Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czy antykoncepcja to grzech?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Addis
za stara na te numery



Dołączył: 05 Mar 2015
Posty: 2911
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska

PostWysłany: Wto 13:14, 05 Cze 2018    Temat postu:

W najlepszym wypadku wszyscy zostaniemy zbawieni, co najwyżej jedni po życiu w którym żyli w zgodzie ze sobą i dobrze sie bawili, a inni po zyciu pełnym goryczy, wyrzeczeń i poczucia winy.

W najgorszym wypadku zbawienie będzie zależeć od a) siły woli b) wysokiej samooceny c) kraju w którym dany katolik się wychował i mieszkał, bo zbawieni zostaną ci, którzy we własnym mniemaniu nie grzeszyli czyli żyli w zgodzie z własnym sumieniem.

Na jedno i drugie głęboko się nie zgadzam. Ja juz jestem stracona, ale chcę uchronić od tych absurdów moje dzieci
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Itka
nauczyciel NPR



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 608
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:19, 05 Cze 2018    Temat postu:

Addis podejrzewam , że my tego na tym świecie nie ogarniemy. To zbyt trudna i skomplikowana kwestia kto zostanie zbawiony kto nie. Podobno za mało wierzymy w Boże Miłosierdzie i to nasz największy problem. Tak chyba wynika z objawień św siostry Faustyny.
ps ja tam bym chciala zeby wszyscy byli zbawieni ale rozumiem Twoje rozgoryczenie Addis.


Ostatnio zmieniony przez Itka dnia Wto 13:21, 05 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
krówka
za stara na te numery



Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 5470
Przeczytał: 26 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:25, 05 Cze 2018    Temat postu:

Addis zbawienie zalezy od Boga jego miłosci i miłosierdzia... miej nadzieję i nie lekaj się...
od nas zalezy czy chcemy byc zbawieni czy chcemy być w Niebie...
Odwagi.

Ja w niedzielę nie chodzę po sklepach z wielu powodów, do koscioła chodzę a jak nie to msza w necie lub tv...
Dzieci nie zabieram do koscioła a jak juz to wyjątkowo... wiem, ze powinnam ale wtedy nic nie mam z mszy i jeszcze innym zabieram ciszę...

Sumienie to przestrzeń w której spotykamy się z Bogiem ale taka przestrzeń musi być zadbana... czasem trzeba oczyscić z "czegoś" zeby Bóga usłyszeć a nie echo swojego głosu...

Tyle off topu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Addis
za stara na te numery



Dołączył: 05 Mar 2015
Posty: 2911
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska

PostWysłany: Wto 14:03, 05 Cze 2018    Temat postu:

TYlko, że sęk w tym jak ktoś chce mieć trochę radości z życia, a nie tylko żyć nadzieją nieba. A mi Kościół ową radość życia w zakresie mojego małżeństwa odebrał. Niestety jestem człowiekiem małej wiary - liczy się dla mnie zycie namacalne, a nie hipotetyczne przyszłe.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
krówka
za stara na te numery



Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 5470
Przeczytał: 26 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 15:16, 05 Cze 2018    Temat postu:

Addis moje małzeństwo jest daleko od tego o czym mozna mówić "hulaj duszo..."

Mam wiecej sprzeciu/buntu niz ateista co do nauczania KK wzgledem rodziny i małzeństwa... Mysle, ze wyzsze duchowieństwo miało swoją wizje ale przy jej realizacji narobili tyle bałaganu, ze ciezko to posprzątać i poukładac jak byc powinno...


Jestem jak syn co stoi przy ojcu i ma pretensje, ze przyjmuje marnotrawnego... Mruga Czasem jestem jak marnotrawny ale tak tez nie umiem zyć... wiec tym bardziej potrzebuje łaski, młosci i miłosierdzia Boga.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muflon
za stara na te numery



Dołączył: 05 Gru 2015
Posty: 1386
Przeczytał: 43 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:22, 05 Cze 2018    Temat postu:

Krówko, a skąd wiesz, ile buntu/sprzeciwu mają ateiści? Mruga Z jednej strony można powiedzieć, że faktycznie problem ich nie dotyczy, bo im żaden ksiądz nie mówi, jak i z kim się mają kochać. A z drugiej strony dotyczy, bo część tego nauczania KK przechodzi do sfery publicznej, społecznej, politycznej, a ta już obejmuje wszystkich...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zielona_marchewka
pierwszy wykres



Dołączył: 28 Maj 2018
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:27, 06 Cze 2018    Temat postu:

Addis napisał:
[...] Na jedno i drugie głęboko się nie zgadzam. Ja juz jestem stracona, ale chcę uchronić od tych absurdów moje dzieci


A dlaczego tak uważasz? Według mnie (chociaż ciężko za Boga się wypowiadać Mruga) o wiele milszy Bogu jest świadomy katolik, zgłębiający wiarę, nawet mający w sobie wiele sprzeczności i wątpliwości niż ta zdecydowana większość "katolików", którzy sporadycznie chodzą do kościoła i nie poświęcają ani jednej chwili na myśli o sprawach religijnych. Trzeba pamiętać o tym, że najważniejsze starać się być dobrym! Sam Jezus to podkreślał - trzeba podchodzić z miłością do drugiego człowieka, to jest ważniejsze niż przepisy Wesoly

Zgadzam się z krówką całkowicie - u mnie też jest pełno wątpliwości i buntu, że to tak wygląda... Jak zainteresowałam się tym tematem, przeczytałam w internecie mnóstwo dramatycznych świadectw - jak małżeństwa miesiącami, jak nie latami (!) ze sobą nie współżyły, jak małżonkowie byli tylko jednym kłębkiem nerwów, na niczym innym się nie skupiali, tylko na seksie i antykoncepcji... dochodziło nawet do rozpadu małżeństw! Tak chyba nie powinno być...

Ja też mam wątpliwości tylko na polu VI przykazania... Pójście do marketu, zamiast do Kościoła to dla mnie ewidentnie grzech ciężki. Ale każdy ma swoje racje... A zakaz antykoncepcji budzi taki sprzeciw, bo strasznie utrudnia małżeństwom współżycie, a nie ma dla niego logicznego wytłumaczenia - podałyśmy tutaj już masę kontrargumentów (z tym, że nawet słówkiem nie było o nim wspomniane w biblii na czele). U mnie dochodzą dodatkowo problemy z okresem (gdybym stosowała npr to mogłabym się kochać raz na 2-3 miesiące). Spowiednik, któremu powiedziałam o swoich problemach powiedział, że według niego wiara to nie matematyka (są różne odcieni szarości w życiu, nie tylko coś jest czarne albo tylko białe). Mimo tylu argumentów, potwierdzających moje myślenie, od czasu do czasu mam wątpliwości i zastanawiam się, czy to nie są wyrzuty sumienia które mówią mi, że jednak źle robię...
Mąż na moje wątpliwości powiedział, że dziwi mi się że w ogóle się jeszcze nad tym zastanawiam, skoro już dawno stwierdziliśmy, że to nie ma żadnego sensu. Jest to tak samo wymyślonym przepisem przez Kościół jak ten, który mówił że współżyć można tylko w celu prokreacji... Ale ja od czasu do czasu i tak o tym myślę i do tego wracam. Co najdziwniejsze, w ogóle się teraz przestaliśmy zabezpieczać bo się będziemy starać o dziecko (więc jest nawet cel prokreacji! Mruga) ale wątpliwości pozostały.

Jak papież zmieni ten przepis, to chyba w podzięce za rozwiązanie problemu tylu małżeństw będę różaniec odmawiać... albo zacznę odmawiać nowennę pompejańską w tej intencji Mruga


Ostatnio zmieniony przez Zielona_marchewka dnia Śro 22:42, 06 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anquelice
znawca NPR



Dołączył: 22 Sty 2016
Posty: 420
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: kuj.-pom.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 8:21, 07 Cze 2018    Temat postu:

Zielona- marchewka, mi ksiądz na spowiedzi powiedział, że księża nie mają takiego prawa wtrącać się w małżeństwo i żeby kierować się w tej kwestii sumieniem, bo każdy ma to sumienie inne. Generalnie z tego co wywnioskowalam z mojej rozmowy z księdzem-mogę chodzić do Komunii, ale mam opory mimo wszystko.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muflon
za stara na te numery



Dołączył: 05 Gru 2015
Posty: 1386
Przeczytał: 43 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 8:58, 07 Cze 2018    Temat postu:

Addis napisał:
Ja juz jestem stracona, ale chcę uchronić od tych absurdów moje dzieci


Uświadomiłam sobie niedawno, że mam podobne odczucia (o ile dobrze rozumiem Addis). Tzn. na razie dzieci nie mam i nie planuję, ale bardzo biję się z myślami, czy w razie czego w ogóle próbować wychowywać je w wierze według KK. Wiem, że w ramach przysięgi małżeńskiej to obiecałam, i wtedy byłam przekonana, albo nie zdawałam sobie sprawy, że nie jestem. A tak naprawdę od lat nachodziły mnie myśli, że lepiej i łatwiej mają ci, którzy nigdy nie poznali nauczania Kościoła, bo będą sądzeni z tego, czy żyli zgodnie ze swoim sumieniem/przekonaniami, czy szukali prawdy itd. (nie wiem, w jakim stopniu to jest oficjalne nauczanie, ale spotkałam się z tezą, że tacy ludzie będą mieli możliwość przyjąć albo odrzucić Boga już po śmierci, skoro na ziemi jej nie mieli, i dla mnie to brzmi bardzo rozsądnie...). W sumie to smutne, bo świadczy o tym, że z nauczania KK dotarło do mnie głównie przesłanie negatywne, o karze, grzechu itd., do tego doświadczenie nerwicy religijnej, którego bym chciała za wszelką cenę oszczędzić każdej bliskiej mi osobie... Paraliżuje mnie strach, że posyłając swoje hipotetyczne dzieci na katechezę, do Kościoła, czy sama nieudolnie przekazując im nauczanie KK, mogłabym je skazać na te same cierpienia...

Wiem, że to świadczy w gruncie rzeczy o słabej wierze, braku zaufania i głębokim niezrozumieniu tego, co w KK dobre, ale swojego serca i konstrukcji psychicznej tak łatwo nie zmienię. W moim życiu religia przyniosła więcej cierpienia i udręki, niż pocieszenia.


Ostatnio zmieniony przez Muflon dnia Czw 9:10, 07 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Busola
za stara na te numery



Dołączył: 08 Lis 2013
Posty: 3828
Przeczytał: 26 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lublin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:57, 07 Cze 2018    Temat postu:

Addis czasem mam jak ty, ale staram się nie mieć -bo to podpada moim zdaniem pod zawiść z kategorii - inni mają lepiej niż ja. W ramach zmniejszenia problemów dzieci miałam myśl, że nie powinnam ich wychowywać w wierze, ale dość szybko mi to przeszło.
Generalnie im więcej codziennych rzeczy do ogarniania, i problemów - im więcej dzieci Wesoly - tym coraz częściej i bardziej sobie uświadamiam, że sama nie ogarnę wszystkiego, że ciągle potrzebuję czyjejś pomocy i mam prawo z niej korzystać. A pomocy udziela najwięcej mąż, potem mama, Bóg może też - czasem mam odczucie że bardzo pomaga, a czasem coś mnie pod względem ciepłych uczuć do Boga przygniecie totalnie do ziemi i wtedy uważam, że go guzik obchodzi co tu na ziemi się dzieje.
W każdym razie ta hierarchia współdziałania wymusza też hierarchię ważności, potrzeb itp.
Im więcej obowiązków i dzieci tym więcej i częściej sobie "drugorzędnych" rzeczy odpuszczam. Nie widzą innej możliwości. Nie zawsze to łatwo przychodzi, ale sama nie dam sobie rady więc muszę liczyć na czyjąś pomocy, czy łaskę Boga i muszę się czasem nagiąć do tych osób co mi pomagają, albo do okoliczności, których się przekroczyć nie da.
Co do antykoncepcji to dochodzę stopniowo do wniosku, że z takiego psychicznego punktu widzenia najłatwiej by mi było żyć w zgodzie z nauką kościoła i się wcale nad niczym nie zastanawiać, ale wydaje mi się, że to jest nie do zrealizowania w "prawdziwym" życiu.
Najszybciej odpuściłam niejedzenie mięsa w piątek i się niedawno dowiedziałam od jednego księdza, że wcale nie trzeba nie jeść mięsa - jeśli się inne praktyki pokutne robi np daje pieniądze na cele dobroczynne.
Co do chodzenia do kościoła to założenia mam takie, że chodzimy co niedzielę, razem całą rodziną (z dziećmi!!!! koniecznie!!) - ale im więcej dzieci/ obowiązków tym częściej się to nie udaje. Poczynając od wielkanocy kiedy się nam dziadek rozchorował i nagle w sobote wieczorem musiałam zorganizować śniadanie wielkanocne u nas w domu, i potem zmienić plany i tak wyszło, że się nie udało iść w wielkanoc do kościoła. Od jakichś 5 lat jedyna część triduum paschalnego na jakim byłam to święcenie ognia z nadzieją, że się mojemu dziecku spodoba, a on lał na to .....
Czasem po takich akcjach mam wyrzuty sumienia, czasem olewam całkiem, a czasem mam wrażenie, że to Bóg mi chce powiedzieć, "potrzebujesz Mnie, potrzebujesz mojej łaski. Czy myślisz, że sama możesz się zbawić?" Ślepe przestrzeganie zasad nie zapewni nam zbawienia, to z miłości mamy być rozliczani. I właściwie jakby się zastanowić, to bardzo często trzeba też podejmować decyzję kogo kocha się "bardziej" i co jest dla mnie ważniejsze.
Ale się rozpisałam Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zielona_marchewka
pierwszy wykres



Dołączył: 28 Maj 2018
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:45, 07 Cze 2018    Temat postu:

Muflon napisał:
W sumie to smutne, bo świadczy o tym, że z nauczania KK dotarło do mnie głównie przesłanie negatywne, o karze, grzechu itd., do tego doświadczenie nerwicy religijnej, którego bym chciała za wszelką cenę oszczędzić każdej bliskiej mi osobie...


Trafiłaś w sedno. Słuchałam kiedyś w radiu audycji, której gościem była pani prowadząca jeden z najbardziej znanych polskich chórów gospel; jeździli oni wspólnie po świecie z występami itp. Ta pani stwierdziła, że właśnie to jest problemem polskiego Kościoła - wieczny smutek i umartwianie się! W innych krajach pobyt w kościele jest radosny; są wesołe śpiewy, ludzie się radują, a u nas? Prawdziwy polski katolik ma być umartwiony, pogrążony w melancholii, zamiast wizji szczęścia wiecznego jest straszony wizją kary za grzechy. Byłam ostatnio na pogrzebie znajomego pana, gdzie większość kazania ksiądz mówił o karze za grzechy, jeśli ludzie się nie nawrócą; przedstawiał to w taki sposób, jakby każdy grzech prowadził prosto do piekła, że naprawdę można się było przestraszyć. To właśnie powinna słyszeć rodzina zmarłego na pogrzebie, szczególnie dzieci?!
Muflon, trafiłaś w punkt. Ja odkąd pogłębiłam swoją wiarę, zamiast stać się spokojniejsza, radośniejsza, to mam depresyjne nastroje, obsesyjnie zastanawiam się nad niektórymi rzeczami czy dobrze postępuję, często jestem smutna... Czy tak powinno być?

anquelice - możesz chodzić do komunii, ale przy jakim postępowaniu? Pisałaś, że z mężem nie możesz dojść do porozumienia, chodzi o to, że stosujesz anty, tak?

A co do tego sumienia - no właśnie! Jestem święcie przekonana, że dobrze robię, a i tak się zastanawiam... i tu pojawia się pytanie - czy to nie są wyrzuty sumienia? Już sama nie wiem, co o tym myśleć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Addis
za stara na te numery



Dołączył: 05 Mar 2015
Posty: 2911
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska

PostWysłany: Czw 11:49, 07 Cze 2018    Temat postu:

Po prostu dostaję sygnały od życia, że jak z czymś religijnym mam problem, to problem jest ze mną, z tym że ja się nie chcę nagiąć.
Np. byłam woczraj po raz pierszy od roku u ginekolog (takiej pro-NPR), skarżyłam się na brak możliwości współżycia w rocznym okresie poporodowym, długie pierwsze cykle z króciutką III fazą, wszystkie rzeczy, które mogłyby słuzyć poluzowaniu sobie sumienia, że no w takich warunkach to już można sobie pozwolić na antykoncepcję dla ratowania małżeństwa. I co? Lekarka mnie zbeształa że metoda Rotzera jest przestarzała i że nikt nie wymaga od małżeństw całych meisiecy bez seksu. I że mam się nauczyć modelu Creightona opartego na samym śluzie (dla zainteresowanych: [link widoczny dla zalogowanych] - która z Was miałaby odwagę na tym polegać?) i że z niego wynika że np. pojedynczy dzień śluzu płodnego wymaga tylko tego dnai abstynencji, a tak to wolno się kochać (acz tylko wieczorem), a nie czekać dwa mce na skok temperatury. Więc powinnam była się tego nauczyć i tym kierować, a nie narzekać, że oto nie mam innego wyjscia dla dobra małżeństwa jak gumki.

Wniosek a propos ocenienia tej sytuacji w sumieniu: że są rozwiazania pozwalające na trwanie w zgodzie z nauką Kościoła, a jeśli ja ich nie szukałam, tylko wybieralam antykoncepcję, to było moje lenistwo i to, że mi na Bogu nie zależy, tylko wolę iść na łatwiznę. Skoro dałoby się żyć po Bożemu, a ja odpuszczam to grzech to grzech, proste. Każdy ksiądz z Polski, na jakiego w konfesjonale trafiłam, tak by to zinterpretował.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muflon
za stara na te numery



Dołączył: 05 Gru 2015
Posty: 1386
Przeczytał: 43 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:12, 07 Cze 2018    Temat postu:

To niech Ci opłaci kurs Creighton, jak jest taka mądra. Wsciekly Tak, wiem, antyki wszelkiej maści też kosztują, ale już seks oralny i inne przyjemności są za free... Zresztą to jest jeden z głównych argumentów NPR-propagandy, że inwestujesz max kilkadziesiąt złotych w termometr i masz zapewnione szczęście małżeńskie na lata. Mruga

Zresztą przy Creighton (o ile się orientuję, bo pilnują tej swojej metody jak największego sekretu świata... - pewnie chodzi o to, żeby nie krążyły po necie czy znajomych jakieś przeinaczone informacje, i o to całe indywidualne dostosowanie, ale ja na co dzień funkcjonuję w środowisku, w którym wolny dostęp do wiedzy i zasobów jest wartością, więc mi to się nie podoba...) też chyba nie jest tak wesoło, bo cały ten kurs, ustalenie indywidualnego modelu płodności/niepłodności, trwa, więc dopóki się nie nauczysz, to też raczej tych dni niepłodnych się tak wiele nie wyznacza...?

Ja bym nie zaufała tej metodzie, bo słabo sobie wyobrażam, jak to może działać np. przy dwóch podejściach do owu, gdzie pierwsze ma identyczny przebieg śluzu, jak typowy dla mnie. Chyba, że tam nie ma w ogóle III fazy (w sensie 100% pewności bez obserwacji aż do @), ale to też nie dla mnie, jeśli trzeba być stale czujnym na objawy płodności, nie ma nawet tych kilku(nastu) dni spokoju w III fazie... A płacenie w ciemno grubej kasy też mnie nie pociąga...


Ostatnio zmieniony przez Muflon dnia Czw 12:15, 07 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Busola
za stara na te numery



Dołączył: 08 Lis 2013
Posty: 3828
Przeczytał: 26 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lublin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:18, 07 Cze 2018    Temat postu:

Słuchaj mi też ktoś doradzał model creightona. A inna osoba powiedziała że się nie nadaje na okres poporodowy. I kolejna kwestia czy sprawdzałaś ile kosztuje nauka tej metody. I gdzie się w ogóle o tym mówi. Skąd niby masz nagle wytrząsnąć taką wiedzę z rękawa? Jesteś sama dla siebie za surowa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muflon
za stara na te numery



Dołączył: 05 Gru 2015
Posty: 1386
Przeczytał: 43 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:34, 07 Cze 2018    Temat postu:

BTW Po co w ogóle poruszać z NPR-owym ginem temat antykoncepcji, skoro wiadomo, że nic to nie wniesie poza podniesieniem sobie i jemu ciśnienia? Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 4 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin