Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wychowanie dzieci - wiedza czy intuicja?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Rodzina=dzieci,mąż
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tato
mistrz NPR-u



Dołączył: 11 Cze 2006
Posty: 733
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 22:29, 22 Sie 2006    Temat postu:

Gagusia napisał:

naczytać to się można dużo, teorii się obryć wte i wewte, a zycie i tak pokaże swoje.


ale czy to oznacza że nie należy czytać ?
tak wnioskuje z tego co napisalas
wiedza o wychowaniu, o psychologi, o komunikacji nie jest do tego niezbędna ?
ile znasz tak ważnych dziedzin życia w ktorych podstawy teoretyczne nie są istotne ?


Gagusia napisał:

mnie to się wydaje, że przede wszystkim wychowanie dziecka należy zacząć od siebie, bo tak naprawdę dzieci najwięcej się uczą poprzez obserwację rodziców. i najważniejszy jest dobry przykład. i obecność rodziców w życiu dziecka. a to czasami najtrudniej osiągnąć


bardzo fajnie to brzmi to co piszesz ale to są puste słowa wg mnie
oczywiscie kazdy sie zgadza z tym ale .... nie przeklada sie to na konkretne dzialania, konkretne rozwiazania, sytuacje

takich gornolotnych stwierdzen mozna produkowac tysiące np.

dzieci nalezy wychowywac w milosci
trzeba wskazywac na wlasciwe wartosci
nalezy pietnowac zle zachowania
w wychowaniu trzeba klaśc nacisk na dobro
itd.

ale z tego nie za wiele wynika
wogole proba opisu tak skomplikowanego zadania jakim jest wychowania w kilku fajnie brzmiacych zdaniach mija sie z celem
uwazam ze duzo wiekszy sens ma odniesienie do konkretnych sytuacji
gdy dziecko bije drugie dziecko,
gdy dziecko upiera sie przy swoim, gdy niszczy, gdy ucieka, gdy niesłucha, gdy kłamie, gdy niechce jesc, itd.

milosc mozna okazywac dziecku na różne sposoby ale czy wszystkie są tak samo dobre ? moze niektore sa skuteczniejsze ? moze niektore prowadza w slepy zaułek?
np. niektórzy katolicy okazują miłość bijąc małe dziecko pasem
i są swiecie przekonanni ze to dobry sposob !
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tato
mistrz NPR-u



Dołączył: 11 Cze 2006
Posty: 733
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 22:40, 22 Sie 2006    Temat postu:

juka napisał:

wiedza pomaga tylko trochę...


juka mozesz podać kilka innych dość skomplikowanych dziedzin życia w ktorych wiedza i podstawy teoretyczne "tylko trochę" pomagają ?

Może tak NPR bez kursu i książek ?
Moze jazda samochodem bez kursu prawa jazdy ?
Moze operacja chirurgiczna bez studiow ?
Moze jakies bardzo skomplikowane danie na ważna uroczystosć bez przepisu?
Moze budowa domu bez znajomosci zasad budownictwa?
Moze naprawa silnika bez znajomosci podstaw mechaniki?

uwazam ze wychowanie dziecka jest zadaniem o wiele trudniejszym niz kazde z powyższych
i ciekawi mnie dlaczego w mniej skomplikowanych sprawach uwaza sie że podstawy teoretyczne są NIEZBĘDNE aby się nimi zajmować w sposób rzetelny
a w przypadku wychowania dziecka uważa się ze to wcale konieczne nie jest ...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
juka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 6:13, 23 Sie 2006    Temat postu:

różnica między tymi zadaniami które podałeś, a wychowaniem polega na tym że do wychowania niezbędnym i najważniejszym czynnikiem jest miłość. dzięki temu prawidłowo może też wychować dziecko analfabeta. zgadzam sie ze warto poszerzać swoją wiedzę o wychowaniu, ale tak naprawdę nie ona jest najważniejsza.

a to że wiedza pomaga pomaga tylko trochę piszę z perspektywy mojego doświadczenia jako matki i jako psychologa . a ty tato, z perspektywy jakiego doświadczenia piszesz? Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gagusia
za stara na te numery



Dołączył: 04 Lip 2006
Posty: 5046
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 7:13, 23 Sie 2006    Temat postu:

Cytat:
ale czy to oznacza że nie należy czytać ?
tak wnioskuje z tego co napisalas


no to wnioskujesz nieprawidłowo. tak się składa, że przemawia przeze mnie niewielkie bo niewielkie ale doświadczenie. jestem lekarzem. uczyłam się (i dalej uczę) różnych standardów i schematów postępowania w konkretnych stanach i chorobach. ale to nie znaczy, że do każdego pacjenta można podejść tak samo. tak naprawdę, do każdego trzeba podejść inaczej. to nie znaczy, że mam nie znać standardów. to znaczy, że mam być elastyczna i dostosować teorię do pacjenta, a nie odwrotnie.

Cytat:

Cytat:
Gagusia napisał:

mnie to się wydaje, że przede wszystkim wychowanie dziecka należy zacząć od siebie, bo tak naprawdę dzieci najwięcej się uczą poprzez obserwację rodziców. i najważniejszy jest dobry przykład. i obecność rodziców w życiu dziecka. a to czasami najtrudniej osiągnąć


bardzo fajnie to brzmi to co piszesz ale to są puste słowa wg mnie
oczywiscie kazdy sie zgadza z tym ale .... nie przeklada sie to na konkretne dzialania, konkretne rozwiazania, sytuacje



wiesz, dla mnie takie konkrety wynikają z tego co napisałam. nie chce mi się pisać tu całego wypracowania, ale parę przykładów Ci podam.
1. chcesz nauczyć dziecko porządku, naczytasz się w poradnikach jak to osiągnąć, wiesz, że w odpowiednim wieku możesz mu przekazać, że zabawki mają swoje miejsce, że np. przed spaniem układamy misie w koszu, klocki w pudełku itp. wszystko dobrze, póki sam jesteś osobą utrzymującą porządek w swoich rzeczach. bo nie licz na to, że dziecko, które na codzień widzi, że u rodziców w pokoju zawsze jest tak, jakby huragan przeszedł będzie uważało za normę posiadanie porządku w swoim pokoju.
2. chcesz, żeby twoje dziecko czytało książki zamiast głupieć przed telewizorem. dobierasz bajeczki, obrazki, czytasz na dobranoc, zachęcasz. a czy dziecko miało okazję zobaczyć cię w wolnym czasie z książką? czy wie, że dla ciebie to duża przyjemność? jeśli tak, to będzie to dla niego oczywiste. ale jeśli widzi, że tatuś czy mamusia w wolnym czasie to głównie siedzą i przerzucają kanały w telewizorze to też będzie miało takie tendencje.
3. ma nie palić papierosów. po pierwsze sam rzuć palenie.
4. ma nie pić alkoholu, tudzież się nie upijać. to najpierw trzeba zrewidować własne przyzwyczajenia w tym zakresie. czy ty pijasz piwo raz na jakiś czas, czy uważasz, że piwko to taki codzienny trunek, przecież to żaden alkohol? czy potrafisz zachować umiar przy okazjach imprez np. rodzinnych, czy też każda impreza zmienia się w popijawę ze zwalaniem się pod stół i wyprowadzaniem kogoś na czworakach? dzieciak przejmie te zwyczaje po tobie.
itd, itp.

jeśli ty masz jakieś gotowe recepty, to chętnie się z nimi zapoznam. tylko poproszę o te sprawdzone w praktyce, bo mają dla mnie o wiele większą wartość niż teorie.
a poza tym powiedz mi proszę, jak to się stało, że gatunek ludzki jeszcze nie wyginął, skoro przez całe tysiąclecia ludzie nie mieli pojęcia o takiej nauce jak psychologia a jednak wychowywali dzieci. to co, mamy uznać, że te wszystkie pokolenia były wychowywane źle?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
espree
za stara na te numery



Dołączył: 17 Cze 2006
Posty: 9729
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 8:15, 23 Sie 2006    Temat postu:

juka napisał:
różnica między tymi zadaniami które podałeś, a wychowaniem polega na tym że do wychowania niezbędnym i najważniejszym czynnikiem jest miłość. dzięki temu prawidłowo może też wychować dziecko analfabeta.


Gagusia napisał:
a poza tym powiedz mi proszę, jak to się stało, że gatunek ludzki jeszcze nie wyginął, skoro przez całe tysiąclecia ludzie nie mieli pojęcia o takiej nauce jak psychologia a jednak wychowywali dzieci. to co, mamy uznać, że te wszystkie pokolenia były wychowywane źle?


No normalnie kocham Was dziewczyny!! Yellow_Light_Colorz_PDT_05
Powrót do góry
Zobacz profil autora
juka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 8:25, 23 Sie 2006    Temat postu:

wyznanie miłości to miłe doświadczenie Yellow_Light_Colorz_PDT_06 .

Gagusia ma rację, psychologia jest tak młodą nauką, że ja do niej nie podchodzę z aż tak wielkim nabożeństwem jak tato.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kajanna
za stara na te numery



Dołączył: 22 Cze 2006
Posty: 4040
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 8:29, 23 Sie 2006    Temat postu:

Espree, może przesuń to o wychowaniu dzieci do osobnego wątku, bo znów strasznie odbiegłyśmy od tematu... Yellow_Light_Colorz_PDT_05
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kajanna
za stara na te numery



Dołączył: 22 Cze 2006
Posty: 4040
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 8:57, 23 Sie 2006    Temat postu:

tato napisał:


juka mozesz podać kilka innych dość skomplikowanych dziedzin życia w ktorych wiedza i podstawy teoretyczne "tylko trochę" pomagają ?

Może tak NPR bez kursu i książek ?
Moze jazda samochodem bez kursu prawa jazdy ?
Moze operacja chirurgiczna bez studiow ?


Te przykłady są dość tendencyjne, bo dotyczą dziedzin bardzo technicznych.
A ja zapytam, czy studiowałeś w dzieciństwie podręczniki, żeby umieć się zaprzyjaźnić z kolegami na podwórku czy w szkole? Czy przyjaźń to łatwe czy trudne zadanie?
Ludzie dawali i dają sobie radę z tak skomplikowanymi zadaniami jak przyjaźń, uwodzenie, seks, związki z innymi ludźmi bez pomocy podbudowy teoretycznej.
I zapewniam cię, że jest wielu takich, którzy świetnie gotują, a ksiązki kucharskiej w życiu nie mieli w ręku. I prowadzą samochód bez kursu prawa jazdy.

Ja nie będę polemizować z zasadnością przygotowania teoretycznego do wychowywania dzieci, bo jestem jak najbardziej za. Nawet uważam je za niezbędne.
Ale mam wrażenie, że w polemicznym zapale chcesz nas zepchnąć na skrajną pozycję, której wcale nie reprezentujemy. Dziewczyny podały przykłady innych rzeczy, bez których przy wychowywaniu dzieci ani rusz.
Ale to nie znaczy, że uważają, że podręczniki psychologii należy spalić Smile

I jeszcze a propos tego wykorzystywania przy wychowywaniu dzieci doświadczenia z własnego dzieciństwa i eksperymentownia na żywym organizmie. Wiem, że jesteś przeciwnikiem bicia dzieci w ogóle, ja też, więc ten przykład powinien ci się spodobać.
Pamiętam bardzo dobrze, jak kiedyś dostałam od ojca klapsa w tyłek.
Za Chiny Ludowe nie przypomnę sobie za co to było, ale pamiętam straszne upokorzenie, żal złość i nienawiść, jaką poczułam wtedy do mojego taty. I żadne teoretyczne wywody chyba nie byłyby mnie w stanie tak przekonać do tego, że dziecka pod żadnym pozorem nie wolno uderzyć, jak to właśnie wspomnienie. I stąd pragnienie oszczędzenia mojemu własnemu dziecku tego typu przeżyć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kajanna
za stara na te numery



Dołączył: 22 Cze 2006
Posty: 4040
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 11:25, 23 Sie 2006    Temat postu:

Gagusia napisał:

a poza tym powiedz mi proszę, jak to się stało, że gatunek ludzki jeszcze nie wyginął, skoro przez całe tysiąclecia ludzie nie mieli pojęcia o takiej nauce jak psychologia a jednak wychowywali dzieci. to co, mamy uznać, że te wszystkie pokolenia były wychowywane źle?


No to tu poruszyłaś bardzo rozległy temat.
Wyginąć nie wyginął, ale może dzieciom mogłoby się w nim lepiej wieść?
Bo z dzisiejszej perspektywy to wychowywanie często niestety wyglądało fatalnie.
Dzieci przez długie wieki niemiłosiernie bito i tłuczono. Wklejam link do artykuły z gazety wyborczej:
[link widoczny dla zalogowanych]
Jak się to czyta, to skóra cierpnie.

Zwiążek między dzieckiem a rodzicem nie był bynajmniej oparty na tak bliskiej więzi i zażyłości, jaka dziś wydaje się naturalna. Dzieci miało sie dużo i nieprzejmowało nimi aż tak bardzo. Już nie pamiętam, który to wielki filozof pisał z całkowitą obojętnością o śmierci swojego dziecka, którego wieku i imienia chyba nawet nie znał.
Matki wcale się tak dziećmi nie zajmowały, jak dziś. W XVII i XVIII wieku na przykład bogatsi oddawali je na wieś mamkom na kilka lat, jak przeżyło to dobrze, jak nie to trudno. Potem dziecko kilka zostawało w domu, ale i tak zajmowała się nim niańka, potem wysyłało się je do szkoły czy klasztoru, skąd wracało na własny ślub.
Absolutnie nie twierdzę, że coś tak jakiego jak miłość rodzicielska w ogóle nie istaniała, ale pojmowano to zupełnie inaczej.
Z dzisiejszej perspektywy brzmi to jak koszmar i owszem, ppowiedziałabym, że wychowywano te dzieci źle.
Ale pewnie gdy wziąć pod uwagę ówczesną mentalność i stosunki społeczne to było to prawidłowe rozwiązanie.
Na szczęście dzisiaj wiemy już o psychice i rozwoju dzieci o wiele więcej, świat cały czas idzie do przodu i dzięki temu możemy sie wielu błędów ustrzec.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
juka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 11:40, 23 Sie 2006    Temat postu:

kajanna, to o czym piszesz to był moim zdaniem zgubny wpływ ówczesnej "wiedzy". matki nieświadome, a kierujące się głównie instynktem w większości normalnie wychowywały swoje dzieci. moja własna mama, kierowana wiedzą, nie karmiła mnie piersią i nie brała za często na ręce- bolejąc nad tym Yellow_Light_Colorz_PDT_07 ...
a kiedy ja urodziłam dziecko, karmiłam na żądanie i leżałam z nim w "barłogu", babcia powiedziała mi że to "tak się dawniej dzieci chowało". zapeniam cię, że moja babcia żadnej książki o wychowaniu nie czytała Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kajanna
za stara na te numery



Dołączył: 22 Cze 2006
Posty: 4040
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 11:52, 23 Sie 2006    Temat postu:

Oj, to mi się przypomniała taka książeczka o macierzyństwie, którą moja mama miała, przeglądałam niedawno.
Kompletne zaprzeczenie dzisiejszych wytycznych - karmienie piersią tylko o ustalonych godzinach, broń Boże dłużej niż do tzreciego miesiąca, przedziwne zalecenia żywieniowe dla matki karmiącej, już nie pomnę wszytskiego, jak znajdę, to moze coś zacytuję.
Wszystko to dowodzi, że do wszelkich aktualnych i obowiązujących zaleceń należy podchodzić ze zdrowym dystansem. Smile

Zgubny wpływ ówczesnej wiedzy - zgadzam się. Czytałam, że matki z miasta wysyłające dzieci na wieś robiły to w dobrej wierze - myśląc o dobroczynnym wpływie wiejskiego powietrza. Ale nam (mi) sie to wydaje niewyobrażalene - odesłać niemowlaka na tyle czasu? Zgroza.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tato
mistrz NPR-u



Dołączył: 11 Cze 2006
Posty: 733
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 17:28, 23 Sie 2006    Temat postu:

kajanna napisał:

Ale mam wrażenie, że w polemicznym zapale chcesz nas zepchnąć na skrajną pozycję, której wcale nie reprezentujemy. Dziewczyny podały przykłady innych rzeczy, bez których przy wychowywaniu dzieci ani rusz.
Ale to nie znaczy, że uważają, że podręczniki psychologii należy spalić Smile


otoz niezgodze sie
zadna z pan nie wypowiedziala sie w tonie ze ksiażki są owszem bardzo ważne ale też ważne są inne rzeczy i ze trzeba do sukcesu i jednego i drugiego

wypowiedz juki o tym ze ksiażki "tylko troche" pomagają
jak rowniez gagusi w jawny sposob dyskredytują wiedze teoretyczną na rzecz ogolnikowych stwierdzen o milosci

jezeli chodzi o przyklady Gagusi
to dawanie przykladu nie zawsze jest dobrym rozwiazaniem bo jak nauczyc dziecko ze powinno sie klasc spac po dobranocce ???
Zgodnie z twoim przykladem rodzice powinni isc spac razem z dziecmi !

Cytat:

a poza tym powiedz mi proszę, jak to się stało, że gatunek ludzki jeszcze nie wyginął, skoro przez całe tysiąclecia ludzie nie mieli pojęcia o takiej nauce jak psychologia a jednak wychowywali dzieci. to co, mamy uznać, że te wszystkie pokolenia były wychowywane źle?

ciekawe jak budowali domy skoro nie bylo wydzialu inzynierii ladowej na politechnice ????
jakim cudem ludzkosc przezyla skoro nie znala tylu lekarstw ?
to że wychowywali jakoś tam to nie znaczy ze mamy postepowac wg metod ze sredniowiecza !
Mozna wychowywac lepiej !
Tak jak obecnie zamiast pojedynkow na smierc i zycie mozna rozwiazywac konflikty w inny sposob - obecnie nazywamy to sposobem cywilizowanym !
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gagusia
za stara na te numery



Dołączył: 04 Lip 2006
Posty: 5046
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 19:00, 23 Sie 2006    Temat postu:

tato napisał:


wypowiedz juki o tym ze ksiażki "tylko troche" pomagają
jak rowniez gagusi w jawny sposob dyskredytują wiedze teoretyczną na rzecz ogolnikowych stwierdzen o milosci


jeżeli dla Ciebie miłość jest ogólnikowym stwierdzeniem i ważniejsza jest wiedza teoretyczna to ja współczuję Twoim dzieciom. dla mnie mimo wszystko na pierwszym miejscu stoi KOCHAĆ, a dopiero potem wszelkie mądre teorie.

Cytat:
jezeli chodzi o przyklady Gagusi
to dawanie przykladu nie zawsze jest dobrym rozwiazaniem bo jak nauczyc dziecko ze powinno sie klasc spac po dobranocce ???
Zgodnie z twoim przykladem rodzice powinni isc spac razem z dziecmi !


Twoje interpretacje są conajmniej absurdalne. ale to nie jest dla mnie nic nowego. dlatego niniejszym kończę dyskusje z Tobą i nie zamierzam takowych zaczynać dopóki nie podzielisz się tu na forum WŁASNYM, OSOBISTYM DOŚWIADCZENIEM. bo takie teoretyzowanie, popadanie ze skrajności w skrajność, punktowanie czyichś wypowiedzi i wywracanie ich znaczenia i intencji do góry nogami to dla mnie jest trochę bez sensu i niczemu nie służy.
pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
juka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 19:12, 23 Sie 2006    Temat postu:

ja też nie zamierzam dalej dyskutować o teoretycznych problemach. mniej wiedzy - więcej wiedzy, mniej miłości - więcej ,to czysta abstrakcja. dlatego powtarzam ,że odzywam się jako praktyk i swoim doświadczeniu, czego i tobie tato życzę Yellow_Light_Colorz_PDT_06
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tato
mistrz NPR-u



Dołączył: 11 Cze 2006
Posty: 733
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 16:43, 24 Sie 2006    Temat postu:

jezeli rozmawiamy o milosci i praktyce to proste pytanie
ile matek deklaruje że kocha swoje dzieci ???
ile z tych dzieci jest zle wychowywanych ????

praktyka jest taka ze ludzie zabieraja sie za wychowanie dzieci a są do tego kompletnie nieprzygotowani bez jakichkolwiek podstaw !
Chciałem zwrócić na to uwagę ale widze ze w naszym spoleczenstwie tak samo jak kazdy jest najlepszym selekcjonerem pilkarskim i jeszcze lepszym lekarzem to tez jest i najlepszym rodzicem wychowawcą który nie musi nic wiedziec bo sam wie najlepiej.

Miłość miłością bo niemal każdy rodzic kocha swoje dzieci ale wychowanie to zuplenie inna sprawa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Rodzina=dzieci,mąż
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin