Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dzieci zbliżają czy oddalają małżonków
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 12, 13, 14  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Gdy nie ma dzieci w domu, to... :)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:57, 03 Lut 2010    Temat postu:

dokładnie, i traktowanie go jak reproduktora jedynie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
okoani
za stara na te numery



Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 1873
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Roztocze ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:16, 03 Lut 2010    Temat postu:

Jestem naprawdę mocno zdziwiona... nie wyobrażam sobie podejmowania tak ważnej decyzji samodzielnie, a już w ogóle wrabiania męża w dziecko, kiedy bym wiedziała, że go nie chce Można rozmawiać, tłumaczyć, podrzucać literaturę, modlić się, ale coś takiego jak opisuje ta pani dla mnie jest podważeniem fundamentów małżeństwa... To trochę tak jakby z kolei mąż bardzo chcący dziecka celowo "zaburzał" obserwacje czy interpretacje żony (niepragnącej potomka) tak, by ona myślała że jest czas bezpieczny (wersja dla FAMistów- dziurkowałby gumki albo oszukiwał podczas stosunku przerywanego). Albo jest się człowiekiem dojrzałym do związku, albo pozostaje się na etapie egoistycznego dziecka. To co proponuje ta Pani to nieuczciwe wykorzystywanie własnej płciowości...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:23, 03 Lut 2010    Temat postu:

no właśnie. A tymczasem "i ślubuję ci (...) uczciwość małżeńską"...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
okoani
za stara na te numery



Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 1873
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Roztocze ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 13:36, 03 Lut 2010    Temat postu:

Chociaż prawdę mówiąc problem takich oszustw nie powinien dotyczyć małżeństw sakramentalnych - po 1sze tak, jak napisała kukułka- ślubuje się uczciwość, a po drugie otwiera się na danie nowego życia. A że dotyczy innych form związków... cóż... w końcu coś jest powodem dlaczego dane pary nie decydują się na ślub kościelny "z przekonania" i to coś może właśnie się uwidocznić w takim spisku.
Dla mnie, całe szczęście, opisana sytuacja jest po prostu nie do wyobrażenia w "normalnym" małżeństwie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karafka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 18175
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:30, 03 Lut 2010    Temat postu:

wlasnie w normalnym malzenstwie... dla mnie nie do wyobrazenia w malzenstwie katolickim, wkoncu na slubie sie dycydujemy na potomka tak naprawde.

w malzenstwach niesakramentalnych sie na to nie dycydujemy, komu co trzeba. znam malzenstwo gdzie to kobieta powiedziala, ze nie chce miec dzieci. mezowi bylo trudno, ale coz. nie zmusi przeciez jej. na tym tez polega milosc, nie mozna byc egoista i nie mozna kogos wrobic w dziecko.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
strzyga
Moderator



Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 18888
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:54, 03 Lut 2010    Temat postu:

juka napisał:
jeżeli są jakieś poważne nierozwiązane problemy w relacji lub osobiste któregoś z małżonków, to może być tak, że dziecko dobije małżeństwo.


obserwowałam coś takiego przez kilka ładnych miesięcy na pewnej parze.

Co do tekstu to początek ok, ale wnioski to naciągane. Zaskoczenie nie oznacza oszustwa!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cera
za stara na te numery



Dołączył: 17 Lip 2009
Posty: 8040
Przeczytał: 12 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:45, 11 Paź 2011    Temat postu:

Zbliżają emocjonalnie- nawet męża kocham "inaczej"/bardziej od kiedy pojawiły się dzieci i widzę jak nimi się zajmuje, jak rozmawia, przywołuje do porządku lub po prostu śpi wtulony do nich, czuję się szczęśliwa i wzruszona. Jedynie czasami kiedy inaczej widzimy kwestę wychowania mamy spięcia.

Co innego o fizyczny kontakt, jest ciężej ale do zniesienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
okoani
za stara na te numery



Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 1873
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Roztocze ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:30, 12 Paź 2011    Temat postu:

Patrząc na temat z doświadczenia (co prawda bardzo jeszcze niewielkiego) to wydaje mi się, że dużo zależy od kondycji samego małżeństwa. Tzn. jeśli przed pojawieniem się dziecka małżeństwo było szczęśliwe, bliskie sobie emocjonalnie i fizycznie, to pojawienie się na świecie dziecka może to jedynie jeszcze wzmocnić. Natomiast jeśli są jakieś poważniejsze "rysy", konflikty, niedomówienia, to trudności z zaadoptowaniem się do nowej rzeczywistości związanej z małym lokatorem, mogą być już zagrożeniem. Oczywiście nie jest to "winą" dziecka samego w sobie, ale teraz jestem jeszcze bardziej pewna, że dziecko nie powinno być traktowane jako środek na leczenie problemów w małżeństwie (a jednak ciągle pokutuje ten mit - coś u was nie gra, zróbcie sobie dziecko, to scementuje wasze małzeństwo). Przy niemalże permanentnym zmęczeniu opieką nad maluchem łatwiej powiedzieć małżonkowi o 1 słowo za dużo czy też zamęczyć go pretensjami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bakteria
za stara na te numery



Dołączył: 13 Lis 2007
Posty: 10160
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 12:07, 12 Paź 2011    Temat postu:

okoani, zgadzam się w 100%. my naszym znajomym młodym małżónkom (kilka par) mówimy z serca, żeby pobyli razem choć trochę w małżeństwie, we dwoje, nim zdecydują się na dziecko. sami często podkreślamy sobie nawzajem, ile dało nam długie bycie razem w obliczu wielkiego przewrotu, który spotkał nas ponad rok temu (nie chodzi tylko o dziecko, wtedy mieliśmy wielką przeprowadzkę, rozpoczącie stabilnej pracy i jeszcze kilka innych). teraz synek to dodatkowa, najważniejsza wspólna "kwestia" - która, owszem, zbliża i cementuje, ale w moim odczuciu głównie dlatego, że wcześniej było już rewelacyjnie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fiamma75
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 16220
Przeczytał: 14 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:15, 12 Paź 2011    Temat postu:

zgadzam się z Wami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
buba
za stara na te numery



Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 14231
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie i dolnośląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 17:40, 12 Paź 2011    Temat postu:

Jola, bardzo ciekawe to, co napisałaś. Wesoly
Dało mi do myślenia.
Nie wiem jak u nas będzie, ale do tej pory myślałam, że po ślubie nie będę już chciała zwlekać z dzieckiem, no może rok najwyżej, ale pewnie będzie trzeba wszystko do pracy dostosować.
Tylko nie chciałabym tej decyzji o dziecku odkładać w nieskończoność.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:05, 12 Paź 2011    Temat postu:

okoani napisał:
Patrząc na temat z doświadczenia (co prawda bardzo jeszcze niewielkiego) to wydaje mi się, że dużo zależy od kondycji samego małżeństwa. Tzn. jeśli przed pojawieniem się dziecka małżeństwo było szczęśliwe, bliskie sobie emocjonalnie i fizycznie, to pojawienie się na świecie dziecka może to jedynie jeszcze wzmocnić. Natomiast jeśli są jakieś poważniejsze "rysy", konflikty, niedomówienia, to trudności z zaadoptowaniem się do nowej rzeczywistości związanej z małym lokatorem, mogą być już zagrożeniem. Oczywiście nie jest to "winą" dziecka samego w sobie, ale teraz jestem jeszcze bardziej pewna, że dziecko nie powinno być traktowane jako środek na leczenie problemów w małżeństwie (a jednak ciągle pokutuje ten mit - coś u was nie gra, zróbcie sobie dziecko, to scementuje wasze małzeństwo). Przy niemalże permanentnym zmęczeniu opieką nad maluchem łatwiej powiedzieć małżonkowi o 1 słowo za dużo czy też zamęczyć go pretensjami.

racja
poza tym trzeba byc chwile tylko we 2 juz w malzenstwie zanim sie zajdzie w ciaze, bo inaczej wspolne tematy w malzenstwie z czasme ogranicza sie do dzieci a na emeryturze jak dzieci wyjda z domu latwiej sie bedzie zanudzic/zdenerwowac soba/stac sie obcymi dla siebie

co do dziecka jako lekarstwa - jets tez taka teoria, ze w wiekszosci malzenstw z 3 dzieci: 1. dziecko jest bo zona chce, 2. bo maz dojrzal do chcenia bycia ojcem, 3. - bo sie malzenstwo sypie i ono ma je skleic.
Ciekawe,. ile w tym prawdy.
naszych 2 dzieci nijak sie w ten schemat nie wpisuje
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fresita
Moderator



Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 18154
Przeczytał: 12 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:52, 12 Paź 2011    Temat postu:

zgadzam się, że nie zawsze dzieci cementują związek i wtedy jest dramat jak trzeba się rozstać albo tkwić w toksycznej rodzinie, ktora może zwalić psychike i rzutuje niemal na wszystkie dziedziny życia...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:53, 12 Paź 2011    Temat postu:

i na tym "cementowaniu" najgorzej wychodza dzieci, bo jeszcze rodzice - dorosli - to pol biedy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cera
za stara na te numery



Dołączył: 17 Lip 2009
Posty: 8040
Przeczytał: 12 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:36, 12 Paź 2011    Temat postu:

Jolu, nie zgodzę się z tym do końca, bo nie jest to regułą. myśmy zaraz po ślubie postarali się o dziecko, potem maksymalnie szybko przyjeliśmy drugie a na głowie mieliśmy dużo, nawet bardzo dużo i daliśmy radę, nawet w zasadzie przebrnęliśmy to umocnieni, bo wiemy, że nawet takie zawirowania nas nie łamią.
Tak więc, czy to nie jest "strasznie" trochę dzieckiem, jaki to po trochu ciężar, wyrzeczenie... coś ala "korzystajcie z wolności, bo potem będzie już tylko kicha".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Gdy nie ma dzieci w domu, to... :)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 12, 13, 14  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 12, 13, 14  Następny
Strona 2 z 14

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin