Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mój żal do KK...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Strefa gadania o wszystkim i niczym
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 17:41, 26 Sty 2011    Temat postu:

miałam coś podobnego lata temu,z tego też powodu między innymi nie poszłam wtedy do bierzmowania,a dopiero lata później. Też miałam poczucie potrzeby Komunii więc chodziłam do niej bez spowiedzi albo po spowiedzi nieszczerej. I to szczerze odradzam bo do dziś tego żałuję. Ech,jak już pisze to napisze do końca-też jestem po latach uzależnienia od masturbacji,które skończyło się 11 lat temu. Na innym forum jest moje świadectwo pisane kilka lat temu ale wciąż aktualne,wieczorem wkleje bo mi się nie chce pisać wszystkiego od początku a to długa historia. Po mojej historii i latach czucia się jak szmata i totalne zero wiem jedno-że może byc dobre i źle poczucie winy. Złe to właśnie to z kategorii jestem szmata i pojawia się głównie w sferze grzechów seksualnych. Dobre to takie które prowadzi do otwarcia się na Boga. Myślę że to że KK nazywa masturbacje ciężkim grzechem to nie jest jego wina i powód żalu do KJ. Bo to jest grzech ciężki. Jeśli jest to uzależnienie to już pojedynczy czyn masturbacji ciężki nie jest bo w nałogu brak pełnej dobrowolności ale o tym będzie w moim świadectwie (a potwierdza to katechizm i vademecum spowiednikow). kk mówi prawdę-to jest ciężki grzech,ale chore zamykajace poczucie winy to już jest sprawka złego którenu wierzyć nie ma sensu. Smuźka moje bardzo podobne do Twojego doświadczenie mówi mi że Kościół (jako Ciało Chrystusa i instytucja) tu winien nie jest bo zło nazywa złem. Tyle tylko że w naszym umyśle diabeł robi z tego zło demoniczne z którego jak nam wmawia nie ma wyjścia. Tymczasem ja doświadczylam że wyjście jest. Mało tego-jest ono trwałe i miało guzik wspólnego z moja silną wolą bo wolę to ja akurat mam bardzo słaba. To nie ja wygrałam z nałogiem tylko Jezus. Dopóki chciałam wygrać ja-przegrywałam i czułam się jak jeszcze gorsza szmata. Dziś po latach mimo starego uzależnienia nie wracam do niego,nie jestem uzależniona od seksu,mam duży temperament ale jestem w stanie stosować orto npr. To łaska. Bóg kocha BARDZO TYCH CO SIĘ CZUJĄ JAK SZMATY bo wie że tymi szmatami nie są. Ba,daje nawet łaskę otworzyć się na uzdrowienie-wystarczy poprosić i zaufać. Tak odrobinę. On zrobi resztę. Mnie zaprowadził wprost do Kościoła który teraz kocham i którenu jestem wdzięczna. Wreszcie czuje się sobą. Reszta wieczorem w świadectwie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
buba
za stara na te numery



Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 14231
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie i dolnośląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 17:54, 26 Sty 2011    Temat postu:

Kukułka, piękne świadectwo, jestem pod bardzo dużym wrażeniem!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
strzyga
Moderator



Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 18877
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:33, 26 Sty 2011    Temat postu:

chyba w jakimś innym wątku mówiłam o fajnym, życiowym księdzu w Wawie... no ale nic.
przypomniał mi się jeszcze jeden. obecny proboszcz w Starej Iwicznej ks. Darek Gocłowski.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:06, 26 Sty 2011    Temat postu:

dzieci spia, to sie dorwalam do duzego kompa i znalazlam - to moje swiadectwo jest w dwu miejscach w necie -na katolik.pl i na forum onanizm.pl

pisane przed slubem to bylo jeszcze (slub bralismy kilka miesiecy poziej), wtedy swiadectwo pisalam incognito, stad na innym forum i pod innym nickiem

to jego tresc:
"Autor: klucha (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 2004-02-05 18:12

Miałam ten problem przez około 6 lat. Postanawiałam sobie, że nigdy więcej
itd, miałam straszne wyrzuty sumienia i nic, nie skutkowało. Bałam się iśc
do spowiedzi, w końcu po wielu latach poszłam, znów zgrzeszyłam i tak kilka
razy, ale potem trafiłam do spowiedzi do pewnego księdza, który mnie w
konfesjonale potraktował tak jak żaden inny ksiądz do tej pory, poczułam
obecnośc Boga tuż przy mnie, poczułam, że On wcale nie jest na mnie wściekły
o to wszystko, że Jemu jest mnie po prostu bardzo żal. W dzień spowiedzi
wieczorem dowiedziałam się przypadkiem , ze ten ksiądz pracuje w sąsiedniej
parafii. Od tamtej pory zaczęłamm chodzić do niego do spowiedzi,
zdecydowałam sie odbyć trudną rozmowę, powiedziałam mu, jak bardzo czuję się
zniwewolona, a on zorientował się w któryms momencie, że to, o czym cały
czas mu mówię, to nie słabość tylko, nie zamierzony grzech, ale potworny
nałóg i wtedy powiedział mi, żebym mimo tego grzechu chodziła do Komunii, sa
co jakiś czas się z grzechu spowiadała. Sam dał mi takie warunkowe
pozwolenie i poczułam , że to jestto. Chodziłam do komunii, co jakiś czas do
spowiedzi, co 2 tygodnie albo co miesiąc, o ile dobrze pamiętam i cały czas
starałam się pamiętać o słowach księdza, że Jezus przez swoje czyste i
święte Ciało, leczy nie tylko naszą duszę, ale też i nasze zranione ciało.
Wtedy postanowiłam już nie obiecywać sobie, ż enigdy więcej, tylko ufać
Jezusowi> Starać się , ale ufać Jemu.I wreszcie, nawet niw weim kiedy, nałóg
znkł.Później tylko raz czy dwa udało się szatnowi mnie skusić, ale to było
pod wpływem silnych emocji. A teraz, już od 3 może 2 lat tak mniej więcej
jestem wolna. A przez ten mój grzech Bóg znalazł do mnie drogę, obrócił zło
w dobro. Teraz jestem wolna, ale rozumiem, co to znaczy nałóg, rozumiem, żę
nie pomagaja tłumaczenia, że robisz sobie krzywdę, że to straszne zło itd.
To tylko dobija. I dlatego z tego nałogu może nas wyleczyć tylko miłość.
Miłość Jezusa. Mimo że teraz jestem wolna, to widzę , że taki nałóg ma
później wpływ na całe życie, że potemjest pokusa, czy nawt taka nieświadoma
postawa, żeby drugiego człowieka traktować jak narzedzie do dostarczania
sobie przyjemnośći. Kiedy więc Pan Cie wyzwoli, a wiem, że wyzwoli na pewno,
módl się , by zabrał i wyprostował te wszystkie skrzywienia, które w Tobie
spowodował ten nałóg.A gdy już będziesz wolna, to pamiętaj, że Twoja
czystość będzie wspaniałym prezentem dla Twego najukochańszego człowieka.
PAN CIE WYZWOLI, TO JEST MOZLIWE.SAMA SIE NIE WYZWOLISZ, ALE ON MOZE CIE WYZWOLIC.
A swoją drogą to ciekawe, ze ksiądz, u którego się kiedyś spowiadałam, jest
teraz moim duchowym kierownikiem."

[link widoczny dla zalogowanych]

(linka gdzie to jest na forum onanizm.pl nie podaje , bo zeby tam wejsc do dzialu ze swiadectwami, ktory jest zamkniety, trzeba byc zalogowanym, a ja nie bylam tam cale wieki i nawet nie wiem, cyz moj login jeszcze tam dziala i chyba nawet zapomnialam hasla)

od siebie z perspektywy lat dodam, ze ten ks jest do dzis ze mna w stalym kontakcie, doradza mi czasem smsowo i mailowo, ale glownie to sie za mnie modli, o rzeczy zupelnie z dawnym nalogiem nie zwiazane
reasumujac, Smuzka - ja mysle, ze jesli chcesz ze swojej sytuacji wyjsc, to zaczac by trzeba od poczatku. od.. modlitwy, od osobistej modlitwy o wyzwolenie z tego wsyztskiego, u mnie tez pierwsza, latam calymi, byla osobista modlitwa, najpierw czytanie Biblii, do ktorej mnie ciagnelo jak magnes, potem czytalam "Mysli" Pascala, potem św. Augustyna "Wyznania". przy których ryczalam jak dziecko, dlaczego on raz umial postanowić się nawrócic i w tym trwac, a ja nie. Ryczałam wtedy i ryczałam, ryczałam i ryczałam, ryczałam, ryczałam, ryczałam. I w tym płaczu dojrzewała moja modlitwa: Ja już dłużej nie mogę, zrób cos z tym, Boże, zrób coś z tym wreszcie. Krótko potem odwazyłam się na szczerą spowiedź. Przypadkowy ksiądz, pierwszy z brzegu. I poczułam w tej spowiedzi całą sobą, że Bóg mnie kocha. Pierwsze w życiu rozgrzeszenie, gdy ksiądz mi patrzył w oczy, wróciłam do domu ucieszona jak wariatka, to było dzień przed wigilią, pamiętam, z radści wygadałam się siostrze (bez szczegółów spowiedzi), ze mnie spowiadał nieamowity ksiądz. Jak sie okazao, że on rezyduje tuz obok, postanowilam spowiadac się u niego, to było dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia. Tak chodziłam do niego z tymi grzechami do spowiedzi i chodziłam i pół roku później, dokładnie w Boże Ciało miła miejsce ta spowiedź, w której padły te słowa o Komunii. Resztę juz pisałam w tym świadectwie powyżej.
Dzis myśle i widze, ze ten mój nałóg był miejscem, w którym Bóg się do mnie dobijał by rozwalić mój pseudoateizm (bo ja wtedy byłam dla siebie sama sterem, żeglarzem i okrętem) - i to był poczatek mojego otwarcia się na Niego.


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Śro 19:12, 26 Sty 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Majeeczka
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 24 Sie 2010
Posty: 151
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: najczęściej Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:30, 26 Sty 2011    Temat postu:

Kukułko, dziękuję, Twoje świadectwo dotknęło ważnych spraw, mojej duszy.

Smużka, JP II powtarzał : Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:43, 26 Sty 2011    Temat postu:

Mnie świadectwo nie powaliło. Nie zrobiło żadnego wrażenia.
Nie jesteśmy z tej samej matrycy.
Z czego mam wychodzić? Z poczucia żalu i nienawiści?
Z masturbacji już nie muszę.
Ja po prostu znów nie wiem, czy chcę brać slub w Kościele.
Szczerze nieznoszę tej instytucji i poniża mnie fakt, że mam ja prosić o ślub!
Nie wybaczę Kościołowi i nie chcę go w swoim życiu.
Nie dam się więcej skrzywdzić.
A słowa takie jak kukułki słyszałam setkę razy w ciągu tych 14 lat uzależnienia.

Smutny


Ostatnio zmieniony przez Smużka dnia Śro 20:54, 26 Sty 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marcinu
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 09 Mar 2008
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 21:00, 26 Sty 2011    Temat postu:

Ale ślubu przecież udzielają sobie małżonkowie w Kościele, a nie kapłan.
A że trzeba wcześniej pokonać maraton przez instytucjonalne płotki to inna bajka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:12, 26 Sty 2011    Temat postu:

strzyga napisał:
chyba w jakimś innym wątku mówiłam o fajnym, życiowym księdzu w Wawie... no ale nic.
przypomniał mi się jeszcze jeden. obecny proboszcz w Starej Iwicznej ks. Darek Gocłowski.

Tak, ale słowo "proboszcz" mnie sparaliżowało wtedy i teraz też.
Nie wiem, czemu.

Marcinu,
Niby tak, a jednak nie.
I jeszcze obietnica wychowania dzieci w wierze.

Może wezmę ślub jednostronny - jako strona niewierząca?
ech... Smutny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Olenkita
za stara na te numery



Dołączył: 21 Kwi 2008
Posty: 4904
Przeczytał: 12 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:13, 26 Sty 2011    Temat postu:

Wiesz Smuzko, ja tez odczuwam czasami zal do KK za pare rzeczy... Ale w takim stanie ducha jak teraz jestes, to chyba bym jednak wstrzymala sie na razie ze slubem koscielnym nie tylko ze wzgledu na jakies swietokradztwo ale nawet z obawy, ze to zle wplynie na psychike...

Wspolczuje takich odczuc, to naprawde jest okropne...


Ostatnio zmieniony przez Olenkita dnia Śro 21:18, 26 Sty 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:22, 26 Sty 2011    Temat postu:

Chciałam zrezygnować już wcześniej, ale o. Knotz mi napisał, że to pokusa szatana, nie moja wola, nie moja uczciwość.
I że to nie szopka w pięknej sukni, ale realne łaski, które mi będą potrzebne, nawet jeśli dziś nie chcę się do tego przyznać.

Dlaczego zostałam wychowana w tym wyznaniu?
Dlaczego teraz nie umiem zdecydować się na jakiekolwiek inne..?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karafka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 18166
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:43, 26 Sty 2011    Temat postu:

Knotz ma racje!

a wyznanie na jakie? myslisz o ewangelikach? i dlaczego niby chcesz zmienic? co ci to ma dac? ja juz przeszlam ten etap, dlatego pytam Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
buba
za stara na te numery



Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 14231
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie i dolnośląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:05, 26 Sty 2011    Temat postu:

Smużka jesteś wolnym człowiekiem, jakiegokolwiek wyboru dokonasz, będzie to Twój wybrór, radzę Ci tylko, żebyś nie kierowała się swoją urazą i żalem, to są emocje, często zaciemniają to, co naprawdę czujemy.
Pomyśl czego Ty naprawdę chcesz.
Wybacz Kościołowi i pozwól wybaczyć sobie.
Tu chodzi o Twoje szczęście, o spokój ducha.

Cytat:
Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Panu


Będę pamiętać w modlitwie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ania M
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 166
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 22:07, 26 Sty 2011    Temat postu:

może x Darek Szyszka ze św Anny albo x Michał Muszyński też stamtąd.
Smużka tym co piszesz dajesz niezłe świadectwo. Naprawdę.
Bo pokazujesz, że masz wątpliwości, że walczysz, że nie wiesz.
Nie będę tu pisać frazesów o byciu pięknym ukochanym dzieckiem Bożym.
Taką historie kiedyś słyszałam i tak mi się teraz przypomniała, kleryk tuż przed święceniami zaczął mieć wątpliwość, że w sumie to on nie jest przekonany i że to chyba błąd. W zasadzie stracił wiarę. Poszedł do ojca duchownego seminarium, tamten otworzył drzwi a on powiedział - Nie czuję Boga. I usłyszał, Pan Bóg to nie dezodorant nie musisz go czuć.

Pewnie że nam lepiej kiedy wszystkie nasze emocje są dobre i nas utwierdzają w wierze. Ale nie zawsze tak jest. Czasem jest ciężko i ciemno.

a że się buntujesz co do KK - KK to ludzie tacy sami jak Ty jedni są mądrzy i dobrzy są też tacy którzy nie potrafią być księżmi. Znam wielu dobrych, marych i wspaniałych księży - może mam to szczęście. Gorszych znam niewiele alb prawie wcale.

Ale cel jest jeden - zbawienie i życie wieczne. u boku Tego, który kocha nas najbardziej.

ps kukułka dzięki!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
minnesota
posiadacz wiedzy tajemnej NPR



Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1179
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Dolny Śląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:07, 26 Sty 2011    Temat postu: Re: Mój żal do KK...

Smużka napisał:


Znów Go rozczaruję?
Znów będę ta zła, bo nie umiem sprostać wymaganiom?

Smutny


tak sobie pomyślałam, że nikt z nas nie potrafi sprostać wymaganiom, nikt nie jest idealny
a Kościół poprzeczkę stawia wysoko.
Pewnie taka rola między innymi, żeby jasno wskazywać, co prowadzi do dobra, a co do zła.
Inna sprawa, to podejście do ludzi, do grzeszników, czyli do wszystkich w Kościele. To się na pewno zmienia, ale pokutuje takie zaprzeczanie seksualności, demonizowanie grzechów seksualnych. To wszystko tkwi gdzieś w społęczeństwie, w jakiś sposób chyba w każdym z nas jest ten wstyd i poczucie winy, które trwa od wieków. I na pewno ten strach, wstyd, niepewność nie pochodzi od Boga, a może wręcz wprost z przeciwnej strony?
Mam wrażenie, że nie da się już ustalić, kto tu jest winny.

Pytanie do Ciebie.
Jeśli chcesz mieć dla siebie Kościół, wsparcie, sakramenty, to musisz zrezygnować z żalu. A nawet i z wybaczenia w pewnym sensie.
Tak jak dziecko, które póki się złości na mamę, że zostawiła je samo, to nie może się do niej przytulić, brać miłości i tak naprawdę ono nie ma tej mamy, kiedy ona wreszcie odbiera z przedszkola. Dziecko nie ma prawa nawet nic matce wybaczać... Bo nie jest partnerem dla matki. Jeśli stanie się parterem, to straci możliwość bycia jej dzieckiem.
Czasem myślę, że właśnie tak może jesteśmy zależni od tej wspólnoty. Że nie ma sensu ustawiać się w pozycji partnera, bo wtedy będziemy mieli właśnie partnera, a nie Kościół-matkę, któremu można zaufać, bo jest pełen Boga.

Moze ja się tak wymądrzam... to przepraszam. Naprawdę rozumiem to, co czujesz w współczuję przejść.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
okoani
za stara na te numery



Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 1873
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Roztocze ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:12, 26 Sty 2011    Temat postu:

Smużka napisał:
Może wezmę ślub jednostronny - jako strona niewierząca?ech... Smutny

Ale Ty przecież wierzysz w Boga! Także taki ślub nie byłby zgodny z Twoimi przekonaniami.
Chyba rzeczywiście warto by było poszukać jakiegoś odpowiedniego księdza, z którym mogłabyś się umawiać na rozmowy - może przy jego pomocy udałoby CI się to jakoś poukładać?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Strefa gadania o wszystkim i niczym
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin