Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Poczucie winy u kobiet
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Pogaduszki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tato
mistrz NPR-u



Dołączył: 11 Cze 2006
Posty: 733
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 8:01, 15 Sie 2006    Temat postu: Poczucie winy u kobiet

Cytat:

Sądzę, że po części czujemy się winne z powodu głęboko zakorzenionego przekonania odziedziczonego po minionych pokoleniach, że nie powinnyśmy być samolubne. Kobiety tradycyjnie postrzegane były jako opiekunki, żywicielki, dawczynie oraz wsparcie dla mężczyzn, dzieci i starzejących się rodziców. Radykalny pomysł, że może powinnyśmy chcieć czegoś dla siebie, nadal nie jest czymś naturalnym dla wielu kobiet. (...) Jak w takim razie pozbyć się wyrzutów sumienia i ustalić własne zasady?


i polecam caly artykuł
[link widoczny dla zalogowanych]

tak na marginesie
Model rodziny patriarchalnej w której kobieta pełni rolę służebnicy u boku mężczyzny cały czas obowiązuje w nauce Kosciola
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mag_dre
za stara na te numery



Dołączył: 01 Lip 2006
Posty: 2696
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:56, 15 Sie 2006    Temat postu:

w nauce obowiązuje i takze w pokoleniu przedwojennym i zaraz powojennym. Natomiast juz rodziny które założyły osoby urodzone po 50- tych latach ubiegłego wieku i późniejsze juz nie- nie dotyczy to śląska- bo tam jeszcze taki patriarchat panuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tato
mistrz NPR-u



Dołączył: 11 Cze 2006
Posty: 733
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 15:41, 15 Sie 2006    Temat postu:

czyżby te rodziny nie kierowały się nauką Kosciola wg której to mężczyzna jest głową rodziny ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kajanna
za stara na te numery



Dołączył: 22 Cze 2006
Posty: 4040
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 20:22, 15 Sie 2006    Temat postu:

Dla mnie kwintesencją takiego właśnie wpędzania kobiet w poczucie winy są teksty niejakiego Jacka Pulikowskiego, którego serdecznie nie znoszę.
Próbka niżej, jeśli komuś chce się przez to przebrnąć:

[link widoczny dla zalogowanych]

Z tekstów tych wynika, że to właściwie kobieta jest za cały dom odpowiedzialna, tylko musi tak wszystkim sprytnie pokierować, żeby to mąż myślał, że to on jest głową rodziny!
Ogólnie wszelkie możliwe nieszczęścia to wina kobiety – jak ona nie zadba, to mąż nie znajdzie pracy, wpadnie w alkoholizm, zacznie kraść, no cuda po prostu. Mężczyzna jawi się jakimś kaleką emocjonalnym, niedomyślnym, tępym, którego trzeba traktować jak dziecko. Nigdy nie wolno krytykować, żeby się nie obraził, albo co gorsza poczuł niedowartościowany. Istny horror.
Takie „Kobiety są z Wenus, mężczyźni z Marsa” w wydaniu katolickim.
Jak to się ma do oficjalnej nauki Kościoła? Nie czuję się na siłach, żeby wyrokować, ale takie teksty tworzą klimat w moim odbiorze dość duszny i odrzucający. Tym bardziej, że pan Pulikowski zajmuje się duszpasterstwem rodzin, jego ksiązki są ponoć bardzo popularne, więc na pewno poparcie wyższych instancji mają.
Dla mnie to jest taka właśnie zbieranina stereotypów jak Marsjanie i Wenusjanki. Laicka popkultura też nie jest od tego wolna – w książce Graya też właściwie cały ciężar dogadania się pomiędzy płciami spoczywa na kobiecie. To ona ma się nauczyć języka mężczyzny.
Nawet Eichelberger, którego wysoko ceniłam, się tego nie ustrzegł. „Kobietę bez winy i wstydu” przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem, wiele koleżanek, z którymi o tym rozmawiałam, mówiło, że lektura dużo im dała, ale już następna książka „Zdradzony przez ojca” o kryzysie męskości we współczesnym świecie, jechała dalej tym samym stereotypem – jeśli facet ma jakieś niedostatki, to winna jest albo mamusia, albo żona. Ratunku!
Tak więc myślę, że za wpędzanie kobiet w winę odpowiedzialna jest ogólnie kultura patriarchalna, w której ciągle żyjemy, a że Kościół się w nią wpisuje, no to jest jak jest…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gagusia
za stara na te numery



Dołączył: 04 Lip 2006
Posty: 5046
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 8:42, 16 Sie 2006    Temat postu:

dla mnie Marsjanie i Wenusjanki to była bardzo odkrywcza lektura, szczerze powiedziawszy. i bardzo wiele tej książce zawdzięczam w swoim związku. z jednej strony fakt, mam wrażenie, że kobieta musi więcej zrozumieć, na więcej się zgodzic itd, ale z drugiej strony ma prawo bardzo wiele wymagać i oczekiwać. dla mnie ważne było to, że są wskazówki, jak to wszystko faktycznie otrzymać, jak rozmawiać o problemach itd. i w efekcie być szczęśliwszą. A "Warto być ojcem" Pulikowskiego też przeczytałam. i raczej odbieram to jako wskazówkę, żeby samej nie brać za wszystko odpowiedzialności. nie wiem jak Wy, ale ja mam taką tendencję, żeby wszystkiego sama dopilnować, sprawdzić itp. to chyba racja, że w takich warunkach to mąż się przyzwyczaja, że nic nie musi, nie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mag_dre
za stara na te numery



Dołączył: 01 Lip 2006
Posty: 2696
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 8:47, 16 Sie 2006    Temat postu:

Gagusia napisał:
nie wiem jak Wy, ale ja mam taką tendencję, żeby wszystkiego sama dopilnować, sprawdzić itp. to chyba racja, że w takich warunkach to mąż się przyzwyczaja, że nic nie musi, nie?


dokładnie Gagusia. Same ich przyzwyczajamy do nieróbstwa w domu, a później żałujemy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kajanna
za stara na te numery



Dołączył: 22 Cze 2006
Posty: 4040
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 8:59, 16 Sie 2006    Temat postu:

Gagusia napisał:
A "Warto być ojcem" Pulikowskiego też przeczytałam. i raczej odbieram to jako wskazówkę, żeby samej nie brać za wszystko odpowiedzialności. nie wiem jak Wy, ale ja mam taką tendencję, żeby wszystkiego sama dopilnować, sprawdzić itp. to chyba racja, że w takich warunkach to mąż się przyzwyczaja, że nic nie musi, nie?


No właśnie - ty przeczytałaś! A mąż przeczytał? Jeśli tak, to zwracam honor, ale założę się, że po Graya to już nie sięgnął. Smile
Takie poradniki są jednak kierowane do kobiet własnie, bo to one jakby z założenia odpowiadają za związek. Jak coś idzie żle, to winna jest kobieta. I własnie to mi się nie podoba.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
talitha
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 193
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 9:12, 16 Sie 2006    Temat postu:

kajanna napisał:
Tak więc myślę, że za wpędzanie kobiet w winę odpowiedzialna jest ogólnie kultura patriarchalna, w której ciągle żyjemy, a że Kościół się w nią wpisuje, no to jest jak jest…


kajanna, zgadzając się ze wszystkim co napisałaś dodam, że szczególnie irytuje mnie obarczanie kobiet odpowiedzialnością za seksualność mężczyzn ze słynnym "jakby go nie prowokowała to by jej nie zgwałcił" na czele.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mag_dre
za stara na te numery



Dołączył: 01 Lip 2006
Posty: 2696
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:30, 16 Sie 2006    Temat postu:

talitha napisał:
kajanna napisał:
Tak więc myślę, że za wpędzanie kobiet w winę odpowiedzialna jest ogólnie kultura patriarchalna, w której ciągle żyjemy, a że Kościół się w nią wpisuje, no to jest jak jest…


kajanna, zgadzając się ze wszystkim co napisałaś dodam, że szczególnie irytuje mnie obarczanie kobiet odpowiedzialnością za seksualność mężczyzn ze słynnym "jakby go nie prowokowała to by jej nie zgwałcił" na czele.


mnie także.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karafka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 18175
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:31, 16 Sie 2006    Temat postu:

wczoraj wieczorem czytalismy ten tekst pulikowskiego, po 4 stronach bylo juz pare zdan, ktore nas bardzo zdziwily wrecz wkurzyly. zobaczymy co bedzie dalej Shocked
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Edwarda
junior admin



Dołączył: 27 Lip 2006
Posty: 12519
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 10:31, 16 Sie 2006    Temat postu:

Gagusia napisał:
dla mnie Marsjanie i Wenusjanki to była bardzo odkrywcza lektura, szczerze powiedziawszy. i bardzo wiele tej książce zawdzięczam w swoim związku. z jednej strony fakt, mam wrażenie, że kobieta musi więcej zrozumieć, na więcej się zgodzic itd, ale z drugiej strony ma prawo bardzo wiele wymagać i oczekiwać. dla mnie ważne było to, że są wskazówki, jak to wszystko faktycznie otrzymać, jak rozmawiać o problemach itd. i w efekcie być szczęśliwszą


Też się podpisuję Gagusiu.
Nie zacytowałam całego Twojego postu, bo nie czytałam w całości Warto być ojcem. Ale te fragmenty są OK, wcześniej też nieco "liznęłam" jego teksty i są z grubsza OK.
To znaczy ogólnie treść i to co chce przekazać, w końcu facet opiera się przecież na nauce - psychologii, badaniach itp), na latach pracy w poradni, kontaktów z ludźmi itp. więc ma jakieś doświadczenie i pojęcie. A że jest trochę z innej epoki, gdy nie było jeszcze takiego nacisku na partnerstwo w związkach....

Forma owszem może drażnić (np. ciągłe porównywanie typu ona gotuje, on coś robi poza domem albo, że córka robi coś na drutach dla chłopaka Shocked Shocked Shocked i nie słucha ojca).
Ale sam autor w powyższym tekście pisze: "Współczesne, zresztą rozsądne, zwyczaje, że maż pomaga w kuchni, w domu...." więc nie goni: "baby do garów faceci wkręcać żarówki", może u nich w domu się taki podział utrwalił (np. z racji czasów, w których żyli) i dlatego takie porównania automatycznie mu się nasuwają.

Większość rzeczy z tego artykułu wiem i staram się wprowadzać w życie (ba, czy ktoś zaprzeczy, że facet, potrzebuje być chwalony?). Ale wniósł on też coś nowego (więc w sumie dzięki kajanna Yellow_Light_Colorz_PDT_06):
1. że kobieta umie odpoczywać "po drodze", a facet zawsze w pracy jest "gotów" (już się nie będę dziwić, że mąż jest zmęczony, mimo, że nic się nie działo u niego w pracy)
2. podobało mi się o tej pralce, że zamiast wyprać jak mu kazano wymyślił pralkę - coś w tym jest.... (choć nie przeczę, że kobieta też może coś wymyślić Uwaga )
3. uświadomiłam sobie, że mąż ma "zaniki pamięci" typu rozmawialiśmy o czymś, mówiłam Ci (tak jak tam o tym kinie, dla niego nie bylo rozmowy)
4. "Chcąc zmienić postępowanie kobiety, trzeba zmienić jej nastrój" dla mnie genialne Uwaga Choć podświadomie to czułam, werbalizacja pomogła mi to sobie uświadomić - a mój mąż jest "szkolony" w postępowaniu jak postępować w trakcie ryczenia.
5. I pozostając w temacie: wczoraj miałam wielkie poczucie winy, że zepsułam nastrój i wszystko, bo się zdenerwowałam na męża a reakcja była absolutnie nieadekwatna do jego winy w tym co zrobił..... a później kłótnia o wszystko itp. A teraz już wiem, że po prostu JEMU SIĘ NAZBIERAŁO, co później oczywiście też wyszło. Werbalizacja problemu znów mi pomogła uświadomić sobie mechanizm, który tu zadziałał.... i poczucie winy też było niesłuszne.....

Obyśmy mądre wnioski umieli wyciągać nawet z trochę niedociągniętych tekstów, z którymi może i nie do końca się zgadzamy....

A że kobieta realizuje się naprawdę dopiero w macierzyństwie - hmm większość dziennikarek, piosenkarek, aktorek sama przyznaje: macierzyństwo mnie odmieniło, teraz wiem na czym polega życie i tak dalej, dzieci są dla mnie wszystkim - wystarczy poczytać czasem nagłówki gazet na przystankach.... Choć nikt jej nie ma prawa powiedzieć, że MUSI MIEĆ DZIECKO! I NIE MOŻE ROBIĆ KARIERY
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tato
mistrz NPR-u



Dołączył: 11 Cze 2006
Posty: 733
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 11:54, 16 Sie 2006    Temat postu:

Edward napisał:

Ale sam autor w powyższym tekście pisze: "Współczesne, zresztą rozsądne, zwyczaje, że maż pomaga w kuchni, w domu...." więc nie goni: "baby do garów faceci wkręcać żarówki",


No jak to nie goni !?

Jeżeli mąż POMAGA to znaczy że psim obowiązkiem kobiety jest gotować a mąż ewentualnie, łaskawie, w przypływie dobrej woli jej POMOŻE i będzie za to chwalony przez wszystkie ciotki, mamuśki i tesciowe w niebogłosy

Dlaczego to mąż ma pomagać w kuchni a nie żona ?

Niestety Pan Pulikowski w swoich tekstach powiela szkodliwe stereotypy. Po kilku jego tekstach taki facet szybko dojdzie do wniosku że żona która nie ma ochoty gotować to krnąbrna baba która sprzeciwia się nauce Kosciola i że należy z nią zrobić porządek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
novva
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4963
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mała Wieś przy Drodze

PostWysłany: Śro 12:35, 16 Sie 2006    Temat postu:

kajanna napisał:
Dla mnie kwintesencją takiego właśnie wpędzania kobiet w poczucie winy są teksty niejakiego Jacka Pulikowskiego, którego serdecznie nie znoszę.

Kajanna, w 100% zgadzam się z tym, co napisałaś o Pulikowskim!!! Mężczyzna to jakieś dziecko, niedojrzałe i nieodpowiedzialne, a kobieta ma go wychować, i to tak sprytnie, żeby nawet nie zauważył, że się nim manipuluje. Pamiętacie "Przeminęło z wiatrem"? Tam kobieta też musiała robić wrażenie, że nie myśli, bo przecież myślącej nikt by nie chciał. Za to takie słodkie, bezradne, uczuciowe stworzenie chwyta za serce i pobudza myśliwską żyłkę. Nie ma to jak "głosik zbolałego pisklątka" w trudnych chwilach...
Zastanawiam się czasem, dlaczego mężczyźni się jeszcze przeciwko takiemu podejściu nie zbuntowali? Przecież to tak samo upokarzające, jak zaganianie kobiety siłą do kuchni!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gagusia
za stara na te numery



Dołączył: 04 Lip 2006
Posty: 5046
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 17:48, 17 Sie 2006    Temat postu:

kajanna napisał:

No właśnie - ty przeczytałaś! A mąż przeczytał? Jeśli tak, to zwracam honor, ale założę się, że po Graya to już nie sięgnął. Smile
Takie poradniki są jednak kierowane do kobiet własnie, bo to one jakby z założenia odpowiadają za związek. Jak coś idzie żle, to winna jest kobieta. I własnie to mi się nie podoba.


No to byś przegrała zakład Yellow_Light_Colorz_PDT_08 Graya czytaliśmy prawie że razem, zdaje się, że to on pierwszy sobie kupił tą książkę. A o Warto być ojcem prawie się pobiliśmy Very Happy , a przede wszystkim kupiliśmy to dla niego, jako że już lada chwila będzie mu to potrzebne w praktyce.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tato
mistrz NPR-u



Dołączył: 11 Cze 2006
Posty: 733
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 20:45, 17 Sie 2006    Temat postu:

novva napisał:

Zastanawiam się czasem, dlaczego mężczyźni się jeszcze przeciwko takiemu podejściu nie zbuntowali? Przecież to tak samo upokarzające, jak zaganianie kobiety siłą do kuchni!


bo to jest usprawiedliwianie mężczyzn

zawsze taki facet jak żona prosi żeby zrobił pranie może jej powiedziec
"my mężczyzni wymyslelismy ci pralke wiec doceń ten wynalazek i sam upierz"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Pogaduszki
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 1 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin