Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................
...........czyli seks bez antykoncepcji. Pytania, wątpliwości, stosowanie..........
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rodzice a druga połówka
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Gdy nie ma dzieci w domu, to... :)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kleo
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 03 Cze 2009
Posty: 172
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:51, 01 Sie 2010    Temat postu: Rodzice a druga połówka

Witam Wszystkich,
jak wyglądają/wyglądały relacje waszych rodziców z waszymi partnerami?

Moja Mama nie przepada za moim chłopakiem. Jest dla niego miła, alez owszem, ale nie podoba sie jej że z nim sie spotykam, przez okres dwóch lat powiedziała to dwa razy. Za pierwszym razem powiedziała mi że wg niej mój wybranek nic sobą nie reprezentuje, po roku powiedziała mi że ludzie powinni dobierać sie wg podobieństw typu podobne wykształcenie i status materialny, czym znowu mi zasugerowała: On nie jest dla Ciebie.

Boli mnie to, bo zawsze mialam z Mamą bardzo dobry kontakt i rozumiałyśmy sie bez słów, poza tym gdzieś z tyłu głowy coś mówi mi, ze mama ma zawsze rację i moze faktycznie nie jesteśmy dla siebie, moze sama siebie okłamuję, moze wmawiam sobie że go kocham a tak naprawdę nie jest. Nie wiem

Na słowo "ślub" reaguje jak diabeł na święconą wodę nie wiem czy tego chcę i ta niepewność mnie dobija.

Dodatkowo zdaję sobie sprawę, że wiele nas różni, lubimy inną muzykę, inne filmy, ja lubię czytać on nie, inne wykształcenie (co bardzo boli moją mamę oraz to ze pracuje w budowlance i na pewno każdego dnia popija sobie piwko w robocie, co mnie lekko wkurza, bo chyba ja go trochę lepiej znam). Poza tym zaczęliśmy bardzo szybko ze sobą chodzić, to był dla mnie cieżki okres i chyba potrzebowałam bliskości i teraz nie wiem czy jestem z nim bo jest to głebsze uczucie czy też jest to wypadkowa targających mną emocji Smutny

Przepraszam za te wynurzenia, ale może ktoś miał podobnie i wie jak to roziwązać?


Ostatnio zmieniony przez Kleo dnia Nie 21:52, 01 Sie 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Edwarda
junior admin



Dołączył: 27 Lip 2006
Posty: 12519
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 22:18, 01 Sie 2010    Temat postu:

Hmm, nieciekawie.

A ile jesteście ze sobą?
Jesteś może jedynaczką?
Może dla mamy w ogóle myśl o Twoim ślubie, niezależnie od tego z kim, jest nie do przyjęcia?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ania M
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 166
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 5:10, 02 Sie 2010    Temat postu:

Sama, z tego co piszesz masz poważne wątpliwości co do tej relacji.
Polecam Ci książkę Jacka PUlikowskiego 'Zakochanie i co dalej"

To, że się różnicie to moim zdaniem dobrze, nie będzie nudno, ale powinniście mieć wspólne wartości, trochę zainteresowań, czy sposobów spędzania wolnego czasu.
Mama może być jakimś wyznacznikiem tej relacje ale nie musi.

Jak widzą Was Twoi znajomi, czy widzisz go jako ojca swoich dzieci, czy daje CI bezpieczeństwo, czy go kochasz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 6:56, 02 Sie 2010    Temat postu:

obserwuj siebie i te relacje. Od tego co myśli mama ważniejsze jest co Ty chcesz. Musisz wiedzieć czego chcesz. Daj sobie czas. Co nagle to po diable

i jeszcze jedno jak mawiała mója przyjaciółka- jak go nie widzisz jako przyszłego ojca swoich dzieci to sie z nim nie spotykaj-szkoda czasu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mamma
za stara na te numery



Dołączył: 24 Sty 2010
Posty: 7586
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:01, 02 Sie 2010    Temat postu:

Kukułka i inni napisali mądre rzeczy, ja kiedyś w związku z kłopotami jednej przyjaciółki z chłopakami dużo myślałam o takich sytuacjach. Ona mieszka w Krakowie z rodzicami, ma naprawdę fajnych rodziców i jest z nimi związana i bardzo szanuje ich zdanie i opinie,
ale jej rodzice jak zauważyłam nie rozumieją chyba, że na świecie nie ma ideałów i żadnemu jej "adoratorowi" nie dają szansy tylko szybko jej "wybijają go z głowy", zauważając sama wady Sad smutno mi z tego powodu. Wydaje mi się że jeśli bym nie wyjechała na studia ze mną byłoby podobnie bo mam rodziców o podobnym charakterze, ale moi rodzice bardzo rzadko widują mojego narzeczonego (z powodu dużej odległości) i porostu go nie znają, a ja go widzę codziennie, teraz w związku z przygotowaniami do ślubu musimy często jeździć załatwiać różne rzeczy wiec zaczynają go poznawać
Myślę, że powinnaś mamie jak najczęściej mówić dobre rzeczy o swoim chłopaku, dlaczego go kochasz itp., to w końcu chociaż troche Cie zrozumie i może bardziej polubi twojego chłopaka. Co do wspólnych zainteresowań to oczywiście nie znajdziesz sobowtóra, który wszystkie bedzie miał takie jak ty ale ważne jest abyście jakieś mieli wspólne zainteresowanie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:31, 02 Sie 2010    Temat postu:

z zainteresowamiowym sobowtórem ja bym sie zanudzika na śmierć. Mój mąż jest ścisły ja humanistką,jedne zainteres mamy wspólne ione drastycznie różne. Co do wad nie chodzi o to by człowiek ich nie miał tylko o to z jakimi wadami jesteś w stanie żyć. Ja np bym nie wytrzymała z flegmatykiem ani minuty,takoż z malomownym i domatorem. Natomiast nie przeszkadza mi że mąż mi nie pomaga w kuchni albo zostawia swoje ubrania na wierzchu. Tzn przeszkadza mi z tymi ubraniami ale da sie żyć. Z ww cechami u niego żyć bym nie umiała ani dnia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ania M
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 166
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 11:00, 02 Sie 2010    Temat postu:

my też mamy bardzo różne charaktery (mąż mocny temperament, ja spokojniejsza), cześć zainteresowań wspólnych ale sporo różnych.
Jakbyśmy byli tacy sami ja bym się ze swoim sobowtórem też zanudziła na śmierć a on ze swoim pewnie pozabijał
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Niania
Site Admin



Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 7935
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:11, 02 Sie 2010    Temat postu:

moja mama tez nie akceptowała mojego wówczas chłopaka - były ale,
całkiem mocno się sprzeciwiała,
nieakceptowała go do tego stopnia że mój chłopak nie chciał sie pokzaywać u mnie w domu....
potem się pobraliśmy - na przekór wszystkiemu.
dziś ... po 4 latach małżeństwa to taką miłością do siebie pałają że jestem zazdrosna
to dlatego że zobaczyła że jest odpowiedzialny, nie zostawił, kocha i jak mówi jest dla mnie za dobry

nie wiem jak jest u Ciebie, ale może warto spojrzeć na pogląd mamy - moze ma troche racji.
moja miała na pewno - gdybym sobie wzieła bogatrzego - miałabym dużo łatwiej, z lepszą rodzina (tesciowa mnie nei znosi) miałabym milej... ale czy miałabym tak pewnie jeśli chodzi o wierność? nie wiem....
trzeba się przyjżeć i wybrać co najlepsze Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ika
junior admin



Dołączył: 01 Lip 2010
Posty: 15329
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:16, 02 Sie 2010    Temat postu:

Moja mama też na początku nie lubiła mojego męża (wtedy tylko chłopaka oczywiście). Znała jego rodzinę, bo mieszkaliśmy w klatkach obok siebie, ale tak na prawdę nigdy jakoś się nie lubili. Byli tylko na "dzień dobry" i to też nie zawsze.
Też było parę spięć w domu o niego, tak że też odechciało mu się pokazywać w moim domu. Przy nim mama zawsze była miła, ale jak poszedł to słyszałam głupie komentarze w stylu: jeszcze będzie tysiąc takich P., że on jest gburem i mrukiem, że flegmatyczny, że on tamto i siamto.
Przy okazji moja siostra chodziła wtedy z chłopakiem, który był "złotą rączką", naprawiał różne rzeczy w naszym domu, zawsze sam zagadał do mamy - ideał!
Mój mąż po prostu nie lubi obcych ludzi, ludzi których nie zna, nie lubi się do nich odzywać, za to przy mnie buzia mu sie nie zamyka. Ja najchętniej to bym poznała wszystkich ludzi na świecie, dla niego najważniejsza jest rodzina przyjaciele, innych może nie znać i nie musi z nimi gadać. Taki już jest .
Na koniec tej historii wyszło tak, że my się pobraliśmy, mama chyba w końcu zobaczyła, że nie jest w stanie nas rozdzielić. Nasi rodzice stali się sobie bardzo bliscy, jeżdżą razem na urlop, chodzą na imprezy i praktycznie codziennie przesiadują u siebie. Moja siostra zaręczyła się z tym chłopakiem, ale po 2 miesiącach zerwali, a mój mąż został pupilkiem mojej mamy i teraz śmiejemy się z niego, że jest ZIĘCIEM ROKU Mruga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kleo
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 03 Cze 2009
Posty: 172
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:31, 02 Sie 2010    Temat postu:

dzięki za odpowiedzi i porady,

Edwarda, nie jestem jedynaczką ale jestem jedyną córką na którą sie zawsze chuchało i dmuchało by miała w życiu lepiej i nie musiała ciężko pracować i tracić zdrowia z powodu zmartwień.

Moje relacje z A są problemowe, bo ja raczej nie umiem budować pozytywnych relacji z chłopakami, zwykle było tak, że mi sie ktoś podobała a ja mu nie bądz na odwrót. Dochodzą do tego problemy w relacjach z moim tatą i ogromny lęk, przed tym co może mnie spotkać w przyszłości i czy czasami nie popełnię błędów mojej mamy.
Momentami zastanawiam się czy nie jestem uczuciowo upośledzona bo muszę przyznać ze mój chłopak naprawdę się stara bym była szczęśliwa, a jeśli coś zle zrobi to stara sie to poprawić.

Kukułko mi mówili, że jeśli po roku nie wiesz czy chcesz brać slub to sie nigdy nie dowiesz, Twoja porada wydaje mi się dla mnie odpowiedniejsza, bo lubię zasypiac i budzić sie przy nim, ale takie ostatecznie związanie mnie przeraża i to mocno

Ika miło mi czytać Twoje słowa, bo u mnie jest podobnie, moi rodzice i rodzice A się znają, przy czym moja mama nie lubi jego taty (a i ja mam podobnie) i boi sie czy mój chlopak nie pójdzie czasami w jego ślady.

Mnie dziwi tylko jedno, skoro moj chłopak tak nie pasuje mojej mamie to czemu z nim rozmawia tak miło i grzecznie, tak jakby w ogóle jej nie przeszkadzał. Może więc kiedyś przestanie na niego tak krzywo patrzeć.

Jedno wiem, niektóre rzeczy chcę przemyśleć, a najgorsze jest w tym to że muszę pomyśleć co jest dobre tylko dla mnie, a bardzo nie chciałabym zranić A. Smutny

Postaram sie siegnać po tą pozycję, może mi ona trochę rozjaśni w glowie Wesoly

Nianiu, myślę że moja również widziałaby mnie w roli żony zdecydowanie bogatszego chłopaka z pewniejszą pracą i lepszymi perspektywami, eh


Ostatnio zmieniony przez Kleo dnia Pon 16:35, 02 Sie 2010, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:06, 02 Sie 2010    Temat postu:

co do tego kiedy sie dowiesz czy chcesz ślubu cóż to sie po prostu wie. Ja wiedziałam po ok 2 miesiącach. Ślub był po 2.5 roku
Powrót do góry
Zobacz profil autora
strzyga
Moderator



Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 18835
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:43, 02 Sie 2010    Temat postu:

ja z mamą nigdy zbyt świetnych relacji nie miałam. Wyszłam za mąż za człowieka, którego ona totalnie nie akceptuje - do tego stopnia, że mogę przyjśc do niej w odwiedziny tylko sama - inaczej grozi to aferą.
czasami czuję się jak między młotem a kowadłem i nie jest łatwo. mam nadzieje, że to się za jakiś czas da załagodzic, ale że siebie polubią to raczej nie mam co liczyc...
czasami wybory są trudne.

co do tego, co było wcześniej napisane: zawsze uważałam, że to jedno z mądrzejszych stwierdzeń, że będąc z kimś po 1,5 roku wypadałoby się jakoś zadeklarowac, co do przyszłości i zacząc coś z tym robic i ten pogląd zawsze mówiłam chłopakom, z którymi się spotykałam - żeby później nie było jakiś wzajemnych pretensji czy niedomówień.
Jak pisała Kukułka w moim mężu widziałam ojca swoich dzieci i zawsze mu mówiłam, że będzie świetnym tatą. Ale to też przyszło z czasem, bo trochę też i kłótni przeszliśmy Mruga


Ostatnio zmieniony przez strzyga dnia Pon 18:49, 02 Sie 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:34, 02 Sie 2010    Temat postu:

kłótnie oczywiście że tak u nas też były-przed zareczynami,przed ślubem i po też są. Trzeba sie pokłócic też bo wtedy wychodzi często jaki człowiek jest. Przed ślubem też ważne jest to że bywa sie u siebie nawzajem w domu,zna sie też jego rodziców.. Choć na przykładzie własnego męża widzę że nie jest prawda dość popularne u autorów typu Pulikowski stwierdzenie że jak mąż traktuje własną matkę,tak będzie traktował też i żonę. Warto natomias patrzec co faceta złości w jego matce-żeby samej starać sie tego unikać w sobie. Faceci nie znoszą gdy ich żony zachowują sie jak mamuski. Przed ślubem też koniecznie trzeba omówić kwestie ile dzieci które z was by chciało i kiedy oraz co zrobićie gdyby sie okazało że staranie o dziecko trwa długo albo że nie możecie mieć dzieci. Wiadomo to takie myślenie na zapas a to są bardzo ważne kwestie później. Znam osobiście małżeństwo 15 lat trwające. Ona za nic nie chce dzieci. On bardzo. On marzy o rodzinie. Ona kariera i wyjazdy. Ona złożyła pozew. Rozwodza sie. Trzeba też omówić poglądy na wychowanie dzieci-tak z grubsza


spytaj też siebie czy chcesz byc z tym człowiekiem nawet jak będzie gruby siwy albo łysy,stary czy chory albo sparaliżowany. Czy wycieralabys mu tyłek gdyby był obloznie chory. Ja wyszłam za mojego męża bo nie tylko lubilismy razem spędzać czas ale chcieliśmy ze sobą mieć dzieci i razem sie zestarzec. A jeśli klepac biedę to też razem. Zresztą u nas kwestie materialne nie miały znaczenia. Ważne było nie ile kto zarabia tylko to że sie roboty nie boi i nie jest leniem. I ogromie ważne dla mnie jest i było że mój mąż zawsze umiał bronić swojego zdania i nigdy nie był uzależniony od rodziców i chorobliwie do nich przywiązany. Bo znam takich co mamusi to wszystko a żona na drugim planie bo mamusią to najbliższą osoba.spytaj też siebie czy będziesz umiała siedzieć z tym człowiekiem i nie gadać o niczym. Tylko po prostu byc. Co do rodziców moich ani ziebil ani grzął mój chłopak. Zostawili decyzję mnie. Ważne dla nich było że nie boi sie pracy (nieważne było ile zarabia),że dba o siebie,umie rozmawiać z ludźmi itd no i że ja chce byc z nim. Dla nich to nigdy nie była kwestia lubić-nie lubić bo to mój wybór i moje życie. Przyszli teściowie moi myśleli podobnie. Wiem że bardzo cenili sobie to że ja lubię gadać i przebywać z ludźmi (chodziło o to by rodzinne spotkania nie były dretwe)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kleo
z NPR za pan brat :P



Dołączył: 03 Cze 2009
Posty: 172
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:00, 02 Sie 2010    Temat postu:

akurat na zachowanie mojego chłopaka pod tym względem nie mogę narzekać, ma duzy dystans do rodziców i jest od nich bardzo uniezalezniony, właściwie to sytuacja po części go do tego zmusiła, ale podoba mi sie w nim to, ze gdy kobiety z jego domu np nie wyprasowały mu koszuli to sam potrafił to zrobić ,

wiesz kukułko jakoś milej mi jest czytać Ciebie, w internecie znalazłam fragment książki Pulikowskiego i jak niektóre poglądy mi się podobały tak inne nie za bardzo, bo po tym jak zobaczyłam jak wygląda rodzina A powinnam brać nogi za pas (gł jak zachowuje sie jego tata)

I masz rację, ze warto obserwować co twojego meża/chłopaka denerwuje w jego mamie, ja juz wiem, ze zawsze musi miec jakieś czyste skarpetki

A co do liczby dzieci, to też warto wcześniej obgadać, bo równiez słyszałam o małżeństwach, które mają z tego powodu problemy. Osobiście chciałam mieć zawsze czwórkę dzieci, ale zostałam sprowadzona na ziemię, bo mój facet ma do tego bardziej rozsądne podejście

Strzyga, trzymam kciuki za to, by relację między Twoim mężem i mamą się poprawiły, jednocześnie podziwiam osoby, które potrafią być z kimś pomimo sprzeciwu rodziców, bo musi to być trudna sytuacja

Kukułko, dziękuję jeszcze raz za radę, bo w tym co piszesz upewniam się w tym, że moja mama nie ma racji, bo co jak co, ale mój chłopak na pewno leniwy nie jest a do maminsynka bardzo mu daleko Wesoly A pytania które zadajesz też pozwalają mi na niektóre sprawy spojrzeć inaczej, szerzej Wesoly


Ostatnio zmieniony przez Kleo dnia Pon 20:06, 02 Sie 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kukułka
za stara na te numery



Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 25841
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:06, 02 Sie 2010    Temat postu:

co do Pulikowskiego-mój mąż jest kompletnym przeciwieństwem swojego taty. Zupełnie inny charakter. Z kolei mąż mój ma podobny charakter do swojej mamy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ..................NPR - Naturalne Planowanie Rodziny................ Strona Główna -> Gdy nie ma dzieci w domu, to... :)
Idź do strony 1, 2  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin