Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Późny ślub, dojrzewanie i biologia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Pogaduszki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mk,
za stara na te numery



Dołączył: 31 Sie 2006
Posty: 6829
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: podkarpackie

PostWysłany: Pią 14:01, 04 Lip 2008    Temat postu:

novva napisał:
espree napisał:
Dawno temu stwierdziłam, że wszystkich wyścigów nie wygram. Muszę żyć tak, żebyśmy MY byli szczęśliwi Wesoly

Powinnam to sobie wołami na ścianie wypisać jako motto życiowe. Pięknie powiedziane, espree!



Bardzo mądre! Wesoly

ja chyba też powinna
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Popłoch
pierwszy wykres



Dołączył: 23 Lut 2008
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 19:17, 04 Lip 2008    Temat postu:

fiamma75 napisał:
Ej, kasik, ani Edwarda, ani ja nie tęsknimy za socjalizmem, tylko Popłoch nie pamięta/nie wie jak to kiedyś było.


O tak, nie pamięta w końcu się począł za późnego Gierka , otóż pamięta bardzo dobrze. W końcu to mnie odróżnia od dzieci transformacji, tej tożsamości się nie wyzbędę, o nie ...

kasik napisał:

a autor watku chyba sie glownie do czystosci odnosi...


No właśnie nie głównie do czystości, tylko do tego rozjazdu dojrzałości psychicznej i fizycznej/płciowej, co się w ostatnim wieku dokonał.

channel napisał:
Pod względem seksualnym dojrzewamy zdecydowanie szybciej niż kiedyś, rozwój poznawczy dzieci zdecydowanie przyspieszył, ale niestety dwie jakże ważne sfery naszego życia (społeczno - moralna i emocjonalna) zdecydowanie nie nadążają, a nawet rozwijają sie z dużym opóźnieniem.

Co do rozwoju poznawczego, to nie jestem pewien, poziom szkół średnio rzecz biorąc zjeżdża ostro w dół, przynajmniej w naukach ścisłych, studenci są coraz słabsi. Wydział musiał ostatnimi czasy wprowadzić zajęcia wyrównawcze dla pierwszego roku. Poza tym, dużą część horyzontu przesłaniają dzieciakom gry komputerowe, a dodatkowo matki bardziej trzęsą sie nad dziecmi niż kiedyś. Prowadzi to do tego, że nastoletni chłopcy często nie mają szans przeżyć przygód rodem z Tolka Banana i książek Niziurskiego.
Zdarzyło mi się spotkać pewnego młodzieńca, który w wieku 15 lat nie potrafił zaparzyć herbaty ...


Ostatnio zmieniony przez Popłoch dnia Pią 19:50, 04 Lip 2008, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Edwarda
junior admin



Dołączył: 27 Lip 2006
Posty: 12519
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 18:51, 05 Lip 2008    Temat postu:

Popłoch napisał:
Zdarzyło mi się spotkać pewnego młodzieńca, który w wieku 15 lat nie potrafił zaparzyć herbaty ...


Zadna nowość. Czasem nawet 30-letni nie umieją
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jenny
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 27 Maj 2008
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: warmia

PostWysłany: Pon 11:28, 07 Lip 2008    Temat postu:

Ja nie rozumiem czemu ludzie chodza ze sobą np. 8 - 10 lat, współzyją czy mieszkają razem, a slubu nie boirą jakby to była jakaś przeszkoda we wspólnym zyciu. Może to nieumiejetność kochania naprawdę i strach przed odpowiedzialnością.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ciotka
pierwszy wykres



Dołączył: 24 Sie 2006
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 15:57, 07 Lip 2008    Temat postu:

Cytat:
Ja nie rozumiem czemu ludzie chodza ze sobą np. 8 - 10 lat, współzyją czy mieszkają razem, a slubu nie boirą jakby to była jakaś przeszkoda we wspólnym zyciu.


Jenny, a mnie się zdaje, że w wątku o "wartości czystości przedmałżeńskiej" sama sobie udzieliłaś odpowiedzi na swoje powyższe rozterki. Napisałaś m. in.: "Chodziło mi jedynie o to, że są osoby, które otwarcie, bez żadnych wyrzutów zyją ze sobą, potem tez bez wyrzutów biorą po latach slub, przeważnie po to żeby się pokazać albo bo tak wypada.Mam wrażenie , że taki ślub to taka farsa..."
No więc może Ci, co mieszkają razem, współżyją bez ślubu, nie biorą go, żeby nie robić z niego farsy. Sama też przyznałaś: "W kazdym razie ja nie brałabym slubu ani nie chrzciła dziecka gdybym nie chciała tak naprawdę".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fresita
Moderator



Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 18153
Przeczytał: 12 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:14, 07 Lip 2008    Temat postu:

jenny napisał:
Ja nie rozumiem czemu ludzie chodza ze sobą np. 8 - 10 lat, współzyją czy mieszkają razem, a slubu nie boirą jakby to była jakaś przeszkoda we wspólnym zyciu. Może to nieumiejetność kochania naprawdę i strach przed odpowiedzialnością.

z moich obserwacji wynika, ze niektorym mezczyznom brakuje takiej odpowiedzialnosci i meskosci, zeby sie zdeklarowac. Bardzo duzo naszych znajomych rozstalo sie po 7-10 latach bycia, nawet nie mieszkania razem, z powodu jakiegos wypalenia zwiazku, braku wiezi a co za tym idzie braku decyzji o slubie. Moje kolezanki nie beda sie przeciez pierwsze oswiadczac facetom.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ciotka
pierwszy wykres



Dołączył: 24 Sie 2006
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 9:04, 08 Lip 2008    Temat postu:

Cytat:
z moich obserwacji wynika, ze niektorym mezczyznom brakuje takiej odpowiedzialnosci i meskosci, zeby sie zdeklarowac. Bardzo duzo naszych znajomych rozstalo sie po 7-10 latach bycia, nawet nie mieszkania razem, z powodu jakiegos wypalenia zwiazku, braku wiezi a co za tym idzie braku decyzji o slubie. Moje kolezanki nie beda sie przeciez pierwsze oswiadczac facetom.


Przykre... Z drugiej strony: dlaczego dziewczyny godzą się na takie wieloletnie "chodzenie" bez zobowiązań?
Przecież kobieta ma prawo mówić o swoich oczekiwaniach, pragnieniach, potrzebach; pytać, jak partner wyobraża sobie przyszłość ich związku i weryfikować decyzje, w zależności od jego odpowiedzi/ deklaracji. To chyba nie jest równoznaczne z "oświadczaniem się" mężczyźnie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
espree
za stara na te numery



Dołączył: 17 Cze 2006
Posty: 9729
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 9:26, 08 Lip 2008    Temat postu:

bo się boją tego, co usłyszą?
bo takie pytania nie są teraz "modne"?
bo czekają, że on dorośnie i sam zacznie temat?
bo też nie są pewne swoich uczuć i tego, czy na pewno z tym człowiekiem chcą być do końca życia?
bo inni żyją bez ślubu, więc nie czują się odmienne/gorsze?

pewnie wszystko po trochu plus wiele innych...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jenny
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 27 Maj 2008
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: warmia

PostWysłany: Wto 10:37, 08 Lip 2008    Temat postu:

Ciotka napisał:
Cytat:
Ja nie rozumiem czemu ludzie chodza ze sobą np. 8 - 10 lat, współzyją czy mieszkają razem, a slubu nie boirą jakby to była jakaś przeszkoda we wspólnym zyciu.


Jenny, a mnie się zdaje, że w wątku o "wartości czystości przedmałżeńskiej" sama sobie udzieliłaś odpowiedzi na swoje powyższe rozterki. Napisałaś m. in.: "Chodziło mi jedynie o to, że są osoby, które otwarcie, bez żadnych wyrzutów zyją ze sobą, potem tez bez wyrzutów biorą po latach slub, przeważnie po to żeby się pokazać albo bo tak wypada.Mam wrażenie , że taki ślub to taka farsa..."
No więc może Ci, co mieszkają razem, współżyją bez ślubu, nie biorą go, żeby nie robić z niego farsy. Sama też przyznałaś: "W kazdym razie ja nie brałabym slubu ani nie chrzciła dziecka gdybym nie chciała tak naprawdę".



No i w tym wątku gorliwie przekonywano mnie, że ślub to sakrament, że z milości i ma zawsze sens Very Happy Very Happy

Dlaczego zatem jest dla niektórych przeszkodą jakąś i sobie tak zyją bez niego latami. Jesli człowiek naprawdę kocha i chce być z tą drugą osobą, to w czym tu przeszkodzi ślub??? No chyba że to nie do końca jest miłość... Sad Sad

Wcale chyba to się nie kloci z tym co napisałam w tamtym wątku. Nie rozumiem dlaczego ta "milośc" pozwala na zycie wspolne razem, w tym zycie seksualne, a już ta sama przecież "miłość" nie pozwala jakoś na ślub...


Ostatnio zmieniony przez jenny dnia Wto 10:43, 08 Lip 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karafka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 18174
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:06, 12 Lip 2008    Temat postu:

jenny:
Cytat:
Ja nie rozumiem czemu ludzie chodza ze sobą np. 8 - 10 lat, współzyją czy mieszkają razem, a slubu nie boirą jakby to była jakaś przeszkoda we wspólnym zyciu.


Moze nie przeszkoda, ale nie koniecznosc do wspolnego zycia. Kochaja sie i slub im nie jest potrzebny.


Cytat:
Może to nieumiejetność kochania naprawdę i strach przed odpowiedzialnością.


czyli bez slubu nie umiemy kochac tak jak ze slubem??
odpowiedzialnosc? hmmm a jaka mam wieksza odpowiedzialnosc po slubie?? co takiego nagle sie staje?? wspolne nazwisko, rozliczenie podatkowe??

Cytat:
Dlaczego zatem jest dla niektórych przeszkodą jakąś i sobie tak zyją bez niego latami. Jesli człowiek naprawdę kocha i chce być z tą drugą osobą, to w czym tu przeszkodzi ślub??? No chyba że to nie do końca jest miłość...


i znowu to samo.... nie ma slubu, nie ma milosci.... nie wiem skad te wnioski bierzesz Laughing po slubie tez nieraz milosc wygasa!!!

Cytat:
Nie rozumiem dlaczego ta "milośc" pozwala na zycie wspolne razem, w tym zycie seksualne, a już ta sama przecież "miłość" nie pozwala jakoś na ślub...


z tego co wiem, to nie jestes po slubie ani nie wspolzyjesz...wiec moze nie teoretyzuj, bo zycie moze ci zmienic wiele pogladow. a w tej strefie, uwierz mi, o zmiany dosc latwo Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Popłoch
pierwszy wykres



Dołączył: 23 Lut 2008
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 18:26, 12 Lip 2008    Temat postu:

Ja sobie myślę, że ślub jest niezbędny tylko osobom wierzącym, bo jeżeli nie ma to mieć wymiaru nadprzyrodzonego, to czym tu sobie głowę zawracać; dla niektórych faktycznie ślub cywilny może być istotny, ale nazwałbym to kwestią gustu.
Jeśli chodzi o odpowiedzialność, to nie jest to kwestia PITów, ale to, że nie opuścisz współmałżonka lub partnera, gdy mu tramwaj obetnie obie nóżki na przykład - wydaje mi się to oczywiste. Pewna deklaracja, wszystko jedno, czy sfromalizowana, czy nie i czy wyartykułowana, czy nie, jest w związku prędzej czy później potrzebna.
Uważam, że np. kolejne śluby tzw "Celebrities" to straszny śmietnik i niewiele ma to wspólnego z miłością i odpowiedzialnością. Poza tym "miłość" nie wygasa, bo miłość to decyzja woli, a nie uczucie.
Jeżeli chodzi o teoretyzowanie "Jenny", to myślę, że niekoniecznie dyskredytuje ją brak doświadczeń, ja jestem 3 lata po ślubie i poglądy mi się nie zmieniły, a raczej wzmocniły poprzez doświadczenie. Mało kto zwraca na to uwagę, ale "nie wiedzieć, jak to jest" to też jest wiedza.
Wiedza o tym, jak to jest, gdy się jest dziewicą mając X lat, na przykład.


Ostatnio zmieniony przez Popłoch dnia Sob 18:27, 12 Lip 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jenny
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 27 Maj 2008
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: warmia

PostWysłany: Sob 20:01, 12 Lip 2008    Temat postu:

Ja piszę o ludziach podobno wierzących, dla których ślub czyli sakrament powinien mieć jakieś znaczenie. A często jak się okazuje i dla nich nie ma i tak sobie zyją bez latami, az w końcu im się "zachce" albo i nie. Jest to dla mnie niezrozumiałe i w sumie jakoś tak mi smutno, że dla coraz większej rzeszy osób wierzących czystość przedmałżeńska i slub nie przedstawiają większej wartości. Sad

a gdyby mi się miało zmienić to już dawno by mi się zmieniło.


Ostatnio zmieniony przez jenny dnia Sob 20:08, 12 Lip 2008, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
juka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 9:28, 13 Lip 2008    Temat postu:

pocieszę cię, że mi też się nie zmieniło, mimo że jestem 14 lat po ślubie, a razem jesteśmy 19 . nie jest tak źle, a może zależy w którą stronę się patrzy...

kasik napisał:

czyli bez slubu nie umiemy kochac tak jak ze slubem??


dokładnie. bo oprócz naszy ludzkich chęci, umiejętności i dobrej woli mamy jeszcze siłę sakramentu - o ile oczywiście chcemy z niej skorzystać, bo to nie jest czarodziejska różdżka...


Ostatnio zmieniony przez juka dnia Nie 10:12, 13 Lip 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karafka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 18174
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:49, 13 Lip 2008    Temat postu:

Popłoch:

Cytat:
dla niektórych faktycznie ślub cywilny może być istotny, ale nazwałbym to kwestią gustu.


Dla niewierzacych jest to tak samo wazny slub jak dla wierzacych koscielny. I strasznie nie podoba mi sie jak wierzacy zmniejszaja wymiar cywilnego slubu u niewierzacych, stawiajac swoj sakrament nad wszytko. Wlasnie ostatnio bylam swiatkiem takiej zazazrtej dyskusji "wierzacej" osoby z nie wierzaca. strasznie przykre, wstyd mi bylo za ta "wierzaca". A ta ateistka szla w bialej sukni z welonem, co oczywiscie tamtej sie w glowie nie miescilo Wsciekly przykre to...ale to takie male a propos


Cytat:
Jeśli chodzi o odpowiedzialność, to nie jest to kwestia PITów, ale to, że nie opuścisz współmałżonka lub partnera, gdy mu tramwaj obetnie obie nóżki na przykład - wydaje mi się to oczywiste.


wiesz, ja bez slubu bym nie opuscila - tez dla mnie oczywiste.

Poploch, mi chodzi o teoretyzowanie na temat nie prawdziwej milosci bez slubu. jenny pare razy to pisala, ze albo nie odpowiedzialni, albo ta milosc jakas taka nieprawdziwa. I to mnie rusza, bo gdyby naprawde byla z kims kogo kocha to by tak nie gadala najprawdopodobniej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fresita
Moderator



Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 18153
Przeczytał: 12 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:40, 13 Lip 2008    Temat postu:

oczywiscie, ze nie potrzeba zadnego papierka aby sie kochac prawdziwie, sa konkubinaty, ktore sa do smierci razem, wychowuja wspolne dzieci, a sa i malzenstwa sakramentalne, ktore rozwodza sie po kilku latach od zawarcia slubu, nie mozna tak uogolniac. jednakze dla mnie osobiscie slub stanowi bardzo powazna deklaracje, przy swiadkach, a poniewaz jestem osoba wierzaca przede wszystkim wobec Boga samego, ze bedziemy przez zycie isc wspolnie, a jesli pojawia sie klopoty to postaramy sie je rozwiazac, a nie od razu rzucic stwierdzeniem"nie pasujemy do siebie, roznica charakterow"- rozstajemy sie. ktos kto jest odpowiedzialny bardzo serio potraktuje slowa przysiegi malzenskiej. Dla mnie osobiscie slub cywilny jest tylko sformalizowaniem zwiazku, nie czulabym chyba az takiego "przymusu" bycia z kims do konca zycia. Natomiast sakrament mi o tym przypomina, ze nie opuszcze go az do smierci. I nie chodzi tu o to, ze biarac cywilny slub kochalabym mniej druga osobe, ale o to, ze czulabym "furtke" mimo wszystko.
Ogolnie rzecz ujmujac prawdziwa milosc jest zawsze piekna i dobrze jest jesli ludzie naprawde sie kochaja, a rodzaj slubu nie ma tu nic do rzeczy moim zdaniem. Moja kolezanka wychodzac za rozwodnika 14 lat starszego miala na sobie piekna suknie z welonem i ja uwazam, ze jak najbardziej miala do tego prawo. to byl jej jedyny slub jaki moglaby wziac, wiec czemu mialaby pozbawic sie tego przywileju zalozenia prawdziwej sukni slubnej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Pogaduszki
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin