Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

szkoła rodzenia
Idź do strony 1, 2, 3 ... 12, 13, 14  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Ciąża
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abeba
Gość






PostWysłany: Śro 22:23, 05 Mar 2008    Temat postu: szkoła rodzenia

No i po pierwszych zajęciach.
Uczucia mieszane.
Po pierwsze wizja jest optymistyczna i nie można jej zaprzeczyć, np.:
naciecie krocza nie boli. nigdy.
na porodach juz sie nei krzyczy, jest cicho, fajnei i przyjemnie
anastezjolog co godzinke przychodzi i oferuje swoje usługi

Po drugie pani jest ogólnie "nowoczesna i naturalna", "wychowana na Fijałkowskim itd. Ale nowoczesność i naturalność ma swoje granice, np.:
- nie rodzimy na podłogę (a dlaczego nie?). Z główką dziecka w kanale rodnym należy w ostatnim momencie wleźć na łózko porodowe ("śliczne i niebieskie"), na którym pozycja jest "zblizona" (!) do kucznej.
- wanna jest ale do niej nie rodzimy, tylko na I okres porodu
- jak zapytałam po ilu minutach przecina się pępowinę usłyszłam, ze pediatra decyduje i zwykle po 1. Nawet nie odważyłam się zapytać dlaczego tak szybko i że może dziecko by dostało więcej krwi i łagodneij zaczęło oddychać gdyby dłużej było na pępowinie... o karmieniu o razu po porodzie nie ma mowy, dopiero po zważeniu i po zszyciu mamy.


Po trzecie i najgorsze wrażenie mam takie, nie wiem czy je podzielacie ze swoich szkoł, : Ważniejsze jest dobro i komfort tatusia niz kobiety. hierarchia jest taka:
1. dziecko, żeby było zdrowe
2. tatuś, żeby nie zemdlał i sie nie obrzydził i żeby zdołał zrobić ładne zdjęcia
3. personel, żeby miał komfort pracy i żeby praca oddziału przebiegała sprawnie
4. kobieta

O ile jestem w stanei zrozmieć, że wesołkowaty młody koleś jest milej widziany w grupie na spotkaniu niż ja z kłopotliwymi pytaniami, to niepokoi mnie to, jak sprawę przedstwaia ta położna. Że w opisie porodu co najmniej równie wazny był "wygodny fotel z Ikei z podnózkiem" jak łózko porodowe dla kobiety. O tym jak wygląda badanie w trakcie porodu mogę sie tylko domyslać (połozna wkłada całą rękę do pochwy i do szyjki??), bo jedyne co powiedziano, to że tatuś może wyjść albo odwrócić się do okna.
a już w ogóle było przykre, że na urodzeniu i odcięciu dziecka skończył sie dokładny opis porodu, po czym pani zaczęła opisywać, jak to tata biegnei na punkt noworodkowy i sobie patrzy na maleństwo. A to że kobieta rodzi łożysko, jest szyta i ogólnie mało estetyczne detale, to było w 2 zdaniach. Po czym ważne było to, że mamę sie myje, przebiera w czystą koszulkę, sprząta krew i dopiero taką "podrasowaną" pokazuje tatusiowi.

Efekt pierwszego spotkania jest taki, że mój maż mówi że sie wczuł i od pewnego moment miał poczucie, jakby miał juz dziecko na rękach. Za to ja poczułam się nieestetyczną istotą, którą trzeba umyć zanim ją sie znów pokaże jej własnemu mężowi i dziecku.
Przepraszam, ale jesli tak to ma wyglądac, to może powinno być skierowane tylko do panów?
Powrót do góry
Niania
Site Admin



Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 7935
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:40, 05 Mar 2008    Temat postu:

a ja tam mam zamiar rodzić w wodzie, a jak się nie da a będę miała siłę stać - to jak będzie mi wygodniej to na stojąco.
i wali mnie to co będą gadać.

Ty poszłaś do jakiejś NPR-owej szkoły? bleeeeeeeee
Powrót do góry
Zobacz profil autora
micelka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 10006
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 22:54, 05 Mar 2008    Temat postu:

Abebo, ja mam wrażenia całkowicie przeciwne z mojej szkoły rodzenia. Za tydzień mamy ostatnie spotkanie. Dowiedziałam się wielu rzeczy, ale przede wszystkim osoby prowadzące w taki sposób przedstawiły zagadnienia, że jakoś mniej się boję porodu i całej jego otoczki.

Prowadzący dbali o nasz komfort w czasie zajęć i np. gdy były ćwiczenia pozycji do karmienia piersią (z lalkami Mruga ) to panowie byli proszeni do innej sali, żeby tam poćwiczyć manewry na lalkach i żebyśmy my nie czuły się głupio, gdy będziemy uczyć się przystawiać lalki do piersi. Gdy były jakieś problemy bardzo intymne, zapraszali do indywidualnej rozmowy. Nie było czarowania o wybranych pozycjach porodowych, wannach i anestezjologach, ginekolog mówił wprost o łapówkach za zzo w jego szpitalu...
Poza tym, w tej mojej szkole jest ogromny nacisk położony jednak na mamę, na jej formę w ciąży, na ułatwienie jej porodu, a także-co ważne- połogu. Były tam spotkania z psychologiem, z ginekologiem, z położną, doradcą laktacyjnym, na każdych zajęciach ćwiczenia z fizjoterapeutą.
Mój mąż również bardzo dużo się dowiedział i wie, co ma robić, aby MNIE pomóc, a nie by sam mógł się czuć komfortowo w czasie porodu i połogu.

Cóż Ci mogę poradzić, Abebo? Daj im jeszcze szanse, może następne spotkanie będzie lepsze? A jeśli coś, co mówią, wydaje Ci się podejrzane, to po prostu spójrz na to z dystansem.
Poród nie jest zapewne super estetycznym przeżyciem, nie ma się, co oszukiwać i doszłam do wniosku, że łatwo nie będzie, ale jakoś przeżyję Mruga
P.S. Baaaardzo polecam tę moją szkołę osobom z moich okolic- Minia, mam nadzieję, że też trafisz do tych ludzi.


Ostatnio zmieniony przez micelka dnia Śro 22:55, 05 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abeba
Gość






PostWysłany: Śro 23:16, 05 Mar 2008    Temat postu:

Nianiu, nie poszłam do NPRowej szkoły. Do zwykłej, jedynej w miescie. Ruch naturalnych porodów jest szerszy niż NPR, prof. Fijałkowski jest bardzej znany z tego o porodach niż z NPR. To po jego działalności było mozliwe "Rodzić po ludzku" itp. rewolucja w położnictwie. tylko niestety ta rewolucja w niektóych miejscach zatrzymała się w pół drogi. Jesli możesz rodzić cały poród na stojąca lub w wannie, to super (chyba wiem który to szpital). Mi nie chodzi o to "co ludzie gadają" tylko o to że skoro połozna przełożona mówi "nie rodzimy tak", to znaczy że w tym szpitalu tak nie pozwalają i już.
Powrót do góry
Dona
za stara na te numery



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 11885
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 23:55, 05 Mar 2008    Temat postu:

no przeciez naciecie krocza nie boli.....Wink

...bo jest robione w czasie surczu.. i to skurcz boli... :-


hm.. ja tam wspominam baardzo pozytywnie pobyt w szkole rodzenia..

tez mnie bardzo oswoiła z cala sytuacja, przestałam sie bac...
tyle ze na sali porodowej jakos wszystko wygladalo inaczej....

najgorsze było to, ze niby 1 faza porodu ma byc aktywna.. a mnie przykuli do lózka i ktg....
i nie było mowy o chodzeniu ani zadnych workach....

ale podejrzewam ze dlatego ze odchodziły mi zielone wody, wiec musiałm byc pod ktg...

cała szkoła poszła "w kąt" mówiąc delikatnie..

Teraz znów bede bała sie porodu ..
wrecz obsesyjnie...Sad


pomimo całej wiedzy ze szkoły rodzenia...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
juka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 7:23, 06 Mar 2008    Temat postu:

Abebo:
- nacięcie krocza nie boli, o ile jest zrobione właściwie - maxymalnie napieta tkanka nie przewodzi bólu. szycie mnie bolało, za pierwszym razem jakiś antytalent hafciarski się do mnie zabrał Laughing .
-wcale nie zawsze pozycja stojąca jest wymarzona pod koniec porodu. jak jest wyczerpujący, to się nie ma siły stać, drżą nogi, ot co.
- w życiu nie krzyczałam przy porodzie, bo by mnie to rozpraszało, ale ponoć niektórym pomaga.
-ja dostawałam dzieci na brzuch od razu, na czas szycia, karmienie rzeczywiście po zważeniu, ale to w niczym nie przeszkadzało - leżałam już sobie umyta, na czystym łożeczku, w sumie to z pół godziny różnicy
- ja uważam że przy porodzie najważniejsze jest dziecko, dlatego gorszą mmnie cesarki na żądanie Confused . nie zauważyłam, zeby na tatę jakąś specjalna uwagę kierowano. tata jest do wspierania mamy Razz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abeba
Gość






PostWysłany: Czw 7:50, 06 Mar 2008    Temat postu:

o ile jest wykonane prawidłowo, a tak jest nie zawsze, czego przykład jest choćby na forum... po prostu denerwuje mnie takie bagatelizowanie. zamiast opisu całego zabiegu (czym, kiedy, jak wygląda zszywanie, jakie mogą być ew. powikłań) jest wzmianka "to jest coś co zwykle robi się pierwiastkom, ale nawet nie zauważycie kiedy. Potem będziecie miały problemy z siedzeniem" pani pokazuje jak sie siada na jednym posladku i cała sala sie smieje. I jak mam w takiej sytuacji odważyć się poprosić czy pani mogłaby wspomnieć o mozliwości ochronienia krocza?
dla mnie te pół godziny wydaje się istotne i robi róznicę. Wg naszej pani pierwsze pół godziny życia spędza dziecko ze szczęśliwym tatusiem. Za to kobieta spędza ten czas najprawdopodobniej (bo nie było temu poświęcone za dużo uwagi) w towarzystwie lekarza który ją szyje i salowej która sprząta krew, żeby przypadkiem tatuś nie zobaczył mniej estetycznych od dzidziusia skutków porodu. Jesli wziąć pod uwagę wyrzut endorfin - hormonów szczęścia i oksytocyny - wywołującej poczucie przywiązania, to efekt musi być ciekawy: zamiast w noworodku zakocham się w salowej.
dam jej następną szansę, bo już nie mam wyboru (w tym tygodniu zaczeły sie ostatnie znane mi zajęcia w konkurencyjnych szkołach w wwie, na póxniej sie nie załapię). tylko e najbliższe dwa zajęcia mają być z pediatrą o karmieniu itp. a do porodu wracamy za 3 tyg. no chyba że przy omawianiu karmienia też będzie taka hierarchia wazności czyli np. "karmimy w innym pokoju, zeby tatuś nie obrzydził się widokiem poranionych brodawek" itp.
ogólnie niestety znów mój lęk przed szpitalem wzrósł
Powrót do góry
Aniąt
za stara na te numery



Dołączył: 29 Wrz 2006
Posty: 5125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mazowsze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 8:07, 06 Mar 2008    Temat postu:

abeba, ja jestem tym przykładem na temat "bezbolesności", hmmm... nacinania krocza, ale to był jakiś młody lekarz, a ja byłam tak padnięta, że wstrzymywałam parcie (!), więc wina była obustronna... Za drugim razem było OK.

Natomiast jak już pisałam, wkurzają mnie te teorie - ochrona krocza, możliwość odmowy lewatywy, dziecko na piersi matki jeszcze przed odcięciem pępowiny i pozostawione na jej łonie, by łagodnie powitało świat.... Tere fere, jak do tej pory pokazują moje doświadczenia. No i na szkole rodzenia piękny instruktaż delikatnego mycia dziecka - a w szpitalu ładowali dziecko pod kran (efekt: paniczny lęk przed kąpielą przez kilkanaście dni...)

Ale cieszę się, że chodziłam za pierwszym razem do szkoły rodzenia, poćwiczyłam trochę i posłuchałam uspakajajcych baśni o porodzie Mruga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fiamma75
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 16270
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 8:56, 06 Mar 2008    Temat postu:

No ja jestem tym przykladem, za to szycie faktycznie nic nie bolało.

Z jednej strony minus -za to krocze - a z drugiej młoda była ze mną bez przerwy 2 godz. - nikt jej nie ważył, mierzył itd.

Myślę, ze szkoła rodzenia nic by mi nie dała.

co do drugiego dziecka zastanawiam się czy ze względów ortopedycznych udałoby się załatwić cc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
juka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 9:00, 06 Mar 2008    Temat postu:

jejku, wszystko można sp..ć - nacięcie również. a ty bys chciała miec wszystko pod kontrolą ? oj nie da się, nie da...na szczęście macierzyństwo tego dość skutecznie oducza
mnie (a właściwie mojej córce) naciecie pomogło i chwała za to lekarce, że nie dała mi pół godziny czasu na zastanowienie, bo by mogło dziecko tego nie przeżyć. natomiast rzeczywiście zapytała, czy nacinamy - uzasadniając, dlaczego lepiej tak. lewatywa też nie była obowiazkowa.
a co do dziecka, to JA ZAWSZE DOSTAWAŁAM DZIECKO PIERWSZA, golutkie na brzuch, nie wiem ile, co najmniej kilkanaście minut. czytasz selektywnie. nie wiem czy bym dała radę karmić 2 minuty po urodzeniu, bo całe ciało drży z wysiłku. ale po chwili odpoczynku, umyciu się, połozeniu na normalnym łóżku, to i owszem.

a mnie szkoła rodzenia dała dużo. przede wszystkim nie panikowałam i wiedziałam co się dzieje.


Ostatnio zmieniony przez juka dnia Czw 9:03, 06 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Edwarda
junior admin



Dołączył: 27 Lip 2006
Posty: 12519
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 9:13, 06 Mar 2008    Temat postu:

Nie byliśmy w szkole rodzenia i też uważam, że niewiele by mi ona w przypadku mojego arcykrótkiego porodu pomogła

Z wanny nie zdążyłam skorzystać - szkoda, lewatywy nie zdążyli mi zrobić - super!!! Nacięcie nie bolało (modliłam się już żeby mi je zrobili i żeby już mały wyskoczył, bo nie miałam siły przeć), szycie owszem trochę, ale tylko jak mi ostatni szew nakładali.
Rodzić na stojąco też nie dałabym rady, bo było mi słabo, cała drżałam z zimna i tlen mi nawet podawali.
Wojtusia położyli mi na brzuchu od razu, mąż był przy szyciu!!! Pani położna (wredna jak cholera) powiedziała no to teraz pana już wyprosimy a na to lekarz: (udało mi się wskoczyć na dyżur lekarza do którego chodzę i zna mnie i męża - nie umawialiśmy tego i nie płaciłam mu!!!) "Nie pan może zostać" No i był ze mną mój bohater i się w niego pazurkami wbijałam jak troszkę mocniej zabolało

Jedyne co się boję na przyszłość to ile będzie trwać drugi poród, jeśli pierwszy był taki szybki? Może się miesiąc przed terminem do szpitala wciągnę, żeby zdążyć dotrzeć na trakt porodowy jak się zacznie Laughing Laughing Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abeba
Gość






PostWysłany: Czw 9:22, 06 Mar 2008    Temat postu:

przeszkadza mi - w tym co na razie mówi ta położna - że ona nie przewiduje, ze ktoś może spartolić tylko bajdurzy że to na pewno nie boli. to ona sie łudzi, że jest gwarancja że nie boli, to ona sie łudzi że to jest pod kontrolą, nie ja.
Juko, zauważyłam, ze napisałaś że dano dziecko Tobie. tutaj też najpierw sie daje. Nie podważam tego. Tylko że szybko się zabiera - Tobie po kilkunastu, z opisu tutejszej połoznej wynika że tu po kilku minutach. I to mi się nie podoba - np. fiamma opisała że można inaczej.
zdaję sobie sprawę że jak jest zagrożenie zycia to robi sie dużo poważniejsze rzeczy niz nacięcie - jak jest to uzasadnione! Ale przeszkadza mi zakładanie tego z góry i robienie bez uzasadnienia! dlaczego Polki mają sie na to godzić? potem jedzie Polka za granicę i tamtejszy lekarz na nią patrzy jak na ofiarę niepotrzebnego barbarzyństwa - jak na wyrzezaną muzułmankę.
W przeciwieństwie do Aniąt mnie bajeczki nie uspokajają. Już się boję następnego spotkania. I wcale nie czuję się oswojona z tą panią, jakbym miała wpaść w jej ręce Smutny((
Powrót do góry
Aniąt
za stara na te numery



Dołączył: 29 Wrz 2006
Posty: 5125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mazowsze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:31, 06 Mar 2008    Temat postu:

abeba, mnie uspakajały, byłam też pod wpływem Fijałkowskiego, że są skurcze, a nie bóle porodowe Wesoly Po pierwszym porodzie stwierdziłam, że to jednak są bóle i niech jakiś facet najpierw urodzi, a potem niech ustala nazewnictwo Mruga Na drugi poród pojechałam spokojna, wiedziałam, jak to po kolei ma wyglądać, nie byłam już tak zbuntowana no i parłam (oczywiście powiedziałam w pewnym momencie, że już nie mam siły i że wracam do domu i wtedy wyskoczyła Martusia). Za drugim razem nacinanie było bardzo fachowe i konieczne, więc nie mam pretensji Wesoly

Uważam, że dziewczyny na szkole rodzenia niepotrzebnie są przekonywane, że poród to taki miód, myślę, że w statystycznym szpitalu jest pewna rutyna, a kobieta ma być grzeczna, urodzić tradycyjnie, podziękować, a nie zawracać głowę jakimiś kucznymi pozycjami czy rodzeniem w wodzie Mruga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abeba
Gość






PostWysłany: Czw 9:35, 06 Mar 2008    Temat postu:

mam niestety wrażenie, że ten "miód", to słodzenie jest na potrzeby "tatusiów". zamiast uczyć ich pomagać i służyć kobiecie, stawia się ich na pierwszym planie.
Powrót do góry
Aniąt
za stara na te numery



Dołączył: 29 Wrz 2006
Posty: 5125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mazowsze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:44, 06 Mar 2008    Temat postu:

dla tatusia jest wygodna kanapa, coby wypoczął sobie Wesoly No i może coś jeść w trakcie porodu, a my nie Wesoly A ja piłam wodę mineralną ukradkiem i dobrze na tym wyszłam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Ciąża
Idź do strony 1, 2, 3 ... 12, 13, 14  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 12, 13, 14  Następny
Strona 1 z 14

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin