Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Spowiedź
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 28, 29, 30  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dona
za stara na te numery



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 11803
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 23:41, 13 Gru 2010    Temat postu:

kukułka napisał:
Dona napisał:
przestan sie czepiac szczegółów...

widocznie tak miało byc.. ze na takiego miałaś trafić.... i juz...




takie podejscie jest wg mnie zwalnianiem sie z odpowiedzialnoci i wygodnictwem (bo skoro ks mowqi to co mi pasuje to sie nie wgrzyam, bo tak mi wygodnie)
jesli wypowiedz ks (nawet w konfesjonale) wydaje sie podejrzana, to trzeba sprawdzic, czy jest to w zgodzie z nauka KK (bo katolik ma sluchac Magisterium Kosciola a nie prywatnej wypowiedzi ks x, ksiezom w tez sie zdarza mylic)
poza tym uwazam, ze kwestie ze spowiedzi powinno sie roztrzasac, jesli juz, z ksiedzem, a nie na forum


kukułko.. jakim wygodnictwem, bez przesady...

ok.. tak mozna popasc w totalna skrajnosc.. jak raz komus ksiadz w konfesjonale "przyzwoli" na cos... akurat oceniaja sytuacje penitenta tak i tak....a potem inny nie.. to mozna do skutku szukac tego co znów "przyzwoli"..

albo traktuje ta spowiedz jako rozmowe z Bogiem i odnajduje sens w słowach które słyszę..... albo....

szukam innego księdza i czekam na potwierdzenie swoich pogladów...

co wtedy daje taka spowiedz...?

plissss ja mialam takie sytuacje ze wstawalam od jednego konfesjonału i szlam do drugego i słyszalam cos zupełnie innego..
ze wtedy nie wypaczylam sobie znaczenia spowiedzi to chyba tylko cud od Boga i madre podejscie do tej syt. mojego męza...i umiejętne tłumaczenia

nie burzcie mi w głowie znaczenia spowiedzi
nawet jak moge sie z czyms totalnie nie zgadzac co usłyszalam, warto sie zastanowic, czemu akurat trafiłam na tego ksiedza i usłyszalam jego słowa... mozna sie nad tym zastanowic.. a nie negowac od razu i grzebac po dokumentach Magisterium..

nie z jakims kodeksem koscielnym przychodzimy do konfesjonału przeciez.. ale ze swoją poranioną duszą!
i spowiednik reaguje na kazdego człowieka indywidualnie..!

ja mam takie zdanie, nie kazdy sie musi z tym zgodzic.

kukułko widzisz, te cytaty jednak nie daja bezposredniej odpowiedzi.. dobrze ze mamy cos takiego jak swoje sumienie... i kazdy musi ocenic sam swoje zachowanie..

taka analogiczna hipotetyczna sytuacja...
jak opuszczasz msze , bo czujesz sie masakrycznie i nie dasz rady wytrzymac w kosciele, to jednak sama musisz ocenic, czy popelnilas grzech, czy moze dalabys rade jakos wysiedziec w kosciele itd.
nie zdajesz sie na opinie innych, bo dla nich po prostu opuscilas msze i masz grzech...inni moze i byli w gorszym stanie a w kosciele byli, to co, czemu ty nie dalas rady?

mam nadzieje ze rozumiecie co mam na mysli...
sumienie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
esme83
pierwszy wykres



Dołączył: 28 Paź 2010
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:55, 13 Gru 2010    Temat postu:

gaga napisał:
Podczepię się.
Może mi ktoś podać jakiś sensowny link z którego jasno wynika, że pieszczoty z finałem w okresie płodnym są grzechem ciężkim. Najlepiej jakiś oficjalny dokument kościelny. Bo byłam ostatnio u spowiedzi i mnie ksiądz zbluzgał, że mam się z takich rzeczy nie spowiadać bo to naturalne, że jak nie stosujemy antyków to jest ok, robię to w małżeństwie a nie z kimś obcym, że błędnie interpretuję nauczanie KK itp. Generalnie wszystko to na co my się tu wyżalamy i argumentujemy błedne nauczanie KK w tej sferze Oczywiście nie zamierzam iść za jego radą bo w tej dziedzinie to nawet księża mają rozmaite poglądy niekoniecznie zgodne z nauczaniem KK Confused
Ale chciałabym mu podrzucić coś do poczytania, żeby się douczył bo mnie strasznie wkurzuył tą łajanką w konfesjonale


Może spowiednik źle cię zrozumiał? (Zdarzyło mi się kiedyś, że spowiednik zrozumiał mnie zupełnie opacznie).

Dokumenty Kościoła wkleiła już kukułka, ich interpetację w podręczniku teologii moralnej wklejałam jakiś czas temu w innym wątku:


[quote=]
„Zachowania seksualne dozwolone w małżeństwie

Co jest dozwolone w małżeństwie oprócz aktu małżeńskiego? Wszystko to, co wzmacnia miłość!
Nie są zatem grzechem:
- Wszystkie myśli o wspólnym życiu małżeńskim, pragnienia przeżyć seksualnych, wyobrażenia życia seksualnego małżeńskiego, o ile nie wywołują orgazmu.
- Wzajemne pieszczoty, chciażby bardzo podniecające, dające dużą przyjemność seksualną, byle nie wywoływały orgazmu poza stosunkiem małżeńskim. Gdyby przypadkowo nastąpił orgazm niezamierzony - grzechu nie będzie. W przyszłości należy zachować większą ostrożność.
- Nawet zapoczątkowane zespolenie cielesne i zaniechane, o ile nie prowadziło do wywołania orgazmu u mężczyzny i kobiety nie jest grzechem.

Czyny godziwe z racji aktu małżeńskiego
l) Cokolwiek do stosunku prowadzi i cokolwiek stosunek kończy, chciażby to były czyny bardzo nieskromne, nie są żadnym grzechem. Każdy sposób współżycia jest dozwolony (pozycje), byle akt małżeński w naturalnym swoim przebiegu pozytywnie nie wykluczał zapłodnienia.
Akt małżeński, wykluczający w swoim przebiegu zapłodnienie, sam jest grzeszny, podobnie jak wszystko, cokolwiek do niego przygotowuje i co go kończy. Ma tu miejsce jeden grzech - bo jest to jedna czynność moralna.
2) Gdyby w akcie kobieta nie przeżywała orgazmu, może pozwolić, aby ją mąż zaspokoił po akcie w jakikolwiek sposób - nie popełnia wówczas żadnego grzechu. Kobieta ma prawo do orgazmu. Występuje on zazwyczaj później niż u mężczyzny. Gdyby nastąpił nawet przed samym stosunkiem, w bezpośredniej z nim łączności -także grzechu nie ma. Gdyby mąż w ogóle żony nie zaspokoił, wówczas żona może sama doprowadzić się do orgazmu w moralnej łączności z aktem małżeńskim. Grzechu nie będzie.
Orgazm u kobiety nie jest potrzebny do zapłodnienia, ale ułatwia zapłodnienie i należy do natury stosunku. Kobieta ma do niego prawo. Jest to naturalna nagroda za podjęcie trudu zrodzenia i wychowania dziecka. Dlatego kobieta ma prawo do przeżycia rozkoszy w akcie małżeńskim. Ponadto, z punktu widzenia medycznego, jest on kobiecie bardzo potrzebny. Podniecenie wywołane a nie zaspokojone wpływa ujemnie na system nerwowy. Ten stan może rodzić komplikacje zdrowotne, nawet jeszcze w okresie przekwitania u kobiety.
Orgazm u mężczyzny jest dozwolony jedynie w akcie małżeńskim. Bo tylko takie przeżycie orgazmu nie wyklucza zapłodnienia. Poza aktem małżeńskim mężczyzna nie możne szukać zaspokojenia seksualnego.”
(A. Kokoszka, Moralność życia małżeńskiego. Sakramentologia moralna cz. III, Tarnów 1999, s. 136-137).
[/quote]


Ostatnio zmieniony przez esme83 dnia Wto 0:05, 14 Gru 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dona
za stara na te numery



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 11803
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 0:04, 14 Gru 2010    Temat postu:

to akurat zdanie A. Kokoszka a nie oficjalne stanowisko Kościoła....

w dodatku...
ten tekst o orgazmie kobiety jako o nagrodzie za trud zrodzenia dzieci...żenujace, ja dlatego nie traktuje tego jako czegos, czym mozna "pouczac" innych..

ale w takim razie chyba nie ma miejsca dla mnie w dalszej dyskusji...Mruga

gaga, wiesz ze nie jestes pierwsza osoba na tym forum która chce "uswiadamiac " ksiedza i "wyprowadzac go z błedu"...

nie wiem czy inni katolicy na swiecie maja z tym jakiekolwiek problemy...czy tylko na tym forum jestesmy w tym temacie wyedukowani...Mruga

no i czasami czujemy ze musimy sie ta wiedza podzielic ze spowiednikami, bo to oni zyja w błedzie...

Dobranoc...


Ostatnio zmieniony przez Dona dnia Wto 0:08, 14 Gru 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maria
Moderator



Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 8806
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Irlandia jak narazie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 0:12, 14 Gru 2010    Temat postu:

Malo co jest grzechem samym w sobie, okolicznosci sa zawsze i wszedzie bardzo istotne...jak post w piatek. W ciazy nie obowiazuje.

Mi ksiadz to wytlumaczyl, ze nazywa sie to w Kosciele Hierachy of Truths, w ktorej to hierarchii "This term refers to the positioning of doctrine and dogma in the correct order. HV is not of the same order as a Sacrament. The teaching on Marriage is of greater significance that the use of artificial contraception.

Reszta jest miedzy Wami, Bogiem i spowiednikiem.

(I to nie taki sobie zwykly, 'szeregowy ksiadz' jakby brac pod uwage wyksztalcenie i znajomosci ).


Ostatnio zmieniony przez Maria dnia Wto 0:15, 14 Gru 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
walecznaS
Moderator



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 11998
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 8:46, 14 Gru 2010    Temat postu:

gaga napisał:

Ale chciałabym mu podrzucić coś do poczytania, żeby się douczył bo mnie strasznie wkurzuył tą łajanką w konfesjonale

ja bym się od razu zapytała, dlaczego mówi mi takie rzeczy niezgodne z oficjalną nauką KK...

Strasznie mnie dziwi niewiedza księży w tym temacie, przecież tu chodzi o grzech! i to ciężki!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
susa
posiadacz wiedzy tajemnej NPR



Dołączył: 16 Gru 2009
Posty: 1135
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:07, 14 Gru 2010    Temat postu:

kukułka napisał:

Nieprawda.
w wielu dokumentach Kosciola, np encyklikach uzywa sie sformulowań: Nieład moralny lub "Powazny nielad moralny" - w odniesieniu do tego, co Katechizm nazywa odpowiednio grzechem lekkim i cięzkim

Czepiasz się o słówka.
O.Knotz stwierdza, że takie rozbudzające pieszczoty mogą być grzechem (czyli nieładem moralnym) ale w kategoryczny sposób nie wypowiada się że są grzechem ciężkim, nie stawia ich na równi ze środkami antykoncepcyjnymi czy prezerwatywami, pisze że ocena moralna zależy od okoliczności i intencji, niejako usprawiedliwia małżonków zmniejszając ich winę moralną. Z tego tekstu wynika nawet że takie pieszczoty nie muszą być grzechem:

Cytat:
W tych wszystkich przypadkach widać, że ocena moralna dotycząca podejmowania silnie rozbudzających pieszczot w olbrzymim stopniu zależy od intencji i okoliczności, które nadają im inny sens (np. ze względów terapeutycznych, konieczności poprzestania na nich, nieradzenie sobie z przeżywanym stresem itp). Wiele małżeństw kierujących się sumieniem ukształtowanym przez Kościół nie chce w tych okresach stosować prezerwatywy lub innych środków antykoncepcyjnych. Natomiast długa wstrzemięźliwość kłóci się z ich powołaniem do życia małżeńskiego. Wtedy wybierają zaawansowane pieszczoty seksualne, które czynią ich na powrót bliskimi sobie i szczęśliwymi ze sobą.
Gdy małżonkowie przez dłuższy czas nie są w stanie podjąć współżycia seksualnego, a nie umieją lub nie chcą wytrwać we wstrzemięźliwości, o wiele bardziej normalne jest wykorzystywanie możliwości, jakie daje im cielesność (silnie rozbudzające pieszczoty), niż za pomocą techniki – prezerwatywy czy pigułki – nadawanie aktowi seksualnemu pozornie naturalny przebieg. Pokusa sięgnięcia po antykoncepcję jest bardzo duża właśnie dlatego, że w delikatny, a nawet w niewidoczny sposób (im głębiej ingeruje się w potencjalną płodność) przywraca się zewnętrznie poprawne współżycie seksualne. Ciesząc się normalnym aktem seksualnym, trudno jest dostrzec jego ukryte zło związane z ubezpłodnieniem się. Gdy małżonkowie w ramach ciała stosują zastępcze formy zaspokojenia seksualnego, zdają sobie doskonale sprawę z niepełności ich zbliżenia. Intuicja moralna podpowiada im, że trzeba dążyć do podjęcia normalnego współżycia seksualnego i szansy osiągnięcia pełnej jedności, ale bez ingerowania w procesy fizjologiczne zachodzące w ich ciałach. Dlatego od strony moralnej ważne jest, aby w sytuacji długiego i trudnego czekania na podjęcie pełnego współżycia seksualnego – i w sensie jednoczącym, i zarazem respektującym płodność – małżonkowie troszczyli się rzeczywiście o stworzenie warunków do jego odbywania (leczyli się, próbowali obserwować i interpretować objawy, rozmawiali ze sobą o swoich trudnościach).

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fiamma75
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 16199
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:26, 14 Gru 2010    Temat postu:

Zgadzam się z susą, że kukułka się czepia o słówka.

Z tym, co pisze Maria, tez się spotkałam.

Dona, chyba żadni katolicy poza tymi nadmiernie wyedukowanymi nie mają takich problemow.
Mi tam spowiednik powiedział, żebym nie rozdzielała włosa na czworo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:06, 14 Gru 2010    Temat postu:

dzieki za ten cytat z podrecznika
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:11, 14 Gru 2010    Temat postu:

Dona napisał:

ok.. tak mozna popasc w totalna skrajnosc.. jak raz komus ksiadz w konfesjonale "przyzwoli" na cos... akurat oceniaja sytuacje penitenta tak i tak....a potem inny nie.. to mozna do skutku szukac tego co znów "przyzwoli"..


znam sytuacje tego typu z autopsji - zawsze wtedy wiedzialam jednak, ze zdanie spowiednika jst zgodne z nauka KK (bo monza znalezc w vademecum spowiedników (jest dostepne online) instrukacje, ze okolicznosci takie a takie nalezy trkatowac tak a tak
gdybym widziala, ze spowiednik stoi EWIDENTNIE w sprzecznosci z nauka KK, tobym go nie posluchala i tyle
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smużka
za stara na te numery



Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:31, 14 Gru 2010    Temat postu:

A ja z innej beczki.
Wiecie co.. strasznie mnie irytuje, gdy np. hodowcy psów edukują się z podręczników dla lekarzy weterynarii i choć nie mają podstaw w postaci kilku lat studiów, to jednak sięgają po fachową literaturę i przychodzą do gabinetu pouczać lekarzy.. bo przecież oni to wiedzą lepiej, wyczytali w mądrej książce, więc panie rozmawiaj ze mną jak z innym kolegą lekarzem! To jest bardzo częste - od kiedy mamy łatwy dostęp do netu.

Nie zauważyłyście, że vademecum spowiedników może być raczej dla spowiedników i może studia dają im coś, czego my nie mamy - choć czytamy te same słowa?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:34, 14 Gru 2010    Temat postu:

Smużka napisał:
A ja z innej beczki.
Wiecie co.. strasznie mnie irytuje, gdy np. hodowcy psów edukują się z podręczników dla lekarzy weterynarii i choć nie mają podstaw w postaci kilku lat studiów, to jednak sięgają po fachową literaturę i przychodzą do gabinetu pouczać lekarzy.. bo przecież oni to wiedzą lepiej, wyczytali w mądrej książce, więc panie rozmawiaj ze mną jak z innym kolegą lekarzem! To jest bardzo częste - od kiedy mamy łatwy dostęp do netu.

Nie zauważyłyście, że vademecum spowiedników może być raczej dla spowiedników i może studia dają im coś, czego my nie mamy - choć czytamy te same słowa?

rozmawialam z niejednym ks, jak to jest z tym rozeznniem, studiami, podrecznikami i dokumentami Kosciola
dokumenty KK sa wiążące na innej zasadzie niz podrecznik weterynarii
nic w KK nie moze byc sprzeczne z jego oficjalnym nauczaniem (encykliki, bulle itp dokumenty)
poza tym nie wszyscy majacy zwierzeta sa czlonkami spolecznosci weterynarzy, natomiast wszyscy ochrzczeni w KK sa jego czescia
a KK dziala na troche innej zasadzie niz spolecznosc sensu stricto
ale to nie miejsce na wywody z eklezjologii - wiec tylko taka dygresja
a ze kogos cos denerwuje? - tak bywa- czesciej (z punktu widzenia psychologii uczuc) swiadczy to o tym, kto sie denerwuje niz o tym, kto stał sie zapalnikiem (co zreszta znajduje potwierdzenie w Biblii)
a ze ktos dykutuje ze spowiednikiem jesli on mu sie wydaje niezgodny z KK - to mnei nei dziwi.
ba, św. Katarzyna Sieneńska - i to nie ona jedna- upominała w średniowieczu (wyobrażacie sobie?! kobieta!) nawet biskupów i papieża. I to z ambony albo twarzą w twarz!. Niewiele "gorsza" była św Teresa z Avila. takich postaci było wiele.
kto pyta, nie błądzi. spowiednika też pytac mozna, zeby wyjasnil, bo mnie sie to z KK nie zgadza


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Wto 10:42, 14 Gru 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
milunia
za stara na te numery



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 1341
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:37, 14 Gru 2010    Temat postu:

Cytat:
Nie zauważyłyście, że vademecum spowiedników może być raczej dla spowiedników i może studia dają im coś, czego my nie mamy - choć czytamy te same słowa?


Tu nie chodzi o studia, ale o SAKRAMENT kapłaństwa, to chyba jakaś łaska rozeznawania również, ale oczywiście również te 6 lat studiów i doświadczenie

może w ogóle z podręcznikami dla spowiedników przychodźmy do konfesjonału Confused
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:43, 14 Gru 2010    Temat postu:

milunia napisał:
Cytat:
Nie zauważyłyście, że vademecum spowiedników może być raczej dla spowiedników i może studia dają im coś, czego my nie mamy - choć czytamy te same słowa?


Tu nie chodzi o studia, ale o SAKRAMENT kapłaństwa, to chyba jakaś łaska rozeznawania również, ale oczywiście również te 6 lat studiów i doświadczenie


sakrament kaplanstwa nie gwarantuje nieomylnosci - jego rola polega na czyms zupelnie innym
ksiądz ma podlegac nauczaniu oficjalnemu KK, jesli ma byc ksiedzem katolickim - tak czy nie?
no to o co ta cala dyskusja?
nie chodzi o chodznie z podreznikami do konfesjonalu
ale o to, z jest cos takiego jak sensus fidei - i kiedy on nam się czasem odzywa, to sie trzeba zastanaowić, bo a nuż ma rację?

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Wto 10:45, 14 Gru 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:52, 14 Gru 2010    Temat postu:

Maria napisał:
Malo co jest grzechem samym w sobie, okolicznosci sa zawsze i wszedzie bardzo istotne...jak post w piatek. W ciazy nie obowiazuje.

Mi ksiadz to wytlumaczyl, ze nazywa sie to w Kosciele Hierachy of Truths, w ktorej to hierarchii "This term refers to the positioning of doctrine and dogma in the correct order. HV is not of the same order as a Sacrament. The teaching on Marriage is of greater significance that the use of artificial contraception.

Reszta jest miedzy Wami, Bogiem i spowiednikiem.

(I to nie taki sobie zwykly, 'szeregowy ksiadz' jakby brac pod uwage wyksztalcenie i znajomosci ).

a co mi wysokie postawienie tego księdza? że co - jak dużo tytułów i ogólne poważanie, to już nieomylny? tego Pan Jezus nie obiecywał; natomiast Piotrowi - tak.

bo zeby moc sakramentu ratowac przez grzech antykoncepcji? no cos tu nie halo.
oczywiscie Hierarchy of Truths dfziala i jest zgodna z KK (co zreszta mowi vadmecum) w sytuacjach gdzie maz np niekatolik w ogole wyklucza wspolzycie bez uzycia antykonepcji- wtedy grzech ma on, a zona nie- wiec z jednej strony w ogole nie zachodzi okolicznosc grzechu, bo gdyby zahodzila okolicznoc grzechu to nie moznagrzechem usprawiedliwia dazenia do dobra, bo katechizm mowi w rozdziale o grzechu , ze cel nie uswieca srodkow, a makiawelizm nie ma mijsca w Kosciele - i tego dotyczy ta hierarchia, a nie - litoci- że ja sobie uzyje gumy czy seksu oralnego, bo jak nie to bedziemy oboje mieli smutne miny przez 2 dni bo nie bylo seksu.
to jest kolosalna roznica i a takie lekkie trkatowanie tej hierarchii to jests pore naduzycie i nieżły fortel do usprawiedliwiania grzechu to moze byc
wiec w tym (i nie tylko tym ) wzgledzie ja pozostaje przy zdaniu PIUSA XI
chocby mi sam biskup ordynariusz nawet mowil co innego niz papiez to kogo sluchac?
dla mnie logiczne,ze papieza
co do postu piątkowego - nieprawda, ze nie obowiazuje w cizay.
obowiązuje, a uchyla się go tylko wtedy, jelsi nie da sie inaczej
(pytalm kilku ks, bo sama mialam w cizy taki przypoadek - nie moglam nic innego jesc tylko wedliny, inczej mnei mdlilo caly dzien - wtedy sobie wedliny mozna jesc, ale warto zastapic post czym innym, np postem od netu czy czegos innego), to samo jesli badania kiepskie i mieso jesc co dzein trzeba
jesli ciezarna zdrowa, mdlosci nie ma, powinna post zachowac ( w ogole post w piatek to jest kwestia - w brew pozorom - grzechu lekkiego, nie ciezkiego (w Wielki Piatek i Srode Popielcowa jest to kwestia grzechu ciekziego - dla szeregowego czlowieka, bo jelsi w ciazy dnia bez miesa wytrzymac sie nie da bez jakiejsc szkody to widomo, esie mieso je
a, i zeby nie bylo, nie zpeiam sie slowek - chodzi o scislosc:
bo nie obowiazuje to nie to samo, co obowiazuje, ale pod pewnymi warunkami mozna od tego odstapic
bo nie obowiazuje znaczyloby: jestem w ciazy, dobrze sie czuje, to w piatek zaszaleje, a tymczasem jak sie ktos w ciazy dobrze czuje i medycznie rzecz biorac moze sobie na to pozwolic, to powinien sie starac zachowac ten post, a odstapic od niego dopiero wtedy, gdy nie moze sobie pozwolic z obiektywnych przyczyn na rezgynacje z miesa
to nie ja wymyslilam - pogrzebcie na jezuici.pl, bo juz mi sie nie chce szukac, a tam to czytalam

a tu o tym ze cel nie uswieca srodków
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez kukułka dnia Wto 11:50, 14 Gru 2010, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dona
za stara na te numery



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 11803
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 11:02, 14 Gru 2010    Temat postu:

kukułko ale my tu nie rozmawiamy o antykoncepcji....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 28, 29, 30  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 28, 29, 30  Następny
Strona 2 z 30

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin