Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czy antykoncepcja to grzech?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
strzyga
Moderator



Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 17538
Przeczytał: 47 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:18, 09 Cze 2018    Temat postu:

Problem jest też w tym, że często gęsto ludzie słuchają tylko przeinaczone albo wyrwane z kontekstu słowa w tv albo przytoczone w gazecie, na demotywatorach (tudzież innych stronach).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
krówka
za stara na te numery



Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 5470
Przeczytał: 26 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:22, 09 Cze 2018    Temat postu:

dokładnie
Czasem z jakies małej notatki w w prasie robi się wielkie halo... z artykułu juz wielkie nadzieje a wypowiedz jakiegos ksiedza traktuje się jak zapowiedz zmian... a to są luzne słowa nic wiecej...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cera
za stara na te numery



Dołączył: 17 Lip 2009
Posty: 7804
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:13, 09 Cze 2018    Temat postu:

Mnie zastanawia jedno. Po co ludziom zmiany w tych dziedzinach życia, w których i tak decydujace znaczenie ma rozeznanie wg własnego sumienia oraz działanie dobru małzeństwa. Czasem mam wrażenie, że tymi zmianami chcą po cichu aby kosciół przyznał się, że tyle czasu był oemmylny (a jednak! a nie mówiłam!!) albo po prostu aby ułatwić sobie życie oficjalną definicją. Osobiście nic takiego nie jest mi potrzebne, na nic takiego nie czekam a wręcz nie chcę zmian. Uważam, że jedyną rzeczą ktorą warto a wrecz koniecznie trzeba wprowadzić w życie KK jest uświadomienie narzeczonym na dobrych, mądrych i długich naukach przedślubnych, że npr to nie tylko miód i łaczenie małżonków, że wszystko jest cudowne i naturalne i kolorowo .po prostu powiedzieć tym młodym ludziom, że nie zawsze jest dobrze, że czasem może być ciężej, trudniej, dramatycznej i warto być na to przygotowanym i szukać w tych trudnościach współmałżonków i ich dobra a nie dobra metody.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dona
za stara na te numery



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 10692
Przeczytał: 23 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 22:24, 09 Cze 2018    Temat postu:

Jasne....jak nakreslisz na dzień dobry same wady npru to już widzę tych chętnych co się decydują na metodę...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cera
za stara na te numery



Dołączył: 17 Lip 2009
Posty: 7804
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 23:12, 09 Cze 2018    Temat postu:

Myśmy przeżyli w naszym małzeństwie lata pięknych i cudownych momentów z npr ale i kilka gorszych na które nie byliśmy gotowi bo nikt nam o tym nie powiedział, że tak może być a szkoda. Pewnych zachowań i oczekiwań byśmy nie popełnili oboje ... W tym właśnie problem. W każdej dziedzinie życia sa wzloty i upadki, w sferze seksualnej też i o tym powinniśmy usłyszeć właśnie tam. Wtedy jest szansa, że coś można przewidzieć Tak samo jak to, że życie w małżeństwie to nie tylko dobre chwilę ale tez trudne i bolesne. Czyż to nie jest sprawą oczywistą? Prawda o metodach naturalnych ich wadach, zaletach, problemach to postawa. Nas 12 lat temu uczyli tylko pieknej i sielskiej teorii. Ot pikus, frasza, igraszki takie i starsza pani z uśmiechem zapewniała, że wszystko będzie ok ....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Busola
za stara na te numery



Dołączył: 08 Lis 2013
Posty: 3828
Przeczytał: 26 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lublin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 8:17, 10 Cze 2018    Temat postu:

Zgadzam się z Cerą. Z tymże trzeba się liczyć, że część ludzi wtedy nie spróbuję tych metod. I mówienie o problemach tychże problemów nie rozwiąże. Musi być jeszcze motywacja do dobrowolnego umartwiania, o której się też nie mówi. I furtka na ekstremalne sytuacje, której też nie ma.
Ja oczekuję zmian, ale nie wierzę że przyjdą szybko. Kościół wycofał się już z tak wielu rzeczy i przyznał do tak wielu błędów, że nie sądzę żeby mu to konkretnie kiedyś zaszkodziło.
W moich oczach dużo bardziej mu szkodzi głupie upieranie się że npr to cud miód, i nie mówienie prawdy o problemach. Celowe nie mówienie!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muflon
za stara na te numery



Dołączył: 05 Gru 2015
Posty: 1386
Przeczytał: 43 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 8:43, 10 Cze 2018    Temat postu:

Też myślę, że stanięcie w prawdzie i przyznanie się do ewentualnych błędów i wypaczeń (gdyby do takich wniosków doszła ta tajna komisja ds. HV, wokół której narasta coraz więcej domysłów, ale na razie tylko domysłów) nie powinno być strasznym ciosem wizerunkowym dla Kościoła, którego celem i sensem istnienia ma być przybliżanie ludzi do Tego, który jest drogą, prawdą i życiem. Tu nie chodzi o satysfakcję „a nie mówiliśmy”, tylko o ten właśnie dysonans, że małżonkom jest wciskanych tak wiele kitów o NPR niby w imię Prawdy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Busola
za stara na te numery



Dołączył: 08 Lis 2013
Posty: 3828
Przeczytał: 26 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lublin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:18, 10 Cze 2018    Temat postu:

Dokładnie tak Muflon. Wizerunkowo to tylko jacyś ultranawiedzeni lub tacy co i tak do kościoła nie chodzą będą mieli z tym problem. A oni i tak generalnie mają z Kościołem problem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muflon
za stara na te numery



Dołączył: 05 Gru 2015
Posty: 1386
Przeczytał: 43 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:04, 10 Cze 2018    Temat postu:

Jeszcze a propos „ułatwiania sobie życia oficjalną definicją”. Porównajmy sobie cotygodniową kradzież cukierka w sklepie z regularnym seksem oralnym w małżeńskiej alkowie (pomijam fakt szczegółowej interpretacji, jaki jest kaliber grzechu w obu przypadkach, bo też pewnie zależy to od księdza, którego zapytać, ale w pierwszym przypadku jest kradzież na drobną sumę, w drugim – akt „sprzeczny z naturą” (?) i zamknięty na życie, ale bez antykoncepcji, więc chyba można uznać, że nie są to najcięższe możliwe przekroczenia odpowiednich przykazań; dodatkowo mamy w obu przykładach element powtarzalności). Ilu znacie ludzi, którym ciężko normalnie robić zakupy, bo muszą się pilnować, żeby nie podwędzić cukierka, i uważają, że Kościół powinien pozwolić na drobne kradzieże od czasu do czasu, bo bezwzględny zakaz kradzieży to zbyt wyśrubowane wymaganie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fiamma75
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 15653
Przeczytał: 45 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:08, 10 Cze 2018    Temat postu:

Tyle, że kleptomania jest chorobą a więc nie jest grzechem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muflon
za stara na te numery



Dołączył: 05 Gru 2015
Posty: 1386
Przeczytał: 43 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:58, 10 Cze 2018    Temat postu:

Wiesz, że nie o to mi chodziło.

Chociaż w pewnym sensie to też ciekawe spojrzenie na sprawę: jeśli tylko kleptoman mógłby wpaść na pomysł zmiany nauczania ws. VII przykazania, to chyba tylko erotoman mógłby chcieć zmian w kwestii VI? Mruga


Ostatnio zmieniony przez Muflon dnia Nie 13:01, 10 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zielona_marchewka
pierwszy wykres



Dołączył: 28 Maj 2018
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:31, 10 Cze 2018    Temat postu:

Cera napisał:
Mnie zastanawia jedno. Po co ludziom zmiany w tych dziedzinach życia, w których i tak decydujace znaczenie ma rozeznanie wg własnego sumienia oraz działanie dobru małzeństwa. Czasem mam wrażenie, że tymi zmianami chcą po cichu aby kosciół przyznał się, że tyle czasu był oemmylny (a jednak! a nie mówiłam!!) albo po prostu aby ułatwić sobie życie oficjalną definicją. Osobiście nic takiego nie jest mi potrzebne, na nic takiego nie czekam a wręcz nie chcę zmian. Uważam, że jedyną rzeczą ktorą warto a wrecz koniecznie trzeba wprowadzić w życie KK jest uświadomienie narzeczonym na dobrych, mądrych i długich naukach przedślubnych, że npr to nie tylko miód i łaczenie małżonków, że wszystko jest cudowne i naturalne i kolorowo .po prostu powiedzieć tym młodym ludziom, że nie zawsze jest dobrze, że czasem może być ciężej, trudniej, dramatycznej i warto być na to przygotowanym i szukać w tych trudnościach współmałżonków i ich dobra a nie dobra metody.


Czy Twoja wypowiedź wzajemnie się nie wyklucza? Mruga W pierwszej części komentarza sugerujesz, że każdy powinien według sumienia rozeznawać, czy antykoncepcja to grzech, więc można stosować różne środki, w drugiej części natomiast rozwiązanie widzisz w dogłębniejszej nauce npru.

A jeśli chodzi o to, po co ludziom zmiany... Po pierwsze - są potrzebne ludziom takim jak ja - z jednej strony oczytanym i starającym się szukać prawdy i odpowiedzi na pytania; z drugiej strony mającym w sobie głęboko zakorzenione od dziecka posłuszeństwo i wiarę w Kościół Katolicki. Z jednej strony ja, jak i duża ilość katolików wie, że ten zakaz nie ma sensu, z drugiej, jeśli oficjalnie Kościół głosi, że to grzech, to to, że się z tego nie spowiadam jest nieposłuszeństwem i dla wielu świętokradztwem. Mimo, że mam problemy zdrowotne, co prawdopodobnie mnie zwalnia z tego zakazu i mimo, że jestem święcie przekonana o bezsensowności zakazu antykoncepcji. Poza tym Kościół powinien głosić słowa Jezusa, a nie stwarzać sobie przepisy, które utrudniają życie katolikom.
A według mnie nie będzie "a jednak, a nie mówiłam" Mruga bo jeszcze niedawno Kościół dokonał prawdziwej rewolucji - zmienił znaczenie całego aspektu życia, jakim jest seks (że służy on nie tylko dla prokreacji), więc jak poluzuje dalej nauczanie w tej kwestii, to nastąpi ulga, a nie "a nie mówiłam" Wesoly Tak jak Busola i Muflon, nie uważam, żeby zmiany Kościołowi zaszkodziły - a wręcz przeciwnie, pokaże "ludzką" twarz.

fiamma75 napisał:
Tyle, że kleptomania jest chorobą a więc nie jest grzechem

Kolejny przykład na to, że jeżeli następuje choroba to grzechu nie ma - czy to grzechu niepójścia do kościoła, czy takiego, o jakim pisze fiamma. Co ciekawe, jeśli chodzi o seks i antykoncepcję, dla wielu choroba nie jest wytłumaczeniem. Gdzie tu logika?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vetira
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 10 Paź 2017
Posty: 109
Przeczytał: 21 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 19:07, 10 Cze 2018    Temat postu:

fiamma75 napisał:
Tyle, że kleptomania jest chorobą a więc nie jest grzechem


Ja zrozumiałam ten przykład inaczej, chyba że to kleptomaństwo miało być żartobliwe Very Happy

A ja tak sobie myslę, że powinno być w tym wszystkim więcej zaufania do człowieka jako wierzącego, do jego sumienia.. Przecież nie wszystko da się uregulować paragrafami..
Tak sobie też myślę, że to nie powinno być na zasadzie "zalegalizowania", powiedzenia ludziom "teraz możecie praktykować seks oralny" albo "pozwalamy na gumki w cięższych sytuacjach". To jest takie.... ludzkie. A myślę, że o wiele cięższym zadaniem dla wielu wiernych byłoby faktyczne szczere rozpoznanie swoich intencji, tych szczerych.

Poza tym w innych aspektach jakoś nie ma takiej fiksacji nad omyłkowością ludzką...


Ostatnio zmieniony przez Vetira dnia Nie 19:10, 10 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sigma
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 01 Sie 2017
Posty: 65
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:14, 13 Cze 2018    Temat postu:

Mi w takich rozkminach pomógł audiobook "Patologia duchowości" i rozmowa z chrześcijańską psycholog, która zetknęła się z takimi kwestiami u ludzi. Będziemy sądzeni z miłości a nie norm. Staram się wierzyć, że normy to rzecz doradcza, a nie decydująca. Jeśli chcemy dojrzewać sami musimy podejmować decyzje. Ksiądz może twierdzić, że tylko zakazy są słuszne tzn dot. gumek, ale to nie ksiądz żyje z żoną w codzienności, tylko mąż. III faza może być trudna dla kobiety przez brak chęci, wtedy kobieta powiedzmy będzie się zmuszać... Trudno mi się oprzeć wrażeniu, czy przypadkiem w takich sytuacjach nie czułaby się w pewnym sensie wykorzystywana... właśnie wtedy gdy jest "zgodnie z normami".... III faza może być krótka i/lub umknąć w codzienności, co wtedy...? Oddalanie się małżonków i męczenie się bo "inaczej nie wolno" nie buduje jedności. To działanie na szkodę sakramentalnego małżeństwa. Co jest ważniejsze? Normy czy miłość? Nie mówię o "hulaj dusza", bo wiadomo że trzeba rozeznawać czy nie wykorzystuję męża i czy nie czuję się wykorzystywana.
Chodzi o budowanie jedności z dobrymi intencjami. Czy Bóg by tego nie widział? Bóg wie co mamy w sercu, ksiądz nie wie. Czy działanie na szkodę tej sakramentalnej jedności w imię norm nie jest grzechem przypadkiem.... Ja kiedyś bezrefleksyjnie przyjęłam, że gumki to straszne zło, wykorzystywanie kobiety itp itd bo przecież tak mówi Kościół więc tak ma być, póki nie spotkałam ukochanego człowieka który nie uważa gumek za zło, który kocha mnie naprawdę i "nie używałby mnie". Jak już będziemy małżeństwem to będzie dla mnie najwazniejsza nasza jedność i owo "sądzenie z miłości", a nie z norm które by nam szkodziły. Myślę, że jakieś przepisy mają raczej doradzać a nie decydować. Nie mogłabym w imię przepisów patrzeć, jak mój mąż jest zasmucony lub czuje się odtrącany.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vetira
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 10 Paź 2017
Posty: 109
Przeczytał: 21 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 21:37, 13 Cze 2018    Temat postu:

Sigma napisał:
III faza może być trudna dla kobiety przez brak chęci, wtedy kobieta powiedzmy będzie się zmuszać... Trudno mi się oprzeć wrażeniu, czy przypadkiem w takich sytuacjach nie czułaby się w pewnym sensie wykorzystywana...

Czy działanie na szkodę tej sakramentalnej jedności w imię norm nie jest grzechem przypadkiem....


O to, to. Ja np wiem, że tak własnie czułabym sie w takiej sytuacji.
A co do drugiego akapitu to do takiego samego pytania doszłam przy swoich rozmyślaniach..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 6 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin