Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Objawienia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Strefa gadania o wszystkim i niczym
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
strzyga
Moderator



Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 17228
Przeczytał: 37 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:16, 26 Sty 2009    Temat postu:

Tak naprawdę jestem ciekawa o co tak naprawdę poszło z tymi księżmi, bo w sumie nie znalazłam żadnego obiektywnego opisu tej sytuacji. Chyba następnym razem podpytam znajomych, którzy tam ciągle jeżdżą, jak ich spotkam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
micelka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 9839
Przeczytał: 18 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 17:40, 26 Sty 2009    Temat postu:

Mało kto wie, że tuż po rozpoczęciu objawień, lokalny biskup uznał je za prawdziwe, dopiero potem zmienił zdanie, gdy zmineniła się nieco sytuacja polityczna. Ciekawe, prawda?
fiamma75 napisał:
Zresztą czytałam o wątpliwościach teologow - chodziło o jakieś błędy teologiczne.

A ja znam co najmniej kilka opracowań teologicznych, które zdecydowanie potwerdzają autentyczność objawień.
Poza tym udowodniono na gruncie naukowym, że obserwowane zjawiska nie mogą być wyjaśnione dzięki prawom fizyki.
Wierzyć oczywiście nie trzeba, ale dobrym owocom tego, co się dzieje w Medjugorie nikt nie może zaprzeczyć. A "po owocach ich poznacie"...


Ostatnio zmieniony przez micelka dnia Pon 17:41, 26 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
milunia
za stara na te numery



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 1341
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:56, 26 Sty 2009    Temat postu:

Możemy zaraz zacząć żonglować cytatami... napisane jest tez "żeby unikać wszystkiego co ma choćby pozór zła".
Cytat:
Poza tym udowodniono na gruncie naukowym, że obserwowane zjawiska nie mogą być wyjaśnione dzięki prawom fizyki.
To nic nie zmienia... Na gruncie naukowym tez udowodniono że zjawiska związane z opętaniem nie mogą być wyjaśnione na gruncie fizyki - nadludzka siła, lewitacja itp
Cytat:
Mało kto wie, że tuż po rozpoczęciu objawień, lokalny biskup uznał je za prawdziwe, dopiero potem zmienił zdanie, gdy zmineniła się nieco sytuacja polityczna.
Skoro Ty wiesz to pewnie wie wiele osób. A o co chodziło?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
strzyga
Moderator



Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 17228
Przeczytał: 37 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:29, 26 Sty 2009    Temat postu:

Ja wszystkie info o Medjugorie mam w domu, więc nic konkretnego tutaj nie napiszę.
Wstawię więc tylko jedno z wielu świadectw:

Góra Objawień

Było tych parę dni, które zupełnie zmieniły moje życie... Choć właściwie jedna chwila zaważyła, jedna sekunda na Górze Objawień w Medżugorje...
Dotarłam tam jako osoba niewierząca, sceptyczna bardzo wobec spraw religii, nie lubiąca księży, nie chodząca właściwie do Kościoła. Traktująca Matkę Bożą jako atrakcję turystyczną, którą tam miałam zobaczyć, mimo że w sumie nie wierzyłam, że to wszystko jest prawdą...
Moja cała rodzina to, "katolicy niepraktykujący". Bywaliśmy w kościele jedynie z powodu pogrzebów i ślubów. Małżeństwo zawarłam w kościele tylko właściwie na życzenie mamy. Ono bardzo się szybko rozpadło, właściwie nie miało żadnych szans przeżycia. Ja nie zamierzałam ani trwałości tego związku, ani że będę miała dzieci... Właściwie dziecko było jakimś tam przypadkiem w ostatnim okresie tego związku. Żyjąca jeszcze wtedy babcia namówiła mnie, żebym zostawiła dziecko, nie usunęła ciąży... bo nie uważałam aborcji za problem...
Później poznałam kogoś następnego, człowieka, z którym byłam przez wiele, wiele lat, który pomógł mi wychować dziecko. Bardzo dobrego człowieka, ale również żyjącego w taki sam, sposób, jak ja.
Powodziło mi się bardzo dobrze, wyjeżdżałam za granicę, chodziłam na wystawy, byłam przez otoczenie uważana za osobę, której się w życiu powiołlo. Byłam zawsze bardzo atrakcyjna, dbalam o linię, o to, żeby być na czasie, na topie. Ale w tym całym powodzeniu ciągle miałam wrażenie, że coś ma się jeszcze zdarzyć, jakoś ciągle brakowało mi sensu.
I właściwie miałam jeden taki moment w życiu... kiedy nie mogłam już znieść ani tego związku, ani samej siebie... około 12 lat byliśmy razem... I wtedy właśnie wyjechałam na jedną z wycieczek turystycznych do Medżugorje.
Trochę wcześniej moja córka zapisała nas na pielgrzymkę do Częstochowy - mnie i siebie. I ja zdecydowałam, że pójdę dla figury... bardzo dobrze mi to zrobi, jak się troszeczkę przebiegnę...
Początek był dla mnie straszny, po trzech dniach dostałam szału... Nie mogłam znieść tych ludzi, którzy się bez przerwy modlą, nie mogłam znieść tych warunków, nie mogłam znieść, że kremy ze mnie spływają, nie mogłam znieść kurzu... Jak zobaczyłam się w lusterku, to myślałam, że umrę. I powiedziałam do Matki Bożej, żeby coś wymyśliła - pierwszy raz się wtedy osobowo zwróciłam do Matki Bożej - żeby mi pomogła, bo ja tak dłużej nie wytrzymam. No i Matka Boża zareagowała natychmiast. Obok mnie szła pani, która poszła na pielgrzymkę dlatego, że jej mąż popijał za dużo alkoholu, która miała trójkę dzieci... Po dwóch dniach pootwierały jej się rany na nogach i płakała, że nie może... że nie dojdzie. Ja nagle zobaczyłam siebie na jej tle, no i poczułam się trochę nieswojo. Zorganizowałam jej wózek inwalidzki, władowałam na ten wózek i zaczęłam ją pchać. A ważyłam wtedy 50 kilogramów, a ona osiemdziesiąt parę. I to był chyba ten przełom właśnie pierwszy, kiedy ja w ogóle zobaczyłam drugiego człowieka.
Powoli się tam zaczęłam zaprzyjaźniać z tymi ludźmi... no, zaprzyjaźniać to może za dużo powiedziane, zaczęłam słuchać. Ale w pewnym momencie tak się na nich popatrzyłam, jak oni ciągle o tym Bogu. Tak idą i ciągle mówią: - Och, boli mnie serce, i Panie Boże daj mi serce zdrowe. Za chwilę: Syn mi umarł., no to ja słucham tej kobiety i dowiaduję się, że 13 lat temu... Ciągle jakieś jęki i myślę: ten Bóg to jakiś sadysta, a oni to masochiści. Wyrwałam w końcu komuś ten mikrofon i mówię: - Wiesz co, Panie Boże, ja to Ci dziękuję za to, że żyję, że mam udane dziecko, że mam rodziców, że mogłam sobie pojeździć po świecie, i za to nawet, że mam dwa psy... W Częstochowie już na Mszę nie poszłam, bo to już było dla mnie za dużo, nie czułam takiej potrzeby. I wróciłam do domu.
Za kilka dni miałam wyruszyć na pielgrzymkę do Medżugorje. Zapisalam się na nią tylko dlatego, że dowiedziałam się, że jest luksusowy autobus i że pensjonaty są bardzo dobrze wyposażone... To może się dziś wydawać dziwne, ale ja wtedy naprawdę potraktowałam to jako stuprocentowy wyjazd turystyczny. A tu jak tylko wsiadłam do tego autobusu, po kilku chwilach ksiądz mówi: - No to teraz wyciągamy różańce... Myślałam, że dostanę po raz kolejny szału. Miałam różańce, ale zapakowane gdzieś głęboko w torbie...
W Medżugorje pani, z którą akurat w pensjonacie miałam pokój, jak tylko zdążyłam się rozebrać, mówi, żebyśmy poszły na Mszę... No, nie powiem, zareagowalam dość gwałtownie... W końcu jednak przemogłam się i poszłam na ten plac, ale tak za bardzo mnie nie interesowało, że tam ma się coś dziać z tym słońcem. No i kiedy było to objawienie, za dwadzieścia siódma, moje dziecko się obraca i mówi: - Mamo, zobacz, z tego słońca wypływa krzyż. Ja w ogóle nie odwróciłam się, nawet nie spojrzalam. - Dziecko, mówię, tu jest jeden co lepszy wariat, latające słońca, wirujące księżyce, dziecko, ja cię bardzo proszę, pilnuj tego różańca, żeby ci nie gwizdnęli!
Następnego dnia poszliśmy na Górę Objawień, ja sobie usiadlam z boku. I tak patrzę, krzyż jak krzyż, krzaki jak krzaki. Ale jedna z pań widzi, że ja ani się nie modlę, ani nic nie robię, tylko sobie podziwiam - więc wyciągnęłam modlitwę, to była Koronka do Miłosierdzia Bożego, przeczytałam tę Koronkę, nie odmówiłam tylko przeczytałam i odwróciłam ją na drugą stronę i patrzę: jest obrazek, jest Pan Jezus, jest napis "Jezu ufam Tobie". I tak patrzę, i mówię: ufam, ufam, dufam-ufam, ale w co ufam? W co ufam, o co tu w ogóle chodzi? Bez sensu... Twarz Pana Jezusa i napis "Jezu ufam Tobie", ale w czym? I w tym momencie usłyszałam głos. To nie był głos we mnie, tylko gdzieś tak jakby obok, trudno mi to opowiedzieć, wszystko się działo bardzo szybko, - No i co, przyszłaś? No więc, ja zawsze byłam taka bardzo pewna siebie, powiedziałam: - No przyszłam. - A po co przyszłaś? - A bo chciałam!
No, ale w tym momencie pomyślałam: zaraz, zaraz. Co? Ja sama ze sobą rozmawiam, coś jest ze mną... Jakoś tak się poczułam dziwnie. Wtedy ten głos mówi: - A powiedzieć ci twoje największe grzechy? A nie był zbyt sympatyczny ten głos. Ja mówię: - No powiedz. I ten głos powiedział mi te dwa grzechy, no i to właśnie było złamanie sakramentu małżeństwa i aborcja. I w tym momencie zrozumiałam, że ten głos nie jest dobry.
Dla kogoś, kto jest niewierzący, to było straszne w ogóle... Nie wierzący, że istnieje diabeł, tylko tam jakieś zło... siły ciemności, o, tak sobie to wyobrażałam... I słyszę: - To ja, szatan... To było tak piorunujące wrażenie, że natychmiast zgniotłam całą tę karteczkę, złapałam dziecko i zaczęłam uciekać. Dobiegłam, nie wiem, jak sobie nóg nie połamałam, do połowy góry i w tym momencie zatrzymałam się i mówię: - Zaraz, zaraz, chwileczkę, diabeł do mnie mówi... Nie, no skociałam, no skociałam zupełnie! Od tych fanatyków religijnych pochrzaniło mi się w głowie po prostu. I mówię: - Koniec, dosyć tej religii, tych wyjazdów, bo ja całkiem zgłupieję...
Wracając szliśmy w stronę Niebieskiego Krzyża, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że tam są uzdrowienia... Znowu wszyscy rzucili się pod ten Niebieski Krzyż, ale ja już byłam ostrożna, już do nich w ogóle nie dochodziłam, a krzyże to już omijałam z daleka. Poszłam sobie na polankę, usiadłam, to wszystko ze mnie opadło...
Nagle czuję zapach... - Nieee, no - mówię. - Coś ze mną jest nie tak", Tak piękny ten zapach, niektórzy mówią, że jest to zapach lilii czy róż, ja nie umiałam tego powiedzieć... był bardzo piękny. Ale pytam, już bardzo ostrożnie: - Dziecko, czujesz ten zapach? - Jaki zapach, mamo? - No, nie czujesz tego zapachu??!! - Nie, mamo, nie czuję... Więc ostrożnie do takiej pani obok: - Ale pani ładnie pachnie... - Ja ładnie pachnę? Mówi patrząc na mnie cokolwiek dziwnie, ponieważ zeszła z Góry Objawień i była spocona, więc nie wiedziała, czy to jest jakaś złośliwość...
W tym momencie rzuciłam się do tego Niebieskiego Krzyża, już nie wybierałam ławeczki, żeby było wygodnie, tylko buchnęłam tam na kolana, na te kamienie i mówię: - Matko Boża, Ty chcesz żebym zwariowała? O to Ci chodzi? Ja mam dwunastoletnie dziecko, ja ją muszę wychować... Zobacz, ci ludzie się modlą, coś czują... Ja nie czuję nic, nie czuję tej Mszy świętej, tej modlitwy... Jestem pusta jak bęben... Jeżeli ten Bóg jest w niebie i tak nas strasznie kocha, daj mi raz w życiu poczuć tę miłość!
I w jednej sekundzie, nie umiem powiedzieć, bo to jest bardzo dziwne... Ciałem byłam tu, ale widziałam swą duszę po drugiej stronie... Nie wiem... jakby po drugiej stronie życia... Widziałam swoją duszę czarną od grzechów, widziałam ją jako taką, taką... kulkę, wiedziałam, że to jestem ja i że idę do piekła. To było straszne. Nie widziałam piekła, czułam je za sobą, ale było tak straszne... nigdy w życiu nie zdawałam sobie sprawy, że ono może być tak straszne...
I w tym momencie poczułam przed sobą Ocean Miłości i Miłosierdzia, On był bez granic i bez końca. Przyciągał mnie z tak niesamowitą miłością i z taką siłą, że po prostu wiedziałam, że całym moim celem w życiu jest przejść przez życie i na koniec zatonąć w Bogu, zostać tam. Że to jest jedynym celem mojego życia... I tak zapragnęłam do tego Boga wrócić!
Ale zdawałam sobie sprawę, że życie, które dotąd prowadziłam, nie daje mi w Bogu zatonąć. To było okropne, bo wtedy moja dusza zaczęła konać z miłości... nie wiem, jak to powiedzieć... na jedną sekundę ona konała kilka razy, sto razy, trudno mi powiedzieć... Podrywała się do lotu w takim oszalałym bólu i upadała z powrotem, i znowu... Nie wiem, chyba ludzie potępieni tak cierpią... Straszne cierpienie... Wybuchłam wtedy takim płaczem... właściwie wypłakałam całe swoje życie, wszystkie swoje grzechy i cały ten ból istnienia...
Wydawało mi się, wtedy tak mi się wydawało, tak sobie myślałam, że przyjmuję jakąś energię... może Ducha Świętego... jakby ta pusta dusza się napełniala i napełniała bez końca... Miłością... trudno mi powiedzieć... To wrażenie się skończyło, mnie się wydawało, że trwało długo, ale to byla sekunda. Wszyscy wokół byli zdziwieni: byłam spokojna i nagle wybuchłam płaczem... a dla mnie trwało to jakiś tam czas. I nagle rozejrzałam się i zobaczyłam świat oczami Boga. Był tak piękny, nigdy nie myślałam, że świat jest taki piękny... te trawy jak szumiały, te ptaki kwiliły i to wszystko śpiewało hymn pochwalny na cześć Boga... Ja nie umiem tego powiedzieć...
Po prostu myślałam, że umrę ze szczęścia. Chciałam chodzić do tych ludzi, całować ich po rękach, powiedzieć, że jak chcą, to mogę oddać życie za nich... Miałam tak rozanieloną buzię, że wszyscy myśleli, że jestem stuknięta, ale było to najwspanialsze uczucie, jakie w życiu kiedykolwiek miałam. I właściwie ta radość życia została we mnie. I właściwie nic nie jest w stanie... mogę jęczeć, uskarżać się, bo taki mam po prostu charakter, taka jestem po prostu słaba, ale gdyby ktoś mi teraz powiedział: - Weź kostur w rękę i rusz do nieba - to bym wszystko zostawiła, w jednej chwili, w ogóle bym się nie zastanawiała. Jak teraz ktoś mi mówi, że chce się dorabiać tego czy tego, to ja na niego patrzę i mówię: - Człowieku, ale ten bagaż w niebie ci w ogóle nie będzie potrzebny, ten balast cię tylko zatrzymuje.
I tak trzeci rok jestem na tej drodze i nie zamierzam z niej zejść. Czasem jest trudno, czasem jest lżej, ale wiem, że to jest droga właściwa.
Kiedy wróciłam do domu, natychmiast przestaliśmy ze sobą sypiać. Po kilku miesiącach powiedziałam, że musi się wyprowadzić, że może sobie mieszkać u siebie. Miał też drugie mieszkanie, swoje. W pierwszej chwili myśla, że zwariowałam, że mi się całkowicie w głowie przewróciło. Mówił, że wszystko może zrozumieć, moje codzienne Msze święte, zgadza się na te modlitwy trzygodzinne, zgadza się nawet na to, że od niego uciekam i że śpię osobno, ale mówi: - Kobieto, ja cię nie będę dotykał, tylko dlaczego ja się muszę wyprowadzić? - Bo Pan Jezus jest na pierwszym miejscu i tak musi być. Nie była to na pewno dla niego łatwa sprawa. Było mu na pewno o wiele ciężej niż mnie. Ale nie miał żadnego wyjścia. Pamiętam jedną z takich rozmów: - Słuchaj, przecież ty nie pracujesz... - zezłościł się... - Jakbym cię teraz zostawił, to jesteś sama z dzieckiem, może nie dostaniesz pracy, nie boisz się? - Co ty, ja jestem już po drugiej stronie tej zasłony... jak nie dostanę pracy, to sprzedam meble, potem sprzedam wszystko, co się da, a potem się położę i umrę z głodu... - Ty jesteś stuknięta, - Nie, ja jestem szczęśliwa...
Nie wyspowiadałam się nawet w Medżugorje, jak wróciłam do Polski, poszłam na Mszę świętą. I na początku było fajnie, nawet nie wiedziałam, że nie przyjmuję Komunii świętej. Tylko dopiero po jakimś czasie tak patrzę, patrzę i myślę: coś jest ze mną nie tak, bo oni tam gdzieś chodzą, a ja nie. Aha, to ja się jeszcze muszę wyspowiadać. Kiedy już przebrnęłam przez spowiedź, byłam bardzo ucieszona. Pierwszy raz przyjęłam, Pana Jezusa, no i szłam do domu bardzo dumna. Szłam w taki bardzo dziwny sposób, chciałabym nawet teraz czasami iść w taki sposób. Po prostu czułam Pana Jezusa tutaj, w klatce piersiowej, w sercu, czułam, że go niosę. To było niesamowite uczucie, szłam bardzo ostrożnie, żeby nawet się nie zabujać. Żeby Panu Jezusowi było tak wygodnie, jak to tylko jest możliwe.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25188
Przeczytał: 36 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:07, 26 Sty 2009    Temat postu:

historia akceptacji i cofniecia akceptacji miejscowego biskupa i nie tylko. ogolno dostepna na zwyklej katolickiej stronie, wyskakuje po wpisaniu w google "medjugorie Kościół"

[link widoczny dla zalogowanych]

fragment
Cytat:
10 kwietnia 1991 r. swoje stanowisko wyraziła Konferencja Episkopatu Jugosławii: "Na podstawie przeprowadzonych do tej pory badań nie można stwierdzić, że chodzi o nadnaturalne objawienia". Takie stwierdzenie utrzymuje w mocy wcześniejsze zastrzeżenia i postanowienia: nie ma zgody na kult Matki Bożej z Medjugoria oraz nie należy organizować w imieniu Kościoła żadnych pielgrzymek do tego miejsca. Równocześnie biskupi stwierdzają, że wiernym, którzy przybywają do Medjugoria należy zapewnić opiekę duszpasterską.

Wojna, która wybuchła w Jugosławii w 1991 r., w cztery lata później doprowadziła do podziału kraju, a także do rozwiązania Konferencji Episkopatu Jugosławii. Jednakże wcześniej podjęte postanowienia Konferencji, podobnie jak wezwania Kongregacji Nauki Wiary odnośnie objawień, utrzymują swą moc.

Kongregacja Nauki Wiary, odpowiadając 23 marca 1996 r. na pytanie francuskiego biskupa Leona Taverdeta w sprawie Medjugoria, przytacza orzeczenia Episkopatu byłej Jugosławii przypominając, że nie ma zgody na kult. Dwa miesiące po tym rzecznik prasowy Watykanu Navaro-Valls stwierdza, że w sprawie Medjugoria nic się nie zmieniło, choć na pytanie, czy Watykan prosi katolików, by nie odwiedzali tego miejsca, odpowiedział: "nie". Natomiast miejscowy ordynariusz, biskup Perić, powiedział 2 października 1997 r., że jego stosunek do objawień jest nie tylko powściągliwy, ale wprost negatywny.

wypunktowane watpliwosci w dalszej czesci artykulu
Cytat:

Jednym z powodów negatywnego nastawienia władz kościelnych są niedopuszczalne interwencje widzących i ich doradców w kwestie dyscyplinarne. Ivan, jeden z widzących wysłał 18 czerwca 1983 r. do biskupa Żanića list, w którym znalazły się następujące słowa, jakoby wypowiedziane przez Matkę Bożą w czasie objawienia: "Powiedz Ojcu Biskupowi, że proszę go o jak najszybsze uznanie wydarzeń w parafii w Medjugoriu (...) Przesyłam mu przedostatnie ostrzeżenie. Jeżeli się nie nawróci i nie poprawi, to dosięgnie go mój sąd, jak również sąd mego Syna Jezusa. Jeżeli nie wprowadzi w czyn tego, co mu przekazuję, to zechciej mu powiedzieć, że nie znalazł drogi mego Syna Jezusa".

Podobnych interwencji pochodzących -- jak twierdzą widzący -- od Gospy było więcej. Zdarzały się też oskarżenia biskupa czy obrona franciszkanów, którzy okazywali nieposłuszeństwo biskupowi i swojemu generałowi. Kiedy biskup kolejny już raz wydał nakaz przeniesienia ojcu Slavko Barbarićowi, Matka Boża miała powiedzieć widzącemu Ivanowi: "Życzę sobie, by Slavko pozostał tutaj".

Podobne interwencje w sprawy dyscypliny kościelnej nie zdarzały się w żadnym z uznanych objawień. Warto przypomnieć, że to nie widzących, lecz biskupów Duch Święty ustanowił, by kierowali Kościołem Bożym.

słowem, wynika z tego, ze Kościól ceni i akceptujęe atmsfere modlitwy, nawróceń, dązeń do pokoju, ale to nie jest tozsame ze stwierdzeniem, ze objawienia sa rzeczywistością. nawrócenia itd moga być prawdziwe, klimat modlitwy też, ale objawienia niekoniecznie. tak ja rozumiem te teksty o wątpliwościach Koscioła
Cytat:

jeszcze na koniec cytat

Kardynał Józef Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, w swoim "Raporcie o stanie wiary" podał ważną zasadę, która w myślenie o Medjugoriu pozwala wprowadzić pewien porządek: "Jednym z naszych [Kongregacji] decydujących kryteriów jest to, aby nie mieszać sądu o nadprzyrodzonej prawdzie tych faktów i sądu o owocach duchowych. W ten sposób nie można potwierdzać <naukowo> prawdy historycznej tych objawień, na których chrześcijańskie Średniowiecze zbudowało swe najbardziej czczone sanktuaria. To nie przeszkadza temu, aby pielgrzymki do tych miejsc były owocne i zbawienne dla ludu chrześcijańskiego."

W wielu sanktuariach, na przykład u nas na Jasnej Górze, objawienia nie miały miejsca, a przecież nie da się zaprzeczyć ogromowi łask udzielonych w tym miejscu. Zatem owocność nie jest uzależniona od objawień. Dokonujące się nawrócenia, ożywienie życia sakramentalnego, uzdrowienia na ciele i duszy mogą należeć do normalnego porządku działania łaski Bożej. Z tego też powodu pasterze, choć nie zachęcają do pielgrzymowania do Medjugoria, starają się zapewnić opiekę duszpasterską tym, którzy tam przybywają, umożliwiając im korzystanie z sakramentów i kształtowanie niewypaczonej pobożności.


* * *

Medjugorie nie jest sprawą zamkniętą. Nie wynika to z lęku czy złej woli pasterzy Kościoła, ale z ich duszpasterskiej troski i ostrożności. Myśląc o wszystkich pytaniach i problemach dotyczących tej sprawy nie można jednak zapominać o Bożym porządku ustanowionym w Kościele. Rozstrzyganie spraw trudnych należy do pasterzy, zwłaszcza do biskupów, którym Jezus Chrystus przekazał władzę wiązania i rozwiązywania. Zatem kompetencje do orzekania o nadprzyrodzonym charakterze objawień posiada miejscowy biskup i Kongregacja Nauki Wiary, nie zaś franciszkanie -- kierownicy duchowi "widzących", którzy prowadzą parafię i organizują ruch pielgrzymkowy. Ich podstawowym zadaniem jest utrzymanie dyscypliny kultu i sakramentów w powierzonej im parafii.


milunia, dokłądnie o tym samym pomyslalam. czytalm zreszta tez, z etak jak Bog czasem dopuszcza zlo by wyciagnac z niego wieksze dobro, tak samo szatan jako karykatura Boga moze "dopuscic" mniejsze dobro, by w efekcie zyskac wieksze zlo
milunia - swietnie to napisalas z tą Faustyna i posłuszeństwem, o to własnie mi chodziło (tak przeciez czytamy w Dzienniczku)


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Pon 19:58, 26 Sty 2009, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25188
Przeczytał: 36 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:49, 26 Sty 2009    Temat postu:

Lista objawień uznanych i nieuznanych przez Kościół
[link widoczny dla zalogowanych]
ale o objawieniach Faustyny nie napisali. A przecież są uznane ...


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Pon 20:54, 26 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
strzyga
Moderator



Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 17228
Przeczytał: 37 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:20, 26 Sty 2009    Temat postu:

Ja bym tylko chciała dodac, że wiele z zarzuconych teologicznych nieprawd /zwłaszcza udawadnianych przez pewnego księdza/, na które natknęłam się też w tych linkach, to są zdania wyjęte z kontekstu... kiedyś bawiłam się w wypisywanie całości na innym forum, ale teraz brak mi zwyczajnie dostępu do tego.

A pro po:
Orędzie Matki Bożej dla parafii w Medziugorju i dla świata z 25 stycznia 2009:

Drogie dzieci, dziś znowu zachęcam was do modlitwy. Niechaj modlitwa stanie się dla was ziarnem, które włożycie do Mojego Serca i które Ja przekażę od was mojemu Synowi Jezusowi dla zbawienia waszych dusz. Pragnę, drogie dzieci, aby każdy z was zakochał się w życiu wiecznym, które jest waszą przyszłością i aby wszystkie sprawy ziemskie były dla was pomocą w waszym zbliżeniu się do Boga, Stwórcy. Jestem z wami od tak dawna, ponieważ jesteście na złej drodze. Jedynie z moją pomocą, drogie dzieci, otworzycie oczy. Liczni są ci, którzy żyjąc moimi przesłaniami, pojmują, że się znajdują na drodze świętości ku wieczności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25188
Przeczytał: 36 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:02, 26 Sty 2009    Temat postu:

ale skoro Watykan mówi to, co mówi w kwestii Medjugorie, to dla mnie jest to jasne i wiążące ze względu na Ducha Św, który w Kościele od wieków działa
strzyga, jestem bardzo ciekawa twoich materialow wykazujących to wyrwanie z kontekstu, o ktorym mowilas. jak bedziesz miala dostep, to koniecznie o tym napisz


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Pon 22:09, 26 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
micelka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 9839
Przeczytał: 18 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 22:19, 26 Sty 2009    Temat postu:

Ubawiło mnie trochę, jak piszecie, że trzeba słuchać Kościoła w sprawie Medjugorie, bo skojarzyło mi się z licznymi dyskusjami o tym, jak to Kościół błądzi/nie błądzi w kwestii NPR Laughing
Ale to tak na marginesie i oczywiście nic personalnego Mruga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25188
Przeczytał: 36 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:26, 26 Sty 2009    Temat postu:

tez o tym myslalam, micelko, tyle, ze ja - choc moze nie pisalam tu tego wprost - w ostatnim czasie jakies kilka miesiecy temu podejscie do NPR zmienilam, po stosowaniu npr, antykach, po planach FAM - doszlam do wniosku, ze jednak KK ma rację, ale to dluzsza historia z ta zmiana podejscia. w każdym razie - jestem z tym szczesliwa i czuje sie w zgodzie z sobą no i w ogole w zgodzie. choc nie powiem, przewartosciowanie latwe u mnie nie bylo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Olenkita
za stara na te numery



Dołączył: 21 Kwi 2008
Posty: 4904
Przeczytał: 21 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:42, 26 Sty 2009    Temat postu:

micelka napisał:
Ubawiło mnie trochę, jak piszecie, że trzeba słuchać Kościoła w sprawie Medjugorie, bo skojarzyło mi się z licznymi dyskusjami o tym, jak to Kościół błądzi/nie błądzi w kwestii NPR Laughing
Ale to tak na marginesie i oczywiście nic personalnego Mruga


No, mnie sie tez tak skojarzylo Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
strzyga
Moderator



Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 17228
Przeczytał: 37 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:45, 26 Sty 2009    Temat postu:

oj, raczej nie będę miała dostępu. Wtedy rozkładałam na łopatki konkretny artykuł i konkretne zarzuty, właśnie wyrwane z kontekstu. m.in. ten fragment o równości wyznań przed Bogiem. I to nie są moje materiały, tylko teksty objawień. A to, co się w wielu artykułach z nimi robi, to mi przypomina świadków jehowy i ich wyrywkowe rozumienie Pisma Św...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vanillka
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 28 Sie 2008
Posty: 327
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:07, 27 Sty 2009    Temat postu:

micelka napisał:
Ubawiło mnie trochę, jak piszecie, że trzeba słuchać Kościoła w sprawie Medjugorie, bo skojarzyło mi się z licznymi dyskusjami o tym, jak to Kościół błądzi/nie błądzi w kwestii NPR Laughing

Też o tym pomyślałam.
Ale też wiele razy się już przekonałam, że dużo łatwiej nam zaakceptować opinie/wymogi, w kwestiach które nas bezpośrednio nie dotykają. A jeśli z czymś się zetknęlismy w życiu i mamy w tym temacie osobiste doświadczenie, wtedy zdecydowanie trudniej pozbyć się własnych odczuć i zaakceptować narzucone (przez Kościół/państwo/itd).
Dlatego te osoby, które były w Medjugorie, doświadczyły tam czegoś dobrego, pewnie będą się do stanowiska Kościoła odnosić inaczej niż te, które z objawieniami nie miały nigdy żadnej styczności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25188
Przeczytał: 36 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:33, 27 Sty 2009    Temat postu:

stzryga, czy w takim razie, twoim zdaniem , Kongregacja Nauki Wiary i biskupi się mylą?
\ przyznam,z e ja przed przeczytaniem Twojego ostatniego wpisu o tym samym pomyslałam, co Ty , tylko w innym kontekscie - ze argumentacja na stronach pro- Medjugorie jest niczym u Świadków Jehowy
podejrzewam, ze to rozkłądanie na łopatki równiez pochodzi ze stron pro- medjugorie (tak przynajmniej rozwinęła się dyskusja na jeszcze jednym forum, gdzie zapodałam te same linki)
Przyznam szcezrez, z emnei przekonują strony ogólnokościelne, nie pro_medjugorie, bo jaka mam gwarancję, ze te pro-medjugorie nie są manipulacją?
tak samo jak zajrzysz na strony ŚJ - niby spójne, niby sensowne, a wystarczy zajrzeć na strony kościelne o ŚJ zeby zoabczyć, ze ŚJ to mainpulacja. słowem - nie widac maniupulacji dopóki się tkwi we wnętrzu sytuacji/ środowiska maniupulującego. na zewnatrz juz to wygląda inaczej
przyznam, ze ja w ogóle mam taką zasadę, ze o jakichkolwiek objawieniach itp chcę sie coś dowiedzieć, czytam o nich nie na stronie ich fanów, tylko na stronach ogólnokościelnych, wierząc w kierownictwo Ducha Św nad hierarchią Kościoła, gdzie kluczowe jest posłuszeństwo, co, jak było powiedziane, mówi Jezus np Faustynie
jelsi jakies objawienia sugeruja koniecznośc nieposłuszeństwa KK to one sa dla mnie wysoce podejrzane.


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Wto 10:34, 27 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
strzyga
Moderator



Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 17228
Przeczytał: 37 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:38, 27 Sty 2009    Temat postu:

kukułko, szczerze mówiąc nigdy nie byłam na żadnej pro-medjugorskiej stronie Mruga więc nie wiem co tam wypisują...
nie mogę uważac, że ktoś się tu myli jak nikt otwarcie na mocy nauki KK nie potępił Medjugorje. Natomiast mogę się nie zgadzac z prywatnym zdaniem niektórych księży (zwykłych, bądź biskupów).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Strefa gadania o wszystkim i niczym
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 2 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin