Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

moja pierwsza schiza ciążowa :P
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 65, 66, 67  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Skuteczność w zapobieganiu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cera
za stara na te numery



Dołączył: 17 Lip 2009
Posty: 8021
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:26, 21 Sty 2010    Temat postu:

Tak czytam i czytam ...i doszlam do wniosku, że inna jestem od Was wszystkich-tylko nir wiem w którą stronę: na tak czy na nie.
Piszecie jak to kobieta ma ciężko bo nie może kiedy chce ...kiedyś też tak miałam, że w te nasze kobiece dni aż mną trząsało i zaciskałam nogi. Ale teraz ... czy I,II czy III faza mam tak samo ..jak mąż chce to mogę (chodzi mi o ochotę, nie o czyny bo odkładamy poczęcie więc II odpada), ale gdybym mogła "wybierac" to dla mnie od kilku miesięcy mógłby nie istnieć ...
Tak myślę...może to od tego, że za bardzo się wtedy spinałam jak mogłam a nie "chciałam"?
Może zburzę mój światopogląd i na fam przejdę...może coś ruszy..a zresztą sama już nie wiem ...


Ostatnio zmieniony przez Cera dnia Czw 22:28, 21 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maria
Moderator



Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 8806
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Irlandia jak narazie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:39, 21 Sty 2010    Temat postu:

No wlasnie Malgorzatko ja to u siebie juz jakis czas temu zauwazylam, nawet pisalam.

Od czasu gdy sie mocno kontroluje by nie grzeszyc, seks jest duuuzo gorszy Confused A jak spontanicznie da sie czlowiek poniesc to jest wspaniale. Czasem to tylko ma sie ochote ryczec. Probuje to jakos rozpracowac, bo przeciez maz nie jest idiota, on wie doskonale co sie dzieje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
okoani
za stara na te numery



Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 1873
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Roztocze ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 8:48, 22 Sty 2010    Temat postu:

No właśnie... czyli wychodzi na to, że przykładne stosowanie NPR może po jakimś czasie doprowadzić do niemalże całkowitej likwidacji ochoty na seks... W sumie nie powinno to dziwić - człowiek to nie maszyna by się włączać i wyłączać na zawołanie.
Czasami jak sobie pomyślę o "zaczynaniu od nowa" stosowania NPR w okresie poporodowym, o tym jakie dziewczyny mają problemy w interpretacji i ile potrafi wynosić okres wstrzemięźliwości, to łapię się na tym, że zaczynam żałować że polubiłam tę formę bliskości - przecież gdybym traktowała to jako "obowiązek" byłoby mi o wiele lepiej znosić to wszystko...
Chyba rację ma Smużka mówiąc, że te wszystkie frustracje i narzekania na NPR biorą się z tego, że właściwie używa się go "niezgodnie" z przeznaczeniem. Tylko jaka jest alternatywa?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
walecznaS
Moderator



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 11998
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 9:14, 22 Sty 2010    Temat postu:

okoani napisał:
W sumie nie powinno to dziwić - człowiek to nie maszyna by się włączać i wyłączać na zawołanie.

jak ktoś chce żyć zgodnie z KK to niestety musi być trochę taką maszyną...
albo żyć bez npr-u i przyjmować co rok dziecko, jeśli akurat ma taką płodność...
można też inaczej - seks uprawiać jedynie w celu poczęcia dziecka...
jest jeszcze inne wyjście - żyć jak wiele małżeństw - stosować antykoncepcję a w kościele zachowywać się jakby nigdy nic...najczęściej z nieświadomości to chyba wynika...

przynajmniej ja tak to widzę. Dlatego trudno mi wierzyć, że npr to jet takie dobro dla małżeństwa... może kiedyś to postrzegę inaczej...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
okoani
za stara na te numery



Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 1873
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Roztocze ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:19, 22 Sty 2010    Temat postu:

No cóż... dla mnie NPR to raczej coś w stylu "mniejszego zła" tudzież "czegoś za coś" niż "dobra dla małżeństwa".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
walecznaS
Moderator



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 11998
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 9:22, 22 Sty 2010    Temat postu:

No tak ale czy kursy małżeńskie, lmm i różne inne nie wmawiają, że to jest dobro dla małżeństwa?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:26, 22 Sty 2010    Temat postu:

Dziewczyny, ja rozumiem, że przepisy, że KK, że posłuszeństwo...
Ale tak w głębi serca, jesteście pewne, że Bóg tego właśnie chce od kochających się ludzi? Od ludzi, którzy wzięli przed Jego obliczem ślub, by być ze sobą do końca swych dni... Czy to nie okrutne?
Ja nie wierzę, że KK w tej kwestii wyraża wole Boga! Staram sie, ale za cholerę w to nie wierzę... I stąd mój bunt i odejście od KK.... Smutny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
okoani
za stara na te numery



Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 1873
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Roztocze ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:29, 22 Sty 2010    Temat postu:

wmawiają... i to zupełnie niepotrzebnie - przecież bardzo szybko dojdzie do konfrontacji tych "pięknych słówek" z szarą rzeczywistością. Nie lepiej powiedzieć wprost, że stosowanie NPR w celu uniknięcia poczęcia jest trudną nauką samokontroli i wymaga naprawdę dobrego zrozumienia między małżonkami? A tak... radośnie nastawione pary są w szoku przy pierwszym cyklu, w którym II faza przeciąga się niemiłosiernie, żona prawie płacze z frustracji, a później nadchodzi III faza, żonie spada libido, a mąż ma ochotę coś rozwalić.
W sumie ja przy swoich cyklach i tak nie powinnam narzekać, ale są na forum dziewczyny, które naprawdę podziwiam.

Cóż Smużko - czasami mam wątpliwości... ale jednak taka jest nauka KK - nie czuję się kompetentna by oceniać czy mogę coś z niej "wyrzucić".


Ostatnio zmieniony przez okoani dnia Pią 9:31, 22 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:32, 22 Sty 2010    Temat postu:

Smużka napisał:

Ale tak w głębi serca, jesteście pewne, że Bóg tego właśnie chce od kochających się ludzi? Od ludzi, którzy wzięli przed Jego obliczem ślub, by być ze sobą do końca swych dni...

szczerze/ - tak, z tym ze ja mysle, z ekluczem jest tu nei kurczowe trzymanie sie zasad npr zeby tylko nei bylo dziecka, a zaufanie Bogu (mowie o sytuacji bez przeciwwskazan med do kolejnej ciazy)
przeciez wiekszosc odkladania poczecia wyplywa z braku kasy, mieszkania itd, a to sa rzeczy tak zmienne, ze czasem naprawde nei warto sie zarzynac, by miec sto proc pewnosci braku poczecia, mnie tam wystarczy jak bedzie te 80proc powiedzmy
zebysmy sie dobrze zrozumieli, nei uwazam, ze trzeba robic co soie chce bez obserwacji, po prostu daleka jestem od oczekiwania 200 proc pewnosci i skutecznosci, to mi przyszlo po pierwszym dziecku dopiero, przed nim chcialam miec te 200 proc i bylo mi z tym fatalnie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:42, 22 Sty 2010    Temat postu:

okoani napisał:

Cóż Smużko - czasami mam wątpliwości... ale jednak taka jest nauka KK - nie czuję się kompetentna by oceniać czy mogę coś z niej "wyrzucić".

Dlatego ja odrzuciłam całość. Też nie czuję się na tyle kompetentna... chociaż nie - ja nie czuje się na tyle wolna - czuję, że mi nie wolno odrzucić części i przy reszcie trwać.

kukułko,
Ja chce mieć dużo dzieci (choć na tyle może mi nie starczyć biologicznego zegara)... ale to nie oznacza, że chcę rezygnować z tego, co daje mi nazwijmy to szeroko "orgazm poza prawidłowym stosunkiem" (i w czym nie widzę żadnego zła)...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
okoani
za stara na te numery



Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 1873
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Roztocze ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:47, 22 Sty 2010    Temat postu:

Cóż... jeśli chodzi o mnie to uważam, że 100% pewność dałoby mi jedynie picie szklanki zimnej wody zamiast W końcu zawsze mogę źle odczytać temperaturę, skok może być spowodowany jakimiś czynnikami zew., mogę źle zinterpretować śluz... Gdyby tak realnie ocenić ryzyko, to w ogóle współżyłoby się z 5-6 dni w cyklu Tylko że wtedy stosowanie NPR niczybym by się mentalnie nie różniło od antykoncepcji.
A co do zaufania Bogu... cóż... sama piszesz o tym, że sytuacje naprawdę wykluczające narodziny dziecka są stosunkowo rzadkie, bo zazwyczaj pojawienie się potomka nie spowodowałoby katastrofy. Więc jeśli ktoś mimo wszystko odkłada poczęcie, to jednak ciężko mu będzie tak po prostu w pełni zaufać Bogu... wydaje mi się, że człowiek lubi mieć złudzenie kontroli nad swoim życiem Mruga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
walecznaS
Moderator



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 11998
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 10:07, 22 Sty 2010    Temat postu:

kukułka napisał:
[przeciez wiekszosc odkladania poczecia wyplywa z braku kasy, mieszkania itd, a to sa rzeczy tak zmienne, ze czasem naprawde nei warto sie zarzynac, by miec sto proc pewnosci braku

100% pewności to masz jak seksu nie uprawiasz wcale...
kasa, mieszkanie...rzeczy zmienne- owszem, ale po to mamy rozum, aby z niego kożystać. Jak widzę, że ewidentnie powołanie dziecka na świat w danej chwili jest nieodpowiednie to trzeba to uwzględnić...
Uważam np. za bardzo nieodpowiedzialne a nawet krzywdzące, gdy rodzice nie mają środków do życia a rodzą dzieci, które im później są odbierane bo nie mają co jeść w domu rodzinnym Confused No może to skrajny przypadek ale nie dla każdego też środki materialne są "przeszkodą" do posiadania kolejnego dziecka...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Edwarda
junior admin



Dołączył: 27 Lip 2006
Posty: 12519
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 15:31, 22 Sty 2010    Temat postu:

walecznaS napisał:
Uważam np. za bardzo nieodpowiedzialne a nawet krzywdzące, gdy rodzice nie mają środków do życia a rodzą dzieci, które im później są odbierane bo nie mają co jeść w domu rodzinnym Confused No może to skrajny przypadek ale nie dla każdego też środki materialne są "przeszkodą" do posiadania kolejnego dziecka...


Czemu ciągle powtarza się tylko o tym statusie materialnym? Mruga

Przecież to czy mam dostatecznie dużo czasu i pragnienia, żeby w równym stopniu BYĆ dla dzieci też jest bardzo ważne.

Sama znam rodziny, w których finansowo układa się nieźle, ale ilość dzieci, spraw i wszystkiego sprawia, że nie są w stanie poświęcić czasu najstarszym dzieciom i te zaczynają sprawać bardzo poważne problemy wychowawcze....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
walecznaS
Moderator



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 11998
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 17:13, 22 Sty 2010    Temat postu:

Edwarda, dlatego napisałam, że nie dla każdego środki finansowe są przeszkodą...może nie do końca precyzyjnie się wyraziłam...
czasami mam wrażenie, że z tymi dziećmi to jest tu jakieś parcie na ilość...jakby to jakiś towar był - im więcej ich posiadasz, tym większa zasługa u Boga...
ja w chwili obecnej nie mam warunków materialnych na więcej dzieci ale nie mam też warunków psychicznych - że tak to ujmę... nie marzę o tym jak np. kukułka, aby mieć więcej dzieci i nie czuję się na siłach...każdy jest do czegoś innego powołany wg mnie...
tak się dzisiaj zastanawiałam, czy gdybym miała ten jeden pokój więcej w mieszkaniu - czy to by coś zmieniło... i doszłam do wniosku, że nie... poza tym ja nie jestem sama, jest mąż i tworzymy małżeństwo i tu się liczą uczucia nas obojga...a w tym względzie jesteśmy jednomyślni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:40, 22 Sty 2010    Temat postu:

cóż nie siedzę w waszej skórze. Mogę tylko pisać z własnej perspektywy i to robię. Nie mam parcia na ilość że to niby zasługa itd. Po prostu mam pragnienie. Najnormalniej w świecie. I modlę się by Bóg dał nam warunki je zrealizować. I tyle. U mnie akurat jeden pokój więcej i większe dochody zmieniłyby wszystko. Nie pragnę niea dużo dzieci bo Kościół każe. Po prostu pragnę. I będzie mi smutno jeśli życie mi tych pragnień zrealizować nie pozwoli. Tyle. Chce mieć dużo dzieci. Ale czas pokaże czy mogę... (nie w sensie biologicznym, w sensie decyzji). Po porodzie będe stosować npr ale jeśli w czasie wątpliwym będzie niespodzianka-nie będzie to tragedia. Tyle.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Skuteczność w zapobieganiu
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 65, 66, 67  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 65, 66, 67  Następny
Strona 5 z 67

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin