Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Brać ślub czy nie i inne dylematy :-)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Gdy nie ma dzieci w domu, to... :)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Czoko
pierwszy wykres



Dołączył: 13 Paź 2014
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 5:13, 10 Lis 2014    Temat postu:

Ponarzekam sobie tutaj na mojego chłopaka Mruga

Tak jak pisałam w październiku, jesteśmy razem od 1,5 roku, mamy 22 (ja) i 25 (on) lat i jeszcze nie było między nami poważnej rozmowy na temat przyszłego wspólnego życia. Oboje wiemy tylko, że jesteśmy katolikami i nie uznajemy wspólnego mieszkania bez ślubu. Zaczęłam się zastanawiać, czy mój chłopak przypadkiem nie ma takiego poglądu, że na małżeństwo przyjdzie czas dopiero około 30-tki - kiedy już osiągnie się tzw. stabilizację finansową (różnie to pojęcie można rozumieć). Tymczasem, jak już pisałam, dla mnie wzięcie ślubu w wieku 23 lat nie byłoby przesadą.

Mam ogromną chęć wyprowadzenia się od rodziców (niedługo będę kończyć studia) i dlatego zaczęłam szukać małego mieszkania (1 lub 2 pokoje). Spędzam nad tymi poszukiwaniami dużo czasu i często opowiadam o nich mojemu chłopakowi. Myślałam, że przy okazji te moje opowieści o planach zakupu (na kredyt) mieszkania skłonią mojego chłopaka do rozmowy o przyszłym życiu. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło. Myślałam, że - mimo swojej nieśmiałości w rozmawianiu o takich sprawach - mój chłopak wydusi z siebie, żebym nie kupowała sobie małego mieszkania, bo np. planuje ślub za dwa lata (to istotne także ze względów finansowych - gdyby planował, że weźmiemy ślub za dwa lata, to chciałby mnie jakoś "ostrzec", żebym nie brała kredytu na mieszkanie teraz, ponieważ niebawem spłacalibyśmy wspólne lokum i w takiej sytuacji musiałabym spłacać dwa mieszkania, co byłoby bardzo drogie).

Zaczęłam nawet zastanawiać się nad kupnem mieszkania z poddaszem - pomyślałam, że być może byłoby ono nie tylko moim, ale także naszym mieszkaniem i w przypadku pojawienia się ewentualnego potomstwa można by było zaaranżować na poddaszu dodatkowy pokój Kiedy opowiadałam mojemu chłopakowi (przez telefon) o rozważaniu mieszkania z poddaszem i chciałam wyjaśnić, jak można wykorzystać poddasze, nagle się okropnie zacięłam i zawstydziłam (bo przecież o takich sprawach się nie rozmawia) i coś tam wydukałam, że można by na poddaszu urządzić przestrzeń do pracy, a następnie niemal się rozpłakałam, że ja nie powinnam opowiadać ciągle o tych mieszkaniach, bo to budzi "intymne skojarzenia". Jednak mój chłopak nie domyślił się, o co mi chodzi Sad Podobnie było podczas innej rozmowy - już miałam zadawać pytanie, ile on by chciał mieć pokoi, gdyby kupował sobie mieszkanie, ale w odpowiednim momencie się zacięłam, stwierdzając w myślach, że takie pytanie jest z wielkim podtekstem - oznacza po prostu "kiedy będzie ślub".

Kiedyś mój chłopak powiedział do mnie w kontekście brania ślubu przez jego rówieśnika, że małżeństwo w wieku 25 lat to wcześnie jak na dzisiejsze czasy. Może ta opinia odzwierciedlała też jego poglądy? Wczoraj podczas rozmowy telefonicznej, w której mówiłam o tym, że znalazłam interesujące mieszkanie, ale w dzielnicy z kiepskim dojazdem do centrum, mój chłopak odpowiedział na tę informację (o złym dojeździe) "nie wiem, czy chciałabyś tam mieszkać przez 15-20 lat". To zabrzmiało tak, jakby zakładał, że ślub weźmiemy dopiero po 40-tce albo że już przestał myśleć o związku poważnie i niedługo ze mną zerwie... Bo w przeciwnym razie w ogóle nie mieściłoby się mu w głowie, żebym miała kupować sobie mieszkanie, w którym mieszkałabym sama przez następnych 20 lat.

Z drugiej strony kiedy w smsach kilka miesięcy temu pisałam mojemu chłopakowi o tym, że marzę o zakupie mieszkania dla siebie, on napisał mi, że też chciałby kupić, ale woli uzbierać i za dwa lata będzie go stać na wkład własny na mieszkanie 70-metrowe, i napisał wtedy bardzo dziwną rzecz: że mieszkanie w pojedynkę jest bardzo drogie, tymczasem małżeństwo - nawet jak nie zarabia zbyt wiele - nie ma takich kłopotów z płaceniem rat kredytu i czynszu. Może to była jakaś sugestia, że za dwa lata weźmiemy ślub? No i jeszcze napisał - po tym, jak dwa tygodnie byłam sama w domu, a potem się całkiem ucieszyłam, jak z wakacji wrócili rodzice - takiego mniej więcej smsa: "widzisz, mieszkanie samemu może wydawać się fajne, ale po pewnym czasie robi się smutno, kiedy nie ma innych domowników". To też mogło mieć jakiś podtekst.

Mam też taki plan, żeby w tajemnicy napisać do jego starszego brata na Facebooku i wypytać, czy mój chłopak rzeczywiście ma takie poglądy, że ślub dopiero około 30-tki (notabene brat mojego chłopaka ożenił się w wieku 24 lat ). Ale to ryzykowne, bo brat może wygadać chłopakowi.

Nie wiem, ile można czekać na taką poważną rozmowę i czy przypadkiem nie powinnam przestać narzekać na jej brak i w pełni cieszyć się życiem. W sumie za każdym razem, kiedy pojawia się temat mieszkaniowy, mam ogromną nadzieję, że temat wspólnego życia zostanie poruszony, a tu nic...

babajaga napisał:
Później byłam z chłopakiem, który na wszystkie wzmianki o ślubach znajomych reagował "już? tak szybko?" nawet jeśli Ci znajomi pobierali się po 4-5 latach. Tematów seksu się chyba wstydził, bliskości i namiętności unikał i jakby się bał (nie chodziło o seks, bo to było jasno ustalone że po ślubie). Wszelkie plany na przyszłość były bardzo mgliste, odległe i niekonkretne. Myślałam że może jakoś dojrzeje do poważnych planów. Po 2 latach związku nadal wielka niewiadoma. No i w końcu ja podjęłam męską decyzję, że koniec i nie ma sensu dalej czekać nie wiadomo na co.


Rzeczywiście widzę tu pewne podobieństwo (może nie do unikania namiętności, choć po wpadce z piersią, o której pisałam, zaczęliśmy być dość powściągliwi) - chodzi o tę "mglistość i niekonkretność" planów: to stwierdzenie doskonale odzwierciedla to, co w tej chwili odczuwam.


Ostatnio zmieniony przez Czoko dnia Pon 5:21, 10 Lis 2014, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tilia
posiadacz wiedzy tajemnej NPR



Dołączył: 25 Sty 2014
Posty: 1139
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:25, 10 Lis 2014    Temat postu:

Hej Czoko Wesoly w sumie to nie wiem, czy to odpowiedzni temat, ale jeśli góra tak uzna to pewnie wydzieli.

więc tak:

Cytat:
"nie wiem, czy chciałabyś tam mieszkać przez 15-20 lat". To zabrzmiało tak, jakby zakładał, że ślub weźmiemy dopiero po 40-tce albo że już przestał myśleć o związku poważnie i niedługo ze mną zerwie...

-tym bym się nie sugerowała, przecież jakby chciał mieszkać z Tobą w tym mieszkaniu to też mógłby tak powiedzieć

Cytat:
napisał mi, że też chciałby kupić, ale woli uzbierać i za dwa lata będzie go stać na wkład własny na mieszkanie 70-metrowe, i napisał wtedy bardzo dziwną rzecz: że mieszkanie w pojedynkę jest bardzo drogie, tymczasem małżeństwo - nawet jak nie zarabia zbyt wiele - nie ma takich kłopotów z płaceniem rat kredytu i czynszu.

- tu myślę, że widać jakiś jego pogląd na życie, ale nikt tu nie zgadnie czy on miał na myśli, że chce sie żenić za dwa lata czy nie Mruga

Cytat:
Mam też taki plan, żeby w tajemnicy napisać do jego starszego brata na Facebooku i wypytać, czy mój chłopak rzeczywiście ma takie poglądy, że ślub dopiero około 30-tki (notabene brat mojego chłopaka ożenił się w wieku 24 lat ). Ale to ryzykowne, bo brat może wygadać chłopakowi.

- a może sama jednak zapytasz? widzę, że to może być dla Ciebie trudne, bo masz, gdzieś w głowie zakodowane, że nie można, nie wypada(?) ja myślę, że to nie jest tak, że jak raz porządnie i bez owijania w bawełnę to wyjaśnisz to od razu naciskasz na ślub. Przecież masz prawo wiedzieć czy Twój związek ma konkretną przyszłość. A może boisz sie go wystraszyć? Ale to Twój chłopak od 1,5 roku, a nie nowo poznany przystojniak

Cytat:
Nie wiem, ile można czekać na taką poważną rozmowę i czy przypadkiem nie powinnam przestać narzekać na jej brak i w pełni cieszyć się życiem.

Ciezyć sie życiem pewnie powinnaś, ale skoro rozmowa Ci potrzebna to sie przełam i idź o krok dalej i spróbuj nie zacinać sie w tych przełomowych momentach, Twój chłopak przecież napomknął o mieszkaniu we dwoje (że jest taniej) Ty też możesz Wesoly

Cytat:
Rzeczywiście widzę tu pewne podobieństwo (może nie do unikania namiętności, choć po wpadce z piersią, o której pisałam, zaczęliśmy być dość powściągliwi) - chodzi o tę "mglistość i niekonkretność" planów: to stwierdzenie doskonale odzwierciedla to, co w tej chwili odczuwam.

- myślę, że na razie nie wiesz czy te poglądy są mgliste, ewentualnie są mgliste, bo ich nie znasz Mruga
Z niektórych facetów najpierw trzeba wyciagać ich poglądy zanim sami zaczną mówić Mruga Odwagi!



no i jeszcze
Cytat:
Jednak mój chłopak nie domyślił się, o co mi chodzi

to dosyć normalne, większość sie nie domyśla (nie ma tej funkcji wbudowanej )... Trzeba prostu z mostu... Inaczej to sobie można czekać Mruga Dlatego u mnie - "chciałabym, żebyś mi kupił kwiatka" (chociaż obecnie "dawno nie dostałam kwiatka" też mogłoby zadziałać, ale to lata praktyki )


Ostatnio zmieniony przez tilia dnia Pon 9:32, 10 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bakteria
za stara na te numery



Dołączył: 13 Lis 2007
Posty: 10155
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 9:36, 10 Lis 2014    Temat postu:

Czoko, myślę sobie, że troszkę za wiele płaszcza ochronnego na tym "chłopaku". Jasne, że sytuacje i poglądy są różne, ale dla porównania mój mąż w wieku Twojego chłopaka był już 3 lata po ślubie i właśnie mu się syn rodził Mruga więc obiektywnie wiek 25 lat to naprawdę odpowiedni czas na określenie się, może nie na decyzje, ale pewne rzeczy można określić - np. w jakim wieku chce się brać ślub.
Szukanie podtekstów w SMS-ach oczywiście rozumiem, ale decyzja o zakupie mieszkania jest tak poważna, że musisz wiedzieć, czy dla niego Wasz związek ma przyszłość. Z drugiej strony przecież zawsze małe mieszkanie można wynająć lub sprzedać i kupić większe, rodzinne.
Wiem, że nie chcesz go przypierać do muru, ale z Twoich postów - mam takie wrażenie, proszę, nie obraź się za takie intenetowe osądzanie - przenika jakaś taka dziwna aura zawstydzenia wszystkim, a przecież naprawdę jesteście dorosłymi ludźmi i pewne rzeczy, także z przyczyn ekonomicznych, trzeba sobie wyjaśnić.
Z bratem na fb to już jednak trochę dziecinne jak na mój gust (nie obraź się)
powodzenia i odwagi!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ewcia87
za stara na te numery



Dołączył: 06 Gru 2013
Posty: 1508
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:40, 10 Lis 2014    Temat postu:

Nie wiem czy nie przesadzasz z tymi podtekstami. Wiekszość meżczyzn jednak trochę inaczej myśli i nie doszukuje się w każdym słowie piątego dna. Szkoda, że budujesz taką twierdzę domysłów, zamiast po prostu ruszyć temat. Czego się boisz? Co by się strasznego stało, gdyby on odkrył, że myślisz o wspólnym życiu? Moze nie ma czego się bać. Nawet jeśli okaże się, że on nie traktuje tego zwiazku poważnie i ucieknie, to przecież lepiej teraz niż za kilka lat? Posłuchaj rady osoby, która w nierokujacy zwiazek wpakowaa dzisięć lat swojego jedynego życia... związek i tak się rozsypał... tych lat nie odzyskasz.

Można czekać, to nawet piękne jest Wesoly tylko trzeba wiedzieć czy jest na co.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
babajaga
za stara na te numery



Dołączył: 15 Lis 2013
Posty: 2656
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:31, 10 Lis 2014    Temat postu:

Zupełnie zgadzam się z Ewcią! To żaden wstyd normalnie zapytać czy myśli o ślubie. To bardzo ważne wiedzieć czy ktoś Cię bierze pod uwagę w planach na przyszłość. Nie możesz się wstydzić szczerej rozmowy z facetem, z którym chciałabyś spędzić całe życie!
A co będzie po ślubie? Myślisz że całe skrępowanie nagle zniknie i o problemach małżeńskich, o dzieciach i wspólnej przyszłości będziecie normalnie i otwarcie rozmawiać?
Jeśli teraz zamiast normalnej rozmowy są jakieś dziwne uniki i podchody, to w małżeństwie też nie będzie łatwo się dogadać. A wtedy to może być prawdziwy dramat.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ika
junior admin



Dołączył: 01 Lip 2010
Posty: 15329
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:34, 10 Lis 2014    Temat postu:

Myślę jak dziewczyny, u mnie jak u Joli 25 lat to mąż był już tatuśkiem 3 lata po ślubie Mruga
Powinnaś szczerze się go zapytać jak widzi Waszą przyszlość, czy kiedyś chcialby slubu i kiedy i czy z Tobą przede wszystkim. W NAJGORSZYM wypadku Cię wyśmieje, powie że nie z Tobą a to będzie za razem dobrą nowiną chociaż bolesną, ale zaoszczędzisz parę lat życia. Wasza krępacja siebie po takim czasie cały czas mnie zadziwia. Już nie mówię o dotykaniu (to też dziwne) ale o rozmawianiu o bardziej intymnych sprawach.
Porozmawiaj z nim szczerze, co się nie wydarzy wyjdzie Ci na dobre, czy w tą czy w tamtą stronę !!

I tak jak dziewczyny piszą, faceci się nie domyślają, nie analizują, nie rozbierają rozmowy i smsy na czynniki pierwsze i nie snują domysłów. Wiedzą to co widzą i usłyszą prosto z mostu, bez drugiego dna, bez aluzji. Mogę powiedzieć do męża: "ale bałagan w domu" co oczywiscie znaczyłoby, że fajnie jakby posprzątał - oczywiście nie ma takiej opcji, że zrozumie.
Jak powiem: "posprzątaj w kuchni" - oprozni zmywarkę i schowa do niej brudne naczynia - blaty, zlew dalej brudne, śmieci nie wyniesione, do podłogi można się przykleic.
Jak powiem: "opróżnij i załaduj zmywarkę, umyj zlew i blaty, wynieś śmieci i umyj podlogę w kuchni" najlepiej jeszcze powieszę listę do odfajczenia to będzie wszystko.zrobione na błysk


Ostatnio zmieniony przez ika dnia Pon 10:41, 10 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Miśka
za stara na te numery



Dołączył: 30 Cze 2012
Posty: 2243
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:33, 10 Lis 2014    Temat postu:

Czoko, ja dodam jeszcze coś ze swojego podwórka Wesoly. Mamy znajomą. Ze swoim chłopakiem od 15 lat [wytłuszczenie celowe]. Zaręczyli się, dwa miesiące po naszym ślubie (zamierzony przez nas cel się udał - byli u nas świadkami i nastrój się im udzielił Wesoly), ale od tamtej pory o ślubie cisza, bo:
ona [żaląc się do nas]: przecież ja się go prosić nie będę;
on [żaląc się do nas]: bo ona nic nie mówi.

Dodam, że ona ma 43 lata, on 47. I tak sobie są ze sobą, ale każde się boi powiedzieć o jedno słowo za dużo. Nie chcę być złym prorokiem i nie chcę (broń Boże) Ciebie obrazić, ale bez rozmowy to się może ciągnąć i 15 lat i nie wiem ile dłużej. To raz, a dwa: Czoko, po ślubie, to temat "kiedy ślub" to jest pestka. Wtedy dopiero się zaczynają "rozmowy na dwie głowy" (przynajmniej u nas tak było) Wesoly. Podsumowując: życzę Wam odwagi i szczerości. Bardzo się przydaje Wesoly


Ostatnio zmieniony przez Miśka dnia Pon 11:39, 10 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
babajaga
za stara na te numery



Dołączył: 15 Lis 2013
Posty: 2656
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:39, 10 Lis 2014    Temat postu:

ika napisał:

Mogę powiedzieć do męża: "ale bałagan w domu" co oczywiscie znaczyłoby, że fajnie jakby posprzątał - oczywiście nie ma takiej opcji, że zrozumie.
Jak powiem: "posprzątaj w kuchni" - oprozni zmywarkę i schowa do niej brudne naczynia - blaty, zlew dalej brudne, śmieci nie wyniesione, do podłogi można się przykleic.
Jak powiem: "opróżnij i załaduj zmywarkę, umyj zlew i blaty, wynieś śmieci i umyj podlogę w kuchni" najlepiej jeszcze powieszę listę do odfajczenia to będzie wszystko.zrobione na błysk


Mój niezależnie od tego jak sformułuję się zadanie związane ze sprzątaniem powie, że zrobi to później, po czym zazwyczaj nie zrobi…
No chyba, że powiem: zanim wyjedziemy musisz pozmywać naczynia i wyrzucić śmieci, bo inaczej się zaśmierdną przez weekend
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gam
za stara na te numery



Dołączył: 22 Sie 2006
Posty: 5297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 12:56, 10 Lis 2014    Temat postu:

Czoko, problem z Wami jest chyba taki, że tu nie chodzi o to kiedy będzie ślub tylko czy w ogóle będzie Sad
Jak na razie, to relacje miedzy Wami, bardziej pasują do określenia dobrzy znajomi niż para sorry Confused
Na twoim miejscu chyba wolałabym poznać prawdę juz teraz, nawet jak zaboli niż inwestować czas i uczucie w wątpliwy związek .
Nie wiem dla mnie taki brak jakichkolwiek deklaracji po 1,5 roku Shocked oznaczałby, ze panicz czeka na lepszą okazję i jest wyjątkowo niepewny swoich uczuć ... Chyba, że jest wyjątkowo pierdołowaty w sprawach związku i wzajemnych relacji Sad
Czoko współczuję sytuacji i życzę Ci determinacji do wyjaśnienia sprawy, szkoda czasu po prostu ...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Edwarda
junior admin



Dołączył: 27 Lip 2006
Posty: 12519
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 16:14, 10 Lis 2014    Temat postu:

Niestety, mam odczucia jak gam...

Edit:
I zobacz sobie na wątek "Kiedy ślub..." w tym dziale.
Cały temat tam bym to przeniosła, gdyby się dało Kwasny


Ostatnio zmieniony przez Edwarda dnia Pon 16:16, 10 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Polly
za stara na te numery



Dołączył: 30 Maj 2012
Posty: 4607
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:27, 10 Lis 2014    Temat postu:

Ja też bym pogadała z chłopakiem bez wstydu. W końcu jesteście dorośli już od ładnych paru lat. Takie "chodzenie" z sobą, to można uskuteczniać w gimnazjum, od dorosłych ludzi oczekuje się dorosłego podejścia do związku.

Mój mąż jest młodszy od Twojego chłopaka Mruga


Ostatnio zmieniony przez Polly dnia Pon 17:27, 10 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Czoko
pierwszy wykres



Dołączył: 13 Paź 2014
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:35, 10 Lis 2014    Temat postu:

Dziękuję za odpowiedzi i za wydzielenie wątku przez moderatora

babajaga napisał:
To żaden wstyd normalnie zapytać czy myśli o ślubie. To bardzo ważne wiedzieć czy ktoś Cię bierze pod uwagę w planach na przyszłość. Nie możesz się wstydzić szczerej rozmowy z facetem, z którym chciałabyś spędzić całe życie!


Miśka napisał:

o ślubie cisza, bo:
ona [żaląc się do nas]: przecież ja się go prosić nie będę;
on [żaląc się do nas]: bo ona nic nie mówi.
(...)
bez rozmowy to się może ciągnąć i 15 lat i nie wiem ile dłużej


Jola napisał:
decyzja o zakupie mieszkania jest tak poważna, że musisz wiedzieć, czy dla niego Wasz związek ma przyszłość.


Chyba rzeczywiście będę musiała sama rozpocząć rozmowę, bo może właśnie dlatego mój chłopak nic nie mówi, że ja nic nie mówię, a może nawet tworzę takie wrażenie, że to ja bym chciała ślubu jak najpóźniej (vide kupowanie kawalerki dla siebie). Jeżeli chodzi o moje poglądy, to gdyby nie kultura, bez oporów zaczęłabym taką rozmowę. Ale jakoś mi się "zakodowało" w głowie, że rozmowę o ślubie powinien zacząć mężczyzna - choć nie wiem, może mylę to z oświadczynami Bo kobieta wyjdzie na niecierpliwą, która chce zaciągnąć mężczyznę przed ołtarz. Żeby było jasne, mam dość "równouprawnieniowe" poglądy i się z tym kulturowym zwyczajem nie zgadzam. Ale z drugiej strony Wasze odpowiedzi przekonały mnie, że to nic złego zapytać chłopaka o ślub.

gam napisał:
Na twoim miejscu chyba wolałabym poznać prawdę juz teraz, nawet jak zaboli niż inwestować czas i uczucie w wątpliwy związek .
Nie wiem dla mnie taki brak jakichkolwiek deklaracji po 1,5 roku Shocked oznaczałby, ze panicz czeka na lepszą okazję i jest wyjątkowo niepewny swoich uczuć ... Chyba, że jest wyjątkowo pierdołowaty w sprawach związku i wzajemnych relacji


Z tą "lepszą okazją" to się przeraziłam Cóż, wydaje mi się, że bardziej chodzi o to, ze dla mojego chłopaka mówienie o takich poważnych sprawach jest trudne. Pamiętam, jak kiedyś mówił mi, że ma pewien problem zdrowotny i bardzo dużo się podczas tamtej rozmowy zacinał i jąkał - zupełnie nieadekwatnie do realnych rozmiarów tamtego problemu zdrowotnego, który prawie w ogóle nie przeszkadza w życiu.

gam napisał:
Jak na razie, to relacje miedzy Wami, bardziej pasują do określenia dobrzy znajomi niż para sorry


ika napisał:
Wasza krępacja siebie po takim czasie cały czas mnie zadziwia. Już nie mówię o dotykaniu (to też dziwne) ale o rozmawianiu o bardziej intymnych sprawach.


Z tym wyrażaniem uczuć to może się nieprecyzyjnie wyraziłam. Przed lipcem tego roku byliśmy bardzo śmiali, pamiętam, jak się namiętnie całowaliśmy w kawiarni, aż nam zwrócono uwagę Jednak po przypadkowym obnażeniu się mojego biustu podczas pieszczot (w domu, nie w kawiarni Mruga ) wyhamowaliśmy z okazywaniem sobie uczuć - od tamtej pory nie całujemy się głęboko. Żeby nie było - nie mam jakichś megaortodoksyjnych poglądów, np. w małżeństwie mogłabym się zgodzić na FAM, a nie orto-NPR Mruga

ika napisał:

I tak jak dziewczyny piszą, faceci się nie domyślają, nie analizują, nie rozbierają rozmowy i smsy na czynniki pierwsze i nie snują domysłów.


Tutaj się nie do końca zgadzam, to dla mnie taki stereotyp. Oczywiście być może kobiety mają większą skłonność do analizowania i szukania drugiego dna, ale znam wiele przypadków - zarówno jeżeli chodzi o mojego chłopaka, jak i rodzinę i znajomych - pokazujących, że reprezentanci płci męskiej jednak się zastanawiają, czy np. w mailu od kogoś nie ma jakiegoś ukrytego dna, czy też domyślają się, co miałam na myśli.


Ostatnio zmieniony przez Czoko dnia Pon 18:37, 10 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
emma
za stara na te numery



Dołączył: 23 Sie 2006
Posty: 9477
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 18:48, 10 Lis 2014    Temat postu:

Czoko tylko potwierdze co piszą dziewczyny.
Nie znam faceta, który by mówił podtekstami oni robią i mówią co myślą. Jak mówił, ze nie wie czy chciałby przez tyle lat dojeżdżać to miał na myśli lokalizację mieszkania, nie myślał o niczym innym, żadnych ślubach, byciu razem. Mówił o mieszkaniu. Faceci są prości jak drut, tylko my o tym zapominamy.
Jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć to zapytaj, innego wyjścia nie ma. Macie już tyle lat, że nie ma co robić z siebie nastolatków i kryć się, szukać drugiego dna, myśleć co kto chciał przez to powiedzieć. Trzeba za to rozmawiać i to teraz, zaraz. Bo potem będzie jeszcze trudniej. Bo jak się teraz kilku spraw nie wyjaśni to potem jak mężowi swojemu powiesz, że np źle ci z nim w łóżku i chcesz coś zmienić, albo że przeszkadza ci to, że nie pomaga ci przy dziecku. Tak więc albo byka za rogi albo trzeba zmienić byka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gam
za stara na te numery



Dołączył: 22 Sie 2006
Posty: 5297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 19:00, 10 Lis 2014    Temat postu:

emma napisał:
Tak więc albo byka za rogi albo trzeba zmienić byka.


Ok!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
babajaga
za stara na te numery



Dołączył: 15 Lis 2013
Posty: 2656
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:36, 10 Lis 2014    Temat postu:

Czoko napisał:

Z tym wyrażaniem uczuć to może się nieprecyzyjnie wyraziłam. Przed lipcem tego roku byliśmy bardzo śmiali, pamiętam, jak się namiętnie całowaliśmy w kawiarni, aż nam zwrócono uwagę Jednak po przypadkowym obnażeniu się mojego biustu podczas pieszczot (w domu, nie w kawiarni Mruga ) wyhamowaliśmy z okazywaniem sobie uczuć - od tamtej pory nie całujemy się głęboko.


A to jak teraz się całujecie to ustalaliście czy "wyszło w praniu"? Nie chcę się wtrącać w Wasze sumienia, ale goły biust to chyba nie jest jakiś okropnie karygodny incydent, po którym należy zamknąć się w sobie. Wiadomo, że podczas poznawania swoich ciał można odczuwać początkowo wstyd i to też ma swój urok, ale nie powinno Was to jakoś blokować. Nie macie już nastu lat i to jest jakiś naturalny etap. Trudno jest zamrozić namiętność w związku, a później po ślubie nagle odmrozić i rozgrzać do czerwoności. Teraz przez nie wiadomo ile lat do ślubu nie będziecie się normalnie całować? Jakoś nie mogę się w tym połapać...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Gdy nie ma dzieci w domu, to... :)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 1 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin