Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

NPR a poczucie godności
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kropka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 02 Paź 2008
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:30, 01 Gru 2008    Temat postu: NPR a poczucie godności

Znowu muszę się komuś pożalić, bo jestem sfrustrowana na maksa. Wymarzona, wyczekana III faza wpędza mnie po prostu w doła, gdyż...
Dopóki seks był spontaniczny nie miałam prawie nigdy problemów z orgazmem, a teraz klapa. Mało kiedy mam satysfakcję, co utwierdza mnie w przekonaniu, że naturalne metody planowania...są po prostu nienaturalne.
W tej sytuacji kiedy się oddaje kompletnie nie mając na to ochoty, czuję się jak przedmiot, nie widząc sensu w tym co robię. Powiecie, to porozmawiaj o tym z mężem. To nie takie proste. Dla niego to też nie komfortowa sytuacja. Odpowie: kobieto, to czego ty w końcu chcesz? Zdecyduj się na coś.
No i miał by trochę racji. Jak mam ochotę nie można, jak nie mam to by trzeba było, no bo grzech cały miesiąc mężowi odmawiać, ale dla mnie to niemal męka, może nie tak fizyczna jak psychiczna. Sama nie umiem wytłumaczyć jak się fatalnie z tym czuję. Może niektóre z Was tak kiedys miały, to rozumieją.
Co lepiej, zmuszać się czy odmawiać mężowi? Jak odmawiać, by nie być źle zrozumianą?
Rozmawiać, próbowałam czasem w sytuacjach, gdy nie miałam ochoty, ale mam wrażenie, że męskiemu umysłowi jakoś szczególnie trudno pojąć to, co leży w sferze uczuć kobiety. Nie chce kolejny raz usłyszeć:
"No, coś ty znowu wymyśliła...,nie masz większych problemów?" albo:
"Jak nie, to nie" a potem skazanie mnie na zupełny chłód, brak przytulania,czułości - no bo przecież odebrał sygnał, że NIE!


Ostatnio zmieniony przez Kropka dnia Śro 23:00, 03 Gru 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maria
Moderator



Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 8764
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Irlandia jak narazie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:41, 01 Gru 2008    Temat postu:

Coz najlepiej to probowac od rana tworzyc nastroj i podgrzewac atmosfere. Tak bys pomimo hormonow nie sprzyjajacych uniesieniom miala na nie ochote. A sposobow wiadomo jest sporo, od obiecujacych calusow gdy idziecie do pracy, po obiecujace smsy w ciagu dnia, seksowna bielizne i nastroj w sypialni, wspolna kapiel z masazem itd itd. Wiadomo, ze gdy sie nie ma ochoty to brak nawet odpowiedniego nastroju czy gry wstepnej nie wplywa wcale na plus. Zajmie to wiecej czasu, ale warto.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kropka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 02 Paź 2008
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:45, 01 Gru 2008    Temat postu:

Chyba nieźle radzisz, tylko z czasem na ten nastrój kiepsko, dlatego mój mąż często chciał by szybko załatwić i po sprawie, ja tak nie dam rady, a wieczór gdy dzieci idą spać po prostu padam i ani mi w głowie harce.

Ostatnio zmieniony przez Kropka dnia Śro 23:01, 03 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maria
Moderator



Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 8764
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Irlandia jak narazie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:58, 01 Gru 2008    Temat postu:

Kropka napisał:
dlatego mój mąż często chciał by szybko załatwić i po sprawie, .


W tym chyba najwiekszy problem, prawda?
Jak nie mam nastroju lub jestem zmeczona, to mimo, ze nie mam dzieci ...sorry nie lubie szybkiego zalatwienia sprawy. Wtedy ciezko o zaspokojenie potrzeby czulsci i bliskosci. I co za tym idzie ochota wcale nie narasta. Ja jestem tak skonstruowana, ze musi byc przynajmniej jeden wieczor nastawiony tez na bliskosc i nastroj, pozniej juz mozna jak wyjdzie Mruga
I skoro Twoj maz sie tym martwi to powinien zdac sobie sprawe, ze w tym momencie udany seks zalezy od niego tez i to bardzo gdyz u CIebie hormony w III faze utrudniaja sprawe, jemu sie nie che tworzyc nastroju, Tobie sie nie chce kochac. I bledne kolo gotowe. I to nie wina tylko fazy w takim wypadku tylko podejscia ogolnie do wspolzycia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
novva
za stara na te numery



Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 4963
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mała Wieś przy Drodze

PostWysłany: Pon 15:34, 01 Gru 2008    Temat postu:

Różnie bywa. U nas takie budowanie nastroju działa niestety odwrotnie Smutny

Kropko, no cóż powiedzieć Smutny NPR tak już chyba ma - albo trzeba się z tym pogodzić, przyjmując go z dobrodziejstwem inwentarza, albo szukać innych metod, albo wciąż się frustrować. Ja powiedziałabym, że absolutnie nie ma sensu się zmuszać, ale jeśli Twój mąż tego zupełnie nie rozumie, to nie wiem, co poradzić. Smutny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abeba
Gość






PostWysłany: Pon 16:14, 01 Gru 2008    Temat postu:

u nas też odwrotnie działa. Jakbyśmy cały dzień wymieniali takie smsy, to na pewno do wieczora by sie coś z hukiem rypło. A podczas romantycznej kolacji przy swiecach, tylko bym się zastanawiała czy już mam ochotę czy jeszcze nie, jesli nie to dlaczego nie i skończyłoby sie poczuciem winy że nie mam ochoty.
no mi npr w ogóle nie szło pod rękę z poczuciem godności jako człowieka czy węziej - kobiety. ani nie wprowadzało reklamowanej przezpropagatorów wspołodpowiedzialności mężczyzny - no bo jednak te wszystkei objawy zachodziły w moim ciele, to ja byłam w stanei podjąć decyzję na podst jakichś niuansów - 90% inicjowanai seksu spadło na moja głowę. Dopiero jak juz była III faza na bank -no to wtedy on mógł coś zaproponować. A obecnie, przy regule szczytu - 100% inicjatywy zostaje na moją zdołowaną dzieckeim głowęSmutny
Powrót do góry
Kropka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 02 Paź 2008
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:12, 01 Gru 2008    Temat postu:

No właśnie. Ja też myślałam, że NPR wzmocni to poczucie godności, a tu dzieje się coś zgoła innego. Widocznie ochota kobiety i poczucie spełnienia nie jest tu bez znaczenia. Jak go nie ma, to współżycie staje się instrumentalne. Trudno także zapanować nad uczuciami, emocjami aby współżycie za każdym razem było wyrazem szczególnej bliskości, komunią małżeństw,choć tak powinno być. Tego co się czuje nie da się ująć w sztywne ramy, w określony schemat jak np. piękny, wręcz dla mnie wyidealizowany schemat jaki można znaleźć na "Akt małżeński szansa spotkania... itp." życzeniem pewnie każdej kobiety by było aby tak wyglądał każdy akt, ale to często nie możliwe. Różnych mamy mężów, nie każdy to czuje. Ba! Co tu od nich wymagać, same często tego nie czujemy, gdy tyle na głowie co dzień, lub gdy nie idzie tak, jak byśmy sobie tego życzyły i nic nie możemy poradzić.

Ostatnio zmieniony przez Kropka dnia Śro 23:01, 03 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
AnnaMaria
za stara na te numery



Dołączył: 01 Lip 2006
Posty: 2692
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 21:46, 01 Gru 2008    Temat postu:

kropko...coż nie będę Ci radzić....bo sama kiedyś miała podobny problem...poradziałm sobie w ten sposób, że nie stosujemy czystego npr...ani nie stosujemy się do definicji stosunku seksualnego....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maria
Moderator



Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 8764
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Irlandia jak narazie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:53, 01 Gru 2008    Temat postu:

Powiedzialam o tworzeniu klimatu, gdyz zalozylam, co zreszta wynikalo z posta, ze opcja bezklimatowa zaliczona.

Zreszta to i tak zalezy od kobiety, co jej pomaga. Tworzenia nastroju nie lubi moj M, gdyz woli gdy wszystko sie dzieje spontanicznie, a nie ze dokladnie zaplanowane. Wiec tez nie jest prosto i lekko.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kropka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 02 Paź 2008
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:12, 01 Gru 2008    Temat postu:

Jasne, że opcja bezklimatowa zaliczona. Bo to raz, w końcu to ósmy rok małżeństwa i coraz bardziej mi doskwiera to, że ja czuję inaczej, a on po prostu tego nie rozumie. Mam wrażenie, że dla mężczyzn wszystko jest proste, nie zastanawiają się nad wieloma rzeczami. To my kobiety w ich oczach pewnie sobie utrudniamy, komplikujemy i rozkładamy na czynniki pierwsze.
Ogólnie jestem totalnie zniechęcona i przybita. Wkrada się do nas chyba rutyna, a ja już nawet nie mam sił z nią walczyć. Może to moja chandra jesienno-zimowa.


Ostatnio zmieniony przez Kropka dnia Śro 23:02, 03 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dona
za stara na te numery



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 10692
Przeczytał: 23 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 23:11, 01 Gru 2008    Temat postu:

Kropko..

ja tez Cie zmartwię

ale taką trzeciofazową frustracje przezywam co cykl....Sad


Nie znosze tego poczucia "marnowania sie" 3 fazy jak rezygnuje ze zmuszania sie do seksu... tylko i wyłacznie dlatego ze mozna i ... trzeba...


Trzymaj sie!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
milunia
za stara na te numery



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 1341
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 0:37, 02 Gru 2008    Temat postu:

Ja tez się wyżale, to chyba odpowiednie miejsce, chociaż do ślubu jeszcze 5 miesięcy, więc rozważania na razie czysto teoretyczne...
Ja czuje sie upokorzona na sama myśl, że bede musiała poddać siebie - swoje ciało i umysł, całej tej npr-owej machinie, npr-owej ideologii. Czuje sie traktowana przedmiotowo, właśnie przedmiotowo! Mam wrażenie że bede jednym wielkim chodzącym plastrem antykoncepcyjnym, przemienie sie w żywą prezerwatywę - moje ciało, z jego naturalnymi cechami, zostane "wykorzystane" do regulacji poczęć. Cały trud i odpowiedzialność zostana zwalone na moje barki. NPR ma służyć akceptacji mojej kobiecości, przeze mnie i męża, ma byc droga współodpowiedzialności? Przynajmniej w moim wypadku jest odwrotnie! Bo jak wytłumaczyć sobie, że mąż współżyje ze mną tylko jak jestem fizjologicznie niepłodna, tylko wtedy gdy nie moge zajść w ciąże. A w czasie płodnym to już oddalenie, jestem na indeksie, nie kochamy się, bo... moge zajść w ciąże... Moim zdaniem, npr może właśnie wyostrzyć nieakceptacje dla płodności i być stosowany z jeszcze większym, wyraźniejszym, bardziej namacalnym refleksyjnym i subtelnie wyrafinowanym odrzuceniem kobiecej płodności jak antykoncepcja. MOże zaraz bede zbesztana za te obrazoburcze przemyślenia , ale ja właśnie tak to czuje Yellow_Light_Colorz_PDT_50 Yellow_Light_Colorz_PDT_50
O dziwo mam zupełnie inny stosunek do FAM. Wydaje mi sie że odpowiedzialność jest bardziej po obu stronach Yellow_Light_Colorz_PDT_35 Yellow_Light_Colorz_PDT_35 a mój mąż współżyje ze mną bez względu na faze. I moje otwarcie na życie jest inne... Powiem tak, jak mam znosić te katorgi narzuconej mi abstynencji i wszystkie te npr-owe minusy, to zupełnie odechciewa mi sie dziecka. U mnie to automatyczne niemal - npr - nie chce dziecka, FAM - chętnie, bo częsta bliskość mężą, jego czułość, intymność budzi we mnie pragnienie dawania nowego życia, a ciągła abstynencja, seks na gwizdek w III fazie, szarpanie się jakoś mnie zamyka Sad
Może różnica tkwi też w tym w tym, że w npr to Kościół wykorzystuje moje własne ciało żeby moje intymne współżycie było zgodne z jego ideologią (podobno dla mojego dobra). W FAM to juz ja wykorzystuje moje ciało żeby było... wygodniej/lepiej - rety mam wrażnie że ktoś/coś (npr-propaganda) wcedziło mi w głowe tą ostatnią linijke Confused
Moje kobiece narządy i zycie intymne staną się (już sie stały!) przedmiotem teologicznych, moralnych sporów uczonych ludzi, przedmiotem naukowych dywagacji, tematem rozpraw, zaciekłych dyskusji, przepychanek. Po przetrawieniu tego wszystkigo w ramach przygotowania do małżeństwa, aż odechciało mi sie seksu... Mam wrażnie że ideologiczne spory odzierają moje współżycie z jakiejś naturalności, tajemniczości, intymności; ze pojde do łóżka z całą armią ludzi sojących na straży żeby mój seks był godny (i z Knotzem pilnującym aby mój seks był wzniosłym mistycznym, duchowym pokarmem dla dusz), z całą listą tego co mi wolno a co nie (może najlepiej wydrukować Humanium vitae i powiesić w sypialni) Chce żeby wszyscy dali mi wreszcie spokój i pozwolili wsłuchać sie w swoje sumienie, zacząć zwracać uwage na to żebym traktowała mężą z godnością, bo jak na razie cały ten czas przygotowań zmarnowałam (tak, zmarnowałam!) na zastanawianie sie nad tym czego mi nie wolno.
Nie wiem jak sobie z tym poradzić...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kropka
początkujący NPR-owicz



Dołączył: 02 Paź 2008
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:54, 02 Gru 2008    Temat postu:

Czuję bardzo podobnie jak Ty milunią, zwłaszcza jeśli chodzi o końcową część wypowiedzi. Mnie się zdaje, że spokoju sumienia nie osiągnę nigdy, nigdy! Zdaję sobie sprawę, że powinnam uznawać z pokorą to co głosi Kościół, ale to kompletnie nie współgra z moimi uczuciami i zdrowym rozsądkiem.

Ostatnio zmieniony przez Kropka dnia Śro 23:02, 03 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dona
za stara na te numery



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 10692
Przeczytał: 23 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 21:44, 02 Gru 2008    Temat postu:

dziewczyny... ależ was rozumiem doskonale..

człowiek jest naprawde szczesliwszy jak nie wie tego wszystkiego ze wszystkimi technicznymi szczególami.. a w małzenstwie i seksie kieruje sie sercem i sumieniem.... Confused Confused

nprowy bunt przezywała niemal kazda z nas... na dłuzszą mete tak sie nie da...
jedni sie godza i pokornie znoszą uroki npr... i staraja sie byc z tym szczesliwymi... inni.. rzucaja lub "modyfikuja" NPR....i wtedy dopiero czują ze "da sie z tym zyć".. za to niekiedy kosztem życia sakramentalnego..

wybory niełatwe.. ale takie frustracje sa destrukcyjne.. trzeba jakoś z tego wyjść...


Ostatnio zmieniony przez Dona dnia Wto 21:46, 02 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fresita
Moderator



Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 16588
Przeczytał: 29 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:07, 02 Gru 2008    Temat postu:

oj milunia- lepiej tego ujac nie moglas...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Inne problemy z npr
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin