (dzieci przyjdą itd). Ja jestem 7 lat poślubie, męża znam 9,5 roku prawie i wcale nie twierdzę, ze się już nigdy nie pokłócimy, choc kilka miesiecy po slubie tak twierdzilam - dokladnie tak jak kasik - mimo ze przed slubem nie mieszkalam i ze klocilismy sie cale narzeczenstwo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
buba
za stara na te numery



Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 14231
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie i dolnośląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:19, 03 Maj 2011    Temat postu:

Susa, każdy z nas ma wady, Twój narzeczony nie inaczej, weź pod uwagę, że często nasz partner życiowy to ktoś "kto doprowadza nas do szału jak nikt inny" (gdzieś taki cytat znalazłam, ja się zgadam).
Tu chodzi o miłość.
Jeśli naprawdę go kochasz, to pomimo nawet wielu jego wad będziesz chciała zostać jego żoną, a te wszystkie przeszkody do kupy wzięte, nie są ważniejsze niż to, że chcesz z tym człowiekiem spędzić życie.
Naprawdę się zastanów, bo jeśli masz inne odczucia, to nie obsesja na punkcie seksu, czy niedopasowanie w tej sferze, ale małżeństwo z rozsądku będzie największym problemem.
Może źle to widzę, ale naprawdę zastanów się nad tym.

A wyjazd w góry, z osobnymi pokojami to dobry pomysł.
Może to rozwieje Twoje wątpliwości, zobaczysz jak to jest być z narzeczonym prawie non-stop przez więcej niż 3 h.
Mimo to powtórzę, to miłość, a nie poznanie się na wylot (bo nigdy do końca nie sa się drugiej osoby poznać, zresztą Pawlukiewicz też mówi o tym niepełnym poznaniu się przed ślubem), powinno rozstrzygać przy podejmowaniu decyzji o małżeństwie na całe życie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
susa
posiadacz wiedzy tajemnej NPR



Dołączył: 16 Gru 2009
Posty: 1135
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:58, 03 Maj 2011    Temat postu:

okoani napisał:
susa napisał:
Małgorzatka napisał:

Nie zawsze mimo miłości do współmałżonka leżąc obok niego musisz go pragnąc, pożądać. I jest to zdrowe psychicznie.

A słuchałaś audycji podanej przez kukulke?

suso - Małgorzatka nie musi słuchać audycji, bo już od jakiegoś czasu jest żoną i wie lepiej od Ciebie jak to jest z tym pożądaniem na codzień.

Skoro takie jest doświadczenie mężatki, to to potwierdza że to co było mówione w tej audycji to bzdury.
Ja wciąż uwazam że para przed ślubem może mieszkać z sobą w jednym pokoju (ale nie od razu w jednym łóżku) bez współżycia.. I że jest to zdrowe psychicznie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ika
junior admin



Dołączył: 01 Lip 2010
Posty: 15329
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:26, 03 Maj 2011    Temat postu:

suso, jak człowiek nieraz wraca zmęczony z pracy i kładzie się w końcu do łóżka to wierz mi na prawdę ostatnią rzeczą o której myśli jest seks, a jedyne o czym marzy to się przytulić do współmałżonka i po prostu zasnąć. Nie pożądam wtedy męża, jako partnera do seksu, tylko jako ukochaną osobę, która chcę, żeby w tej chwili była blisko i mnie przytulała.

Para oczywiście mogłaby zamieszkać przed ślubem i spać w osobnym pokoju i nie jest grzechem to, że mieszkacie razem, ale to, że możecie wywoływać zgorszenie. Tu nie chodzi o sam fakt mieszkania razem, bo możecie nawet i spać w jednym łóżku i nie uprawiać seksu, ale chodzi o to, że ludzie obserwujący Was nie wiedzą co robicie i może to gorszyć.
Osobiście uważam tez nie nie trzeba wcale mieszkać razem, żeby się poznać w życiu codziennym. Zresztą są gdzieś takie rekolekcje dla narzeczonych, że zamieszkują razem chyba na tydzień, czy dwa, mają takie rożne zadania do wykonania i się poznają, czy stawią czoła trudom życia. To jakiś ksiądz organizuje, widziałam coś takiego w telewizji.


Ostatnio zmieniony przez ika dnia Wto 9:32, 03 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mamma
za stara na te numery



Dołączył: 24 Sty 2010
Posty: 7586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:20, 03 Maj 2011    Temat postu:

skojarzył mi się z tym taki film komedia "licencja ma miłość" o naukach przedmałżeńskich Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:23, 03 Maj 2011    Temat postu:

1)
Moja była-przyjaciółka miała inne zdanie. Jej dużo łatwiej było powstrzymywać się od seksu w okresie narzeczeństwa niż po slubie, kiedy upragniona osoba leżała tuż obok.
Mówiła, że nie da się porównywać tych dwóch spraw, tak bardzo ciężko jej po slubie.
Więc jak widać, każdy przeżywa to na swój sposób.

2)
My od dawna wiemy, że nasze małżeństwo będzie krótkie, bo mieszkalismy razem przed ślubem.

3)
Małgorzatka napisał:

Mieszkanie przed slubem niczego nowego, ciekawego nie wnosi do związku małżeńskiego, bo niby co? Jedynie pewność, że za nic nie jest się odpowiedzialnym bo nie wiąże nas przysięga, obietnica, ani złoty krążek.

Wow!
W życiu nie umiałabym tak myśleć.
Nawet jak nie mieszkaliśmy jeszcze ze sobą to już się czuliśmy baaardzoo odpowiedzialni za siebie.
Co wniosło w nasze życie mieszkanie ze sobą?
Pewnie to samo, co wnosi w życie świeżego małżeństwa.
Poznaliśmy się, dotarliśmy.
Ale nie był to powód zamieszkania. Nie mieliśmy w planach się sprawdzać, ani docierać. Po prostu nie mogliśmy bez siebie wytrzymać. Chcieliśmy się częściej widzieć. Zwłaszcza, że Wojtek pracował 8-16, a ja w tamtym czasie 14-22. Widywaliśmy się tylko nocą praktycznie i w weekendy (co drugi, bo Wojtek jeździł na studia do Białegostoku na zjazdy).

4)
Powiedzcie mi, skąd moi sąsiedzi mają wiedzieć, że za 4 dni należy przestać się gorszyć?
Serio pytam!
Bo skoro ich zgorszenie jest naszym grzechem, to jak oni nie zauważą, że mamy slub kościelny (skąd mają to wiedzieć, skoro mamy go w innym kościele, w sukni wychodzę z domu rodziców, a wracam w niej do hotelu - więc tu mnie nikt nie zobaczy), to nadal mamy grzech ich zgorszenia, tak?
A jeśli juz po cywilnym oni myśleli, że mamy kościelny, to znaczy, że wystarczyło nie współżyć i już mogliśmy dostawać rozgrzeszenie, bo i tak nit się nie gorszył.
Czy mam wywiesić karteczkę na drzwiach?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
buba
za stara na te numery



Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 14231
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie i dolnośląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:46, 03 Maj 2011    Temat postu:

Smużka napisał:
Powiedzcie mi, skąd moi sąsiedzi mają wiedzieć, że za 4 dni należy przestać się gorszyć?
Serio pytam!
Bo skoro ich zgorszenie jest naszym grzechem, to jak oni nie zauważą, że mamy slub kościelny (skąd mają to wiedzieć, skoro mamy go w innym kościele, w sukni wychodzę z domu rodziców, a wracam w niej do hotelu - więc tu mnie nikt nie zobaczy), to nadal mamy grzech ich zgorszenia, tak?
A jeśli juz po cywilnym oni myśleli, że mamy kościelny, to znaczy, że wystarczyło nie współżyć i już mogliśmy dostawać rozgrzeszenie, bo i tak nit się nie gorszył.
Czy mam wywiesić karteczkę na drzwiach?


Smużka, wydaje mi się, że ksiądz w liceum tłumaczył nam, że te kwestie zgorszenia bierze się pod uwagę raczej na wsiach, w małych miastach, tam, gdzie ludzie się znają bardziej.
W Wawie jakoś sobie nie wyobrażam, zresztą sama o tym piszesz i ja też widzę, że we Wroc gdzie studiuję nikt się nie zna, a w mniejszym mieście skąd pochodzę (ok. 200 tys. mieszkańców), znamy się z sąsiadami, wiemy co się u nich dzieje (tak mniej więcej oczywiście, zresztą to też pewnie specyfika osiedla).
Krótko mówiąc, tu dużo zależy od otoczenia.

A że cieżko byłoby podczas spowiedzi zastanawiać się jak to wygląda u danej pary chyba nikt tego nie rozważa.
No i jeszcze jedna rzecz - narażanie się na grzech (mieszkanie ze sobą), jest grzechem.


Ostatnio zmieniony przez buba dnia Wto 10:46, 03 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
susa
posiadacz wiedzy tajemnej NPR



Dołączył: 16 Gru 2009
Posty: 1135
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:49, 03 Maj 2011    Temat postu:

buba napisał:
No i jeszcze jedna rzecz - narażanie się na grzech (mieszkanie ze sobą), jest grzechem.

buba, a jeżdżenie autem jest narażaniem swojego życia na śmierć. I jakoś to nie jest grzechem, gdy zachowuje się przepisy ruchu drogowego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
buba
za stara na te numery



Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 14231
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie i dolnośląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:51, 03 Maj 2011    Temat postu:

susa napisał:
buba napisał:
No i jeszcze jedna rzecz - narażanie się na grzech (mieszkanie ze sobą), jest grzechem.

buba, a jeżdżenie autem jest narażaniem swojego życia na śmierć. I jakoś to nie jest grzechem, gdy zachowuje się przepisy ruchu drogowego.



Susa, jasne że masz rację.
To jest zdanie KK, zresztą najpierw to dopisałam, a potem usunęłam.
Ale fakt, że jeśli nie chcemy się oparzyć, to po prostu zakładamy rękawice, kiedy bierzemy coś gorącego do rąk, a nie zupełnie nie bierzemy się za gotowanie.
Tak samo jadąc autem zapinasz pasy, a nie rezygnujesz z podróży, mimo że ryzyko zawsze jest i tak jak sama piszesz: zachowujesz przepisy ruchu drogowego, a nie jedziesz 200 km/h.
To jest dla mnie to nie mieszkanie ze sobą przed ślubem, choć nikt nie zabrania randek, spotkań w dzień (choć one też przecież mogą skończyć się seksem).


Chodzi tylko by podejść do tego rozsądnie i minimalizować zagrożenie tam, gdzie się da.


Ostatnio zmieniony przez buba dnia Wto 10:53, 03 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mamma
za stara na te numery



Dołączył: 24 Sty 2010
Posty: 7586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:54, 03 Maj 2011    Temat postu:

Smużka napisał:
1)
Moja była-przyjaciółka miała inne zdanie. Jej dużo łatwiej było powstrzymywać się od seksu w okresie narzeczeństwa niż po slubie, kiedy upragniona osoba leżała tuż obok.
Mówiła, że nie da się porównywać tych dwóch spraw, tak bardzo ciężko jej po slubie.
Więc jak widać, każdy przeżywa to na swój sposób.


Smużka ja mam dokładnie tak jak Twoja przyjaciółka, przed ślubem to nie był żaden problem dla mnie, nawet jak na wycieczkach itp. spędzaliśmy razem cały dzień i noc

Za to, to że nie mieszkaliśmy ze sobą przed ślubem było dla mnie ogromnym wyrzeczeniem, choć mieszkaliśmy bardzo niedaleko siebie i większość czasu spędzaliśmy razem, nie można powiedzieć co by było gdyby ale nie wydaje mi się żeby jakoś to miało negatywnie na nas wpłynąć jeślibyśmy jednak wtedy zamieszkali razem, podobne jak byśmy wzięli trochę wcześniej ślub...

Smużka napisał:
4)
Powiedzcie mi, skąd moi sąsiedzi mają wiedzieć, że za 4 dni należy przestać się gorszyć?
Serio pytam!
Bo skoro ich zgorszenie jest naszym grzechem, to jak oni nie zauważą, że mamy slub kościelny (skąd mają to wiedzieć, skoro mamy go w innym kościele, w sukni wychodzę z domu rodziców, a wracam w niej do hotelu - więc tu mnie nikt nie zobaczy), to nadal mamy grzech ich zgorszenia, tak?
A jeśli juz po cywilnym oni myśleli, że mamy kościelny, to znaczy, że wystarczyło nie współżyć i już mogliśmy dostawać rozgrzeszenie, bo i tak nit się nie gorszył.
Czy mam wywiesić karteczkę na drzwiach?

Może powieś na drzwiach baloniki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:54, 03 Maj 2011    Temat postu:

@ buba,

Myślisz, że narażanie się na grzech jest grzechem ciężkim?
Bo ja bym raczej jako lekki to zaklasyfikowała.
Całe małżeństwo to narażanie się na grzech, bo można w II fazie sięgnąć po gumkę.
A my nie jesteśmy osobami, które się jeszcze sobą nie nasyciły i bez seksu nie wytrzymają.
Więc nasze narażanie się jest na tym samym poziomie, co narażanie się na gumkę u przeciętnego małżeństwa katolickiego dajmy na to po porodzie.
Gdybam sobie hipotetycznie tylko, bo i tak nie zamierzaliśmy chodzić do spowiedzi przed ślubem.
Nawet nie wiem, czy będziemy po. Po prostu staram się zrozumieć rzeczy, które są dla mnie teraz nie do pojęcia. Mruga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
buba
za stara na te numery



Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 14231
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie i dolnośląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:57, 03 Maj 2011    Temat postu:

Smużka napisał:
@ buba,

Myślisz, że narażanie się na grzech jest grzechem ciężkim?


Ja traktuję jako lekki. Mruga


Smużka napisał:
Całe małżeństwo to narażanie się na grzech, bo można w II fazie sięgnąć po gumkę.


Masz rację.
Nawet w Biblii jest taki cytat, że bezpieczniej dla duszy jest pozostać niezamężnym, może ktoś kojarzy, bo ja nie mogę znaleźć?


Smużka napisał:
Gdybam sobie hipotetycznie tylko, bo i tak nie zamierzaliśmy chodzić do spowiedzi przed ślubem.


Smużka, wiem że to absolutnie nie moja sprawa, ale przemyślałaś to?
Chodzi mi tylko o to, że takie podejście może się skończyć ogromnymi wyrzutami sumienia (wiem po sobie) i wolę Ci to napisać niż przemilczeć.
Teraz czytam Twojego posta jeszcze raz i już nawet nie wiem, czy dobrze zrozumiałam to, co napisałaś.
Jeśli źle to po prostu pomiń mój wywód. Mruga


Ostatnio zmieniony przez buba dnia Wto 11:07, 03 Maj 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
susa
posiadacz wiedzy tajemnej NPR



Dołączył: 16 Gru 2009
Posty: 1135
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:01, 03 Maj 2011    Temat postu:

buba napisał:
Tak samo jadąc autem zapinasz pasy, a nie rezygnujesz z podróży, mimo że ryzyko zawsze jest i tak jak sama piszesz: zachowujesz przepisy ruchu drogowego, a nie jedziesz 200 km/h.
To jest dla mnie to nie mieszkanie ze sobą przed ślubem, choć nikt nie zabrania randek, spotkań w dzień (choć one też przecież mogą skończyć się seksem).


Chodzi tylko by podejść do tego rozsądnie i minimalizować zagrożenie tam, gdzie się da.

I sama przyznajesz że można wpaść w absurd we wszystkim zauważając grzech.
Dlaczego nie wierzy się w ludzi, że mają tyle silnej woli i są w stanie żyć w czystości mieszkając razem, bo potrafią zachować zdrowy rozsądek? Przecież żyjąc w małżeństwie w takiej bliskości człowiek naraża się na grzech antykoncepcji.


Ostatnio zmieniony przez susa dnia Wto 11:01, 03 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ika
junior admin



Dołączył: 01 Lip 2010
Posty: 15329
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:01, 03 Maj 2011    Temat postu:

susa, całe życie jest narażaniem się na grzech, więc nie wymyślaj beznadziejnych argumentów. Jeżeli zginiesz w wypadku samochodowym to nie jest to grzechem, chyba że jechałeś po pijaku i giniesz z własnej winy. Natomiast idąc spać z kimś kto Cie pociąga fizycznie świadomie narażasz się na to, że w końcu nie wytrzymacie i dojdzie do stosunku. Chociaż ja i tak na to inaczej patrzę. Jako narzeczeństwo nieraz spaliśmy obok siebie i nie uważam tego za grzech, bo nie jesteśmy zwierzętami i w przeciwieństwie do nich potrafimy powstrzymać swoje popędy seksualne.

Poza tym susa Ty patrzysz na to wszystko w swoich dziwnych kategoriach. Normalna para narzeczeńska, która kocha się i chce spędzić ze sobą resztę życia na prawdę nie musi mieszkać razem przed ślubem, bo:
1. ich randki raczej nie trwają po 3 godziny, tylko zawsze chcą spędzić ze sobą jak najwięcej czasu, a wtedy lepiej się poznają niż w czasie tych 3 godzin
2. Jeśli są praktykującymi katolikami to do głowy nie przychodzi im bardzo modny w obecnych czasach rozwód. Bóg ich złącza i żyją ze sobą, a skoro się kochają to zniosą i przetrzymają wszystko. Mój mąż zawsze oburzał się na to, jak moja mama mówiła coś w stylu: "Nie lepiej nie to czy tamto bo jakbyście się rozwiedli to..." Powiedział, że w jego słowniku nie ma słowa rozwód, nie istnieje coś takiego i ja też tak uważam.
3. Chcą także spędzać ze sobą wakacje i jeżdżą razem na parę dni bo jest to bardzo dobry czas na to, żeby się sprawdzić.

Tutaj nie chodzi raczej o to, że koniecznie trzeba razem zamieszkać, żeby się dobrze poznać. Ty go w ogóle nie znasz, na ile można poznać człowiek przez 3 godziny? Oczywiście jeśli jest szczery, rozmawia z Tobą o wszystkim to można poznać jego umysł, uczucia w jakimś stopniu. Ale czy byłaś kiedykolwiek u niego w domu? Czy była u niego w czasie, kiedy nie miało Cie tam być w danym momencie. Czy wiesz jak zajmuje się domem, jaki jest jego stosunek do rodziców?


Ostatnio zmieniony przez ika dnia Wto 11:14, 03 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Strefa gadania o wszystkim i niczym
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 5 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin