Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

różnica poglądów
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcinu
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 09 Mar 2008
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 18:29, 25 Paź 2009    Temat postu:

Bo wiara z tego co się orientuję jest DAREM. Poczytajcie ostatnie wpisy na blogu Sporniaka m.in. o Barbarze Skardze. Daje sporo do myślenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:05, 25 Paź 2009    Temat postu:

strzyga napisał:
Smużka napisał:
Nie wiem, jak Wy, ale ja gdy nie czuję wiary, to nie umiem się modlić, bo i po co?


Bo wiara, jak i zdaje się miłośc, nie jest tylko uczuciem, ale także aktem woli.

Oki, inaczej - gdy nie mam aktu woli w postaci wiary - absolutnie nie zamierzam się modlić.
Wierzę w Boga, ale nie wierzę Kościołowi.
Nie wiem, czy wierzę Bogu. Nie umiem tego ustalić.... więc chyba nie wierzę...

Ale skoro wiara jest łaską, to mogę ją dostać bez żadnego starania... albo starając się, mogę jej nie otrzymać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:38, 25 Paź 2009    Temat postu:

to nie tak. Bóg nie jest kapryśny a takie rozumowanie smużka jak podałas zwalniałoby cię z wszelkiej odpowiedzialności za wiarę. A to nie takie proste.tu kluczową jest otwartość i pragnienie. Jak chcesz wiary i o nią prosisz to dostaniesz. Panie przymnóź mi wiary. i tyle. Do aktu woli w postaci wiary można się zmusić. Tak jak do wstanią do pracy. Jeśli nie masz zamiaru się modlić to sama sobie i Bogu zamykasz drogę. Twój wybór tylko potem nie niej do Niego pretensji. Jeśli ci chodzi o to że modlitwa by była byle jaka i tego się boisz, to naprawdę wielu świętych mówi że modlitwa podjęta z wysiłkiem jest dla Boga cenna szczególnie. Bo wybierasz Jego stawiając Go ponad własnymi odczuciami, nawet ponad odczuciem satysfakcji z modlitwy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:20, 25 Paź 2009    Temat postu:

aha w Sakramencie Chrztu absolutnie każdy dostał dar wiary. Tylko teraz jest kwestia czy chce go wydobyć i rozwinąć czy nie. A z łaską Boga to w ogóle jest tak że On wszystkim daje jej tyle samo. Pada jak deszcz na wszystkich. Tylko efekty każdy ma inne w zależności od otwartości i pracy nad sobą. Deszcz ten sam ale ten kto wystawi wiadro zbierze więcej deszczówki niż ten kto wystawi mała miseczke czy nakrętkę od butelki. Można też wystawić wielkie naczynie ale z wąska szyjka i mniej się złapie niż w duże bardzo otwarte u góry. To taki obraz którym posługuje się wielu księży mówiąc o kwestii rozwoju w wierze i łaski
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:27, 25 Paź 2009    Temat postu:

smużka a Bogu jeśli nie wierzysz albo nie ufasz kościołowi- zawsze możesz to powiedzieć Bogu na modlitwie. I prosić by coś z tym zrobił. Zrobi na pewno. Problem z modlitwa ja np zawsze miałam taki że bałam się jej bo czułam że ona jeśli ma być prawdziwa musi być otwartością i oczekiwaniem wszystkiego od Boga. A ja np się boję co Bóg ze mną zrobi jeśli Mu zostawię wolną rękę. Mam tendencje do kontrolowania Go. Wtedy tak łatwo uciec od modlitwy... Ale raz po raz i w życiu i na podstawie Biblii przekonuje się że absolutnie nie ma ŻADNYCH PODSTAW BY BOGU NIE UFAĆ
Powrót do góry
Zobacz profil autora
milunia
za stara na te numery



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 1341
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:29, 25 Paź 2009    Temat postu:

Cytat:
A z łaską Boga to w ogóle jest tak że On wszystkim daje jej tyle samo. Pada jak deszcz na wszystkich. Tylko efekty każdy ma inne w zależności od otwartości i pracy nad sobą.


Generalnie zgadzam się z tym co mówisz kukułko. Nurtuje mnie jedynie to czy rzeczywiście każdy ma równe szanse "na starcie", czy na każdego pada taki sam deszcz. Mi sie wydaje że jednak jednym daje się więcej a innym mniej i często nie zależy to od ich "otwartości i pracy nad sobą".
Cięzko powiedzieć że osoba która rodzi sie w ateistycznej rodzinie, gdzie od małego nasiąka pogardą dla wiary i Kościoła otrzymuje taka samą łaskę co inna urodzona w tradycyjnej, katolickiej rodzinie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:00, 25 Paź 2009    Temat postu:

kiedyś ks odpowiadał na takie właśnie pytanie. O kwestie pochodzenia. Łaskę każdy ma tak samo dużą- w sensie ma takie same szanse by ostatecznie być blisko Boga tylko że realizuje to inaczej. Tzn Bóg na Sądzie Ostatecznym będzie uwzględniać nasze ograniczenia wynikające ze środowiska czy pochodzenia ale to nie znaczy że mamy spoczywać na laurach bo rodzina była ateistyczna. Np dla kogoś z katolickim wychowaniem maksimum otwarcia na łaskę będzie oznaczało np uczestnictwo we Mszy i Komunię częściej niż raz w tygodniu bo poczuje taka potrzebę czy dojrzx racjonalne argumenty ku temu. Dla kogoś kto chrześcijaństwo odkrył w wieku lat 50 np szczytem otwarcia się może być przyznanie się że przez lata się myliłem. Ja bym powiedziała że łaskę trzeba rozpatrywać nie tyle w zależności od efektu końcowego co od mocy jaką ona daje do pokonywania trudności. A potem to już dalej na zasadzie że komu wiele darowano ten wiele miłuje. Tyle że zamknięty na dar nie otworzy się też na miłość. Co do tej łaski ją myślę że to też się może zmieniać w życiu pojedynczego człowieka. Dla mnie przed 11 laty szczytem przełamania się i odwagi było zacząć chodzić na niedzielne Mszę mając wojujacego i śmiejącego się do dziś ze mnie ateiste. Dlatego przez lata nie chodziłam Na Mszę choć pragnęłam. Dziś sobie nie wyobrażam życia bez niedzielnej Mszy a szczytem mojego przełamania się jest coś zupełnie innego. Więc myślę że to jest tak że po trochu w człowieku coś rośnie i kiedy się przełamiemy by się otworzyć potem otwieramy się coraz bardziej. A nawet pragniemy się otworzyć ale czujemy że nie potrafimy i prosimy Boga by otworzył nas.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:22, 25 Paź 2009    Temat postu:

i jeszcze tak myślę- my ludzie patrzymy po ludzku. Na efekt końcowy. A łaska ze swej natury jest czymś co dosięga serca ( w biblijnym znaczeniu tego słowa, czyli dosięga samego dna człowieka, siedziby jego decyzji i woli) stąd sądzenie po efektach końcowych że ktoś dostał mało łaski może być bardzo złudne i raczej złudne będzie. Bo skoro wierzymy że Bóg jest miłosierny i sprawiedliwy, a deszcz zsyla na niesprawiedliwych i sprawiedliwych, a uschniete drzewo figowe zamiast wyrzucić nawozi i raz jeszcze zostawia do przyszłego roku( to wszystko to przecież fragmenty Biblii) to jak mógłby dawać komuś mniejsze szansę na niebo? W objawieniach Św Faustyny Bóg posuwa się jeszcze dalej i mówi że im większy grzesznik, tym większe ma prawo do Jego miłosierdzia. Tak więc logicznie nie ma podstaw by twierdzić że jedni mają lepiej a inni gorzej bo Bóg niesprawiedliwie daje łaskę. Z tą łaska jest tylko jedno ale "Bóg pysznym się sprzeciwia a pokornym łaskę daje" ale to nie dlatego że jest złośliwy tylko dlatego że tak jest z natury rzeczy. Bo pycha to postawa z założenia wbrew Bogu(stawianie siebie na pierwszym miejscu, diabelskie "nie bede służył" powiedziane na początku dziejów). To działa jak korek na butelce. A pokorą nie w sensie poniżenia jak to się często kojarzy ale prawdy. Że jestem kim jestem nie jestem wszechmocny i liczę na Tego Który Jest
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:23, 26 Paź 2009    Temat postu:

kukułka napisał:
smużka a Bogu jeśli nie wierzysz albo nie ufasz kościołowi- zawsze możesz to powiedzieć Bogu na modlitwie. I prosić by coś z tym zrobił. Zrobi na pewno. Problem z modlitwa ja np zawsze miałam taki że bałam się jej bo czułam że ona jeśli ma być prawdziwa musi być otwartością i oczekiwaniem wszystkiego od Boga. A ja np się boję co Bóg ze mną zrobi jeśli Mu zostawię wolną rękę. Mam tendencje do kontrolowania Go. Wtedy tak łatwo uciec od modlitwy... Ale raz po raz i w życiu i na podstawie Biblii przekonuje się że absolutnie nie ma ŻADNYCH PODSTAW BY BOGU NIE UFAĆ

Sęk w tym, że ja obecnie mam pretensje do Boga o to, że nie daje mi spokoju.
Nie chcę Go- Im więcej czytam, im więcej rozmyślam, tym bardziej wiem, że Go nie chcę teraz.
Nie chcę, żeby mnie "zaczarował" i sprawił, że zaufam KK.
Chcę tylko, żeby przestał czynić mnie nieszczęśliwą!
Gdy nie miałam pieniędzy, żeby regularnie jeździć konno, to całkowicie sie odcięłam od koni, bo minimalny kontakt sprawiał ból w postaci wiecznego niedosytu.
Od 8 lat nie siedziałam na koniu i teraz jest mi dobrze.
Chciałabym tak samo odstawić Boga, bo nie umiem żyć w takim rozdarciu jak teraz.
Chcę Go odstawić i zapomnieć, a On mi nie pozwala!
To nie fair...
Nie ufam i nie chcę Go...
Ale ponieważ w Niego (nie Jemu) wierzę, to jest mi bardzo trudno...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:33, 26 Paź 2009    Temat postu:

Kurcze...
Mam dość...
Im więcej chcę zrobić, tym bardziej dostaje w łeb...
Przepraszam, ale znów czuję sie opętana.
Myślę jak szatan, mówię jak szatan, czuje i rozumuje jak szatan...

Chciałabym umrzeć i już nie myśleć nigdy o niczym...

Źle mi potwornie...
Nie mam już siły...

Smutny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:50, 26 Paź 2009    Temat postu:

to już twoja decyzja i twój wybór. Z jednym zastrzeżeniem. To nie On cię czyni nieszczęśliwa. Dlaczego twierdzisz że On? Co do tego żeby On ci dał spokój- wiesz Jemu tak zależy na człowieku że stara się go zdobyć,jakby podrywac, przynęcac. Robi to dlatfin że wie że stworzył nas na swój obraz i podobieństwo i tak jesteśmy skonstruowani że bez Niego ostatecznie będzie nam źle. Ja też miałam kilka razy w życiu czas pt daj mi Boże święty spokój. Dziś co dzień na kolanach powinnam Mu dziękować że mi tego spokoju nie dał. Bo nie wiem kim bym była bez Niego. Bez Niego owszem może być wygodnie pozorne szczęście ale zawsze będzie w tobie to rozdarcie, ono jest naturalne bo jesteś Jego dzieckiem. Ale On cię do niczego nie zmusi. Twój wybór- możesz Go nie chcieć. On zniesie to lepiej niż ty. Poza tym z tym złudzeniem szczęścia bez Boga to historia się powtarza w życiu każdego człowieka już od raju. Szatan mówił że Bóg to tylko zakazuje bo jest zazdrosny o nasze szczęście i że jak się złamie Jego zakaz to się będzie tak jak On. No i Ewa nagle zobaczyła że kurczę te zakazane owoce są śliczne, że smacznie wyglądają i rzeczywiście wygląda na to że nadają się do zdobycia wiedzy, tzn że chyba faktycznie Bóg to jest zazdrosny, coś przed nami ukrywa i dręczy nas zakazami. No i zjadła. Nawet facetowi dała. I co? Miało być tak super. Mieli być jak bogowie, umieć sami rozstrzygać co dobro a co zło. Tak im przecież wąż obiecał. Mieli... Zjedli i co? Zaczęli się siebie wstydzić. Uciekać od Boga który przecież im nie chciał zrobić krzywdy. Z którym jeszcze minutę temu rozmawiali twarzą w twarz. Tak działa ten święty spokój bez Boga..-złudzenie. Wg mnie nie warto. Ale masz prawo takie złudzenie wybrać. Tylko co wtedy z wiecznością?pewien ks nowi że w skrócie sąd po śmierci będzie można przedstawić tak: stoisz ty, stoi Bóg. On Cię pyta: chcesz mnie? A ty,już po śmierci stojąc twarzą w twarz z Nim widzisz że całe życie Go nie chciałaś. Że nie chciałaś Go chcieć. A już po śmierci decyzji zmienić nie możesz. Przed sama śmiercią możesz nie zdążyć, różnie bywa. I co wtedy? Zostać z palącą tęsknotą w sercu na całą wieczność bez odwrotu. Gdzie nikt nie pocieszy nie przytuli bo nie będzie już ani cienia miłości? Warto?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:59, 26 Paź 2009    Temat postu:

tak sobie myślę że istnieje też taki opór naturalny niemal w człowieku- strach że Bóg nam zabierze nasza tożsamość, zrobi z nas bezwolne marionetki. Ale to nie tak. Ja w życiu nie czuje się bardziej sobą niż będąc blisko Boga. W jakiejkolwiek kwestii On coś we mnie zmienia, to nigdy nie "czaruje". Zawsze czeka na zgodę i mój wybór. Zawsze też mam świadomość że z mojego wyboru się mogę wycofać. Czasem nawet próbowałam to robić ale doszłam do wniosku że nie warto. Że to odbiera mnie mnie samej i mnie niszczy. Ale zawsze mam wybór. Na każdym etapie mojej drogi. I wiem że nie tylko ja tak mam. Doświadczenie innych na drodze wiary jest właśnie podobne
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:13, 26 Paź 2009    Temat postu:

nie dziwię ci się że nie masz siły. To jest walka duchową. Po ludzku wyczerpuje. Po ludzku jest nie do wygrania. Ale Bóg ją może wygrać. Najprostsza droga w tej wojnie do zwycięstwa- Sakramenty. Jeśli tego nie potrafisz- modlitwa byś potrafiła. Ja tym sposobem po 7 latach świętokradzkiej komunii trafiłam wreszcie do porządnej spowiedzi i potem już poszło. Zaczęło się od modlitwy. Takiej za siebie wbrew sobie. Z tym poczuciem że myślisz jak szatan- szatan jest bardzo sugestywny wydaje się że czasem bardziej niż Bóg. Trzeba jednak wiedzieć że trwanie latami z premedytacją w grzechu ciężkim jest jednym ze sposobów przejmowania kontroli przez szatana nad człowiekiem(za kilka godzin będę na dużym komputerze to będzie mi łatwiej wstawić link, gdzie o tym można przeczytać). W skrajnych przypadkach po latach może to doprowadzić do nawet dręczen demonicznych lub opętan. Stąd tak ważne są sakramenty zanim się spirala zła rozkręci. Łatwiej regularnie chodzić do spowiedzi i się modlić niż potem latać do egzorcystow bo uwierz albo nie, ale egzorcyzmy zniewolonego męczą niesamowicie zanim zostanie uwolniony. Ot lepiej zapobiegać niż leczyć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:14, 26 Paź 2009    Temat postu:

Dziękuj więc na klęczkach za to, że jesteś taka jaka jesteś.

Serio mówię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:18, 26 Paź 2009    Temat postu:

Kiedyś byłam głęboko wierząca (praktycznie całe swoje życie, bez ostatnich 4 lat).. Czemu Bóg wtedy nie pozwolił mi umrzeć?
Czyżby czekał, aż się od Niego odwrócę i wtedy mi podetnie nogi i zobaczy jak upadam po drugiej stronie świata?
A może zdążę się nawrócić za kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt lat?
Czy w ogóle cos ode mnie zależy?

edit.

P.S.
Czuję w sobie tyle zła, nienawiści, buntu, gniewu......
...że nie słyszę nawet swojego Anioła...
Wiem, że tu jest, wiem, że krzyczy usiłując przebić się przez zamieć moich emocji... ale bez efektu... Smutny


Ostatnio zmieniony przez Smużka dnia Pon 10:23, 26 Paź 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 15, 16, 17  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 15, 16, 17  Następny
Strona 11 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin