Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

opieka/wsparcie dla młodych mam
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Pogaduszki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abeba
Gość






PostWysłany: Pon 9:27, 06 Kwi 2009    Temat postu: opieka/wsparcie dla młodych mam

Nasunął mi się taki temat po wizycie u znajomej, która urodziła we wŁoszech. Otóż tam szkoła rodzenia tworzy taką zwartą grupę, ok. 5 par mieszkających w jednym rejonie, pod opieką rejonowej położnej. Po porodzie połozna odwiedza już w pierwszych dniach, przyjeżdża często i na żądanie. Na jej pierwszej wizycie możesz się jej wygadać, opowiedzieć poród (podobno włoskie mamy jescze namiętniej opowiadają swoje porody niż Polki). Na szkole rodzenai nie uczysz się opieki nad noworodkiem - tego uczą cię na własnym dziecku w szpitalu i potem w domu połozna i też spotyka się ponownie ta sama grupa co przed porodem i uczycie się razem. A przy okazji macie się zgrać na tyle by sobie pomagać nawzajem.
I jak Wam się podoba? ja odpowiedziałam koleżance, że u nas jest chyba nowoczesniej, bo od tego jest internet Cool i poród opowiadałam na forum a nie jakimś kwokom ze szkoły rodzenia..... ale z drugiej strony, jakbym zamiast z Wami zaprzyjaźniła się z kimś z mojej okolicy to może łatwiej mogłybyśmy sobie pomagać?
do tego znajoma jest zachwycona podejściem Włochów do ciaży i dzieci - choć znajomi są tam imigrantami i nikogo nie znają bliżej, to dostali mnóstwo prezentów - np. rodzinną kołyskę od ludzi od kórych wynajują mieszkanie, ręcznie haftowaną pościel od matki koleżanki ze studiów. I ogólnie ciężarnej tam nieba ludzie uchylają....a o narodzinach dziecka sąsiadów informuje papierowy bocian wywieszony na drzwiach:)
Powrót do góry
espree
za stara na te numery



Dołączył: 17 Cze 2006
Posty: 9718
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 10:40, 06 Kwi 2009    Temat postu:

Swietny pomysl z ta zwarta grupa!
Moje macierzystwo zrobilo sie duzo fajniejsze odkad chodze z malym na aerobik - nie chodzi tylko o cwiczenia, ale tez o spotkania z innymi mamami. Jedna mieszka bardzo blisko i czasem spotykamy sie tez na spacerach
Poza tym przyjaciolka jest w ciazy i na zwolnieniu - jeden dzien w tygodniu spedza u mnie Wesoly
No i na osiedlu mnostwo maluchow, co i rusz rozmawiamy o basenach, wozkach, opiekunkach.
I tez dostajemy sporo rzeczy - ciuszki, zabawki (glownie po dzieciach znajomych), a fotelik samochodowy mamy pozyczony od sasiadow

I widze wlasnie taka zaleznosc - im wiecej sie dzieje, im wiecej mam zajec (innych niz pranie Mruga ) i spotkan tym latwiej mi byc mama.
No i Antek tez uwielbia nowe miejsca i ludzi.

Ale w Polsce to sobie trzeba to samemu wszystko wyszukiwac, zeby nie zwariowac.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vanillka
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 28 Sie 2008
Posty: 327
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:01, 06 Kwi 2009    Temat postu:

Wydaje mi się, że dużo zależy od samej szkoły rodzenia. U mnie w okolicy jest taka szkoła, ktora świadczy dość "kompleksowe usługi"
- jest szkoła rodzenia i dodatkowe ćwiczenia dla kobiet w ciąży,
- w tym samym miejscu jest też poradnia laktacyjna,
- zajęcia dla mam z niemowlętami i małymi dziećmi,
- zajęcia ruchowe, rytmika, taniec itp dla samych dzieci,
- różne rodzaje aktywności (w tym m.in. taniec, fizjoterapia) dla dorosłych.
Sama nie korzystałam jeszcze z ich oferty, ale jak przyjdzie czas to mam zamiar. Natomiast mam dwie znajome pary, które chodziły do tamtej szkoły rodzenia i potem pozostawały z nią w kontakcie już po porodzie i korzystały z innych form wsparcia. Z ich opowiadań wynika, że właśnie wśród uczestników zajęć utworzyły się nowe, fajne znajomości, że małżeństwa, które przeszły już szczęśliwie poród są zapraszane na zajęcia z kolejnymi grupami, żeby się podzielić doświadczeniem (nawet kąpiel noworodka na zajęciach z pielęgnacji prezentowana jest na żywym dziecięciu jednej z par, która wcześniej ukończyła tą szkołę). Tak sobie myślę, że jeśli jakaś "instytucja" daje wsparcie również po porodzie, to fajnie się do niej wraca, bo w końcu spotykasz tam ludzi których znasz, którzy znają Ciebie i Twoje dziecko - np. doradca laktacyjny prowadził wcześniej zajęcia w szkole rodzenia, a z fizjoterapeutą miałaś ćwiczenia dla mam w ciąży. Fajna sprawa. Oczywiście liczą się też ludzie, którzy takie miejsce tworzą. Ale jak widać w Polsce też tak można Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abeba
Gość






PostWysłany: Pon 12:15, 06 Kwi 2009    Temat postu:

no to chyba ja po prostu źle trafiłam: w szkole rodzenia same kwoki, nie mam ochoty ich drugi raz spotykać (a jedną spotykam w kościele czasem i zawsze mi się przypomina jak zabraniała wywietrzyć salę). Też niby absolwenci byli zaproszeni na opowieść o porodzie - i co z tego, nie wiąże mnie z nimi nic. Moja współlokatorka z oddziału poporodowego mieszka 100m ode mnie, nawet się wymieniłysmy telefonami - ale o czym tu rozmawiać? nawet nie wiem kim babka jest z zawodu... zresztą ma też starsze dziecko i dziadkó na miejscu - chyba nie potrzebuje szczeniary-koleżanki...
weszlam na forum mamusie-z mojego miasta. rany, co za poziom: ja już wstałam i ulepiłam pierogi dla mężusia a co wy będziecie miały na obiadek? jakoś mnie to zniechęciło do spotkania w realu. wesżłam na to forum by pomóc sformować grupę na gimnastykę z maluchami, ale nie były chętne.... a teraz ja nie mam kasy na gimnastykę, nawet jeśli grupa powstała.
jedyny mój kontakt z inną mamą w lokalnym parku był jak mnie opieprzyła że rzucam dzieckiem i zagroziła wezwaniem policji...Smutny((
no i tak tkwię jak kołek samotnie....


Ostatnio zmieniony przez abeba dnia Pon 12:15, 06 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
espree
za stara na te numery



Dołączył: 17 Cze 2006
Posty: 9718
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 15:19, 06 Kwi 2009    Temat postu:

A nie probowalas szukac mam chustowych w swojej okolicy?
Jak przyjdzie lato to mam zamiar jezdzic na spotkania na pola mokotowskie
Regularnie sa tez spotkania mam karmiacych (chyba na Sadybie) - tez planuje sie kiedys wybrac.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abeba
Gość






PostWysłany: Pon 15:22, 06 Kwi 2009    Temat postu:

fakt, o jakaś myśl, chustowanei już zakłada pewną wspólnotę poglądów a parę chustowych widziałam na ulicy....
sęk w tym że to juz trochę po ptokach - teraz nie w głowie mi znajomości tylko deperacjko szukam pracy na cały etat.
taka refleksja mnie naszła nt. pierwszych tygodni po porodzie, radzenia sobie wówczas, że moze jakby wtedy ktoś mi pomógł, to nie byłabym teeraz pod opieką psychiatry....Smutny
Powrót do góry
juka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 20:00, 06 Kwi 2009    Temat postu:

espree napisał:
Swietny pomysl z ta zwarta grupa!

pewnie że świetny - kiedyś tę rolę spełniały wielopokoleniowe rodziny (jeszcze moja mama mieszkała na początku po moim urodzeniu ze swoją mamą, babcią i prababcią) - teraz pozostaje "produkt czekoladopodobny" w postaci zwartej grupy z okolicy, ale to i tak lepsze niż net i tym bardziej lepsze niz nic.
(my się wczoraj zgrupowaliśmy z wielodzietną rodziną zza płotu Cool )
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dona
za stara na te numery



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 11801
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 21:00, 06 Kwi 2009    Temat postu:

abeba napisał:
no to chyba ja po prostu źle trafiłam: w szkole rodzenia same kwoki, nie mam ochoty ich drugi raz spotykać (a jedną spotykam w kościele czasem i zawsze mi się przypomina jak zabraniała wywietrzyć salę). Też niby absolwenci byli zaproszeni na opowieść o porodzie - i co z tego, nie wiąże mnie z nimi nic. Moja współlokatorka z oddziału poporodowego mieszka 100m ode mnie, nawet się wymieniłysmy telefonami - ale o czym tu rozmawiać? nawet nie wiem kim babka jest z zawodu... zresztą ma też starsze dziecko i dziadkó na miejscu - chyba nie potrzebuje szczeniary-koleżanki...
weszlam na forum mamusie-z mojego miasta. rany, co za poziom: ja już wstałam i ulepiłam pierogi dla mężusia a co wy będziecie miały na obiadek? jakoś mnie to zniechęciło do spotkania w realu. wesżłam na to forum by pomóc sformować grupę na gimnastykę z maluchami, ale nie były chętne.... a teraz ja nie mam kasy na gimnastykę, nawet jeśli grupa powstała.
jedyny mój kontakt z inną mamą w lokalnym parku był jak mnie opieprzyła że rzucam dzieckiem i zagroziła wezwaniem policji...Smutny((
no i tak tkwię jak kołek samotnie....



abebo.. widze ze masz duze wymagania co do ewentualnych członkiń tej grupy......Mruga

Moje refleksje są takie...

jak widac, nie zawsze taka sama sytuacja życiowa w jakiej są dane osoby moze połaczyc ludzi..

faktycznie, byłoby fajnie gdyby coś takiego funkcjonowało u nas....

widziałam nieraz fora, na których mamy wspierały sie w pierwszych dniach /tygodniach po porodzie..

Jesli sa to fora regionalne, dziewczyny spotykaja sie dosc regularnie...

Ja tez od poczatku udzielałam sie na forum, było to dla mnie wielkie wsparcie

Z drugiej strony, mieszkałam w akademiku, miałam znajomą, która miała córeczke w wieku Piotrusia, razem chodziłysmy na spacery, spotykałysmy sie itd.
Ale jak się wyprowadziłam do Warszawy, kontakt sie urwał...


czytałam ostatnio w lokalnej gazetce, ze na Ursynowie powstał taki klub mam..., fajna sprawa..

juka, czemu jednak rodziny wielopokoleniowe, to jest ta prawdziwa "czekolada", a wsparcie kolezanek to tylko "wyrób czekoladopodobny"..?

Nie rozumiem..
Trabi sie wszedzie, ze małzenstwo ma mieszkac osobno, bez teściów ani rodziców....

czy jednak zycie w domu z babciami, dziadkami, prababciami to najlepsza sytuacja dla młodej mamy???
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gagusia
za stara na te numery



Dołączył: 04 Lip 2006
Posty: 5046
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 22:04, 06 Kwi 2009    Temat postu:

Dona napisał:
abeba napisał:
no to chyba ja po prostu źle trafiłam: w szkole rodzenia same kwoki, nie mam ochoty ich drugi raz spotykać (a jedną spotykam w kościele czasem i zawsze mi się przypomina jak zabraniała wywietrzyć salę). .......
weszlam na forum mamusie-z mojego miasta. rany, co za poziom: ja już wstałam i ulepiłam pierogi dla mężusia a co wy będziecie miały na obiadek? jakoś mnie to zniechęciło do spotkania w realu.


abebo.. widze ze masz duze wymagania co do ewentualnych członkiń tej grupy......Mruga



Wiesz Dona, ja mam podobnie jak abeba pod tym względem Jak słyszę czasami te mamusie na placu zabaw i ich rozmowy, to nie bardzo widzę siebie w tym towarzystwie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
juka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 22:23, 06 Kwi 2009    Temat postu:

Dona napisał:

juka, czemu jednak rodziny wielopokoleniowe, to jest ta prawdziwa "czekolada", a wsparcie kolezanek to tylko "wyrób czekoladopodobny"..?

Nie rozumiem..
Trabi sie wszedzie, ze małzenstwo ma mieszkac osobno, bez teściów ani rodziców....

czy jednak zycie w domu z babciami, dziadkami, prababciami to najlepsza sytuacja dla młodej mamy???



te czasy już minęły i myśle że nie ma do nich powrotu
chodziło mi o to, że tego rodzaju grupy są wyrazem potrzeby doświadczania naturalnego wsparcia. kiedyś dawała je rodzina i to jest najprostsze (o ile rodzina funkcjonalna). rodzina nuklearna rozwiązuje pewne problemy, a stwarza inne...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abeba
Gość






PostWysłany: Wto 9:47, 07 Kwi 2009    Temat postu:

co do opieki mamy.... jak byłam u tej znajomej i do niej matka przyleciała z Polski.... i widziałam jak wokół tej młodej mamy skaczą matka i mąż (pracuje w domu), jak może sobie powiedzieć "podaj dziecko", "odłóż dziecko bo chcę zjeść", "mamo poproszę jeszcze sosu"..... i sobie przypomnę jak 5 dni po porodzie samotnie sprzątałam syf jaki mąż zrobił w mieszkaniu jak byłam w szpitalu....jak teściowa mnie w pierwszym miesiącu odwiedziła.... ze znajomym i kazała sobie podać kawę.... jak mąż czzekał aż wrócę ze zdjęcia szwów ze szpitala żeby móc pojechać do pracy i zostać dłużej (w końcu nie pojechał, dali mu wolne, ale w szpitalu siedziałam jak na szpilkach że muszę sie spieszyć).
no właśnie też sie nie widzę w piaskownicowych rozmowach... właśnei spotkania w realu grup które wczesniej się dobiorą pod jakimś kątem w necie - TO BARDZIEJ DO MNIE PRZEMAWIA. ale tu odpada mozliwość pomocy sobie. własnei mam zaproszenie na rozmowę kwal. na 18:30 a mąż dłużej dziś pracuje - i co mam zrobić?
Powrót do góry
Dona
za stara na te numery



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 11801
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 18:21, 07 Kwi 2009    Temat postu:

moze uda sie przełożyć rozmowę?

doskonale Cie rozumiem, sama umawiałam sie tak na rozmowy zeby maz mogl zostac z Piotrusiem, ale zdarzało sie tak, ze czasami nie mogł..

planowałam nawet zawiezc Piotrusia do kolegi meza, jego tesciowa siedziała z jego dzieckiem, ostatecznie nie wypaliło....ale tez kupa ludzi była wciagnieta w zwykle wyjscie na rozmowe...


a jak jeszcze wtedy nie jezdziłam autem...masakra..

abebo.. mi tez casami jest przyko, ze jestem tu sama, żadnej rodziny, żadnej pomocy..
po porodzie tez wszystko sama...

ale czasami jak sobie pomysle, ze mialabym mieszkac z tesciami np... to od razu doceniam swoja niezależność..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abeba
Gość






PostWysłany: Śro 9:07, 08 Kwi 2009    Temat postu:

udało się, został z siostrą, nawet jej zasnął i pozwolił poczytać artykuł na zajęcia.
A wczesneij byliśmy na zakupach próbująć nabyć pierwsze buciki. Matki są dla siebie bezduszne!!!! Podchodzi do mnie taka z rówieśnikiem mojego śpiącym na rękach, moje dziecko się drze bo mu próbuję założyć bucik. Ona na to "Oj jak krzyczymy". Pomyslałam "luzik, pewnie sama wie jaki to ból zakładać maluchowi buciki" i usmiechnęłam się porozumiewawczo. a ona dodaje "pewno mamy mokrą pieluszkę" Wsciekly Kijem go!


Ostatnio zmieniony przez abeba dnia Śro 9:07, 08 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Karafka
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 18149
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:18, 08 Kwi 2009    Temat postu:

moglas jej powiedziec, ze ona ma mokro pod kopula...

ja z tego co obserwuje i podsluchuje pod domem (przedszkole i placy zabaw), to te grupki matek nie maja innych tematow niz pieluchy, kremiki, sloiczki i cala reszta. przeciez to mozna szajby dostac
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fiamma75
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 16196
Przeczytał: 12 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:38, 08 Kwi 2009    Temat postu:

tak się wydaje, dopoki nie ma się samemu dziecka Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Pogaduszki
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin